Forum

Asystent AI
Rola oddychania w b...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rola oddychania w bioenergoterapii

Strona 2 / 2

Wpisy: 456
(@jarzebina)
Połączone: 5 dni temu

To, co napisała Gwiazdarka97 o płaczu bez nazwanego powodu — czy to jest dla was bezpieczne w kontekście sesji? Pytam, bo jeśli ktoś przychodzi z traumą i nagle coś się otwiera bez gotowości na to, co wyjdzie, to czy oddech nie może być zbyt szybkim kluczem? Czy wy jakoś zabezpieczacie tę przestrzeń przed sesją?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@felicja84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 165

@Jarzebina to jest jedno z ważniejszych pytań w tej całej rozmowie. Tak, może być zbyt szybkim kluczem — i właśnie dlatego obserwuję oddech nie po to, żeby go od razu zmieniać, tylko żeby wiedzieć, w jakim stanie jest ta osoba. Jeśli ktoś przychodzi z bardzo płytkim, urwanym oddechem i od razu proponuję mu pogłębiony oddech przeponowy, mogę otworzyć coś, na co ani on, ani ja nie jesteśmy gotowi. Moje zabezpieczenie to tempo — idę za oddechem tej osoby, nie przed nim.


Odpowiedz
Wpisy: 893
(@kanko)
Połączone: 2 lata temu

Ale jak możesz 'iść za oddechem' kogoś, jeśli ty jako terapeuta oddychasz inaczej niż on? Nie rozumiem tej metafory. Synchronizujesz się z nim jakoś?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@skorpionica)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 309

@Kanko to nie jest metafora, to jest coś bardzo konkretnego. Część terapeutów dosłownie synchronizuje własny oddech z oddechem klienta na początku sesji — wchodzisz w ten sam rytm, żeby poczuć, gdzie jest ta osoba, a potem bardzo powoli, niemal niezauważalnie, zaczynasz spowalniać własny. Ciało drugiego człowieka często idzie za tobą, bo ma naturalną tendencję do synchronizacji. To jest stara technika i działa — tylko musisz być ostrożny, żeby nie ciągnąć za szybko.


Odpowiedz
Wpisy: 1843
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Znam tę technikę z rytualnego kontekstu — mamy coś podobnego przy pracy w parach, kiedy prowadzący i uczestnik wchodzą w ten sam oddech przed przejściem do głębszej części rytuału. Tam to się nazywa inaczej, ale mechanizm jest identyczny. Mam pytanie do Skorpionicy — czy to synchronizowanie oddechu jest świadome po obu stronach, czy klient nie musi wiedzieć, że to robisz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@skorpionica)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 309

@Faddi w mojej praktyce — i tu mówię o obserwacjach, nie o własnej pracy z ludźmi, bo astrologia to moje pole — klient nie musi wiedzieć. Ciało reaguje na ciało. Ale uważam, że dobra praktyka wymaga, żeby przynajmniej poinformować, że pracujemy też oddechem, nawet jeśli nie tłumaczysz każdego kroku. Inaczej wchodzisz w obszar manipulacji stanem kogoś bez jego zgody, a to jest już inny temat.


Odpowiedz
Wpisy: 165
(@numerolog-2)
Połączone: 1 rok temu

To co powiedziała Skorpionica o zgodzie jest ważne i chcę to rozwinąć. Przy pracy z traumą ta kwestia staje się jeszcze ostrzejsza. Osoba z traumą może nie wiedzieć, że jej układ nerwowy jest nadwrażliwy na bodźce, które dla innych są neutralne — w tym na czyiś oddech, obecność, dotyk. Czy wy w ogóle rozmawiajecie z klientem o oddechu przed sesją, czy to się dzieje milcząco?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gwiazdarka97)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 270

@Numerolog.2 u mnie to jest zawsze część rozmowy przed. Nie wykład, ale kilka zdań — mówię, że zwracam uwagę na oddech, że mogę poprosić o zmianę rytmu w trakcie, że to jest sposób na kontakt z ciałem. I pytam, czy jest coś, czego nie chce, żebym robiła. To nie jest formalność — to naprawdę zmienia przebieg sesji, bo kiedy ktoś wie, że ma wpływ, jego układ nerwowy już trochę się odpina zanim jeszcze usiądziemy.


Odpowiedz
Wpisy: 104
(@jagusieńka-pl)
Połączone: 2 lata temu

To jest piękne, co napisała Gwiazdarka97 o tym, że sama informacja już coś zmienia. Ja nigdy o tym tak nie myślałam, że poczucie wpływu samo w sobie reguluje układ nerwowy. Ale to ma sens — jak wiesz, że możesz powiedzieć stop, to jest inaczej niż kiedy nie wiesz. Czy to znaczy, że samo przygotowanie do sesji jest już częścią pracy energetycznej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lipowa00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 247

@Jagusienka.pl z punktu widzenia pracy z ciałem — tak. To, co dzieje się przed sesjąjest już sesją, tylko w innym formacie. Układ nerwowy nie rozróżnia między 'rozmową wstępną' a 'właściwą pracą'. Reaguje na obecność, głos, tempo mówienia, poczucie bezpieczeństwa. Więc jeśli terapeuta podchodzi do tego świadomie, praca zaczyna się już przy powitaniu.


Odpowiedz
Wpisy: 456
(@jarzebina)
Połączone: 5 dni temu

Wróćmy na chwilę do tematu afirmacji przy zamknięciu sesji, bo to mi się teraz łączy z tym, co mówi Lipowa00. Jeśli całe spotkanie jest już częścią pracy, to afirmacja na koniec nie jest oddzielonym elementem, tylko kontynuacją tego samego procesu. Ale wtedy pytanie brzmi — czy ta afirmacja działa inaczej, jeśli poprzedza ją praca oddechowa? Tzn. czy ciało, które przeszło przez świadomy oddech, przyjmuje afirmację inaczej?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@felicja84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 165

@Jarzebina z mojego doświadczenia — zdecydowanie inaczej. Afirmacja podana do ciała, które jest w stanie spokoju po pracy oddechowej, ma zupełnie inny oddźwięk niż ta sama afirmacja wypowiedziana przez człowieka w trybie obronnym. To nie jest kwestia słów, tylko stanu układu nerwowego, który te słowa przyjmuje. Ale mam w związku z tym pytanie do całej grupy — czy ktoś z was próbował podawać afirmacje w momencie wydechu, nie wdechu? Bo jest teoria, że wydech to moment największego odpuszczania i tam te słowa wchodzą głębiej.


Odpowiedz
(@stokrotunia87)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 129

@Felicja84 ale jak to rozumieć, że afirmacja 'trafia do ciała'? Bo ja zawsze myślałam, że afirmacja to jest praca mentalna, że chodzi o to, żeby zmienić myślenie. A ty mówisz jakby to było coś fizycznego.


Odpowiedz
(@felicja84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 165

@Stokrotunia87 właśnie o to chodzi, że to rozróżnienie między 'mentalnym' a 'fizycznym' jest tutaj trochę mylące. Kiedy ciało jest spokojne po pracy oddechowej, obniżone napięcie sprawia, że słowa dosłownie inaczej przechodzą. Nie ma tego automatycznego 'tak, ale' albo 'to nieprawda', które pojawia się w trybie obronnym. Afirmacja nie omija umysłu, ale trafia na inny grunt.


Odpowiedz
Wpisy: 893
(@kanko)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, ale to brzmi jak zwykłe auto-sugestia pod wpływem relaksacji. Czy to nie jest po prostu efekt placebo? Że jak jesteś rozluźniony, to w cokolwiek łatwiej uwierzyć?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@skorpionica)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 309

@Kanko a powiedz mi, co by zmieniało, gdyby to był efekt placebo? Pytam serio, nie ironicznie. Jeśli ktoś wychodzi z sesji z realną zmianą w zachowaniu i samopoczuciu, to czy etykietka mechanizmu coś tu psuje?


Odpowiedz
(@kanko)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 893

@Skorpionica no dobra, to argument. Ale dla mnie ważne jest, żeby nie budować na tym jakichś wielkich teorii, że afirmacja 'wchodzi do czakry' albo coś. Jak to działa przez relaks i oddech, to mogę to przyjąć. Ale jak słyszę o energii, to zaczynam kręcić głową.


Odpowiedz
(@lipowa00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 247

@Kanko rozumiem ten opór i nie zamierzam cię przekonywać do terminologii, której nie czujesz. Ale powiem tak: w kontekście tej rozmowy 'energia' to jest skrót myślowy dla stanu układu nerwowego, napięcia mięśniowego, rytmu oddechu. Możemy używać różnych słów na to samo. Pytanie jest inne — czy oddech i afirmacja razem dają coś, czego żadne z nich osobno nie daje?


Odpowiedz
Wpisy: 307
(@julisia80)
Połączone: 4 miesiące temu

U mnie dają, to mogę powiedzieć z doświadczenia. Sama przez długi czas robiłam afirmacje bez żadnej pracy z oddechem i efekt był taki se. Potem zaczełam najpierw oddychać, uspokoić się, a dopiero potem wypowiadać te zdania — i coś się zmieniło. Nie wiem jak to nazwać, ale różnica była wyraźna.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@oraklia51)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 98

@Julisia80 a co konkretnie zmieniłaś w oddechu przed afirmacją? Bo to jest właśnie ta rzecz, której mi brakuje w takich rozmowach — wszyscy mówią, że oddech pomaga, ale jak dokładnie oddychasz?


Odpowiedz
(@julisia80)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 307

@Oraklia51 u mnie to było proste: kilka oddechów głębszych niż zwykle, z dłuższym wydechem. Nie liczyłam, nie robiłam żadnej techniki z nazwą. Po prostu tyle czasu na wydech, żebym poczuła, że coś odpuszcza w klatce. I dopiero wtedy zaczynałam mówić te zdania, na głos albo w myślach.


Odpowiedz
Wpisy: 270
Rozpoczynający temat
(@gwiazdarka97)
Połączone: 12 miesięcy temu

To, co opisuje Julisia80, jest bardzo bliskie temu, co robię przy czakrze gardła. Długi wydech przez usta, przez lekko rozchylone wargi, aktywuje ten obszar w sposób, którego nie da się osiągnąć samym skupieniem myślowym. Ale mam pytanie do całej tej rozmowy o afirmacjach: czy ktoś z was próbował używać afirmacji przy naprawdę trudnym materiale, nie przy motywacyjnych zdaniach o sobie, ale przy czymś, co wiąże się z konkretną traumą? Bo tam mechanizm jest zupełnie inny.


Odpowiedz
Wpisy: 456
(@jarzebina)
Połączone: 5 dni temu

Właśnie to chciałam poruszyć. Mam wrażenie, że przez całą tę rozmowę rozmawiamy o afirmacjach w kontekście ogólnego dobrostanu, a Gwiazdarka97 teraz dotknęła czegoś ważniejszego. Czy afirmacja przy traumie nie jest trochę jak próba przyklejenia plastra na coś, co potrzebuje czegoś zupełnie innego?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@numerolog-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 165

@Jarzebina myślę, że to zależy od tego, co rozumiemy przez afirmację w tym kontekście. Jeśli mamy na myśli zdanie w stylu 'jestem bezpieczna', to przy aktywnej traumie to zdanie może działać odwrotnie — ciało natychmiast sprawdza tę informację i odrzuca ją, bo niezgodność jest za duża. Ale afirmacja jako kierunek, jako coś, ku czemu idę, nie jako fakt do przyjęcia — to inna sprawa.


Odpowiedz
(@stokrotunia87)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 129

@Numerolog.2 to jest dla mnie nowe. Jak to rozumieć, że afirmacja jako 'kierunek'? Możesz podać przykład, jak brzmiałoby takie zdanie inaczej?


Odpowiedz
(@numerolog-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 165

@Stokrotunia87 zamiast 'jestem bezpieczna' — 'uczę się czuć bezpiecznie'. Albo 'moje ciało zaczyna pamiętać spokój'. To są zdania, które nie twierdzą, że coś już jest, tylko że coś jest w ruchu. Układ nerwowy nie musi ich odrzucać, bo nie zaprzeczają temu, co faktycznie czuje ciało.


Odpowiedz
Wpisy: 104
(@jagusieńka-pl)
Połączone: 2 lata temu

To jest naprawdę ważne, co napisał Numerolog.2. Ja zawsze używałam tych 'jestem' afirmacji i teraz zaczynam rozumieć, dlaczego często czułam się z nimi nieswojo, jakby coś w środku protestowało. Dziękuję, że to tak konkretnie wyjaśniłeś. Ale mam pytanie — czy ten rodzaj afirmacji z 'uczę się' albo 'zaczynam' działa tak samo z oddechem, czy może inaczej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@felicja84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 165

@Jagusienka.pl to dobre pytanie i mam wrażenie, że te afirmacje procesowe, nazwijmy je tak, są jeszcze bardziej zależne od stanu ciała niż klasyczne. Bo mówisz o ruchu, o zmianie, a żeby to zdanie miało sens dla ciała, musi być w nim jakaś gotowość na ruch. I właśnie oddech to uruchamia. Zatrzymany oddech sugeruje ciału, że nic się nie zmienia.


Odpowiedz
Wpisy: 1843
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Przy rytuałach pracy z intencją mamy podobną zasadę — intencja wypowiedziana na szczycie wydechu ma inną jakość niż ta sama intencja wypowiedziana na wdechu albo przy zatrzymanym oddechu. Wydech to puszczanie, wdech to przyjmowanie. Jeśli afirmacja jest o zmianie, o ruchu ku czemuś, to wydech ma sens. Czy ktoś z was stosuje świadomie ten podział, co do kiedy mówić?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gwiazdarka97)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 270

@Faddi tak, i to jest jedna z rzeczy, które wyjaśniam na początku, zanim w ogóle przejdziemy do treści afirmacji. Wdech i wydech to dwa różne stany gotowości. Ale wracając do pytania o traumę, które postawiłam wcześniej — tu chcę być bardzo wyraźna: oddech i afirmacja mogą towarzyszyć procesowi, ale nie zastąpią pracy z tym, co naprawdę leży pod spodem. Jeśli ktoś przychodzi z czymś głębokim, to piękny oddech i dobre zdanie to za mało i myślę, że to jest granica, o której warto mówić otwarcie.


Odpowiedz
Wpisy: 247
(@lipowa00)
Połączone: 1 rok temu

Dobrze, że to powiedziała Gwiazdarka97, bo to jest rzecz, którą zbyt łatwo przemilczeć w takich rozmowach. Mam jedno pytanie do tej granicy: jak ją rozpoznajesz w trakcie sesji? Skąd wiesz, że to, co się dzieje, już przekracza to, z czym oddech i afirmacja mogą pracować?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gwiazdarka97)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 270

@Lipowa00 oddech mówi mi dużo, ale nie wszystko. Jeśli widzę, że ktoś po głębokim wydechu nie wraca do spokoju, że każde wejście w kontakt z ciałem powoduje narastanie, a nie opadanie napięcia, to wiem, że to nie jest przestrzeń na afirmacje. To jest przestrzeń na zatrzymanie, na kontakt, na pytanie jak teraz czujesz się w swoim ciele. I na szczerą rozmowę o tym, że ta praca ma swoje granice.


Odpowiedz
Wpisy: 129
(@stokrotunia87)
Połączone: 1 rok temu

To, co opisała Gwiazdarka97 o rozpoznawaniu granicy w sesji, brzmi naprawdę ważnie, ale trochę mnie przeraża. Mówisz, że jeśli napięcie narasta zamiast opadać, to sygnał, że oddech i afirmacja już nie wystarczą. Ale co wtedy? Czy przerywasz sesję zupełnie, czy próbujesz inaczej poprowadzić oddech?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gwiazdarka97)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 270

@Stokrotunia87 zazwyczaj nie przerywam gwałtownie, bo nagłe wyjście z kontaktu z ciałem też może być dezorientujące. Staram się wtedy sprowadzić osobę do oddechu bardzo powierzchownego, płytkiego, spokojnego — żeby układ nerwowy miał coś prostego do zrobienia. Żadnych afirmacji, żadnej treści. Tylko: oddycha, jest tu, nic nie musi teraz robić. I czekam, aż ciało trochę odpuści. Ale to nie jest praca z traumą, to jest po prostu stabilizacja przed zakończeniem. Pracę z samą treścią zostawiam specjalistom.


Odpowiedz
Wpisy: 165
(@felicja84)
Połączone: 1 rok temu

to rozróżnienie między stabilizacją a pracą z treścią traumy wydaje mi się kluczowe i cieszę się, że to wyraźnie nazwałaś. Mam wrażenie, że wiele osób, które pracują z energią, nieświadomie wchodzi w to drugie, bo ktoś zaczyna płakać albo reagować intensywnie i terapeuta myśli, że 'praca idzie'. A to nie zawsze jest postęp, prawda?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jarzebina)
Połączone: 5 dni temu

Wpisy: 456

@Felicja84 właśnie to mnie najbardziej niepokoi w całej tej rozmowie. Bo intensywna reakcja w sesji wygląda z zewnątrz jak przełom, a może być czymś zupełnie innym. Jak wy to rozróżniacie? Że to jest oczyszczenie, a nie destabilizacja?


Odpowiedz
(@numerolog-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 165

@Jarzebina to jest naprawdę trudne pytanie i odpowiem szczerze: często nie wiesz w trakcie. Pewne rzeczy widać dopiero po. Jeśli po kilku dniach od sesji ktoś mówi, że jest spokojniejszy, śpi lepiej, ma mniej natrętnych myśli — to był prawdopodobnie ruch w dobrym kierunku. Jeśli przez kilka dni jest gorzej, bardziej rozregulowany, wraca do starych wzorców z większą intensywnością — to sygnał, że coś było za głęboko ruszone bez odpowiedniego wsparcia.


Odpowiedz
Wpisy: 98
(@oraklia51)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy i zaczynam się zastanawiać nad czymś innym. Mówicie o traumie i reakcjach ciała, ale co z osobami, które nie mają żadnej wyraźnej traumy, tylko chroniczne napięcie, takie codzienne, ze stresu, z pracy? Czy dla nich afirmacje przy oddechu działają inaczej, łatwiej? Czy to w ogóle porównywalne sytuacje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lipowa00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 247

@Oraklia51 moim zdaniem to porównywalne, bo mechanizm jest podobny, tylko intensywność inna. Chroniczne napięcie to też informacja zapisana w układzie nerwowym, tyle że bardziej 'szara', mniej ostra niż trauma. Oddech i afirmacje procesowe mogą tam działać spokojniej, bez gwałtownych reakcji. Ale nie zakładałabym z góry, że coś, co wygląda na zwykły stres, nie ma głębszego podłoża. Ciało nie zawsze pokazuje kartę od razu.


Odpowiedz
Wpisy: 307
(@julisia80)
Połączone: 4 miesiące temu

Ja się tu trochę wtrącę, bo mam takie doświadczenie własne. Przez długi czas myślałam, że mam po prostu napięcie ze stresu i tak do tego podchodziłam, czyli oddech, afirmacje, wszystko szło gładko. A potem w pewnym momencie coś się ruszyło i okazało się, że pod tym jest cos zupełnie innego. Nie mówię, żeby wszystkich straszyć, ale że ciało potrafi trzymać rzeczy w warstwach i do głębszych dotarłam dopiero jak już miałam jakiś czas spokojniejszej praktyki za sobą.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jagusieńka-pl)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 104

@Julisia80 to jest bardzo ważne to, co piszesz, bo trochę zmienia mi sposób myślenia o własnej praktyce. Robiłam afirmacje i oddech dość nonszalancko, bo 'co mi się może stać'. A teraz widzę, że to jest poważniejsze niż myślałam. Mam pytanie trochę praktyczne: czy ty miałaś kogoś, kto ci pomagał, kiedy wyszło to głębsze, czy byłaś sama?


Odpowiedz
(@julisia80)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 307

@Jagusienka.pl byłam sama i szczerze nie polecam. Wyszłam z tego dobrze, ale miałam kilka trudnych dni i nie bardzo wiedziałam co z tym zrobić. Dopiero potem zaczełam szukać kogoś, kto pracuje z ciałem i ma do tego solidne podstawy. Nie żałuję tamtego okresu, bo dużo mi dał, ale jakbym wiedziała wcześniej to co teraz, to byłam by ostrożniejsza.


Odpowiedz
Wpisy: 893
(@kanko)
Połączone: 2 lata temu

Czytam tę rozmowę i w sumie jest tu dużo więcej sensu niż się spodziewałem. Ale mam jedno pytanie, może naiwne: jeśli oddech to tak silny sygnał dla układu nerwowego, to dlaczego nie wystarczy sama praca z oddechem bez afirmacji? Po co w ogóle dodawać te zdania? Czy to nie jest nadbudowywanie czegoś zbędnego?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@skorpionica)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 309

@Kanko no i teraz zadajesz lepsze pytania niż na początku tej rozmowy, przyznam. Myślę, że oddech sam w sobie może zregulować stan ciała, ale nie nadaje mu kierunku. Jesteś spokojny, ale co dalej? Afirmacja, zwłaszcza ta procesowa, jest czymś w rodzaju zaproszenia do konkretnego ruchu wewnętrznego. Nie rozkazu, właśnie zaproszenia. Bez niej zostaje sama przestrzeń, co jest dobre, ale niekoniecznie wystarczy, jeśli chcesz przepracować coś konkretnego.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1843

@Skorpionica dobre ujęcie. Przy pracy z intencją zawsze mówię, że stan to jedno, a kierunek to drugie. Możesz mieć najlepszy, najczystszy oddech, ale jeśli nie ma zamiaru, to energia nie wie, dokąd. Afirmacja jest właśnie tym zamiarem wypowiedzianym w momencie, gdy ciało jest gotowe go przyjąć.


Odpowiedz
Wpisy: 1991
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wchodzę w tę rozmowę trochę z boku, ale to zdanie Faddiego o energii, która nie wie dokąd mnie zatrzymało. Bo to zakłada, że energia ma jakąś zdolność do odbierania intencji. Nie chcę teraz otwierać filozoficznego sporu, tylko zapytam praktycznie: czy w waszej pracy widzicie różnicę między sesją z wyraźną intencją a sesją bez?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gwiazdarka97)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 270

@Krysztal widzę i to wyraźną. Sesja bez intencji potrafi być piękna, głęboka, relaksująca, ale często rozpływa się bez śladu po kilku dniach. Sesja, w której jest wyraźny kierunek — nawet jeśli nie wypowiadamy go głośno, tylko trzymamy go w świadomości — ma inną jakość w ciele. Coś zostaje. Trudno mi to opisać inaczej niż przez wynik, bo mechanizm... nie wiem, czy ktokolwiek go w pełni rozumie.


Odpowiedz
Wpisy: 354
(@tajemniczka)
Połączone: 2 tygodnie temu

Właśnie to zdanie Gwiazdarki97 o tym, że coś zostaje, chciałam zapytać głębiej. Bo skąd wiemy, że to efekt intencji, a nie po prostu efekt głębszej relaksacji, która i tak daje dłuższy efekt? Jak te dwie rzeczy rozróżnić w praktyce?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@felicja84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 165

@Tajemniczka myślę, że nie zawsze da się rozróżnić i to jest uczciwa odpowiedź. Ale jest jedna różnica, którą zauważam: po sesji z intencją klienci często opisują coś konkretnego, jakiś obraz, zdanie, doznanie ciała, które 'kojarzy się' z tematem. Po sesji bez intencji mówią raczej 'było pięknie', 'byłam daleko', 'czułam się lekko'. Oba stany są dobre, tylko pytanie co chcemy osiągnąć.


Odpowiedz
Wpisy: 61
(@mirtowa)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że wchodzę z dość podstawowym pytaniem, ale gubię się w tej rozmowie o intencji. Czy intencja to jest to samo, co cel sesji? Czy coś innego? Bo jak mówicie o intencji, to brzmi to bardziej jak... nastrój? Stan? Nie wiem jak to dobrze ująć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@numerolog-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 165

@Mirtowa to dobre pytanie, bo te słowa często się miesza. Cel to coś, co chcemy osiągnąć na zewnątrz albo w efekcie końcowym. Intencja to bardziej kierunek wewnętrzny, odpowiedź na pytanie: w jakim duchu wchodzę w tę sesję? Można mieć ten sam cel i różne intencje. Na przykład cel: zmniejszyć lęk. Intencja może być: chcę zrozumieć skąd pochodzi. Albo: chcę dać ciału spokój. Albo: chcę puścić to, co trzymam. To są różne intencje, choć cel podobny.


Odpowiedz
Wpisy: 129
(@stokrotunia87)
Połączone: 1 rok temu

Okej, to teraz zaczynam rozumieć dlaczego sam oddech bez intencji może być mniej skuteczny. Ale mam jeszcze jedno: czy intencję ustawia terapeuta, czy osoba, która przychodzi na sesję? Bo mam wrażenie, że czasem to może być sprzeczne i co wtedy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gwiazdarka97)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 270

@Stokrotunia87 to jest naprawdę świetne pytanie i chyba rzadko się o tym mówi wprost. Moim zdaniem intencja powinna być wspólna, ale inicjatywa do jej ustalenia leży po stronie terapeuty. To znaczy: terapeuta zadaje pytanie, słucha, a potem razem z osobą formułuje kierunek. Jeśli ktoś przychodzi z celem 'chcę się uspokoić', a terapeuta chce 'przeprowadzić głębokie oczyszczenie aury' — to jest właśnie moment, w którym może dojść do kolizji. I ta kolizja nie zawsze jest widoczna w trakcie sesji, ale wychodzi potem.


Odpowiedz
Wpisy: 129
(@stokrotunia87)
Połączone: 1 rok temu

okej, ale co konkretnie się dzieje, jak ta kolizja wychodzi? Bo wyobrażam sobie, że ktoś wychodzi z sesji i po prostu czuje się dziwnie, ale nie wie dlaczego. Czy to jest właśnie ten objaw?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@felicja84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 165

@Stokrotunia87 to może być jeden z objawów, ale nie jedyny. Częściej słyszę coś w stylu: 'czułam się dobrze zaraz po, ale potem przez kilka dni byłam jakaś drażliwa albo miałam dziwne sny'. To może wskazywać właśnie na to, że praca poszła w innym kierunku niż ciało było gotowe przyjąć. Nie mówię, że to zawsze wina kolizji intencji, ale to jeden z tropów.


Odpowiedz
(@jarzebina)
Połączone: 5 dni temu

Wpisy: 456

@Felicja84 ten wątek snów po sesji jest ciekawy. Czy to jest coś, o co pytasz swoich klientów wprost? Bo zastanawiam się, czy to jest dobry wskaźnik do oceny, w jakim kierunku poszła energia, czy zbyt subiektywny.


Odpowiedz
(@felicja84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 165

@Jarzebina pytam, tak. I nie traktuję tego jako dowód na nic konkretnego, ale jako sygnał do rozmowy. Sny po sesji energetycznej to trochę jak echo — mogą pokazywać, co się poruszyło. Subiektywne? Oczywiście. Ale praca z energią w ogóle jest bardzo subiektywna i myślę, że udawanie inaczej byłoby nieuczciwe.


Odpowiedz
Wpisy: 893
(@kanko)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, ale wróćmy na chwilę do oddechu, bo trochę odpłynęliśmy. Mam wrażenie, że zaczęliśmy od roli oddechu w bioenergoterapii, a teraz gadamy prawie wyłącznie o intencji. Jak to się łączy? Czy oddech jest tylko środkiem do osiągnięcia stanu, w którym intencja może zadziałać, czy jest czymś więcej?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@lipowa00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 247

@Kanko masz rację, że trochę odpłynęliśmy, ale te dwa wątki są ze sobą powiązane. Oddech reguluje stan układu nerwowego — to jest strona fizjologiczna, dość dobrze udokumentowana. Intencja daje kierunek tej regulacji. Można powiedzieć, że oddech otwiera drzwi, a intencja mówi, do którego pokoju wchodzisz. Bez oddechu intencja może nie mieć nośnika. Bez intencji oddech może nie mieć celu.


Odpowiedz
(@mirtowa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 61

@Lipowa00 to porównanie z drzwiami i pokojem bardzo mi pomogło, dziękuję. Ale mam teraz inne pytanie: czy są rodzaje oddechu, które lepiej nadają się do pracy z intencją? Bo chyba nie każdy oddech działa tak samo?


Odpowiedz
(@numerolog-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 165

@Mirtowa jest różnica. Powolny, przeponowy oddech działa uspokajająco na układ nerwowy, więc nadaje się do pracy z intencją, która wymaga wyciszenia i skupienia. Szybszy, bardziej aktywny oddech, jak ten w niektórych technikach oddechowych, może wywoływać stany odmienne i tam intencja działa inaczej — bardziej jak kotwica niż kierunek. Pytanie do ciebie: jaki kontekst cię interesuje, codzienna praktyka czy sesje?


Odpowiedz
(@mirtowa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 61

@Numerolog.2 bardziej codzienna praktyka, nie mam dostępu do żadnych sesji na razie. Więc rozumiem, że przeponowy będzie bezpieczniejszy?


Odpowiedz
Wpisy: 309
(@skorpionica)
Połączone: 2 tygodnie temu

Słowo 'bezpieczniejszy' w kontekście oddechu brzmi trochę jak ostrzeżenie, że reszta jest niebezpieczna. A nie o to chodzi. Przeponowy jest po prostu bardziej neutralny, mniej inwazyjny. Dla kogoś, kto dopiero zaczyna i nie ma doświadczenia z ciałem w kontekście pracy z energią, to dobry punkt wyjścia. Ale nie dlatego, że inne są groźne, tylko dlatego że dają mniej nieprzewidywalne reakcje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@julisia80)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 307

@Skorpionica no ale można to powiedzieć inaczej, nie zmieniając sensu. Mniej przewidywalne reakcje to właśnie jest coś, z czym nie każdy sobie poradzi sam w domu. Ja bym powiedziała, że to jest kwestia gotowości, a nie strachu. Dla mnie słowo 'bezpieczniejszy' w tej rozmowie oznacza: dostosowany do poziomu przygotowania, a nie że inne są zakazane.


Odpowiedz
Wpisy: 270
Rozpoczynający temat
(@gwiazdarka97)
Połączone: 12 miesięcy temu

To rozróżnienie, które zrobiła Julisia80, wydaje mi się kluczowe i chcę je rozwinąć. Praca z oddechem w bioenergoterapii, szczególnie gdy dołączamy do tego afirmacje, to jest praca z układem nerwowym i z tym, co jest w nim zapisane. Dla kogoś z chronicznym napięciem — łagodna, stopniowa. Dla kogoś z trudnymi doświadczeniami w tle — może ujawnić rzeczy, na które trzeba być gotowym. Nie chodzi o strach, tylko o świadomość, że to nie jest wyłącznie technika relaksacyjna.


Odpowiedz
Wpisy: 104
(@jagusieńka-pl)
Połączone: 2 lata temu

To co napisała Gwiazdarka97 bardzo mnie trafia, bo sama robiłam te praktyki myśląc właśnie, że to 'tylko relaksacja'. I teraz czytam tę całą rozmowę i trochę mi w głowie siada, dlaczego czasem po takim oddychaniu z afirmacjami byłam bardziej zmęczona niż przed. Czy to mogło być właśnie to, o czym mówicie?


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: