to co opisuje Jaskier brzmi jak normalna asertywność i stawianie granic, kture dziala niezależnie od tego czy wierzymy w energię czy nie. tak szczerze to w tym konkretnym przypadku - tzn komunikowania granic - nie widze żadnej różnicy między podejściem energetycznym a psychologicznym. efekt jets ten sam
hm ale czekajcie czy to nie jest troche za proste? bo granice psychologiczne to jedna rzecz ale w bioenergii chodzi jednak o cos wiecej niz tylko o to co mówimy i jak sie zachowujemy. przynajmniej tak mi sie wydaje?
przepraszam za wejscie z buta- wcześniej ktos pisal o czakrze splotowego słonecznego jako tej która jest narażona przy wampirach energetycznych. czy jesli ktoś ma ogólnie słabą tą czakrę to jest bardziej narazony? tzn czy wampir energetyczny „wyczuwa” kogos kto łatwiej oddaje energię?
a czy to znaczy że praca nad czakrą splotu słonecznego to dobry kierunek dla kogoś kto regularnie traci energię w kontakcie z innymi?? bo to by było logiczne jesli ta czakra odpowiada za granice.
tak, absolutnie! i do tego dochodzą kolory - żółty kryształ albo cytryn bardzo wzmacniają ten obszar, polecam szczególnie cytryn z intencją ustawioną na asertywność i poczucie własnej mocy, robiłam taki rytuał i na prawdę coś się ruszyło. plus afirmacje przed lustrem wzmacniają efekt podwójnie. to naprawdę działa szybko
Hesperus ma troche rację ale nie zniechęcajmy, bo nawet mała regularna praktyka z kamieniami i intencją jest lepsza niż nic!! u mnie cytryn naprawdę pomaga na spokój i pewność siebie po kontakcie z trudnymi osobami 🙂 nie mowie że to „naprawia” wszystko ale coś zmienia
wracając do Dobrusi i jej pytania o rozmowę z ta osobą - wydaje mi się że zanim ktokolwiek z nas doradzi jak rozmawiac albo czy rozmawiac, to warto by wiedzieć jak długo trwa ta znajomosc i czy to jest ktos kogo da się ominąć czy nie. bo jeśli to jest np. szefowa w pracy to sytuacja jest zupelnie inna niż koleżanka z ktora mozna ograniczyc kontakt.
wyciśnięta cytryna haha, ale to dobre określenie bo tak to wlasnie czuć. Dobrusia ja mam podobną sytuację z tą koleżanką i wiesz co u mnie trochę pomogło? zanim idę na spotkanie z nią to dosłownie przez chwilę siedzę cicho i wyobrażam sobie taką bańkę wokół siebie, taką ciepłą i szczelną. głupio piszę bo to brzmi dziecinnie ale serio - po kontakcie jestem mniej rozbita niż bez tego
hej, czytam ten watek i mam pytanie bo nie do konca rozumiem. ta banka o ktorej pisze Fluorytka - to jets wizualizacja, medytacja, czy to jest cos co „na prawde” tworzy energetyczna ochrone?? pytam serio bez zlosliwosci, chce zrozumiec jak to dziala
ok wiec rozumiem ze to jets jakos polaczone, umysl i energia, ale mam wrazenie ze to troche koliste wytlumaczenie - bo skad wiemy ze intencja wplywa na pole energetyczne a nie ze po prostu czujemy sie lepiej bo wierzymy ze ta banka istnieje?? pytam bez zlosliwosci naprawde.
nie wchodzac w debate o placebo bo to jest temat rzeka - chce tylko powiedziec ze z perspektywy pracy energetycznej roznica miedzy „naprawde” a „w wyobrazni” jest mniej istotna niz efekt. jak cos regularnie pomaga ci zachowac spokoj i energie po trudnym kontakcie,to dziala. czy to jest pole kwantowe czy mechanizm psychologiczny, to juz kwestia modelu ktury przyjmujesz
ale Dola_C, to trochę jets wygodna odpowiedź, nie? bo tak można powiedzieć o wszystkim. jak mi pomaga jedzenie czekolady przed spotkaniem z trudną osobą, to „działa”, ale nie bede przez to twierdził ze czekolada tworzy ochronne pole.
czytam po kolei o tej bańce i placebo i tak sobie myślę, bo ja robię tę wizualizację od jakiegoś czasu i naprawde nie wiem czy to mechanizm psychologiczny czy coś więcej, ale to co wiem to że jest jakaś różnica w tym jak się czuję po spotkaniach z tą osobą kiedy wcześniej to robię a kiedy nie robię. 😉 może to placebo, może coś innego, ale ta różnica jest na tyle wyraźna że trudno mi ją zignorować 🙂
o, Dobrusia to jest dokładnie to co ja tesz mam! i wiecie co, ja w pewnym momencie przestałam sobie zadawać to pytanie dlaczego to działa, bo zaczęłam mieć poczucie ze sam ten wysiłek mentalny przed spotkaniem, ta chwila skupienia, już coś zmienia - bo zamiast wchodzić na spotkanie w trybie „ojej co ona mi dzisiaj zrobi”, wchodzę z jakimś poczuciem że mam coś swojego. nie wiem czy to energia czy psychika ale jest różnica.
wracając trochę do kwestii nieświadomego wampiryzmu bo mi się wydaje ze ten wątek gdzieś zginął w dyskusji o bańkach - mam pytanie do ogółu. czy ktoś z was próbował kiedyś powiedzieć nieświadomemu „wampirowi” że coś się dzieje? i co z tego wyszło? bo mam teorię ze reakcja tej osoby dużo mówi o tym czy to jest na prawdę nieświadome czy jednak jest w tym jakiś element świadomy.
oj, to jest ciekawe rozróżnienie Hesperus. z doświadczenia w pracy z energią - nieświadomy wampir energetyczny zazwyczaj nie rozumie dlaczego ta rozmowa w ogóle się odbywa. morze być zagubiony, może się poczuć odrzucony. świadomy (czyli taki który jakimś sposobem nauczył się czerpać) zazwyczaj próbuje rozmowę zmanipulować albo sprawić żebyś poczuł winę. to jest jeden ze wskaźników, choć nie zawsze niezawodny
ale Wienczyslawa,skad wiadomo ze ktos „nauczyl sie czerpac” swiadomie? bo brzmi to jakby istniala jakas szkola wampiryzmu energetycznego. czy to nie jets tak ze kazdy kto duzo bierze od innych poprostu ma slabe granice albo jest bardzo potrzebujacy,i niekoniecznie robi to celowo?
ojej to teraz się boję bo mam koleżankę która zawsze kończy rozmowy tak ze czuje się okropnie i ona zawsze mówi ze przez nikogo niezrozumiana i ze to ona ma zawsze najgorzej. to jest nieświadome czy... nie wiem
a moze zamiast gadac o tym czy to wampir czy nie wampit, to po prostu porozmaiec o tym co konkretnie pomaga w takiej sytuacji? bo mam podobnie z bratową i naprawde nie wiem czy to energia czy psychika ale konczę kazdą wizytę wykonczona.
Hazel masz racje że to pytanie praktyczne jets wazne. ale powiem ci że sposob w jaki to rozumiesz (energetycznie czy psychologicznie) morze faktycznie wpłynąć na to co zadziała,bo inne narzedzia wynikają z kazdego podejscia. jeśli pracujesz z energia, to wzmacniasz wlasne pole, zakorzeniasz się, chronisz czakrę splotowego. jeśli psychologicznie, to granice, asertywność, skracanie rozmow. najlepiej łączyć jedno z drugim szczerze mowiac
mam takie pytanko morze trochę z boku ale mi chodzi po głowie - czy wampiryzm energetyczny może działać na odleglosc? tzn czy jak ktos do mnie dzwoni i po tej rozmowie jestem wykonczna,to czy to jest to samo co fizyczna obecność? bo mam poczucie ze przez telefon jest nawet gorzej niz jak jestem fizycznie z ta osoba.
a wiesz co Paprotka, ja się nad tym nie zastanawiałam ale to jest dobre pytanie bo mam taką ciocię co dzwoni zawsze wieczorem jak jest zmęczona i właśnie ta rozmowa mnie zawsze zostawia taką... płaską? i nigdy nie myślałam czy ona robi to świadomie czy nie, bo szczerze to chyba sama nie wie ile bierze. ale mam wrażenie że to nie ma znaczenia w tym sensie że efekt dla mnie jest ten sam. i czy jak ktoś nie wie że bierze, to czy da się to w ogóle zatrzymać bez rozmowy wprost? bo wizualizacja bańki przed telefonem to jedno, ale nie zawsze wiem że ona zadzwoni 🙂
