Chcę poruszyć temat który mnie ostatnio bardzo zajmuje, czyli przekaz energii przez wzrok. Nie mówię o hipnozie ani o jakimś scenicznym numerze, mówię o czymś co w bioenergoterapii bywa zjawiskiem bardzo konkretnym i nie zawsze przyjemnym. Mianowicie - są osoby u których pole energetyczne oczu jest tak aktywne, że samo spojrzenie działa jak transmisja. Nie chcą tego, nie planują, ale energia idzie. Czasem to błogosławieństwo, bo można wspomagać kogoś samym skupieniem wzroku, ale co jeśli ta energia jest nadmiernie aktywna albo nieoczyszczona? mam na myśli sytuacje kiedy bioterapeuta po prostu patrzy na pacjenta i tamten czuje natychmiastowy przypływ ciepła, mrowienie, czasem wręcz dyskomfort. Czy ktoś z was miał takie doświadczenie, albo słyszał o tym z pierwszej ręki?
Czytałam gdzieś że wzrok to przedłużenie trzeciego oka i że przez nie energia płynie najswobodniej. To chyba dlatego niektórzy bioenergeterapeuci proszą żeby podczas sesji nie patrzeć im w oczy za długo? Albo odwrotnie, proszą żebyś się skupił właśnie na ich oczach? Nie bardzo rozumiem kiedy jedno a kiedy drugie.
No ja to czułam wielokrotnie. Mój terapeuta patrzy na mnie i po kilku sekundach mam wrażenie jakby ktoś otwierał coś w okolicach klatki piersiowej. Raz miałam z tego powodu łzy i sama nie wiem skąd. On mówił że to czakra sercowa reaguje na kontakt wzrokowy. Więc chyba to działa.
Okej ale tu jest pytanie które mi się ciśnie od razu - jak odróżnić że to energia „płynie przez wzrok” a nie poprostu że ktoś na ciebie intensywnie patrzy i masz reakcję psychologiczną? Bo wiecie, intensywny kontakt wzrokowy z obcym robi coś z układem nerwowym nawet według zwykłej nauki. Nie mówię że to fałsz, poprostu skad wiadomo że to energia a nie zwykłe skupienie uwagi?
Hm, ale to opisanie różnicy przez „idzie głębiej” to trochę mało precyzyjne, nie? Mam notatki z kilku sesji bioenergoterapeutycznych i za każdym razem opisy odczuć są bardzo indywidualne. Jedna osoba czuje ciepło, inna chłód, inna nic, inna zawroty głowy. Czy to nie jest przypadkiem tak że każdy opisuje poprostu własną reakcję i ex post dopasowuje do teorii energetycznej? Pytam serio, nie złośliwie.
Malachitko ale przecież czakry też każdy odczuwa inaczej, to nie znaczy że nie działają. Przy czakrze trzeciego oka jedni mają ucisk, inni pulsowanie, inni nic dopóki nie zaczną ćwiczyć. Indywidualność odczuć to nie jest argument przeciwko temu że coś się dzieje, prawda?
Zostawmy na chwilę kwestię czy to „dowodliwe”, bo ta dyskusja pójdzie w kółko. Wróćmy do sedna wpisu Slawka, czyli do sytuacji kiedy energia jest nadmiernie aktywna. To jest dla mnie ciekawszy problem. Znam przypadek osoby która po prostu nie mogła patrzeć ludziom w oczy bo się skarżyli na ból głowy. Serio. Terapeuta z którym rozmawiałam o tym mówił że to efekt nieskanalizowanej energii ajan, która bez kontroli wpływa w pole rozmówcy. Slawek, czy spotkałeś się z czymś podobnym?
nie chcę przerywać ale ale chce zapytać - jak w ogóle rozpoznać że ma się taką nadmiernie aktywną energię w spojrzeniu? Czy są jakieś sygnały z ciała albo z otoczenia? Bo czytam to i zastanawiam sie czy u mnie nie dzieje się cos podobnego. Zdarza mi się że jak długo patrzę na kogoś to ta osoba się odwraca i nawiązuje kontakt wzrokowy niemal natychmiast, ale myślałam że to przypadek
Ej a ja miałam raz taką sytuację że bioterapeuta spojrzał na mnie, i poczułam jakby ktoś wbił mi szpilkę w środek czoła, dosłownie przez chwilę. On potem powiedział że moje trzecie oko było zablokowane i on to trochę „przebudził”. Ale nie wiem, trochę mnie to zdziwiło bo nikt mnie nie uprzedził że tak może być. Czy to normalne że taka sesja przez wzrok może boleć??
To „mruganie” o którym piszesz Wodnico, ja to znam. U mnie trwało kilka dni po pierwszej mocniejszej sesji. To jest aktywacja trzeciego oka i jest normalna, tylko bywa niekomfortowa. Można to wyciszyć ciemnym kamieniem, obsydianem albo turmalinem przy czole przed snem. Działa naprawdę.
Glozko, ale nie każde mruganie czy pulsowanie w okolicach czoła to aktywacja czakry ajna. Może być napięcie mięśni, może być po prostu stres z sesji. Nie chcę gasić entuzjazmu, ale doradzanie konkretnych kamieni bez diagnozy mnie niepokoi. Wodnico jeśli to trwa, warto porozmawiać z kimś kto może na ciebie spojrzeć energetycznie, a nie tylko przez forum.
Zbieram to wszystko do kupy z wypiekami hehe, mam pytanie może naiwne ale - czy ta transmisja przez wzrok działa też na zdjęciach? Znaczy, czy jak ktoś ma taką aktywną energię i patrzy na zdjęcie drugiej osoby, to ona to odczuje? Bo słyszałam coś takiego ale nie wiem czy to ma sens.
Faustynko, to już całkiem inna działka, bliżej magii sympatycznej niż bioenergoterapii. Przy transmisji przez wzrok kluczowe jest że energie pól są w bezpośrednim zasięgu, działają na siebie fizycznie jeśli tak to można ująć. Zdjęcie to tylko obraz, nie ma własnego pola biologicznego. chyba że mamy na myśli radiestetyczne badanie fotografii, ale to inna technika i inne założenia.
Dopnę temat pytania Lawendowej - też mnie ciekawi jak się poznaje że to u siebie jest. Bo Slawek pisał o nadmiernej aktywności ale nie napisał jakie są objawy u osoby która to nadaje, tylko u tej co odbiera. Czy ta nadawcza strona w ogóle coś czuje? Zmęczenie po rozmowach? Coś w oczach?
ojejku to ja moge miec ten problem bo znajomi zawsze mowia ze mam „przebijajace” spojrzenie i jedna koleżanka sie wprost poskarżyla ze jak na nia patrze to czuje sie obserwowan nawet jesli jestem daleko. czy mozna to jakos wyciszyc czy to trzeba zostawic? i jeszcze pytanie - czy to jest niebezpieczne dla tej drugiej osoby??
Slawku dziękuje za odpowiedz! nie probowałam nic swiadomie bo nie wiedziałam że to moze być w ogole temat do pracy. Myslalem ze po porstu mam taki wyraz twarzy 😀 A to mozliwe ze ta koleżanka naprawde to czuje z odleglosci, tak fizycznie? Ona nie jest zadna ezoteryczka, zupelnie zwykla osoba
No właśnie tu wracamy do mojego wcześniejszego pytania które chyba trochę zbyli 🙂 Ta koleżanka która „czuje się obserwowana z odległości” - ile to jest odległość? Bo jeśli jesteście w tym samym pokoju to to naprawdę może być zwykłe wyczuwanie cudzego wzroku, to jest udokumentowane psychologicznie. Mózg reaguje na kierunek czyjejś uwagi, mamy do tego specjalne mechanizmy. Nie mówię że energia nie istnieje, ale najpierw trzeba wykluczyć rzeczy prostsze
Niewiara osoby odbierającej to akurat nie jest argument ani za ani przeciw - reakcje na przekaz energetyczny nie wymagają „wiary” żeby zaistnieć, wiele badań w ramach biofeedbacku pokazuje reakcje fizjologiczne bez świadomości bodźca. Ale wracając do sedna - Macierzanka, jak długo masz to „przebijające” spojrzenie, da się powiedzieć? Czy to od zawsze czy zaczęło się w jakimś momencie, może po jakiejś praktyce 🙁
Zenith ale te „badania biofeedbacku” które przytaczasz to trochę za szerokie sformułowanie. Bo biofeedback to metoda pracy z własnymi reakcjami fizjologicznymi, nie dowód na transmisję energii przez wzrok. Rozumiem że analogia była luźna ale właśnie takie luźne analogie do „badań” budują przekonania które potem są bardzo trudne do zweryfikowania. Nie czepiamy się Macierzanki, ale o metodologię bym się jednak upomniała
Glozko, chwilę. Obsydian i czarny turmalin to są kamienie mocno oczyszczające i ochronne, ale przy nadmiernie aktywnej czakrze trzeciego oka używanie ich przy czole to nie jest taka oczywista rekomendacja. Można trafić na efekt odwrotny - jeszcze większe pobudzenie przed wyciszeniem. Macierzanka, jeśli idziesz w kamienie, to może najpierw zwykły ziemisty kamień - jaspis brązowy, czarny kalcyt - i noszony przy stopach albo korzeniu, nie przy głowie. Ziemistość, nie blokada.
A można zapytać - to wyciszanie kamieniam albo uziemianie to jest coś co działa długoterminowo czy trzeba to robić za każdym razem przed kontaktem z ludźmi? Bo Macierzanka pytała jak to kontrolować, a mi się wydaje że to raczej trening świadomości niż jednorazowe działanie. Slawku jak to wygląda w dłuższej perspektywie?
kilka miesięcy… to trochę dużo jak ktoś ma problem tu i teraz i nie chce nieświadomie na kogoś wpływać. Czy jest coś co działa szybciej, jakiś taki most? Pytam też dla siebie bo nadal nie wiem czy u mnie to samo co u Macierzanki czy jednak coś innego
Lawendowa, wiesz - właśnie to jest ten moment kiedy warto się zastanowić czy potrzebujesz forum czy pracy z kimś na żywo. Nie mówię tego żeby zbyć, ale diagnozy przez internet mają swoje granice. Jeśli nie wiesz czy twoje odczucia należą do tej kategorii, to żadna ilość opisów na ekranie tego nie rozwiąże tak dobrze jak jedna rozmowa z doświadczonym bioenergeterapeutą. To nie jest reklama, to poprostu logika.
Hej, a wracając do tej historii z Macierzanką i koleżanką - czyli ona czuła wzrok przez ścianę, ale to był inny pokój w tym samym mieszkaniu? Bo to jednak trochę co innego niż gdyby były w różnych budynkach. Chociaż… nie wiem, może i przez ścianę to już jest coś
tak tak, ten sam domek ale iny pokoj, nie widziałysmy sie wiec nie było mowy o tym ze ona widziała moje oczy fizycznie. Oj, ona mi potem napisala sms ze znowu miała to uczucie i sie zapytala czy na nia patrzylam i no wlasnie tak bylo. Dla mnie to troche przrażajace jak mowie
Ok tzn ze to nie jest ta sama sytuacja co „wyczuwanie wzroku” bo tam jest kontakt wzrokowy a tu go nie ma. Muszę przyznać że to już bardziej interesujące niż myślałem, chociaż mam z tyłu głowy że to mogło być po prostu przypadkowe trafienie a ona zapamiętała te raz co się zgadza a nie te pięć razy co nie. Klasyczny efekt potwierdzenia
ale czy tu chodzi o udowadnianie? Macierzanka pyta jak to kontrolować, nie jak udowodnić że istnieje. Myślę że wątek z efektem potwierdzenia jest ciekawy ale trochę obok sedna tej rozmowy
