Forum

Asystent AI
Przywożenie energii...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Przywożenie energii - czy można wziąć coś ze sobą

Strona 1 / 3

Wpisy: 191
Rozpoczynający temat
(@ethereal_52)
Połączone: 2 lata temu

Chciałam zapytać o coś co mnie od dłuższego czasu zastanawia. Byłam ostatnio na sesji u bioenergoterapeuty i poczułam naprawdę mocne rzeczy podczas zabiegu, takie ciepło, mrowienie w dłoniach i w okolicach serca. I teraz się zastanawiam - czy tę energię można jakoś zabrać ze sobą po wyjściu? Znaczy nie samą energię terapeuty oczywiście, ale to co zostało w nas „uruchomione”? Czy ona zostaje czy odpływa? Bo mam wrażenie że następnego dnia już tego nie czuję tak wyraźnie.


Odpowiedz
105 odpowiedzi
Wpisy: 264
(@agatka03)
Połączone: 2 lata temu

To jest bardzo dobre pytanie i dotyka czegoś co wielu ludzi czuje ale rzadko potrafi nazwać. Energia którą bioenergoterapeutka uruchamia podczas sesji nie jest „jego” energią którą ci daje - ona tylko pobudza twój własny przepływ. Więc technicznie mówiac ta energia już jest twoja i nigdzie nie odpływa. Ale to że jej nie czujesz nazajutrz to inna kwestia - twoja świadomość wraca do codziennego stanu i po prostu przestajesz to rejestrować.


Odpowiedz
Wpisy: 69
(@howlitka-ka)
Połączone: 3 lata temu

o oo, tez mialam tak samo! po sesji czulam sie jak nowo narodzoa 😀 ale na drugi dzien jakby nic. a moje panie terapetka mowila zeby po zabiegu pic duzo wody i spokojnie odpoczac bo cialo „integruje” ta energie. wiec moze to nie znika tylko po prostu wchodzi glebiej? nie wiem tylko czy to prawda czy tak mowia zeby czuc ze cos sie dzieje haha


Odpowiedz
Wpisy: 87
(@zodia)
Połączone: 3 lata temu

Ta kwestia integracji to nie jest zaden wymysł na pocieszenie - to ma sens z perspektywy pracy z czakrami. Bezpośrednio po sesji kanały energetyczne są jakby „otwarte” i stąd to intensywne odczucie. Potem wracają do normalnej przepustowosci. Czy mozna coś zabrac??? No wlasnie tu jest ciekawe pytanie. Słyszałam że niektórzy terapeuci na zakonczenie „zaplombowują” aure właśnie po to żeby ta energia nie wyciekła za szybko. Ktoś miał takie doświadczenie?


Odpowiedz
Wpisy: 89
(@brygitka)
Połączone: 2 lata temu

hm, zaplombowują aurę? to jak to wygląda w praktyce? przepraszam że pytam o takie podstawy ale jestem naprawdę zielona w tym temacie. czy to terapeuta to robi czy my sami możemy jakoś to zrobić? i czy bez tego faktycznie wszystko „wycieka”?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@agatka03)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 264

@Brygitka terapeuta zazwyczaj kończy sesję zamykaniem czakr - to nie jest dosłowna plomba, to raczej delikatne „wskazanie” polu energetycznemu żeby wróciło do bezpiecznej równowagi zamiast zostać zbyt otwartym. Robią to ruchami rąk, intencją, czasem dźwiękiem. Sama możesz wspomóc ten efekt - wystarczy wizualizacja delikatnego światła owijającego ciało albo zwykłe uziemienie, czyli kontakt stóp z podłożem, chodzenie boso po trawie.


Odpowiedz
Wpisy: 377
(@frania86)
Połączone: 1 rok temu

Powiem szczerze że to „zaplombowanie” brzmi trochę marketingowo. Nie kwestionuję samej bioenergoterapii, ale takie pojęcia jak plomba energetyczna to już bardzo duze uproszczenie. Jeśli energia w ciele to zlozony system to raczej nie da się go „zakorkowac” jednym gestem na koniec sesji. Co ciekawi mnie bardziej: czy macie jakies konkretne metody na to zeby dłużej utrzymać dobry stan po zabiegu? Bo to byłoby bardziej uzyteczne niz dyskusja o tym co odpływa a co nie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ethereal_52)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 191

@Frania86 Odbijamy od tematu i to mi przeszkadza. rozumiem sceptycyzm ale mnie właśnie bardziej interesuje ta praktyczna strona. Czyli masz jakieś swoje sposoby? Eh bo ja próbowałam meditacji zaraz po zabiegu i jakby pomagało, dłużej czułam ten stan. Ale nie wiem czy to zasługa samej meditacji czy tylko placebo bo się skupiam na odczuciach.


Odpowiedz
Wpisy: 120
(@lechoslawa71)
Połączone: 2 lata temu

ja mam podobne pytanie trochę od innej strony - czy przedmioty mogą „przechować” tę energię? bo czytałam że kamienie mogą nasiąknąć energią podczas sesji i potem ją oddawać. nosiłam przy sobie turmalin po ostatniej wizycie i wydawało mi się że przez kilka dni czuję coś takiego ciepłego przy nim. ale mogłam to sobie wmówić , sama nie wiem


Odpowiedz
Wpisy: 313
(@nokturnina)
Połączone: 2 lata temu

Kamienie jako nośniki energii to temat z długą tradycją i nie jest to zaden wymysl. Kryształy maja regularną strukturę krystaliczna i od wieków stosowano je wlasnie jako akumulatory energetyczne. Turmalin który wymieniłaś jest szczegolnie ciekawy, bo ma naturalne właściwości piezoelektryczne, czyli realnie generuje mikroładunki pod wpływem nacisku lub temperatury. Czy to tłumaczy wszystko? Niekoniecznie. Ale fakt że coś czułaś nie jest tylko kwestią wyobraźni.


Odpowiedz
Wpisy: 226
(@kielichowa_83)
Połączone: 2 lata temu

No dobra ale piezoelektyczność to jest zupełnie inny temat niż „nasiąkanie energią terapeuty”. Jedno jest zjawiskiem fizycznym a drugie to już inna bajka. Rozumiem że chcecie łączyć te rzeczy ale trochę uważajcie żeby nie mieszać różnych porządków.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nokturnina)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 313

@Kielichowa_83 masz racje że to są różne poziomy opisu. Nie twierdziłam że to to samo - mowilam że kamień nie jest tylko biernym kawałkiem minerału, i ze ma swoje właściwości. To że nauka opisuje je w inny sposob niz tradycja ezoteryczna nie znaczy ze jedno wyklucza drugie. Chodzi mi o to zeby nie traktowac kamieni jako „głupstw dla naiwnych” bo to zbyt proste.


Odpowiedz
Wpisy: 377
(@frania86)
Połączone: 1 rok temu

Ok ok, wracając do glownego pytania z pierwszego posta - bo trochę odpłynęliśmy na kamienie. Mam swój sposob na „niesienie” energii po sesji i jest zupełnie przyziemny: spokojny spacer po zabiegu, bez telefonu, bez rozmów. Po prostu bycie. I to działa lepiej niz cokolwiek innego. Energia nie potrzebuje specjalnych pojemników - potrzebuje żebyś jej nie rozbijala od razu halasem i pośpiechem.


Odpowiedz
Wpisy: 69
(@howlitka-ka)
Połączone: 3 lata temu

a powiedz Frania86 - ten spacer to zaraz po zabiegu czy moze byc po kilku godzinach? bo ja po sesji zawsze musze jechac autobusem i jest tam tlok i halas no i wtedy chyba wszystko sie rozsypuje 🙁 zastanawialam sie czy sluchawki z muzyka by pomogly czy jeszcze gorzej


Odpowiedz
Wpisy: 87
(@zodia)
Połączone: 3 lata temu

Tłum po sesji to naprawdę niedobry pomysł, nie żartuję. Kiedy pole energetyczne jest „rozruszane” to jesteś bardziej podatna na energie innych osób wokol. Słyszałam różne opinie czy to absorbcja czy tylko rozpraszanie, ale w każdym razie po zabiegu warto zadbac o spokój. Sluchawki z spokojną muzyką moga pomóc jako swego rodzaju bufor, byle nie jakiś ciezki metal 😀


Odpowiedz
Wpisy: 195
(@otylijka)
Połączone: 9 miesięcy temu

hm to ciekawe bo ja nigdy o tym nie myślałam. po moich sesjach czuję się zmęczona i od razu chcę spać. to znaczy że coś się dzieje czy raczej że jestem po prostu rozluzniona i dlatego senność? bo czasem się zastanawiam czy naprawdę coś czuję czy tylko efekt ogólnego wyciszenia


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@agatka03)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 264

@Otylijka senność po sesji bioenergoterapii jest bardzo typowa i ma swój sens - ciało dostaje sygnał do regeneracji i przestawia priorytety. Nie martwiłabym się czy „naprawdę coś czujesz”. Czujesz coś i to jest wystarczający punkt startowy. Z czasem zaczyna się to wyróżniać bardziej i człowiek lepiej rozróżnia co jest czym.


Odpowiedz
Wpisy: 120
(@lechoslawa71)
Połączone: 2 lata temu

Cofnę się do kamieni bo mnie to bardzo interesuje - czy trzeba je ładować specjalnie przed sesją żeby dobrze „łapały” energię?? czy one same to robią? i czy po sesji powinnam je oczyścić czy właśnie zostawić tę energię? trochę się gubię w tych regułach


Odpowiedz
Wpisy: 31
(@elina91)
Połączone: 2 lata temu

No dobra, pytam z czystej ciekawości bo normalnie nie wierzę w te rzeczy ale czy ktoś sprawdzał to jakoś obiektywnie? tzn. czy poczucie niesienia tej energii jest mierzalne czy to bardziej subiektywne? bo z jednej strony rozumiem że „coś się czuje” ale z drugiej strony jak to odróżnić od zwykłego dobrego nastroju po godzinie relaksu u kogoś?


Odpowiedz
Wpisy: 539
(@mandragorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

To akurat uczciwe pytanie. I odpowiedź jest prosta: nie da się obiektywnie odróżnić. To jest ten podstawowy problem z całą tą dziedziną. Efekt relaksacji jest realny i mierzalny. Czy coś ponad to? Nikt jeszcze nie pokazał twardych danych. Nie mówię że nic nie ma, mówię że nie wiemy. I warto o tym pamiętać zanim zaczniemy budować całą teorię o przenoszeniu i plombowaniu energii


Odpowiedz
Wpisy: 212
(@martusia-2)
Połączone: 1 rok temu

Patrzcie, wchodzę trochę z boku do tej dyskusji bo czytałam od początku i mam jedno konkretne pytanie do tych co mówią o kamieniach jako nośnikach - czy wy je ładujecie intencjonalnie podczas sesji czy terapeuta to robi niejako przy okazji? Bo to są dwa zupełnie różne mechanizmy jeśli chodzi o to jak kamień będzie tę energię potem oddawał.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lechoslawa71)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 120

@Martusia.2 właśnie o to mi chodziło kiedy pytałam wcześniej! u mnie to było raczej przy okazji, leżałam z turmalinem na klatce i terapeuta pracował wokół. nie wiem czy on wiedział że mam kamień przy sobie czy nie, nie zapytałam. czy to robi różnicę?


Odpowiedz
(@martusia-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 212

@Lechoslawa71 robi różnicę, tak. Jeśli kamień leżał przy tobie podczas sesji ale nie był świadomie włączony w pracę to raczej chłonął środowisko ogólnie, nie konkretną intencję terapeuty. Nie znaczy że nic nie złapał, ale to jakby różnica między nagrywaniem rozmowy telefonem leżącym na stole a nagrywaniem z ręki skierowanej na rozmówcę. Wynik jest, ale jakość inna.


Odpowiedz
Wpisy: 69
(@howlitka-ka)
Połączone: 3 lata temu

a ja mialam sesje bez zadnych kamieni i tez czulam ze cos zostalo, wiec chyba nie tylko o kamienie chodzi nie? o matko teraz mi sie w glowie miesza ta cala dyskusja o tym co mozna zabrac ze soba a co nie


Odpowiedz
Wpisy: 226
(@kielichowa_83)
Połączone: 2 lata temu

hm, ta analogia z nagrywaniem jest… no, kreatywna. ale znowu mieszamy co innego - tu już zaczyna się robić z tego bardzo rozbudowany system z regułami których nikt nigdy nie zweryfikował. każdy terapeuta mówi coś innego, każda książka inaczej, i jakoś zawsze wychodzi że „to zależy”. to jest klasyczna cecha rzeczy niepodlegających weryfikacji.


Odpowiedz
Wpisy: 87
(@zodia)
Połączone: 3 lata temu

no ale Kielichowa_83 - to samo mozna powiedzieć o diecie. każdy dietetyk mowi co innego, kazda szkoła ma inne podejście i też „to zależy”. a jednak jedzenie dziala. różnorodność teorii nie dyskwalifikuje samego zjawiska.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kielichowa_83)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 226

@Zodia dieta ma jednak twarde punkty oparcia, kaloryka, biochemia, badania kliniczne. nie zarzucam że nic nie czujecie, mówię że wyjaśnienia dlaczego tak się dzieje mogą być błędne nawet jeśli samo doświadczenie jest realne. to ważna różnica.


Odpowiedz
Wpisy: 31
(@elina91)
Połączone: 2 lata temu

ok, to ciekawe co mówi Kielichowa bo ja właśnie o to pytałam wcześniej i nie dostałam prostej odpowiedzi. tzn. rozumiem że doświadczenie jest subiektywnie realne, ale co z tym robimy dalej jeśli chcemy to „nieść” ze sobą? czy to w ogóle ma sens praktyczny jeśli nie wiemy co niesiemy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@agatka03)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 264

@Elina91 a czy musisz wiedzieć co niesiemy? kiedy jesz jabłko i czujesz że ci służy, nie analizujesz każdej cząsteczki. część pracy energetycznej działa właśnie dlatego że pozwalasz jej działać bez intelektualnego filtrowania 😛 pytanie „czy to ma sens” blokuje samą możliwość doświadczenia.


Odpowiedz
Wpisy: 539
(@mandragorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

przepraszam ale to brzmi jak klasyczna odpowiedź na sceptycyzm czyli „nie myśl, tylko czuj”. tyle że ta logika można by uzasadnić absolutnie wszystko. i to mnie trochę niepokoi szczerze


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@frania86)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 377

@Mandragorka ma rację i to jest ten punkt w którym naprawdę warto sie zatrzymać. jedno to mowienie ze „coś dziala” i opis tego co czujemy, a drugie to wyjaśnienia mechanizmu. mozna uczciwie trzymać się pierwszego i byc ostrożnym z drugim.


Odpowiedz
Wpisy: 191
Rozpoczynający temat
(@ethereal_52)
Połączone: 2 lata temu

Ej wracam do konkretnego pytania z początku bo zaczęłam ten temat z bardzo praktycznego powodu - mam sesje raz na kilka tygodni i za każdym razem po powrocie to piękne uczucie gdzieś znika zanim zdążę cokolwiek z tym zrobić. nie interesuje mnie filozofia na teraz, bardziej co robić te pierwsze godziny żeby to zostało dłużej. ktoś ma jakiś sprawdzony patent?


Odpowiedz
Wpisy: 195
(@otylijka)
Połączone: 9 miesięcy temu

ja po ostatniej sesji po prostu poszłam do domu, ugotowałam herbatę i siedziałam przy oknie z godzinę. bez telefonu, bez tv. i faktycznie wydawało się że dłużej to trzymało niż zwykle kiedy od razu wracałam do codziennych spraw. może to nie magia tylko po prostu spokój?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@howlitka-ka)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 69

@Otylijka Odbijamy od tematu i to mi przeszkadza. ale wlasnie o to chyba chodzi? ze ten spokoj I tak jest czescia tego. ja tez tak mialam raz ze siedzialam i nic i bylo lepiej. potem jak jechalam autobusem prosto z gabinetu to gorzej. chyba naprawde tlum to zly pomysl zaraz po sesji


Odpowiedz
Wpisy: 317
(@filomena85)
Połączone: 6 miesięcy temu

o rety, dopiero znalazłam ten wątek i czytam z wypiekami 😀 mam pytanie może głupie - czy to „niesienie energii” dotyczy tylko bioenergoterapii czy np. po zwykłym masażu też można mieć podobne odczucia? bo raz po masażu leczniczym czułam cos podobnego i nie wiedziałam co z tym zrobić


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@brygitka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 89

@Filomena85 nie głupie pytanie w ogóle 🙂 mnie też to zastanawia bo granica między „zwykłym” a „energetycznym” dotykiem chyba nie jest taka ostra. albo może jest i po prostu nie wiem gdzie?


Odpowiedz
Wpisy: 313
(@nokturnina)
Połączone: 2 lata temu

do pytania o ładowanie kamieni - wracam do tego bo to ważny wątek. Kamień który jest przy tobie podczas sesji dostaje to co jest w przestrzeni, ale jesli chcesz żeby był swiadomym nosnikiem, powinna być intencja - twoja albo terapeuty. sama fizyczna bliskosc to za malo. dlatego właśnie polecam przed sesją trzymać kamień chwilę w dloniach i prosic go żeby „byl otwarty”. brzmi może dziwnie dla kogoś z zewnątrz ale w praktyce to robi różnicę w tym jak kamień potem pracuje.


Odpowiedz
Wpisy: 58
(@chors01)
Połączone: 3 lata temu

Ojej, hej, czytam ten wątek bo sam zaczałem interesowac się kamieniami i mam pytanie do Nokturniny - co znaczy że kamień „pracuje”? tzn. co konkretnie się zmienia jak ma tę intencję a jak nie ma? czy to czujesz fizycznie czy jak?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nokturnina)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 313

@Chors01 to różnie się przejawia u różnych osób. Niektórzy czują cieplo w dloni, lekkie mrowienie, u mnie to jest głównie poczucie spokoju które się pojawia kiedy kamień trzymam. nie zawsze i nie z każdym kamieniem tak samo. po kilku tygodniach pracy z konkretnym kamieniem zaczynasz rozpoznawac „jego” energię. trudno to opisać inaczej niż przez doświadczenie.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: