Hej, zakładam ten temat bo od jakiegoś czasu mam problem z tym, że po kontakcie z pewnymi ludźmi czuję się totalnie wyżuta. Dosłownie jakby ktoś odkręcił kurek i energia po prostu wypływa. Znam parę podstawowych rzeczy o czakrach, ale nigdy głębiej nie wchodziłam w temat ochrony energetycznej. Czy wy wogóle pracujecie nad tym, żeby mieć jakąś granicę, żeby cudza energia nie wchodziła tak głęboko? Jak to się robi? Bo słyszałam o wizualizacjach, o białym świetle i tych rzeczach, tylko nie wiem czy to naprawdę działa czy to tylko taki... 😛 no, autosugestia.
To bardo popularny problem i dobrze,ze o tym piszesz. Ja sama przez lata nie rozumialam, czemu po pewnych spotkaniach czulam sie tak jakbym przebiegla maraton, a po innych bylam w porzadku. Granica energetyczna to nie jets jakas magia od razu - to bardziej regularna praktyka. podstawa wedlug mnie to czakra splotu slonecznego bo to ona najczesciej „cieknie”. Czy pracujesz wogole z czakrami?? i to pytanie do autorki tematu - czy te osoby, po ktorych czujesz ten odplyw, to sa dla ciebie wazne emocjonalnie, czy raczej przypadkowe spotkania?
i tu się zgadzam... ten temat to mnie bardzo interesuje bo sam jestem wrażliwy na energie innych. szczerze mówiąc, pracuję z czakrami od jakiegos czasu i zauważylem ze jak zaniedbam muladhare to granica sie rozsypuje totalnie, staję sie taki przepuszczalny. 😉 ale mam pytanie - te wizualizacje ze swiatlem, niby klasyka, a ja zawsze zastanawiam sie czy to nie jets zbyt „lekka” technika jak ktos ma naprawde duzy problem z wchłanianiem cudzej energii. macie doświadczenia z czymś bardziej konkretnym?
Wizualizacja bialego światła to w zasadzie start,nie meta. Jeśli ktos ma realny problem z granicą, sama wizualizacja nic nie da na dłuższą metę. liczy się praca z ciałem i z oddechem. Probowales Edku techniki „zamykania” czakr po kontakcie z trudnymi osobami? Chodzi o świadome „skladanie” energii do środka po takim spotkaniu. Nie mówię zeby sie całkowicie zamknąć, ale żeby miec kontrolę nad tym, ile wypuszczasz na zewnątrz
Okej, posłucham chwilę, bo mnie ta rozmowa lekko bawi. Te „drzwi” w czakrach, „cieknące” energie - skad wiecie, że to nie jest po prostu zmęczenie społeczne? Introwertyzm, przebodźcowanie, codzienny stres? Pytam serio, bo nie widze, jak odróżnić „wchłanianie cudzej energii” od zwyklego wyczerpania po trudnej rozmowie.
eee, ale nikt nie mowi ze to zamiast psychologii, mozna uzywac obu podejsc rownoczenie, nie?? Ja np chodzę na terapię i rownoczesnie prauje z ochrona energetyczna i jedno drugiemu nie przeszkadza wrecz się uzupelniaja. Szafranka, troche wyważasz otwarte drzwi bo chba nikt tutaj nie twierdzi ze to medycyna 🙂
Cytryno i jaspis czerwony to dobry wybor ale kamienie to wsparcie,nie podstawa. Sama cytryno lezaca na czakrze nic nie zrobi jesli niema intencji i skupienia. To co ja robie praktycznie to: klade kamien, kilka glebokich oddechow, wizualizacja cieplego zoltego swiatla w tym miejscu, i przez kilka minut poprostu trwam. Regularnosc jets kluczowa, raz na tydzien to za malo jak masz powtarzajacy sie problem. ale powiedz mi - te osoby, po ktorych sie tak czujesz, wiesz czy to sa tak zwane energetyczne wampiry czy po prostu trudne relacje?
o sluchaj, ja mam dokladnie tak samo z jedna osoba ze szkoly! zawsze po niej czuje sie jak wycisnieta szmata haha. czytalam ze jak sie skrzyzuje nogi i rece podczas rozmowy z taka osoba to tworzy sie jakis zamkniety obwod energetyczny i ona nie moze „wciagnac”. czy to prawda?? bo zawsze tak robie i chyba pomaga?
To z tymi skrzyzowanymi rekami i nogami chodzi o stworzenie zamknietego pola - swego rodzaju ochronny krag ktory wychodzi z ciala. sam z tego nie korzystam... ale spotkalem ta technike w kilku miejscach. Moim zdaniem to jeden z elementow, nie calosc. Lepsze jest chyba wychodzenie z kontaktu z uziemieniem - zanim usiadziesz do trudnej rozmowy, przez chwile poczuj stopy na ziemi, wyobraz sobie korzenie ktore ida w glab. Wtedy masz gdzie „spuszczac” to co na ciebie idzie
uziemienie to podstawa podstaw,dziwię sie ze jeszcze nie padlo to slowo wczesniej w tym watku 🙂 Damianek dobrze mowi. Ja np zanim ide do kogoś kto mnie „sieje” zaawsze stoję chwile boso na trawniku albo chociaż wyobrażam sobie że stoje. Potem jakoś latwiej.
Chce dodac pewien kontekst historyczny bo on moim zdaniem pomaga zrozumiec o co chodzi w tej pracy. Ochrona przed „zlym okiem” czy przed wchlanianiem cudzej energii to nie jest wynalazek New Age - w zasadzie kazda tradycja miala swoje techniki. Slowianie uzywali okreslonych gestow i amuletow,inne kultury mialy wlasne rytualy oczyszczania. Wspominam o tym bo ludzie czasem mysla, ze to jakas moda, a to jest bardzo stara wiedza, tylko roznie nazywana. To co dzis robimy z czakrami i granicami energetycznymi ma swoje glebsze korzenie
Zbyslawa racja i warto dodać że w różnych tradycjach jets też wyraźne rozróżnienie między ochroną a zamknięciem. Ochrona to taka przepuszczalna bariera - wpuszczasz to co dobre, odpychasz to co szkodliwe. Zamknięcie to odcięcie wszystkiego, co długoterminowo kończy się izolacją i własnymi problemami. jak to mówią, widziałem sporo osób kture „pracowały nad granicami” i skończyły totalnie odcięte od relacji, bo nie rozumiały tej różnicy.
a jak sie w ogole poznac czy mamy „dziure” w tej granicy? bo ja czytalam ten watek i troche sie zastanawiam czy u mnie tez tak jest bo czeesto po wyjsciu od rodziny czuje sie zle. ale moze to po prostu daltego ze mam trudna rodzine i tyle. jak to rozroznic?
no wlasnie wzorzec jest trudno mi ocenic czy to nie jest po prostu to ze sie boje mojej mamy haha. ^^ serio. zawsze po niej czuje sie mala i niewazna. to nie jest raczej „cudza energia” tylko normalna dynamika rodzinna chba? choc z drugiej strony zostaje mi sie to w ciele jakos dziwnie dlugo.
Helenka, właśnie - to rozróżnienie które robi Szafranka gdzieś wcześniej jest naprawdę ważne bo w praktyce te dwie rzeczy mogą działać razem. Trudna relacja rodzinna to grunt pod przepuszczalną granicę. Najpierw emocjonalnie się otwierasz bo to mama, potem jesteś podatna na energetyczne „wsiąkanie”. Jedno nie wyklucza drugiego
Szafranka raz a dobrze 🙂 wlasnie o to mi chodzi kiedy mowie ze jedno drugiemu nie przeszkadza. te grancie energetyczne to dla mnie trochę jak metafora która pomaga mi FIZYCZNIE poczuć gdzie kończę się ja a zaczyna ktoś inny. i to dziala,niezalenie od tego jak to nazwiemy.
wracając do tej koleżanki o której pisałam wcześniej - zastanawiam się czy jest jakaś technika którą można stosować w trakcie rozmowy, nie tylko przed albo po. 🙂 bo np. to zamykanie czakr po fakcie to spoko, ale jak mogę nie „wchłaniać” na bieżąco kiedy ona siedzi naprzeciwko i leje mi się na głowę?
to jets właśnie trudniejsza część. W trakcie - najbardziej działa mi skupienie uwagi na własnym oddechu, jakby mały punkt zakotwiczenia w sobie samym. nie tracisz kontaktu z rozmową, ale masz cos swojego co caly czas trzyma cie w sobie. Próbowałaś czegos podobnego??
do tego co Magus pisze,dodam ze jest tez taka technika robienia „tarczy” intencja przed wejsciem do rozmowy. nie wizualizacja koniecznie, bardziej wewnetrzna deklaracja: wchodze tu jako obserwator, nie jako zbiornik. brzmi prosto ale naprawde robi roznice w jak sie pozniej czujesz.
o, to ciekawe z tym obserwatorem!! a jak to zrobic jak ta osoba nagle placze albo jets naprawde w zlym miejscu? bo wtedy moj instynkt to jest rzucic sie z pomoca i wtedy chyba te granice gdzies leca. czy mozna pomagac i jednoczesnie sie chronic?
ametystia to ciekawe rozróżnienie lustro/gabka... nigdy tak tego nie ujmowałem. tylko pytanie jak to wyćwiczyć bo w momencie kiedy ktoś bliski jets w bólu to chyba naturalnie chcemy sie z nim zlac? to nie jest kwestia techniki tylko chyba jakis głębszy odruch.
hm, to pytanie do bardziej doświadczonych - czy jest w ogóle możliwe że ktoś może „nieświadomie” wpływać na twoje pole energetyczne, bez żadnych intencji? bo ta koleżanka Przecławy brzmi jakby po prostu była w kryzysie, nie jakby świadomie cokolwiek robiła. więc skąd ten wpływ?
okej ale jak to „dziura ktura ciągnie energie” ma się do zwykłego psychologicznego mechanizmu że osoba w kryzysie szuka wsparcia u innych?? to brzmi jak to samo tylko innym językiem. nie mówię że to złe, ale zastanawiam się czy to dodaje jakąś nową informację.
Bogna,dla mnie dodaje - bo jak to opisuję energetycznie to CZUJE to fizycznie jako ssanie gdzieś w brzuchu albo ucisk w klatce. a jak mówię tylko „ona szuka wsparcia” to mam rozumienie ale nie mam mapy do pracy z tym ciałem. to jets wlasnie różnica. nie wiem czy to ci coś wyjaśnia
czytam ten watek od poczatku od jakiegos czasu i mam pytanie moze troche z boku - a co z rodzicami? bo u mnie z mama jets dokladnie tak jak Helenka pisala,po kazdej wizycie czuje sie jak po ciezkiej pracy. ale to moja mama, nie moge poprostu „zbudowac granicy” tak jak z obca osoba. czy te techniki w ogole sie tu nadaja?
Dosia, nadaja sie, ale rzeczywiscie wymagaja wiecej subtelnosci. z bliskimi chodzi nie o odciecie sie tylko o to co Druid napisal wczesniej - ochrona a nie zamkniecie. polecam pracowac z czakra splotu slonecznego regularnie, nie tylko po kontakcie z mama, ale jako staly nawyk. 🙂 granica z bliskimi buduje sie powoli, nie jedna sesja.
a ja mam takie doświadczenie że z rodziną najtrudniej bo jest historia. te granice są wgryzzione przez lata i jedno oczyszczanie nic nie da. pracowałam z tym przez długi czas i szczerze powiedziałabym że terapia i praca energetyczna razem dały mi więcej niż samo jedno albo drugie. ale to nie jest szybki proces, trzeba być z tym szczera. :D.
