Mam taką koleżankę z pracy i za każdym razem jak z nią porozmawiam przez dłużej niż pół godziny to wychodzę z tego spotkania kompletnie wykończona. Dosłownie jakby ktoś mi odkręcił kran i wypuścił całą energię. Ona sama pewnie nie zdaje sobie z tego sprawy bo jest po prostu... taka. Ciągle narzeka,wciąga w swoje problemy, wymaga uwagi. I zaczęłam się zastanawiać czy to jest właśnie ten słynny wampiryzm energetyczny o którym tyle się czyta, czy może po prostu jestem zmęczona jej towarzystwem i tyle. czy ktoś ma doświadczenie z taką osobą w swoim otoczeniu? I czy da się w ogóle określić czy ktoś robi to nieświadomie czy celowo?
To bardo częste zjawisko i nie trzeba od razu zakładać złych intencji. większość tzw. wampirów energetycznych działa zupełnie nieświadomie - po prostu ich pole energetyczne ma niedobory i uzupełnia je kosztem innych. Taka osoba sama często czuje się chronicznie zmęczona, pusta w środku, i instynktownie szuka kontaktu z ludźmi ktorzy mają stabilną aurę. Pytanie jest inne - jak reagujesz zaraz PO tej rozmowie? Czy to zmęczenie jest takie ogólne czy masz jakiś konkretny objaw, np. bol glowy, ciężkość w klatce?
o mam tak samo z jedną osoba z rodziny 😮 za kazdym razem po rozmowie czuje sie jak wycisnięta cityryna, sorry cytryna. myslalam ze to tylko ja tak mam. a czy można sie jakos przed tym zabezpieczyć czy trzeba unikac tej osoby?
Hm, tylko zanim przejdziemy do zabezpieczeń to chciałabym zapytać - skąd pewność że to energia a nie poprostu psychologia? Bo opisana sytuacja brzmi jak klasyczna osoba z tendencją do zrzucania problemów na innych co jest wyczerpujące emocjonalnie, ale niekoniecznie energetycznie. Nie mówię że nie wierzę w bioenergię wogóle, ale moze warto odroznic te dwie rzeczy zanim zacznie sie szukac ochrony w kamieniach albo tarczach. :/
ja czytałam ze taki bol głowy z tyłu to może być czakra gardła albo korony? ze jak ktoś pobiera enrgie to te czakry pierwsze dostają razy. czy ktos wie czy to prawda bo nie jestem pewna
ojej, to jest temat ktury mnie bardzo dotyczy bo mam w swoim życiu chyba takie dwie osoby. Jedna to znajoma ze studiów - przy niej czuję się dobrze, ale zawsze po rozstaniu jestem kompletnie pusta i dziwnie smutna bez powodu, jakby ktoś wyciągnął korek z wanny. A druga to mój własny brat i przy nim mam jeszcze gorzej, bo on w ogóle nie mówi o problemach, jest cichy, ale coś jest w tym kontakcie że po każdej rodzinnej kolacji śpię potem 10 godzin. Nie wiem co o tym myśleć, trochę mi głupio tak mówić o własnym bracie.
a czy ten wampiryzm moze działać tesz przez telefon albo przez internet? bo mam koleżankę z którą prawie się nie widuję ale nasze rozmowy na gg też mnie wykańczają podobnie jak te na żywo
matko,to jets akurat dobre pytanie i chętnie bym tesz poznała odpowiedź. bo jak czytam o rozpoznawaniu wampiryzmu energetycznego to wszędzie sa te same symptomy co przy zwykłym zmęczeniu kontaktem z trudnym człowiekiem. no to jak? czy jest jakiś sygnał ktury jest specyficzny wlasnie dla energii?
Słyszałam że jednym ze sposobow jets obserwowanie czy zmęczenie pojawia się natychmiast po nawiązaniu kontaktu, jeszcze zanim padnie pierwsze slowo. Jakby samo wejście w pole tej osoby juz coś robilo. Czy tak miały te osoby co pisaly wczesniej? Bo to mogłoby trochę odpowiedzieć na pytanie Paprotki.
szczerze to nie wiem czy to od razu bo zawsze najpierw gadamy o zwykłych rzeczach i póżniej dopiero zaczyna się to przytłoczenie. ale to morze być dlatego że ona stopniowo „rozkręca się” z problemami. to jest dobry punkt Dominika, muszę następnym razem poobserwować dokładniej co sie dzieje na początku.
ale czy ktos nie pomyślał że moze to MY jesteśmy zbyt wrażliwe energetycznie i trzeba wzmocnić wlasna aurę, zamiast unikać innych ludzi? bo jak tak czytam te posty to mam wrazenie że szukamy winy w innych, a może problem jets w naszych wlasnych bariach ochronnych
ojej ojej, Bertramka trafia w sedno i to jest chyba ważniejszy kierunek tej dyskusji. Zabezpieczenie własnego pola energetycznego jest sensowniejsze praktycznie niż klasyfikowanie ludzi wokół. Choć z drugiej strony nie chciałabym żeby ten wątek stał się tylko o technikach ochrony, bo pytanie o świadome vs nieświadome pobieranie energii jest osobną i ciekawą kwestią.
No i właśnie tu dochodzimy do sedna bo to co powiedziała Bertramka jest wazne, ale nie wyklucza tego co mówiłam wcześniej. Wzmacnianie własnej aury i rozpoznawanie nieswiadomych pobieraczy to nie sa dwie różne drogi, to są dwa kroki tej samej pracy. Nie możesz skutecznie sie ochronić jeśli nie wiesz przed czym. A samo bycie „silną energetycznie” nie sprawi że ktos kto ma naturalna tendencję do wysysania przestanie to robic, bo on to robi nieświadomie, bez żadnej intencji.
Wlasnie,to jest chyba kluczowe pytanie tego watku. Wiekszosc literatury na ten temat rozroznia dwa typy: nieswiadomy pobieracz energii dziala czysto instynktownie, jego uklad energetyczny nauczyl sie uzupelniac deficyty z zewnatrz, najczesciej przez traume albo zaburzony wzorzec wiezi z dziecinstwa. On na prawde nie wie. drugi typ to juz zupelnie inna historia ale tu raczej mowimy o tym pierwszym.
Czekajcie ale skoro on nie wie, to czy to wogole mozna nazwac wampiryzm? Bo wampir kojarzy mi sie z czyms co celowo atakuje. Moze lepsze slowo to... niewiem, energetyczny pasozyt? Albo cos? brzmi oczywiscie nieprzyjemnie ale dokladniej opisuje sytuacje.
O właśnie to mnie zastanawia od początku tej dyskusji, bo pisałam wcześniej o dwóch osobach i teraz myślę że ta pierwsza, ta koleżanka ze studiów, to jets nieświadomy typ. Ona nie jest zła, naprawdę nie, jest ciepła i miła w kontakcie, ale potem wychodzę od niej i czuję pustkę taką dziwną. Natomiast ta druga, z pracy, to mam niesamowite wrażenie że ona wie co robi. Patrzy w określony sposób, jest taka... intensywna. Czy to możliwe żeby dwie tak różne osoby powodowały podobny efekt z zupełnie innych przyczyn?
Hm ale zanim przejdziemy do „ona wie co robi” to jednak zatrzymajmy się chwilę. Intensywne spojrzenie i poczucie że ktoś jets dominujący w kontakcie to może być po prostu silna osobowość, narcystyczne cechy albo po prostu ktoś kto bierze dużo przestrzeni społecznej. To też jest wyczerpujące, ale z zupełnie innych powodów. Nie każda trudna osoba to energetyczny wampir.
Pytam szczerze bo czytam ten wątek od poczatku i próbuję zrozumiec. Kiedy mówicie o „nieswiadomym pobieraniu energii” to co dokładnie sie dzieje fizycznie? Tzn na poziomie mechanizmu. bo albo cos rzeczywiscie przepływa między ciałami energetycznymi,albo to jets metafora dla dynamiki emocjonalnej. I te dwa wyjasnienia jednak mają zupelnie inne implikacje praktyczne
No i tu wlasnie problem. Bo „jakim językiem opisujemy rzeczywistość” brzmi ładnie ale nie daje mi żadnego narzędzia do sprawdzenia czy moje zmęczenie po kontakcie z konkretną osobą to jets A czy B. Obydwa opisy są po fakcie, żadne z nich nie pozwala mi zrobić testu który by rozróżnił wampiryzm energetyczny od, powiedzmy, psychologicznego drenażu przez osobę z wygórowanymi potrzebami emocjonalnymi.
wlasnie o to mi chodziło kiedy pisałam o ochronie zamiast klasyfikowania. bo jeśli nie da sie tego sprawdzic to moze po prostu zadbajmy o siebie? mam pytanie do bardziej doświadczonych,bo interesuje mnie konkretnie uziemienie. słyszałam ze to pomaga po takim kontakcie. czy chodzi o tę wizualizację z korzeniami czy o cos innego?
obsydian to w ogóle jest super kamień do tej ochrony energetycznej, mam go od jakiegos czasu i po rozmowach z „tymi” osobami trzymam w dłoni i serio czuje różnicę!! polecam tesz czarny turmalin, bardzo podobne działanie a jest trochę latwiej dostępny.
oj, muszę powiedzieć że ta dyskusja poszła w bardzo konkretnym kierunku i super, ale mam wrażenie że gdzieś zgubiłyśmy jedno z moich pierwszych pytań. mianowicie czy można tej osobie powiedzieć że pobiera energię? czy to w ogóle ma sens skoro ona o tym nie wie? bo z jednej strony chciałabym żeby coś się zmieniło, a z drugiej wyobraźcie sobie minę kogoś kto słyszy „hej, okradasz mnie energetycznie”...
To jets chba najtrudniejszy aspekt calej sprawy. wprost o energii raczej bym nie mowila bo dla wiekszosci ludzi to brzmi abstrakcyjnie i moga poczuc sie zaatakowani bez zadnego powodu. Ale jest inna droga, mozesz zakomunikowac swoje granice przez potrzeby, nie przez oskarzenia. „Czuje sie wyczerpana po dlugich rozmowach i potrzebuje wiecej czasu dla siebie” to zdanie ktore moze zmienic dynamike bez zadnej wzmianki o energii.
no właśnie, Dobrusia poruszyła ważną rzecz bo ja tesz sie z tym zastanawiam - jak w ogóle zacząć taką rozmowę z kimś, kto nie ma pojęcia o energii i dla kogo to jest abstrakcja. ta koleżanka ze studiów o której pisałam, ona jest bardzo racjonalna, jakby jej powiedziałam „pobierasz moją energię” to chyba by się obraziła albo pomyślała że zwariowałam. Dola_C dobrze pisze, żeby mówić przez potrzeby, ale jak to ująć żeby brzmiało naturalnie a nie jak wyrzut?
ale tak sie zastanawiam, czy w ogole trzeba cokolwiek mowic tej osobie? bo jesli ona robi to nieswiadomie to jaka nauke ma wyniesc z naszej rozmowy? ze jets nieswiadoma? hm. moze latwiej poprostu zmienic to jak sie samemu ustawia do kontaktu z nia.
ok ale serio, bo to mnie ciekawi od strony czysto praktycznej. czy ktoś tu NAPRAWDĘ miał taką rozmowę z kimś bliskim na temat granic energetycznych?? i jak to poszło? bo teoria jets piękna ale wyobrażam se jak moja mama by zareagowała gdybym jej powiedziała że pobiera moją energię 😀
haha Paprotka, moja mama zareagowalaby dokladnie tak samo. ale ja kiedys probowalam, nie z mama, z kolezanka z pracy. powiedzialam jej ze po naszych rozmowach czuje sie zmeczona i potrzebuje troche przestrzeni po intensywnym kontakcie. NIE powiedzialam nic o energii. ona sie troche skrzywila ale zaakceptowala. i wiesz co, to faktycznie pomoglo bo ona zaczela inaczej podchodzic do naszych rozmow, jakby bardziej uwaznie.
