Hej, chciałam zapytać bo mnie to ostatnio nurtuje - czy zimno i mróz mają jakiś wpływ na pole energetyczne człowieka? Bo słyszałam od znajomej że zimą aura się jakby kurczy i trudniej ją wyczuć, ale nie wiem czy to prawda. Mam takie odczucie że zimą czuję się bardziej odcięta od innych energetycznie, jakby kontakt był trudniejszy. Czy ktoś to badał albo ma jakieś doświadczenia z tym?
To ciekawe spostrzeżenie. Zimno faktycznie wpływa na pole bioenergetyczne, choć niekoniecznie w sposób negatywny. Mróz zagęszcza energię, sprawia że staje się bardziej skupiona i skondensowana. Nie kurczy się - ona się zbiera bliżej ciała. Pomyślcie o tym jak o wodzie i lodzie - ta sama substancja, inny stan skupienia. Czy macie może jakieś konkretne sytuacje z których wynika to pytanie?
Oo, właśnie o to mi chodziło jak ostatnio rozmawiałam z koleżanką i czułam że coś jest nie tak w naszym kontakcie 🙂 Ona mówi że nic, że wszystko ok, ale ja WIEM że coś się zmieniło w tej naszej energetycznej więzi od zimy. Czy to może być ten efekt mrozu? Jakby lód między nami?
Lód to stara metafora stosowana w wielu tradycjach. W szamanizmie mróz i zimno symbolizuja zatrzymanie, zamrożenie przepływu. Nie zniszczenie - zatrzymanie. Jak rzeka pod lodem, woda nadal płynie, tylko niewidoczna. Więź energetyczna między ludźmi działa podobnie. Pytanie tylko czy to co opisujesz Przytulia86 to efekt zimy czy może poprostu ten kontakt rzeczywiście przygasł z innych powodow?
No właśnie, trochę mnie bawi ten pomysł że wszystko co złe w relacjach to wina zimy albo energii. Może ta koleżanka po prostu coś ci nie powie wprost? Bo to prostsze wyjaśnienie.
A u mnie mam takie pytanie do Anastazji - mówisz że energia się zagęszcza przy zimnie, to znaczy że zimą powinniśmy czuć więcej, intensywniej? Bo u mnie jest odwrotnie, zimą jakbym była otumaniona energetycznie, bardziej odcięta od intuicji. Medytacje idą gorzej. Może mam jakiś problem z czakrami?
To prawda że zimą trudniej z medytacją, ja też to czuję! Ale słyszałam że mróz może być pomocny jeśli chodzi o oczyszczanie - chłodne powietrze niby usuwa stare energie, jakby zmrażanie złych wibracji. Czy to ma sens z punktu widzenia bioenergii?
Zanim pójdziemy za daleko z tymi interpretacjami,warto się zatrzymać na chwilę. W tradycjach które znam, zimno i mróz mają dwojaką naturę. Z jednej strony faktycznie spowalniają i zagęszczają - to prawda co mówi Anastazja. Z drugiej strony mróz był używany celowo do zatrzymywania pewnych procesów energetycznych, jak konserwacja. Niektóre tradycje syberyjskie mówiły że lód zachowuje wspomnienia i intencje jak bursztyn owada. Ale to nie znaczy że każda kiepska relacja zimą to skutek temperatury. Czy ktoś z was próbował kiedyś świadomej pracy z zimnem jako sposóbm - chodzi mi o celowe wystawienie się na zimno z intencją oczyszczenia?
Nie próbowałam, ale trochę się boję że można coś namieszać robiąc coś nieumiejętnie. Czy takie wystawienie na zimno z intencją jest bezpieczne dla kogoś kto zaczyna? Nie chciałabym czegoś zablokować zamiast oczyścić.
Mam inne spostrzezenie z wlasnych doswiadczen. Zimno dla mnie to swietny czas na prace z granicami energetycznymi. latem aura jest rozlana , plynie szeroko, latwo o nieswiadome mieszanie energii z innymi. Zima sie sciga, staje sie gestsza jak mowi Anastazja. Ja to odbieram jako naturalna ochrone. Jakby zimno nas zmuszalo do zadbania o wlasna przestrzen.
Glownie przez wizualizacje. Wyobrazam sobie ze aura jest jak warstwa lodu wokol mnie - przepuszcza cieplo z wnetrza ale nie wpuszcza zewnetrznych wplywow. Duzo to daje szczegolnie jak trzeba byc w miejscach z duza iloscia ludzi.
Wchodzę wam w zdanie, sorki ale mam takie głupie pytanie - czy ta zamknięta energetycznie aura zimą może utrudniać budowanie nowych relacji? Pytam bo ostatnio jest mi trudno z nawiązywaniem kontaktów i zastanawiam się czy to ta zima robi.
Diablik, rozumiem sceptycyzm, ale to nie jest kwestia albo-albo. Sezonowe zmiany nastroju i energetyczne zamknięcie zimy mogą być dwoma opisami tego samego zjawiska, tylko różnymi językami. Jeden - fizjologiczny, drugi - energetyczny. Jedno nie wyklucza drugiego.
Nurtuje mnie pytanie do Pustelnika bo to co napisał o syberyjskich tradycjach mnie zainteresowało. Mówisz że lód zachowuje intencje - to oznacza że można by użyć lodu jako nośnika intencji 🙂 Na przykład zamrozić coś z określoną intencją? Bo słyszałam o takich praktykach ale nie wiem czy to ma jakieś realne podstawy w tradycji czy to nowości.
To niesamowite że taki żywioł jak zimno może mieć tyle zastosowań. Ja zawsze traktowałam zimę jako czas odpoczynku i teraz rozumiem czemu - może intuicyjnie wiedziałam że to czas na zebranie energii, nie na działanie.
Nie powiedziałabym tak wprost, że nie ma sensu zaczynać relacji zimą. To bardziej że trzeba więcej świadomej intencji. Kiedy aura jest naturalnie zagęszczona, nowe połączenia energetyczne wymagają większego wysiłku żeby przebić tę barierę. Ale to nie niemożliwe. Pytanie do Dziunia56 - mówisz że ci trudno z nowymi kontaktami, ale czy to jest coś nowego czy zawsze tak miałaś? Bo to dość ważne żeby rozróżnić co jest sezonowe a co głębsze.
Właśnie, no i tu wychodzi to co próbowałam powiedzieć wcześniej. Jak wszystko można wytłumaczyć albo zimą albo blokiem energetycznym albo czakrą, to w sumie wszystko sie tłumaczy i nic nie jest sprawdzalne. Dziunia, może poprostu jesteś bardziej nieśmiała w nowych sytuacjach i to nie ma nic wspólnego z aurą? Terapia by tu pomogła bardziej niż czekanie na wiosnę.
a propos tego zamrażania intencji o czym pisała Pytonissa i Pustelnik - bardzo mnie to ciągnie! To znaczy można by zamrozić jakąś intencję związaną z relacją i to by działało jak zakonserwowanie tego połączenia? Bardzo to ciekawe. @Pustelnik wspominał o tradycjach słowiańskich, czy ktoś wie więcej o tych konkretnych praktykach?
ja wchodzę do tej rozmowy bo to co pisze Pustelnik z tym zamrażaniem mi sie skojarzyło z runami! Is i Hagalaz razem mają bardzo podobne znaczenie symboliczne, lód jako zatrzymanie i grad jako oczyszczenie uderzeniem. Czy ktoś łączył runy z tym zimowym aspektem bioenergii? Bo mam wrażenie że te systemy mówią o tym samym tylko innym językiem
no albo przypadek, albo po prostu zimno i mróz były oczywistą metaforą dla wszystkich ludzi którzy żyli w zimnym klimacie. Skojarzenie zima-zatrzymanie-śmierć-oczyszczenie jest raczej uniwersalne bo każdy to obserwował w przyrodzie. Nie wiem czy to dowód na to że „coś w tym jest” czy po prostu że ludziom zawsze zimno przeszkadzało 😛
Odbije jeszcze do tego co Niezapominajka pytala o otwieranie sie zima mimo zageszczonej aury - mi to sie sprawdza przez cieplo. Znaczy, wyobrazam sobie ze moja aura ma cieply rdzen ktory promieniuje na zewnatrz i lekko topi te lodowa powloke od srodka jak slonce ktore przebija sie przez lod. Brzmi banalnie ale to naprawde zmienia jakosc kontaktu z innymi.
oo Astral ta wizualizacja z ciepłym rdzeniem brzmi super! da sie to robić samemu bez żadngo przygotowania? pytam bo ja wgl jestem poczatkujaca, i nie wiem czy nie zrobie czegos zle robiać wizualizacje bez prowadzenia. boje sie ze zamiast otowrzyc zrobie blok jeszcze wiekszy 😀
Lidzia ja też tak miałam na początku tę obawę że zrobię coś nie tak. Anastazja mi tłumaczyła że proste wizualizacje są raczej bezpieczne, to nie jest jak zaawansowany rytuał. Zostawiam to tak, niech się poleży.
