to ważne pytanie i cieszę się że zadajesz je zanim nagrasz, bo naprawde forma ma znaczenie. ogólnie przyjęta zasada przy intencjach to czas teraźniejszy i twierdzenie, nie prośba. nie "chciałabym być spokojna sama ze sobą" tylko "jestem spokojna i zakorzeniona we własnej obecności". brzmi nierealistycznie? wiem, na początku każdemu tak brzmi, ale o to chodzi - mówisz do podświadomości, nie do znajomych
słuchajcie, radgost ma rację w tym sensie że afirmacje w stylu "jestem boska i piękna" powtarzane mechanicznie to raczej syzyfowa praca. ale tu nie mówimy o afirmacji do lustra tylko o nagraniu odtwarzanym przy zasypianiu. to troche inny kontekst bo wtedy granica między jaźnią a tym co przyjmujesz jest bardziej płynna. niewiem czy to zmienia tę zastrzeżenie, ale wydaje mi się że tak
przepraszam że się wpycham ale muszę zapytać - to nagranie trzeba robić specjalnym głosem czy normalnym? bo przyszła mi taka myśl głupia że jak nagram się swoim zwykłym głosem to moze to nie działa tak samo jak te nagrania ktore są w internecie z jakimiś specjalnymi tonami
własny głos jest wartościowszy niż jakiekolwiek nagranie z internetu i to jest ważna rzecz do zrozumienia na starcie. twój głos niesie twoją energię, twój oddech, twój ładunek emocjonalny. tamte nagrania są bezpieczne i neutralne, ale właśnie dlatego że są neutralne - nie są skrojone pod ciebie. Irenka, nie ma żadnego specjalnego tonu który trzeba wytrenować. mów jak mówisz, spokojnie, to wystarczy
a ja mam pytanie które mnie dręczy od jakiegoś czasu, bo ten sen z dworcem wciąż mam i zastanawiam sie - czy sama praca z czakrami przez nagranie może wpłynąć na sny? bo rozumiem że Mandragoria mówiła że w snach czakry są aktywne inaczej, ale czy to idzie w obie strony? że jak pracuję na jawie to potem sny się zmieniają?
o, to mnie bardzo interesuje, bo ja też mam sny które wracają. nie dokładnie taki jak Przytulia opisywała, ale podobny motyw - dużo ludzi a ja jakby przezroczysta, nikt mnie nie widzi. i zastanawiam się czy to też jest ta sama czakra, to znaczy czy ten motyw niewidzialności to też muladhara czy już coś innego?
Emi, motyw niewidzialności to częściej gardłowa albo splotu słonecznego, nie muladhara. muladhara mówi raczej przez sny o braku gruntu, o ucieczce, o niemożności zatrzymania się. niewidzialność to głos który nie jest słyszany, sprawczość ktora nie dociera. to inne centra. ale i tak ciekawe że ten motyw w snach łączy się u ciebie z podobnym uczuciem w relacjach - czy tak?
wchodzę tu bo chcę doprecyzować jedną rzecz zanim ktoś sie rzuci na konkretną czakrę. jeśli Emi czuje niewidzialność i brak sprawczości to faktycznie warto spojrzeć na vishuddhę i manipurę razem, nie osobno. ale - i to ważne - nie robimy diagnozy przez forum na podstawie jednego opisu snu. to może być punkt wyjścia do obserwacji, nie gotowa odpowiedź
Jaromir, zgoda w zasadzie, ale z drugiej strony jakiś punkt startowy trzeba mieć, nie? 🙁 bo jak powiemy "wszystko może być wszędzie" to ludzie nie wiedzą od czego zacząć i nie zaczynają wcale. lepiej zacząć od konkretnej czakry i korygować w trakcie niż czekac na idealną diagnozę
ej a ja sie zagubilam troche, bo my zaczęlismy od nagrania intencji dla Przytulii a teraz mamy juz sny Emi i czakry gardłowe i sploty słoneczne i trochę niewiem dokąd to zmierza 😀 Przytulia, wróciłaś do wątku? bo mnie interesuje czy już zdecydowałas co nagrasz, bo chciałabym to wiedzieć zanim zasnę i będę probowac sama haha
to zdanie które napisałaś, Przytulia, jest dobre, ale faktycznie trochę długie do nagrania które masz słuchać przy zasypianiu. przy dłuższych zdaniach uwaga podświadomości może sie rozpraszać zanim dojdzie do końca myśli. zastanów się czy nie rozbić tego na dwa oddzielne: jedno o bezpieczeństwie w swojej obecności, drugie o tym że jesteś całością bez zewnętrznego potwierdzenia. możesz nagrać jedno na dziś i zobaczyć jak leży
o rany, ja bym jesze zwróciła uwagę na jedno słowo - "nie potrzebuję". mamy tę samą dyskusję co wcześniej z Wladysławą ale jednak wracam bo to ważne. twój mózg przetwarza słowo "potrzeba" zanim przetworzy "nie", więc intencja może docierać odwrotnie niż chcesz. może zamiast "nie potrzebuję zewnętrznego kontaktu" coś w stylu "jestem pełna sama w sobie" albo "moja własna obecność mi wystarcza"?
okej, to biorę pod uwagę! "moja własna obecność mi wystarcza" - to jest krótsze i jakoś... mocniejsze? czuję to inaczej jak czytam na głos. spróbuję nagrać obie wersje i posłucham która bardziej do mnie trafia zanim się zdecyduję. mam jedno głupie pytanie - czy mam nagrywać to wiele razy z rzędu na tym nagraniu czy raz wystarczy?
co do długości nagrania i powtórzeń - zazwyczaj poleca się kilka powtórzeń, moze trzy do siedmiu, żeby zdanie miało czas "wejść" zanim zaśniesz., ale przerwy między powtórzeniami są równie ważne co same słowa. cisza po intencji to nie czas stracony, to czas w którym ona pracuje. nagrywaj z poczuciem spokoju, nie jak lista zakupów
a pytam z ciekawości bo nigdy nie próbowałam - czy to nagranie ma lecieć w petli przez całą noc czy tylko do zaśnięcia? bo wyobrażam sobie że jak leci całą noc to może bardziej wchodzić ale z drugiej strony nie wiem czy to nie za dużo dla głowy
no dobra wracajmy troche do sedna, bo mam wrazenie ze juz od jakiegos czasu mowimy głownie o technice nagrywania a mniej o tym co Przytulia opisywała na poczatku, czyli o tej realnej niemoznosci bycia sama ze soba. bo to jest przeciez korzenny temat, a czakry i nagranie to tylko narzedzie do pracy z tym. jak sobie radzisz z tym na codzien, to znaczy co sie dzieje kiedy nie masz mozliwosci do nikogo zadzwonic albo napisac?
ten "szum w głowie" ktory opisujesz to bardzo konkretna informacja. to nie jest abstrakcja, to sygnał. pytanie tylko - co ten szum mówi? bo on coś mówi, zawsze mówi, tylko że zagłuszamy go zanim zdążymy usłyszeć. czy próbowałaś kiedyś zostać z tym szumem chwilę, zamiast natychmiast po telefon?
to co opisujesz, Przytulia, o tej ciszy która ma zbyt dużo miejsca, to ja rozumiem dokładnie. i u mnie to idzie razem z tym snem o niewidzialności, bo jak jestem niewidzialna to nie istnieję, i jak jestem sama to też jakby nie istnieję. nie wiem czy to ma związek z czakrami czy to po prostu lęk, ale połączenie chyba jest :))
Emi, ja mam podobnie ze swoim snem z dworcem i tym że zawsze gdzieś muszę zdążyć ale nie wiem gdzie. i jak o tym myślę to jest ten sam mechanizm chyba, że kiedy nic się nie dzieje to coś się kręci w głowie że powinnam gdzieś być, coś robić, coś osiągnąć. moze to nie tylko czakra tylko jakiś ogólny niepokój który się różnie wyraża u różnych osób?
to co opisujecie - Przytulia, Emi, Boguslawa - ma kilka warstw i naprawdę nie chcę tu robić uproszczonej diagnozy. ale jeśli miałabym wskazać wspólny mianownik energetyczny, to powiedziałabym że jest to kwestia zakorzenionego poczucia własnego istnienia bez zewnętrznego lustra. muladhara daje grunt pod nogi, ale svadhisthana odpowiada za poczucie że jesteś warta obecności, że twoja obecność coś znaczy sama w sobie. te dwie razem, kiedy są rozchwiane, dają dokładnie to co opisujecie
właśnie o to chciałam zapytać, bo gdzies w tym wątku padło że praca z czakrami może pomóc w samotności ale mam wątpliwości czy sama praca energetyczna bez realnej zmiany zachowań cokolwiek zmieni na dłuższą metę. to znaczy - czy jak nagra intencję i posłucha jej przez tydzień to coś sie zmieni czy to tylko poczucie że robi coś w tej sprawie?
to co Drozdzia napisała jest bardzo trafne i chcę się przy tym zatrzymać. potrzeba kontaktu jako potwierdzenie własnego istnienia - to jest dokładnie to, co wskazuje na zaburzenie pracy pierwszej czakry, muladhary. nie mówimy tu o tym że ktoś jest towarzyski albo lubi ludzi. mówimy o tym że bez zewnętrznego lustra człowiek nie wie kim jest, bo korzeniowe "ja jestem" nie jest zakotwiczone w sobie tylko w reakcji innych. czakra serca i gardła mogą dokładać swoje warstwy, ale fundament jest niżej. i dlatego żadna intencja nagrana przed snem nie przestawi tego, jeśli korzeń jest pusty
to trochę brzmi jakbyś mówiła że jestem fundamentalnie "zepsuta" gdzies w środku i szczerze trochę mnie to uderzyło jak to czytam. nie mówię że nie masz racji ale... czy to jest coś co można w ogóle przepracować? bo jak czakra korzeniowa jest "pusta" jak to nazwałaś to jak sie to w ogóle naprawia
przepraszam że to tak zabrzmiało, zdecydowanie nie chodziło mi o zepsucie. "puste zakorzenienie" to nie jest wyrok ani diagnoza, to jest poprostu miejsce gdzie energia potrzebuje uwagi. każda czakra może być przepracowana i każda może się zmieniać. sama widziałam u siebie i u innych że muladhara potrafi się stabilizować latami małych kroków, nie jedną medytacją. pytanie do ciebie jest takie - czy masz w swoim życiu coś co daje ci poczucie ciągłości? coś co jest twoje i niezmienne bez względu na to kto ci odpowiada na wiadomości
ta rozmowe czytam od poczatku i ciagle mysle ze wracamy do tego samego punktu - czy to czakry, czy psychologia, czy nagranie intencji. a Przytulia pyta w zasadzie ciagle o to samo, tylko innymi slowami: jak przestac potrzebowac innych zeby sie czuc ze sie istnieje. i mam wrazenie ze nikt jeszcze nie powiedzial wprost czy ktos z piszacych tutaj przez to przeszedl i co mu pomoglo. bo teoria jest spoko ale praktyka.
ja mogę powiedzieć co mi pomogło, choć niewiem czy to jest jakieś "rozwiązanie". u mnie był moment kiedy celowo zostawałam sama bez telefonu na godzinę dziennie i na początku to było dokładnie to co Przytulia opisywała - ten szum, ta pustka z za dużo miejsca., ale po jakimś czasie szum zaczął mieć treść. to znaczy zaczęłam słyszeć co on właściwie mówi. nie powiem że teraz lubię być sama, ale już się jej nie boję tak samo
Emi opisuje coś co w pracy ze snami i ze stanami ciszy nazywa sie progiem. najpierw jest szum, bo umysł jest przyzwyczajony do bodźców i buntuje się kiedy ich nie ma. ale jak nie uciekasz od tej ciszy, ona zaczyna mówić własnym językiem. nie muszą to być słowa. to mogą być obrazy, wspomnienia, odczucia w ciele. pytanie tylko czy jesteś gotowa słuchać tego co mówi, bo nie zawsze jest to przyjemne
