Zastanawiam sie od jakiegos czasu nad czyms co moze sie wydac dziwne, ale chyba tu najlepsze miejsce zeby to ruszyc. Mam takie pytanie o energię w transakcjach. Konkretnie chodzi mi o karte kredytową. Jak placje karta, to co sie dzieje z ta energia ktora przeplywa miedzy mna a kasjerem, miedzy mna a sklepem? Bo przy gotowce masz kontakt fizyczny, mozesz poczuc energię monet, banknotow, kazdy z nich niesie jakis slad po poprzednim wlascicielu. Ale przy karcie, ekran dotykowy, terminal, jakas elektronika. Energia transakcji gdzies musi zostac, ale gdzie? Czy karta sluzy jak pojemnik? Czy zostaje w terminalu? Moze przechodzi przez siec bankowa i tam sie gromadzi w jakims wezle? bardzo ciekawi mnie wasza perspektywa, bo sam nie wiem jak to rozgrysc od strony energetycznej.
Ciekawy temat, choc mam tez praktyczne pytanie do tego bo u mnie to sie laczy z bioenergią bezposrednio. Jak robisz sesje czyszczenia aury albo przekazujesz energię klientowi, a ten placi przez karte, to czy to nie zaburza calego procesu? Mam na mysli taki scenariusz - uzdrawianie sie konczy, jest chwila wyciszenia, potem ta cala techniczna czynnosc z karta, piknięcie, kwota. Czy to nie rozładowuje tego co sie zbudowalo?
To wcale nie jest takie dziwne pytanie jak moze sie wydac. Dlugo pracuje z energia i rzeczywiscie gotowka i karta to dwie rozne sprawy. Przy gotowce masz ten bezposredni przekaz, moneta albo banknot nosi w sobie wiele warstwic historii energetycznej, a ty jako bioenergoterapeuta musisz potem i tak oczyszczac siebie po kazdym kontakcie z pieniedzmi od klienta bo to nosniki. Karta… hmm. Mysle ze karta jest jak pewnego rodzaju lustro, ktore przekierowuje intencje transakcji, ale sama nie zatrzymuje jej dluzej. Energia idzie do punktu docelowego czyli do relacji kupujacy-sprzedajacy, i tam pozostaje. Terminal jest tylko posrednikiem, nie zbiornikicm.
Ale chwila, bo mam pytanie do samej podstawy tego o czym piszecie. Skad w ogole wiadomo ze energia sie gromadzi w monetach czy banknotach? Wiem ze to popularne przekonanie ale widzieliscie jakiegos dowodu na to ze metal lub papier zatrzymuje cos wiecej niz brud fizyczny? Bo mi sie wydaje ze to bardziej nasze skojarzenia i projekcje niz realny mechanzim energetyczny.
Ja mam cos ze swojego doswiadczenia. Dostalam kiedys w prezencie bransoletkę od osoby, ktora ją dlugo nosila i naprawde czulam z niej cos nieprzyjemnego, ciezkie odczucie na nadgarstku, troche leku bez powodu. Oddalam bioenergoterapeuttce i ona bez zadnych wskazowek z mojej strony powiedziala ze przedmiot nosi w sobie sporo nie swojej energii. Wiec dla mnie osobiscie sprawa nosnikow energii jest oczywista. Ale tez rozumiem Wierzbinke, bo to trudno udowodnic inaczej niz wlasnym odczuciem.
Wracam do meritum, bo Glozka powiedzila cos waznego. Ten terminal jako posrednik a nie zbiornik, to ma sens intuicyjnie. Ale zastanawiam sie nad sytuacja kiedy masz zle intencje podczas platnosci, np. jestes na kogos zly, placisz z frustracją, zloscia. czy ta energia tez przechodzi przez terminal i trafia do relacji z tamtym czlowiekiem czy zniknie po drodze bo elektronika to nie zaden kanalik energetyczny?
No wlasnie i to jest ciekawy watek bo ja np przy platnosci proboje zawsze byc spokojna i wyslac cos dobrego ale szczerze nie wiedzialem czy to w ogole ma sens przy karcie. przy gotowce ok, trzymam monete w dloni i mam chwile. Przy zblizeniiiu karta to sekunda. Czy ta intencja zdaza?
Ok ale wracam do swojego pytania bo nikt tego nie rozwiazal. Sesja bioenergetyczna, koniec, placi klientka przez karte, pikniecie, ja stoje obok i czuje ze co? Ze cos sie rozluznia w tym polu ktore budowalismy razem przez godzine? Czy moze po prostu sie czepiam i powinnam odpuscic ten moment?
Platnosc przed sesja to dobry zwyczaj i nie tylko z powodow energetycznych. Czysto praktycznie jak klient zaplacil, to jest juz zaangazowany i rzadziej sie wycofuje w polowie. Ale z czysto energetycznej strony, ja tez tak to widze, ze te sprawy finansowe lepiej zamknac przed a nie po. Po sesji pole powinno byc spokojne, a zbieranie pieniedzy to czynnosc ktora angażuje ego i umysl analityczny, a tego wlasnie chcemy unikac zaraz po glebokiej pracy.
O jejku, nie przyszlo mi do glowy ze plaCenie tez ma swoja energie, strasznie ciekawy temat! Ja raz placilam za tarot i pani wzila gotowke i schowala od razu do kieszeni sukienki bez liczenia, powiedziala ze tak robi zawsze zeby nie przerywac kontaktu. To ma sens po tym co czytam tutaj 🙂
mam inne podejscie do calego tematu i chce je powiedziec bo tu wszyscy skupiaja sie na tym czy karta czy gotowka, a moim zdaniem to nie nosnik ma znaczenie tylko stan obu stron transakcji. Bioenergetycznie to jest wymiana, nie inaczej. Daje ci usluge, ty dajesz mi ekwiwalent. Jezeli ta wymiana jest uczciwa i obopólna, to energia transakcji jest czysta niezaleznie od formy platnosci. Karta to tylko technologia, nie bariera dla intencji.
A co z platnoscia online, np przelewem? Jeszcze bardziej bezcielesna. Czy tam w ogole jest jakas energia platnosci czy to juz czysto technika?
Goryczko, to jest bardzo ciekawe pytanie i chyba kluczowe dla calego tematu. Bo przy przelewie nie ma zadnego kontaktu fizycznego, zadnego dotyku, terminal w domu, nikt cię nie widzi. Zostaje sama intencja i kwota. Mysle ze to jest w pewnym sensie naj-czystsza transakcja energetycznie, bo wlasnie nie ma zadnych nosnikow ktore by naniosly cos cudzego. Sama czysta wola finansowego przeplywy.
Hmm, ciekawe podejscie Kupalo ale nie jestem pewny. Moze powiedziec ze przelew jest czysty ale moze tez powiedziec ze jest pusty, pozbawiony tej energetycznej glebii wymiany ktora istnieje jak dwie osoby sa razem w przestrzeni. Jak robia sesje na odleglosc to czuje ze to dziala inaczej, nie gorzej koniecznie, ale inaczej niz spotkanie twarzą w twarz.
Nie jestem do konca przekonana do tej calej teorii z karta, ale jedno mnie ciekawi, czsto robie zakupy w nerwach, spiesząc sie, z glowa gdzie indziej. Czy to znaczy ze te zakupy niejako „naniose” moim stanem na produkty? I czy to ma znaczenie ze kupuje karta a nie gotowka?
Czytam ten watek od poczatku i mam jedno pytanie ktore mi chodzi po glowie. Jak ktos wam placil karta za sesje i czuliscie ze energia jest jakos inna niz przy gotowce, to czy ta roznica wplywala na efekt samej sesji? Czy klient czul cos innego? Bo to chyba jest najwazniejszy test.
I to jest właśnie mój problem z tym tematem. Nie wiemy czy reagujemy na energię karty czy na całą sytuację wokół płatności. Rozproszenie, szukanie portfela, pin nie działa, te rzeczy realnie rozbijają pole. Karta jako taka może być neutralna.
Dobra ale jak je rozdzielić w praktyce? Nie możesz zrobić eksperymentu kontrolowanego gdzie wszystko jest tak samo tylko nosnik płatności się zmienia. Za każdym razem jest inny klient, inny dzień, inny humor. Skąd wiecie ze wasze obserwacje dotyczą karty a nie setki innych zmiennych?
Śledzę ten wątek od początku i nie zabieram głosu bo nie wiem czy mam coś mądrego do powiedzenia ale mam pytanie do Betali. Mówisz o wzorcach, jakie konkretnie? Że po płatności kartą coś inaczej wygląda, klient inaczej się zachowuje, czy że ty sama czujesz coś innego?
No właśnie i to Betalia powiedziała coś ważnego. Zamknięcie sesji to jest etap który wielu terapeutów traktuje po macoszemu, bo myślą że praca już skończona. A tymczasem to jest moment kiedy klient wraca ze stanu wewnętrznego do zwykłej rzeczywistości i jak ten moment jest chaotyczny to poczucie równowagi się traci. Pieniądze są tu tylko jednym z elementów, obok pożegnania, wyjścia, powrotu do codzienności.
A czy ktoś wogóle ma jakiś rytuał na zamkniecie sesji wlaśnie po tym jak klient zapłaci? Bo teraz myślę że moze brakuje mi jakiegoś świadomego domknięcia, czegoś małego co mówi „to jest koniec i wszystko zostaje na swoim miejscu”. Przy gotówce jakos naturalnie to było, klient wkłada pieniadze w dłoń i jest taki moment fizyczny. Przy karcie tego nie ma.
I wlaśnie to mnie zastanawia bo Dziunia mówi o zamknięciu dla siebie jako terapeuty. ale czy robicie coś zeby zamknąć pole dla klienta? Żeby on wyszedł z poczuciem że coś się zakończyło a nie jest w połowie?
To zalezy od szkoly i od tego jak terapeuta rozumie swoja role. Jedni uwazaja ze klient ma wyjsc otwarty, bo transformacja trwa dalej. Inni ze trzeba go uziemic i domknac zanim odejdzie. Oba podejscia maja swoja logike. Ale wracajac do karty, ten moment zamkniecia powinien byc zanim klient siegnie po portfel, a nie po. To jest chyba kluczowe.
hej, czytam tu od dluszego czasu i mam pytanie moze troche z boku. a co jesli klient robi przelew juz po wyjsciu z domu, godzine pozniej albo nastepnego dnia? bo mi sie tak zdarzylo ze zapomnialem zaplacic od razu i zrobilem przelew wieczorem. czy to w ogole ma jakies znaczenie energetycznie czy juz nie ma co sie zastanawiac
No ale domykanie czegoś co ostygło to jest też metafora, nie fakt. Bo co miałoby dosłownie „ostygać”? Nie kwestionuję samego doświadczenia bo Betalia i inni opisują coś co brzmi realnie, tylko ten sposób mówienia o tym jak o czymś fizycznym mnie trochę gryzie.
Ja mam inne skojarzenie z tym tematem. W numerologii każda transakcja ma swój moment, datę, godzinę, i te liczby coś mówią o energii tej wymiany. Płatność kartą o 15:47 ma inny ładunek niż gotówką o 12:00. Może zamiast skupiać się na fizycznym nośniku warto patrzeć na timing całej transakcji?
