Dziewczyny (i panowie jeśli jacyś zaglądają), chciałam wrzucić temat który chodzi mi po głowie od jakiegoś czasu. Mianowicie imieniny. Nie urodziny, bo o urodzinach sporo się pisze, ale właśnie imieniny. Zastanawiam się czy ta uroczystość niesie ze sobą jakąś szczególną energię. U nas w domu zawsze obchodziło się imieniny bardzo poważnie, nieraz ważniej niż urodziny, i teraz sobie myślę że może to ma głębszy sens. Każde imię ma swoją wibrację, swoją numerologię, swojego patrona. No i skoro w dniu imienin wszyscy wokół ciebie skupiają na tobie uwagę, życzą ci, myślą o tobie - to chyba musi coś robić z polem energetycznym? Co myślicie?
Hmm, no jak najbardziej. Imię to jest coś w rodzaju kodu energetycznego - jak ktoś wymawia twoje imię, to wysyła wibrację bezpośrednio do twojej aury. A jak naraz wysyła je kilkanaście albo kilkadziesiąt osób w jednym dniu, to robi się naprawdę ważna koncentracja energii skierowana dokładnie na ciebie. Myślę że czakra korony jest wtedy szczególnie aktywna.
Bronek, powoli z tymi wnioskami. czakra korony aktywna dlatego, ze ktoś powiedział „sto lat”? To trochę za duze uproszczenie. Zanim zaczniemy mówić o wibracji imion, warto zastanowic się co wogole rozumiemy przez energię w kontekscie uroczystosci. Bo uwaga zbiorowa to jedno, a faktyczna intencja energetyczna za zyczeniami to drugie. Ktoś może powiedzieć „wszystkiego najlepszego” automatycznie, bez zadnej prawdziwej intencji, i co wtedy?
no wlaśnie to jest sedno chyba. intencja. jak ktoś zyczy ci i naprawde o ciebie dba, to ta energia jest inna niz jak szef w pracy mowi mechanicznie. to czuć fizycznie nawet. przynajmiej ja czuje. i mysle ze przy imieninach ta roznica jest bardziej widoczna bo zbiera sie bliscy, wiec jakos natezenie jest wieksze
Nasuwa mi sie pytanie do Bronka, bo to mnie zainteresowało. Skąd ten wniosek o kodzie energetycznym imienia? Bo numerologicznie rozumiem, każde imię ma swoją sumę cyfr i to ma sens. Ale że wymówienie imienia wysyła wibrację do aury konkretnej osoby - to już brzmi jak coś co trzeba by jakoś uargumentować. czy to jest gdzieś opisane, jakieś źródło czy czysto intuicyjne?
Przyszłam tu właśnie pytać o podobne rzeczy, więc się wstrzelam. Ale mam wątpliwość, i to konkretną. Jak masz popularne imię, dajmy na to Marta albo Piotr, to w jednym dniu masz setki tysięcy ludzi którzy obchodzą imieniny. Wszyscy dostają tę samą „wibrację imienia”? To się jakoś nie klei z tym indywidualnym polem energetycznym o którym piszecie.
o matko, nigdy o tym nie myślałam pod tym kątem! a mam imieniny w październiku i teraz będę obserwować zupełnie inaczej. @Ewunia83 a jak sprawdzałaś, pisałaś coś, robiłaś jakieś notatki czy po prostu zapamiętałaś wrażenie?
hm ciekawe. nie bylem przekonany do tego tematu na poczatku ale to pytanie o Marte i Piotra naprawde mnie zastanawia. Zorka, jak to widzisz? Bo ty zaczęłaś ten wątek, czyli pewnie masz jakiś pomysł jak to wyjaśnić.
Właśnie, Jasnowidz96 dobrze pyta, bo ja się nad tym zastanawiałam. Myślę że to jak z patronem - patron się nie myli przez to że ma tysiące ludzi pod opieką. Każde imię ma swojego anioła stróża albo patrona i on niejako kanalizuje tę energię do konkretnej osoby. Poza tym liczy się też to co powiedziała Ewunia, że bliskość i intencja robi różnicę. Energia życzenia od mamy to co innego niż masowy SMS od operatora komórkowego.
Dobrze ze ktoś to powiedział wprost. Operator komórkowy wysyłający „Wszystkiego najlepszego z okazji imienin” to chyba najlepsza ilustracja czym NIE jest zbiorowa energia intencji. No ale wracajac do meritum - jest jeszcze jeden aspekt ktury tu pomijamy. Sama uroczystość jako rytuał. Zebranie się przy stole, swiece, kwiaty, jedzenie, toast. To jest minirytuał niezależnie od tego czy ktoś o tym wie czy nie.
To jest klasyczne pytanie o rytual bez intencji i mam na to dosc jasne zdanie. Rytual dziala czesciowo przez forme, czyli przez powtarzalnosc, gesty, symbolike, nawet bez swiadomosci uczestnikow. Dlatego tradycje dzialaja pokoleniami. Babcia piekaca sernik wchodzi w role przekazana przez swoja matke i babke, i ta energia zbiorowej pamieci rodzinnej jest naprawde namacalna. Nie taka sama jak swiadomy rytual, ale nie zerowa.
okej, zatrzymajmy się na chwile, bo ja jestem nowy w tych tematach i troche sie gubie. Wedrowiec mówisz o „energii pamięci rodzinnej” - co to dokładnie znaczy? Skąd ona pochodzi? przepraszam jeśli głupie pytanie
Przerabiam sobie ten temat i mam mieszane uczucia. @Wedrowiec opisuje coś co psychologia spokojnie wytlumaczy przez skojarzenia i pamięć emocjonalną, bez żadnej „energii”. Nie mówię że błędnie bo efekt jest prawdziwy, ale czy napewno potrzebujemy tu energetycznego wyjaśnienia? Może samo zebranie bliskich osób, jedzenie, wzajemna uwaga wystarczy żeby wyjaśnić dlaczego czujemy się wyjątkowo? Pytam serio, bo to ważne rozróżnienie.
To co Zorka mówi o koncentracji na jednej osobie, to mnie uderza bo właśnie to zapisywałam w tamtym notatniku. Przy urodzinach jest jakieś rozproszenie, torty, świeczki, wszyscy się kręcą wokół imprezy. A przy imieninach, szczególnie takich kameralnych, naprawdę wszystkie oczy i myśli są na tej jednej osobie przez dłuższy czas. Czy to nie jest właśnie rodzaj skupionego przepływu energii jaki opisuje bioenergoterapia? Tak jakby chwilowe sesja przekazywania energii całą rodziną naraz.
Brygidka_R, no to jest świetne pytanie i wcale nie mam na nie pewnej odpowiedzi. Ale intuicyjnie myślę że to działa trochę jak świeca, możesz zapalić świecę w pustym pokoju i ona płonie nawet jak nikt nie patrzy. Imię ma swój rytm i swój dzień w roku niezależnie od tego czy ktoś zadzwoni. Może po prostu bez otoczenia ta energia nie ma gdzie popłynąć, nie jest przekazywana dalej, ale ona jest. Jak potencjał który czeka.
hm ale Zorka, to jest trochę takie niezaprzetestwalne, przepraszam za słowo, nie?? mowisz ze energia „jest ale nie plynie” i jak mam to sprawdzic. to jest wygodne tlumaczenie na kazda sytuacje, cokolwiek sie stanie to energia albo jest albo jest ale nie plynie 🙂
ja przyznam. miałem imieniny parę lat temu, stary znajomy zadzwonił, długa rozmowa, miłe słowa, i po tym telefonie czułem się jakoś pusto a nie naładowany. zastanawiałem sie dlaczego i myslę że to było właśnie to co Edek mówił na początku że intencja była powierzchowna. ale nie jest tak że imieniny w ogole nie zadziałały, bo jednak cosik było, tylko ze w złym kierunku jakby.
@Thalia pewnych rzeczy nie chce mieszac w jednym poscie bo to osobny temat, ale w skrocie: sol jako bariera, kadzidlo do oczyszczania przestrzeni przed goscmi, kamienie ochronne przy wejsciu. Niektore tradycje slowianskie mialy tez konkretne gesty przy przyjmowaniu zyczen, cos w stylu „przepuszczania” przez siebie tylko tego co czyste. Ale to by zaslugiwalo na osobny watek zeby nie robic balaganu tutaj.
o wow, nie wiedziałam że imieniny mają też taki aspekt ochronny! myślałam że to tylko przyjmowanie dobrej energii ale skoro może być i zła to ma sens że trzeba się jakoś zabezpieczać. Wedrowiec, czy to dotyczy też urodzin tak samo czy bardziej imienin?
Dobra, wróćmy chwilę do meritum bo mi umyka wątek główny. Mamy dwie teorie na stole: że imieniny mają specjalną wibrację przez samo imię i datę, i że to zależy głównie od intencji i koncentracji obecnych. Te dwie teorie to nie to samo i trochę się kłócą, bo jeśli wibracja imienia działa zawsze, to po co intencja, a jeśli liczy się tylko intencja, to imieniny nie są nic specjalnego wobec urodzin czy innego rodzinnego spotkania. Ktoś to chce rozplątać?
Auric05 stawia to bardzo konkretnie i dobrze. Moim zdaniem to nie jest albo-albo. Imię i jego wibracja tworzą coś w rodzaju otwartego kanalu w tym konkretnym dniu, a intencja osób wokół decyduje co przez ten kanał przeplywa. Kanał bez przepływu to tylko potencjal, przepływ bez kanału to losowa energia bez kotwiczenia. Jedno i drugie jest potrzebne żeby mówić o pełnym efekcie imieninowym.
w numerologii datę imienin traktuje się osobno od daty urodzenia i obie mają swoje liczby. Hmm, data kalendarza imienin to jedno, ale data kiedy faktycznie się świętuje to drugie. Nie jestem pewna czy ktoś to tu poruszał ale może właśnie dlatego czujemy różnicę między „oficjalnym” dniem a tym kiedy jest impreza?
dobra, czytam to od dłuższego czasu i mam jedno proste pytanie bo tracę wątek. czy jest jakiś konkretny sposób żeby te energie imieninowe poprostu lepiej wykorzystać, bo wszystkie te teorie są fajne ale co z tego wynika w praktyce? co robić żeby ten dzień rzeczywiście naładował a nie osuszył?
Elzunia, oj chętnie bym powiedziała że jest jeden przepis, ale nie ma. Z tego co widzę w tej rozmowie to wychodzi parę rzeczy praktycznych: świadomie przyjmować życzenia a nie przepuścić je mechanicznie, zadbać o to żeby przynajmniej jeden moment w tym dniu był naprawdę cichy i dla siebie samej, i może ten sernik babci z Wedrowca o którym mówił ma sens, czyli nie rezygnować z tych małych rodzinnych rytuałów nawet jeśli wydają się banalne. Tyle mogę powiedzieć z doświadczenia.
ok ale wracajac do tego co Zorka napisala na koncu, to mnie nurtuje jedno: skoro mamy przyjmowac zyczenia swiadomie a nie mechanicznie, to co to znaczy w praktyce? ze mam stac i myslec o energii kiedy ktos mi mowi „wszystkiego najlepszego”? bo to brzmi troche niezrecznie szczerze mowiac
a ja sie zastanawiam czy to w ogole mozna trenowac przed samymi imieninami. bo przeciez to nie jest cos co sie robi naturalnie, trzeba sie do tego przygotowac. czy ktokolwiek tu probował jakiejs medytacji przed dniem imienin wlasnie po to zeby byc bardziej otwartym?
Thalia, ja probowalam i powiem ci ze roznica jest wyraznie odczuwalna. Tydzien przed swoimi imieninami robilam krotka wizualizacje rano, takie piec minut, i wyobrazalam sobie ze sie „otwieram” na dobra energie tego dnia. Nie mam pojecia czy to dzialalo obiektywnie, ale subiektywnie ten dzien czulam inaczej niz poprzednie. Byłam bardziej obecna i mniej poirytowana drobiazgami. Chociaz nie wiem czy to nie był zwykly efekt placebo przez to ze sie do tego przykladalam 🙂
