zastanawiam sie od jakiegos czasu czy zdolnosci energetyczne dziedzicza sie tak jak np. kolor oczu czy predyspozycje do chorob. W mojej rodzinie po stronie mamy wiele kobiet mialo „cos w sobie” - babcia leczyla glowobole nakladaniem rak, ciotka rozmawiala podobno z umarlymi, mama zawsze wiedzila kto dzwoni zanim podniosla sluchawke. Ja sama pracuje z energia od lat i czuje ze to nie jest przypadek ze wlasnie ja w tej rodzinie trafilam na te sciezke. Ale zastanawiam mnie jedno - czy to jest cos zapisanego w nas biologicznie czy raczej energetycznie, w jakims subtelnym ciele? I czy mozna ten potencjal odziedziczyc ale nigdy nie aktywowac, tzn. ze ktos ma dar a nawet o tym nie wie?
O, to ciekawy temat bo akurat u mnie jest dokładnie odwrotnie. Nikt w rodzinie nic takiego nie miał a przynajmniej nie przyznawal się. A ja od dziecka coś czułam, widziałam światła wokół ludzi, miałam takie dziwne przeczucia. Mama zawsze mówiła że wymyslam. Skąd to się bierze skoro nie ma rodzinnego wzorca?
No właśnie, to jest mega ciekawe pytanie. Ja też słyszałam że zdolnosci idą przez linie zenska częściej niż mesca, ale nie wiem czy to prawda czy mit. Elwirka, a powiedz mi jedno - czy twoja babcia uczyla cię czegokolwiek świadomie czy ty sama to odkrylam?
Zatrzymajmy się na chwilę bo to jest dość gruba teza. Mówicie o „dziedziczeniu potencjalu” jakby to bylo udowodnione , a to jest czysto spekulatywne. To że w jednej rodzinie kilka osób ma podobne sklonnosci może być efektem wychowania, środowiska, tego że dziecko obserwuję dorosle osoby i przejmuje ich model świat postrzegania. To nie musi być żadna genetyka energetyczna.
a może jedno i drugie? tzn że jest jakaś predyspozycja biologicna która się dziedziczy i do tego dochodzi środowisko które ja aktywuje albo blokuje. bo słyszałem że są badanai nad tym że wrarzliwosc na bodze zewnętrzne ma podłoże genetycne
Hm, nie jestem pewna czy się zgadzam z tym odrzucaniem na czysto. Bo powiedzmy że wrażliwość sensoryczna jest dziedziczna jak mówi Izar. No to ta wrażliwość to jest właśnie podstawa do pracy z energia, nie? Ktoś kto jest bardziej czuly na subtelne sygnały z ciała będzie też bardziej czuly na energię innych. Może to nie jest żadna mistyczna genetyka ale zwykła biologiczna predyspozycja do wrażliwości.
Izar, ja tez nie mowie ze to udowodnione. Pytam o wasze doswiadczenia i przemyslenia. Sam temat jest spekulatywny z natury. Ale chce tez powiedziec ze ta kwestia wychowania to za proste wyjasniene w moim przypadku, bo babcia umarla kiedy byam mala i nikt w domu o tych rzeczach nie mowil. Mама wrecz sie wstydzila tego po babci. A jednak cos we mnie bylo.
a czy to nie jest tak że każdy ma ten potencjal tylko różni się czuloscia? jak że sluchem muzycznym, jedni mają absolutny a inni fałszuja ale wszyscy mogą trochę sluchu mieć
przepraszam że się wtrrace ale chce się upewnić czy dobrze rozumiem. Mówicie że mona urodzic się z potencjalem do bioenergoterapii ale ten potencjal można zmarnowac jeśli się go nie rozwija? Jak to wygląda w praktyce, tzn czy to jest odwracalne? Czy jak ktoś ma 30 lat i nic nie robił mogę się jeszcze obudzic?
no właśnie i co blokuje? bo ja mam wrażenie że w moim przypadku to było wychowanie właśnie. Rodzice totalnie materialistyczni, każde moje dziwne doświadczenie było zwalane na przebujana wyobraźnię albo nerwice. Może przez lata tak mocno tlumiłam te odczucia że je zagluszyłam?
no ciekawa sprawa z tym blokowanie. Ale uwazajcie bo to idzie w kierunku tlumaczenia absolutnie wszystkiego tym samym kluczem. Czujesz energie - masz dar. Nie czujesz - jesteś zablokowany i też mozesz mieć dar tylko ukryty. To jest niefalsyfikowalne. Jak się sprawdza coś takiego 😛
Izar ale czy wszystko musi być falsyfikowalne? Nie każde doświadczenie da się wsadzic w schemat naukowy. Mnie bardziej interesuje to co mówiła Elwirka o liniach rodzinnych, bo u mnie też jest coś takiego że po stronie ojca są osoby które mają jakieś rzeczy, takie przeczucia silne, i zawsze się potwierdzaja.
Izar ma trochę rację że to jest specyficzny problem z weryfikacja ale z drugiej strony bioenrgetyka nie pretenduje do bycia nauka w sensie akademickim, więc argument falsyfikowalnosci trochę mija się z punktem. To jak zarzucac religii że nie da się empirycznie sprawdzić istnienia boga.
ja tylko wtruce że miałam kiedyś sesje u bioenrgetyczki i ona mi powiedziała bez pytania że w mojej rodzinie jest ktoś kto miał dar uzdrawiania i że to do mnie przeszło ale jest nieuaktywione. Nie wiem czy to prawda ale trafile w coś, bo babcia ojca była znacharka na wsi.
hej a może wróćmy do tego co powiedział Sebek z tym sluchem muzycznym bo to mi się wydaje kluczowe. Jeśli to jest jak talent muzyczny to może da się go też rozwijac cwieczeniami i wtedy nie ma znaczenia czy masz gen czy nie, ważne jest ćwiczenie. Czy bioenrgetyki się uczy jak gry na gitarze czy raczej albo się ma albo nie ma?
Onufry, to jest naprawde dobre porownanie z cwiczeniami i nie tylko dlatego ze jest ladne. Bo jak patrzysz na muzyke to masz i takiego co sie urodzil ze sluchem absolutnym i gra od dziecka, i takiego co zaczal w wieku 40 lat i tez gra ladnie, tylko inaczej. Czy z energia jest podobnie? Moje odczucie jest takie ze tak, ale efekty sa jakos inne jakosciowo. Tzn. osoby ktore pracuja od dziecka maja coס… nie wiem jak to nazwac, jakiejs naturalnosci w tym. A te ktore zaczynaja pozno maja czesto wiecej swiadomosci i refleksji, bo przeszly przez etap w ktorym musially to sobie tlumaczyc racjonalnie. Nie wiem czy jedno jest lepsze od drugiego.
Okej to powiem wprost bo ta rozmowa idzie w kierunku ktory mnie troche niepokoi. Mamy tu temat „dziedziczenie potencjalu” ale w praktyce rozmawiamy tak, jakby samo posiadanie potencjalu było udowodnione. I rozumiem że to jest forum ezoteryczne a nie akademickie, ale jednak uważam że warto odróżnić „moje doświadczenie sugeruje że może być coś takiego” od „potencjal się dziedziczy”. Bo kiedy zaczynacie mówić o tym jak cwiczenia aktywuja odziedziczone zdolnosci to już budujecie na zalozeniu które nie jest ustalone. Nie mówię że to nieprawda. Mówię ze nie wiemy.
ja właśnie o to samo chciałam zapytać co Onufry. Hmm, bo jeśli potencjal nie jest warunkiem koniecznym, tylko przyspieszaczem, to całą ta dyskusja o dziedziczeniu jest ciekawa ale nie aż tak ważna praktycznie. Liczy się co możesz z sobą zrobić, nie co odziedziczylas.
Ilonka, ale to że coś nie jest „warunkiem koniecznym” nie znaczy że jest nieistotne. Wzrok też nie jest warunkiem koniecznym do gry w szachy ale jednak robi różnicę. Poza tym sama Elwirka pisała że te osoby które zaczynają pozno mają inny rodzaj umiejętności, bardziej świadomy ale jakby nie tak organiczny. Więc może jednak potencjal wrodzony robi jakaś różnicę, tylko nie ta która sobie wyobrażamy, tzn. nie „masz dar albo nie masz” tylko „od czego startowales”.
przepraszam że znowu się wtrece z głupim pytaniem ale nie do końca rozumiem jedno. Mówicie o aktywowaniu potencjalu, ćwiczeniach i tak dalej. Ale jak ktoś zaczyna od zera to jak wogóle wie czy ma ten potencjal wrodzony? Tzn. skąd wiadomo że się ćwiczysz i rozwijasz odziedziczony dar, a nie po prostu uczysz się nowej umiejętności od podstaw?
Saturnela, to co piszesz o tym „pamietaniu” jest ciekawe! Słyszałam podobne rzeczy od kilku osób które miały pierwsze kontakty z energia. że to nie wygląda jak nauka tylko jak przypominanie sobie. Czy to jest też coś co czułaś na tamtej sesji od początku czy dopiero jak zaczelycie ćwiczenia?
to „pamietanie” o którym pisze Saturnela to może być pamięć ciała a nie pamięć głowy, nie? Czytałam coś o tym że ciało przechowuje wzorce, i może odziedziczone wzorce energetyczne też są gdzieś tam zakorzenione fizycznie a nie tylko jako jakiś mistyczny dar. To by trochę laczylo te dwie strony tej dyskusji, bo byłoby i biologicznie i energetycznie jednocześnie.
hej a mi się nasunelo inne pytanie. jak już przyjmiemy że to się dziedziczy, to czy może się odziedziczyc coś złego? tzn. jak babcia Elwirki leczyła to ona mogłaby odziedziczyc zdolność do leczenia. ale co jeśli ktoś w rodzinie robił coś… nie wiem, nie do końca dobrego energetycznie? czy to też przechodzi?
