Hej, chciałem zapytać o coś co mnie ostatnio mocno zastanawia. Wchodzę w jakiś spór, nieważne czy na necie czy w realu, i fizycznie czuję coś dziwnego w okolicach splotu słonecznego i gardła. Jakby napięcie, ucisk, czasem taki mrowek. Czytałem że podczas kłótni czy sporów czakry mogą się jakoś polaryzować, czyli jedna jest przegrzana a inna zablokowana. Czy ktoś to czuje i wie jak to działa dokładnie? Bo szczerze to troszke mnie to dezorientuje i nie wiem czy to "normalna" reakcja energetyczna czy coś jest nie tak z moim polem
O, ciekawy temat! Ja tez to czuje, ale u mnie to bardziej okolice serca i gardła jednoczesnie, jakby oba miejsca były "zajęte" na raz. Czytałam, że to ma związek z tym jak bardzo angażujemy sie emocjonalnie w spór, czyli im bardziej chcemy coś udowodnić tym bardziej ta czakra gardła jest napięta, a sercowa sie zamyka. Nie wiem czy to prawda naukowo 😉 ale mi sie zgadza z własnych obserwacji.
Polaryzacja energetyczna podczas konfliktu to nie mit, ale trochę inaczej bym to opisała. Nie chodzi o to że jedna czakra "wyłącza" drugą, raczej że system próbuje sie jakos zorganizować pod presją. Czakra splotu słonecznego odpowiada za wolę i ego, więc w sporze oczywiście będzie aktywna, wręcz nadaktywna. Ale żeby faktycznie powiedzieć co sie dzieje u konkretnej osoby, trzeba wiedzieć z jakim typem sporu mamy do czynienia i co tam czujesz dokładnie. Inne rzeczy dzieją sie kiedy bronisz własnych przekonań a inne kiedy poprostu kłócisz sie o coś błahego.
To co opisujesz to ma sens i widzę to regularnie w pracy z ludźmi. Splot słoneczny to naprawdę nasz "żołnierz" w każdej sytuacji gdzie chodzi o władzę, o to kto ma rację, kto dominuje. Czakra gardła natomiast włącza sie kiedy chcemy wyrazić siebie, powiedzieć swoją prawdę. Więc tak, różne rodzaje konfliktu angażują różne miejsca. Ale jest jeszcze trzecia czakra która często umyka w takich rozmowach, czyli czakra podstawy. Kiedy czujemy ze nasze "terytorium" jest zagrożone, ona reaguje jako pierwsza, zanim w ogóle zdążymy pomyśleć. 😉
Hm, czytam i trochę mi to wszystko brzmi jak nadinterpretacja odczuć fizycznych. Napięcie w gardle podczas kłótni to po prostu fizjologia, stres, kortyzol, napięcie mięśniowe. Skąd wiadomo że to "czakra gardła" a nie po prostu ciało reaguje na stres? Pytam serio, nie złośliwie. Bo jeżeli ktoś potrafi to odróżnić to chętnie usłyszę jak.
ojej no, polaryzacja to nie jest taki prosty układ jeden aktywny jeden martwy. Chodzi raczej o to ze system energetyczny wchodzi w pewien tryb "obronny" albo "ataku", gdzie część czakr dostaje nadmiar energii a inna część sie kurczy. W kontekście sporów klasycznie widać przegrzaną trzecią czakrę i zamkniętą czwartą, czyli splot bierze na siebie ciężar walki a sercowa sie odcina żeby nam nie było za bardzo zranić. Problem w tym że po sporze zostajemy z tym schematem i nie zawsze wracamy do równowagi sami.
To co Oraklina pisze o tej czwartej czakrze sie odcinającej - to bardzo dokładnie pasuje do tego co ja obserwuję u siebie. Po jakimś ostrym sporze potrafie przez dłuższy czas być taka... chłodna, zamknięta, nawet wobec bliskich. I długo nie rozumiałam dlaczego. dopiero jak zaczęłam sie tym energetycznie zajmować to zobaczyłam ten schemat. Ktoś jeszcze to rozpoznaje? 🙁
kurcze, ja rozpoznaję i to jak! U mnie to działa tak że po sporach, szczególnie tych z bliskimi, potrafię mieć w klatce piersiowej takie dziwne "zagęszczenie", jak kamień. Koleżanka mi powiedziała że to właśne zablokowana czakra serca i że trzeba ją przepracować, ale nie wiem jak dokładnie. próbowałam z różańcem różowym bo słyszałam że pomaga na serce - ale nie wiem czy to był dobry pomysł 🙂
A nie jest tak że ten "kamień" w klatce to może też być coś z eterycznym ciałem a nie tylko czakra serca? Bo czytałam że podczas silnych emocji może dojść do takich lokalnych zagęszczeń energetycznych w ciele eterycznym i one zostają nawet po tym jak emocje miną. 😛 Pyta ktoś wie coś więcej o tym?
Nie chciałem sie mieszać bo troszke sie tu gubię, ale mam pytanie do tych co czują te rzeczy fizycznie. Czy to czujesz cały czas, tzn. naturalnie bez skupiania uwagi, czy musisz sie jakoś nastawić, skupić żeby to poczuć? Bo ja podczas kłótni czuję po prostu... kłótnię hehe. Nie wiem czy nie rejestruję tych sygnałów bo nie wiem na co zwrócić uwagę.
kurde, wchodzę w temat bo ciekawy. Chcę dodać jeden wymiar ktory sie tu nie pojawił. W tradycjach tantrycznych, na których opiera sie znaczna część współczesnego rozumienia czakr, spory i konflikty były traktowane jako intensywne przyspieszenie cyrkulacji prany. To nie jest automatycznie złe. Problem pojawia sie kiedy ta cyrkulacja jest nierówna, zamiast przepłynąć przez cały system "utyka" w jednym centrum. Dlatego zaraz po sporze wiele osób czuje wyczerpanie albo wręcz przeciwnie pobudzenie niemożliwe do wyciszenia.
O, Promyczka poruszyła temat który mnie akurat interesuje i prowadzę w notatnikach! Z astrologicznego punktu widzenia cykl menstruacyjny ma swoja symbolikę księżycową i faktycznie różne fazy odpowiadają różnym jakościom energii. Faza owulacyjna to pełnia, maksimum energii i ekspansji, wtedy i spory mogą być bardziej "wybuchowe" ale też łatwiej wrócić do równowagi. Faza lutealna to kurczenie sie, zamykanie, i tutaj rzeczywiście konflikty mogą zostawiac głębszy ślad energetycznie.
Hej, wracam do głównego tematu bo nie chce żeby to za bardzo odpłynęło. Ambrozy, to co piszesz o cyrkulacji prany zatrzymanej w jednym centrum - jak to rozpoznać że tak sie stało. tzn. czy jest jakiś objaw że "utykam" w splecie vs utykam w gardle? Bo mi się wydaje ze czuję oba jednocześnie i nie wiem jak to interpretować.
to ze czujesz kilka miejsc jednoczesnie jest normalne, one nie działają w izolacji. Ale żeby nie wchodzić w zbyt długi wykład, zapytaj sie siebie po sporze: czy bardziej masz potrzebę działać, robić coś, udowodnić - to splot. Czy bardziej masz potrzebę mówić, napisać, wytłumaczyć sie - to gardło. czy chcesz sie schować, nie kontaktować z nikim - to serce sie zamknęło. Oczywiście mogą być mieszanki, ale to dobry punkt startowy do własnej obserwacji.
to co Oraklina napisała o rozpoznaniu gdzie utykasz po sporze - to proste pytania a na prawdę działają. Sprawdziłam u siebie kilka razy i faktycznie, jak mam potrzebę "działać i udowadniać" to splot, jak chcę żeby ktoś mnie wysłuchał to gardło. Rzadko mam oba naraz, ale jak mam to jest naprawdę ciężko
wracając do tego co poruszałam wcześniej z cyklem - bo widzę że trochę to ucichło a temat jest na prawdę ciekawy. Rozmarynka mówi 🙂 z moich notatek wynika że u mnie konflikty w fazie lutealnej (te ostatnie dni przed miesiączką) zostawiają po sobie znacznie dłuższy "ogon" energetyczny niż w innych fazach. Jakby system był mniej sprężysty i ta polaryzacja o której Lolek pisze w temacie trwa dłużej zanim wróci do normy. Ktoś jeszcze to obserwuje? 🙂
ojjj, hej, mam pytanie do ogółu bo sie trochę zgubiłem. Mówimy teraz o polaryzacji czakr podczas sporów, czy o wpływie cyklu na tę polaryzację? Bo to są dwa różne tematy i trochę sie wszystko miesza w jednym wątku. Nie zarzucam, tylko chcę wiedzieć na czym sie skupić bo obie rzeczy ciekawe
pytanie do Orakliny albo Sugilitki - ta "bariera" o której piszesz, to jest coś co można w jakiś sposob świadomie wzmocnić przed trudną rozmową? Tzn. czy jest sens np. przed planowaną konfrontacją z kimś robić coś konkretnego, jakiś rodzaj "uszczelniania" systemu? Czy to naciągane
oj ja to właśne zaczęłam robić ostatnio przed trudnymi rozmowami z mamą i naprawdę coś sie zmienia! Nie wiem czy to czakra korzenia czy poprostu że sie lepiej skupiam przez tę chwilę ciszy, ale jestem spokojniejsza i mniej mnie rzuca po sporze 🙂 może to i jedno i drugie 🙂
a mnie zastanawia jedno - jak ktoś w ogole nie praktykuje, nie medytuje, nie "skanuje ciała" i wchodzi w ostry spór, to co sie dzieje z jego czakrami? Tak samo jak u praktykujacych czy jednak brak świadomości coś zmienia? Pytam bo większość ludzi nie robi żadnej pracy energetycznej a jakoś funkcjonuje
to co Ambrozy pisze mi sie łączy z numerologią konfliktu - liczba osoby tez wpływa na to jak długo "procesuje" spór energetycznie. Jedynki i ósemki na przykład mają tę solarną energię splotu bardzo silną, szybko eskalują i szybko wychodzą. Dwójki i szóstki natomiast dłużej zatrzymują w czwartej czakrze. To są obserwacje a nie twarde reguły, ale ciekawe
dorzucę swoje bo runy mi sie tu wyraźnie wyświetlają w kontekście tematu. thurisaz to dokładnie ta energia sporu i polaryzacji o której piszecie, dosłownie runa konfliktu i przebicia. Kiedy ją wlosujesz przy pytaniu o relację to często oznacza właśnie tę nadaktywność w centrum siły czyli tym waszym splotu słonecznym. Więc ten system jest spójny z różnych stron
właśne, Wiktor - Thurisaz to Thor, Mjolnir, siła przebijająca przeszkody ale korelowanie jej bezpośrednio ze splotem słonecznym to dość daleko idący wniosek. W tradycji nordyckiej nie ma systemu czakr, to zupełnie różne tradycje. Możliwe skojarzenia, tak, ale ostrożnie z twierdzeniem że "systemy są spójne"
no dobra, moze za mocno to postawiłem. Spojne jako skojarzenie, nie jako jeden system. ale te energie mają podobny charakter i intuicyjnie to czuje kiedy pracuję z runami
wracajac do tematu głównego - mnie interesuje czy ta polaryzacja podczas sporu może zostawić jakiś trwały ślad? Tzn. nie chodzi mi o ten "kamień" po sporze który sam przechodzi, ale o coś głębszego. 😀 Bo gdzieś czytałam że wielokrotne, chroniczne konflikty mogą w efekcie zmienić "domyślne ustawienie" czakry
oj to mnie dotknęło bo właśnie zastanawiam sie czy u mnie ten "kamień" w klatce który opisywałam wcześniej to nie jest właśnie coś takiego chronicznego. Bo ja dooooługo żyłam w domu gdzie było naprawdę dużo napięć i moze to nie jest kwestia jednego sporu tylko czegoś co sie nagromadziło przez lata. Jak sie to w ogóle rozróżnia?
no i właśnie, jak Rojnik pyta o ten trwały ślad to u mnie to jest totalnie aktualne. bo nie mówię o jednym sporze, u mnie w domu przez lata było tak że napięcie było jakby wbudowane w powietrze, rozumiecie? i teraz jak wchodzę w jakikolwiek konflikt, nawet małostkowy z koleżanką, to cały ten kamień w klatce wraca jak gdyby nigdy nie odchodził. jakby ciało pamiętało ten schemat lepiej niż głowa. i pytanie do Sugilitki - czy da się to "przeprogramować" na poziomie energetycznym, czy to jest bardziej praca terapeutyczna? bo niewiem od czego zacząć szczerze
