A ja mam pytanie z innej strony - czy ktoś tutaj próbował pracować z czakrą korzenia w kontekście samego miejsca pracy? Znaczy, czy są jakieś praktyki, które można robić tam, nie tylko w domu? Bo Henio jest w tej sytuacji przez osiem godzin dziennie.
Słucham tej rozmowy i zastanawiam się nad czymś. Henio opisał środowisko, w którym jest plotkowanie i brak otwartej komunikacji. Czy praca z czakrą gardłową nie powinna obejmować też czegoś zewnętrznego? Znaczy, czy czakra gardłowa to tylko to, że ty mówisz, czy też to, jak słuchasz?
To ciekawe, bo mi się wydaje, że u mnie blokada jest właśnie bardziej po stronie słuchania. Albo raczej po stronie tego, co robię z tym, co słyszę. Słyszę coś na korytarzu i od razu interpretuję najgorzej. Czy to może być znak, że czakra jest przeciążona, a nie zablokowana?
To jest bardzo celne rozróżnienie i nie wszyscy je robią. Zablokowana czakra to nie to samo co przeciążona. Zablokowana - mało energii, trudność z wyrażaniem. Przeciążona - za dużo, nadwrażliwość, nadinterpretowanie, reagowanie zanim ktoś skończy zdanie. Jak ty to opisujesz, to brzmi bardziej jak przeciążenie. Czy to pasuje z tym, co czujesz fizycznie w gardle w stresujących momentach?
To może być i jedno, i drugie jednocześnie - czakra i ciało są ze sobą powiązane, nie ma sensu ich rozdzielać. Ale to, co opisujesz, ten ścisk - to jest sygnał, który warto obserwować. Kiedy pojawia się przed spotkaniem, w trakcie, po? Czy jest różnica?
Ten ścisk pojawia się właściwie zawsze przed. Jak wiem, że jest zebranie albo że będę musiał coś powiedzieć na forum całego zespołu. Czasem też w trakcie, jak ktoś mnie zagaduje na korytarzu i nie wiem, co chce. Po - rzadziej, chyba że coś poszło źle.
To jest bardzo konkretny wzorzec i to już jest coś, z czym można pracować. Ale zanim zaczniesz cokolwiek 'robić z gardłową', mam do ciebie pytanie - czy ten ścisk zawsze dotyczy sytuacji, gdzie musisz coś powiedzieć, czy też wtedy, kiedy ktoś mówi do ciebie i czujesz, że musisz zareagować?
Słucham i mam wrażenie, że to, co opisuje Henio, brzmi jak zwykły stres społeczny. Czakra gardłowa, owszem, ale co konkretnie ma mu to dać, że to tak nazwiemy? Serio pytam, nie złośliwie.
Dobra, ale zaraz - humming? To znaczy co, mruczenie? Jak to miałoby pomóc w sytuacji biurowej, gdzie masz obok siebie trzy osoby i plotkujące środowisko?
Ja bym dodała do tego coś, co jest jeszcze prostsze - czytanie na głos. Dosłownie cokolwiek, przez pięć minut. Artykuł, fragment książki. Chodzi o to, żeby głos brzmiał w przestrzeni i żebyś go słyszał. Henio, masz w domu zwierzę albo kogoś, do kogo możesz mówić swobodnie?
Mówisz do kota, ale czy mówisz do niego pełnymi zdaniami, spokojnie, bez cenzurowania się? To jest różnica. Masz do niego inny rejestr głosu niż do ludzi w pracy, założę się.
To co Henia opisuje - ten inny rejestr - to jest coś, co mnie uderza. Bo Henio opisał, że problem jest też z tym, co robi z tym, co słyszy, nie tylko z mówieniem. Czy jest jakaś praca z gardłową, która dotyczy właśnie strony odbiorczej?
Ale jak to ćwiczyć w realiach pracy, gdzie ktoś do ciebie mówi i czeka na odpowiedź? Irenka, czy to można jakoś skrócić do czegoś, co zajmuje dwie sekundy?
To brzmi jak coś, co powinno być na każdym szkoleniu z komunikacji, a nie tylko na forum o czakrach. Co mnie trochę wraca do tego, czy te ramy są potrzebne, czy to tylko inna nazwa.
Mam inne pytanie do Henia - te osoby w pracy, które plotkują, czy ty masz wrażenie, że one mają podobne blokady? Że to jest może środowisko, w którym cały zespół jakoś funkcjonuje na tym samym poziomie napięcia?
To, co opisujesz u kolegi, klasycznie pasuje do blokady gardłowej - komunikacja przez pośredników, brak bezpośredniego wyrazu, przy jednoczesnej dużej aktywności mówienia. Dużo mówi, ale nic nie wyraża wprost. To jest inny rodzaj blokady niż milczenie.
I tu właśnie wracamy do sedna tematu, czyli do tego, jak to środowisko na ciebie wpływa. Bo jeśli Henio jest osobą z przeciążoną gardłową, a kolega z zablokowaną, to oni mogą się nawzajem nakręcać. Jeden nie mówi wprost, drugi nadinterpretuje. Czy to coś, co słyszysz jako możliwe?
To, co Henia napisała na końcu - że możemy się nawzajem nakręcać - to mnie trochę zmroziło. Bo jeśli tak jest, to co z tym zrobić? Zmienić pracę? To nierealne. Mogę pracować nad swoją gardłową, ale jak to ma zmienić dynamikę, skoro kolega robi swoje?
Właśnie to jest pytanie, od którego powinniśmy zacząć tę rozmowę od nowa. Bo jedno to twoja własna praca, a drugie to to, co możesz zrobić w relacji. Czy ty w ogóle próbowałeś kiedyś powiedzieć temu koledze coś bezpośrednio, twarzą w twarz, zamiast przez maile albo na spotkaniach?
Poczekajcie - 'system próbuje wcisnąć z powrotem'? To brzmi jak metafora, ale czy macie na myśli coś konkretnego? Bo jeśli tak, to czy Henio ma po prostu siedzieć i to znosić, czy jest jakiś sposób, żeby ten opór zmniejszyć?
Trzy miesiące medytacji i nadal to samo napięcie w gardle na spotkaniach - czy to nie jest trochę za szybko, żeby oceniać? Albo inaczej: czy to napięcie jest takie samo jak wcześniej, czy zmieniło się to, co z nim robisz?
Mam wrażenie, że kręcimy się w kółko. Henio opisuje problem komunikacyjny w pracy, dostaje rady dotyczące czakry gardłowej, próbuje, i... nadal ma problem. Może zamiast dodawać kolejne techniki, warto zapytać, czy sam format pracy, którą robi, w ogóle mu odpowiada?
A czy to, że 'nie czujesz nic szczególnego', nie jest właśnie problemem blokady? Serio pytam, bo wydaje mi się, że jeśli czakra jest mocno zablokowana, to człowiek może nie odbierać sygnałów z tego obszaru.
Pisanie ręczne jako praca z gardłową - to jest dla mnie nowe. Myślałam, że gardłowa to tylko głos i mówienie. Czemu pisanie miałoby działać na ten obszar?
I co ciekawe - to, co Henio opisuje u siebie, czyli to napięcie przed mówieniem na spotkaniu, może być właśnie tym: mózg wie, że chce coś powiedzieć, ale blokuje, zanim to wyjdzie. Pisanie może być takim zaworem, który rozładowuje ten skurcz.
Ale żeby to działało na dynamikę zespołu, to Henio musiałby pisać, a potem i tak wejść na to spotkanie i coś powiedzieć, prawda? Bo pisanie w domu nie zmieni tego, jak kolega z zablokowaną gardłową go traktuje.
Dobra, ale to wszystko brzmi jak budowanie czegoś przez wiele miesięcy. Henio, czy masz poczucie, że ta sytuacja w pracy może poczekać tyle, ile potrzeba do takiej zmiany? Bo z tego, co opisujesz, napięcie jest już dość silne.
