ok to teraz pytanie z innej strony bo siedzę tu i czytam i zastanawiam się - jesteśmy już przy czakrach a kawał tematu z początku o mapowaniu cyklu i wzorcach mi ucieka. Dagmarka i Zywiena pisały że mają to samo okno 5-7 dni przed końcem. czy ktoś próbował jakos inaczej pracować w tym oknie, nie żeby zatrzymać pętle, ale żeby ją jakoś sensownie przetworzyć? bo moze te pętle coś mówią
Dagmarka, to jest ciekawe bo to jest trochę dialektyka jungiańska, to pytanie do pętli. nie twierdzę że jest zła ale zastanawiam się czy nie ma ryzyka że się jej tym bardziej nakręcimy? tzn. jak zaczynam rozmawiać z wlasnym lękiem, czasem to go bardziej rozbudza niż uspokaja. albo to tylko u mnie tak?
wracając do tego co Pochwist pytał - ja w tym oknie przed końcem cyklu zaczęłam robić rzecz chyba dość prostą, po prostu piszę te pętle na kartce. nie żeby je zatrzymać, tylko żeby je wyciągnąć z głowy na zewnątrz. i to jakos działa, tzn. myśl jest nadal ale jakby mniej intensywna jak ją widze przed sobą w słowach. czy to ma sens z perspektywy czakrowej.
to co Zywiena opisuje to jest właściwie pisanie ekspresywne, ktore jest udokumentowane jako metoda w psychologii. James Pennebaker badał to latami. 🙁 więc nawet jeśli ktoś nie wierzy w czakry, to ta konkretna praktyka ma solidne oparcie w czymś innym. można używać bez konfliktu
to jest właściwie ten moment gdzie zawsze gubię sie w takich dyskusjach - bo czy ważne jest wyjaśnienie dlaczego coś działa, czy że działa? pytam serio, bo z jednej strony rozumiem Znachorkę że chce wiedzieć co wiemy a co sobie opowiadamy, ale z drugiej jeśli pisanie na kartce zmniejsza pętle, to co za różnica czy to gardłowa czy Pennebaker
różnica jest taka Iwetka, że jak nie wiesz dlaczego coś działa, to nie wiesz kiedy to nie zadziała i dlaczego. i potem ktoś mówi "u mnie pisanie nie działa" i zamiast powiedzieć "ok, szukamy czegoś innego", ktoś inny mówi "moze twoja gardłowa jest zablokowana". to jest pułapka tłumaczenia wszystkiego tym samym zestawem pojęć
to jest interesujące co Helenka mówi, ale mam wrażenie że ta dyskusja o wyjaśnieniach jest dla mnie za abstrakcyjna teraz. ja mam konkretny problem że myśli nie odpuszczają prawie nigdy i szukam czegoś co mogę jutro spróbować. czy ktoś może powiedzieć wprost: zacznij od X, nie od Y, przy moim układzie z lękiem i lekami
ok, przepraszam że tak wyskakuję ale właśnie wróciłam do komputera i widzę odpowiedź Sigilki i... to jest naprawdę konkretne, dziękuję. tylko mam pytanie - 10-15 minut to dużo jak się ma głowę pełną myśli, bo ja po dwóch minutach oddechu zaczynam myśleć o tym co mam zrobić i się kręci od nowa. czy to jest normalne że na początku oddech w ogóle nie pomaga?
i tu mam konkretny zarzut do tego podejścia - "kilka tygodni" to jest odpowiedź ktora zawsze działa jako wymówka gdy coś nie przynosi efektu. jak ktoś powie "ćwiczyłam miesiąc i nie ma zmiany" to odpowiedź jest "ćwicz dłużej". kiedy można powiedzieć że dana metoda po prostu nie działa na daną osobę? serio pytam, bo to jest coś co mnie od lat w tym środowisku irytuje 😀
