Chcę wrócić do tego co Klimcia napisała wcześniej o napięciu między manipurą a anahatą. Bo to jest dla mnie kluczowe - ta biegunowość którą opisujesz, czy ona bardziej wygląda jak pendulum między siłą a miłością, między działaniem a otwarciem? Bo to by tłumaczyło dlaczego te dwie czakry akurat.
Klimcia, mam pytanie, bo to co opisujesz brzmi jak coś bardzo konkretnego. Czy to wychodzi tylko w kontaktach z ludźmi, czy też kiedy jesteś sama? Bo to mogłoby wskazać czy to kwestia własnej energii czy relacyjna.
Mnie ta biegunowość którą Klimcia opisuje jest bliska, choć ja bym ją opisała inaczej - albo jestem bardzo w głowie, analityczna, chłodna, albo bardzo emocjonalna i czuję wszystko za mocno. Nie wiem czy to ta sama sprawa, ale wydaje mi się że tak.
Czytam tę dyskusję od jakiegoś czasu i chcę zapytać o coś konkretnego - ta biegunowość, czy ona ma jakiś rytm? Znaczy, czy można przewidzieć kiedy jesteś po której stronie wahadła, czy to jest zupełnie losowe? Bo w numerologii byłyby do tego narzędzia, ale ciekawa jestem czy ktoś to śledził na poziomie energetycznym.
Przepraszam że wchodzę, ale słucham tej rozmowy i mam pytanie trochę z boku - czy ta biegunowość którą opisujecie nie jest po prostu czymś ludzkim? Znaczy, każdy ma chyba lepsze i gorsze dni, momenty siły i słabości. Skąd wiecie że to jest kwestia czakr, a nie po prostu życia?
Szafranka, Thalia - rozumiem to pytanie i sama je sobie zadawałam. Mogę tylko powiedzieć że intensywność tych przejść jest u mnie nieporównywalna do tego co obserwuję u innych. To nie są gorsze i lepsze dni - to są zupełnie różne stany jakby dwóch różnych osób. I praca z czakrami jako jedyna rzecz którą próbowałam dała mi jakiś klucz do rozumienia tego.
To co Klimcia opisuje - te dwa różne stany jak dwie różne osoby - to nie brzmi jak normalne wahania nastroju. Mnie interesuje jedno: czy w momencie kiedy jesteś w tym stanie 'siły i sprawczości', masz świadomość że za chwilę to minie? Czy dopiero po fakcie to widzisz? Bo to może sporo powiedzieć o tym, czy chodzi o blokadę przepływu między czakrami, czy o coś głębszego w strukturze energetycznej.
To co Klimcia powiedziała teraz jest kluczowe. Brak metaperspektywy w trakcie stanu - to nie jest zwykłe wahadło emocji, które każdy zna. Szafranka, to jest odpowiedź na twoje pytanie o to czy to nie jest po prostu coś ludzkiego. Bo ludzkie wahania zazwyczaj mamy jakieś tło obserwatora. Tu go nie ma.
Mam podobne pytanie co Szafranka. Klimcia, czy kiedy próbowałaś opisać to komuś spoza tej tematyki - psychologowi, bliskiej osobie - to jak oni to nazywali? Ciekawi mnie czy ta interpretacja przez czakry jest jedyną która ci pasuje, czy jest jakaś inna narracja która też coś wyjaśnia.
Thalia, Szafranka - rozmawiałam z psycholożką jakiś czas temu. Ona mówiła o dysregulacji emocjonalnej i o schematach. To też miało jakiś sens, ale nie obejmowało wszystkiego. Nie wyjaśniało tej energetycznej jakości tych stanów - że jeden jest dosłownie inaczej usytuowany w ciele niż drugi. To nie jest tylko emocja, to jest jakby inne centrum grawitacji.
Klimcia, to z tym centrum grawitacji - możesz to rozwinąć? Bo mnie się to zdarza i nie umiałam tego lepiej nazwać. Jak jesteś w trybie siły, to gdzie to czujesz? Bo u mnie jak jestem 'w głowie', to mam wrażenie że dosłownie unosze się od szyi w górę.
To fizyczne umiejscowienie które Klimcia i Jadzia opisują jest bardzo konkretne. Mam pytanie do Klimci - czy te stany zmieniają się stopniowo, jak przejście, czy jest jakiś moment 'przeskoku'? Bo to by wskazywało na inny mechanizm. Płynne przejście sugeruje przepływ energii, nagły przeskok - jakiś wyzwalacz zewnętrzny lub wewnętrzny.
Ten przeskok bez wyraźnej przyczyny to jest dla mnie ciekawy trop. Klimcia, mówiłaś że próbowałaś śledzić rytm. Czy brałaś pod uwagę cykl księżycowy? Pytam, bo to by mogło tłumaczyć te przeskoki które nie mają oczywistego wyzwalacza - energia księżyca działa subtelnie i niekoniecznie świadomie.
Przepraszam że wchodzę, ale mam pytanie do Klimci o tę fizyczną lokalizację. Jak ona mówi że w trybie siły czuje zakorzenienie w brzuchu i nogach, a w tym otwartym trybie wszystko przenosi się wyżej - czy to nie jest właśnie dowód że czakry naprawdę istnieją i mają fizyczną reprezentację? Bo to brzmi bardzo konkretnie, nie jak coś wymyślonego.
Thalia ma rację że to nie rozstrzyga, ale też ta obserwacja nie jest bez znaczenia. Klimcia, chcę zapytać o coś innego - czy w tym trybie 'otwartym i miękkim' masz tendencję do przyciągania innych, do tego że ludzie do ciebie lgną? I czy w trybie siły jest odwrotnie?
Sprawiedliwa, tak. Bardzo wyraźnie. W trybie otwartości ludzie mi się zwierzają, podchodzą, chcą być blisko. W trybie siły mam wrażenie że trzymają dystans - szanują może, ale nie zbliżają się. I co ciekawe, ta kobieta o której wcześniej mówiłam, ona chyba wyczuwa oba tryby. I... inaczej reaguje na każdy z nich. To jest jedna z rzeczy która mnie zastanawia najbardziej.
Klimcia, wróciłaś do tej kobiety i to mnie zatrzymało. Jak mówisz że ona inaczej reaguje na każdy tryb - to znaczy że ona jest bardziej blisko kiedy jesteś w trybie siły czy w trybie otwartości? Bo to mogłoby dużo powiedzieć o tym co między wami jest.
Chcę wrócić do tematu biegunowości, bo ta rozmowa o konkretnej osobie nas trochę odprowadza. Klimcia, skoro masz tę fizyczną świadomość lokalizacji stanów, to czy próbowałaś świadomie pracować z punktem pomiędzy - czyli z przestrzenią między manipurą a anahatą? Bo w niektórych tradycjach jest mowa o węźle Wisznu właśnie w tym miejscu, który kiedy jest zablokowany, powoduje dokładnie to wahadło które opisujesz.
Węzeł między manipurą a anahatą to jest punkt gdzie te dwa tryby które Klimcia opisuje - ziemski i otwarty - mogłyby się ze sobą komunikować zamiast się wykluczać. Chodzi o to że biegunowość często wynika z braku przepływu właśnie w tym miejscu. Energia idzie albo w dół i zastyga w manipurze jako siła, albo skacze wyżej i otwiera anahatę, ale te dwie nie rozmawiają ze sobą. Stąd przeskok zamiast przejścia. Przynajmniej tak to rozumiem.
Laurka, to co mówisz o braku komunikacji między nimi - to mi coś otwiera. Bo ja to czułam właśnie tak - jakby te dwa stany były osobnymi wyspami, bez mostu. Ale powiedz mi - czy to zablokowanie jest stałe, czy może się zmieniać? Bo mam wrażenie że są okresy kiedy te stany są mniej skrajne.
Klimcia, wróćmy do twoich obserwacji, bo to jest serce tego wątku. Powiedziałaś że są okresy gdzie te stany są mniej skrajne. Czy umiesz powiedzieć co je łączy - te spokojniejsze okresy? Czy jest jakiś wspólny mianownik - coś w otoczeniu, w relacjach, w praktyce?
Mnie też to ciekawi co Sprawiedliwa pyta. Bo ja mam podobne wahadło i zauważyłam że u mnie te spokojniejsze okresy były po dłuższych urlopach albo kiedy miałam mniej kontaktów z ludźmi. Jakby te przeskoki były jakoś związane z bodźcami z zewnątrz, nie z wnętrza. Klimcia, czy u ciebie też tak?
Jadzia, Sprawiedliwa - tak, chyba masz rację z tym zewnętrznym bodźcem. Spokojniejsze okresy mam kiedy jestem sama przez dłuższy czas. Nie odizolowana, ale z mniejszą ilością interakcji. Jakby kontakt z innymi uruchamiał przełącznik. I teraz myślę - może to nie jest kwestia moich czakr jako takich, ale ich reagowania na energie innych ludzi?
Klimcia, to co teraz powiedziałaś brzmi bardzo podobnie do tego co mówi się o osobach wysoko wrażliwych albo o reaktywności układu nerwowego. Nie mówię że to to samo, ale - czy rozważałaś tę warstwę? Bo to by tłumaczyło i przeskoki, i spokój w samotności, i tę fizyczną lokalizację stanów.
Szafranka, nie ogranicza. Naprawdę nie. Rozumiem że to może być układ nerwowy, może być pole energetyczne, może być i jedno i drugie na różnych poziomach opisu. Ale dla mnie praktycznie to ma znaczenie że kiedy jestem z ludźmi którzy są w bardzo silnych emocjach, to ja się przełączam. Niemal natychmiast. I nie zawsze w kierunku który chcę.
To jest ważne co Klimcia mówi o przełączaniu się w kontakcie z cudzymi emocjami. Klimcia, powiedz - w którą stronę się przełączasz kiedy ktoś jest na przykład bardzo zły, a w którą kiedy ktoś jest bardzo smutny? Bo to może wskazywać na to jak twoja anahata przetwarza cudze energie i czy wchodzisz w rezonans czy kontrę.
Słucham tej rozmowy i mam pytanie które może wyjść nieco z boku, ale mi się kręci w głowie - Klimcia, czy ta kobieta o której wspominałaś wcześniej, ta która inaczej reaguje na twoje tryby, ona też jest energetycznie wrażliwa? Bo jeśli tak, to może wy się wzajemnie wytrącacie z równowagi i to jest dodatkowy czynnik tych przeskoków których nie możesz przewidzieć.
