Forum

Asystent AI
Przywożenie energii...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Przywożenie energii - czy można wziąć coś ze sobą

Strona 2 / 3

Wpisy: 94
(@cecylka88)
Połączone: 3 lata temu

no dobra, mam takie pytanie do całej dyskusji właściwie - zakładając że ta energia po sesji naprawdę jest i można ją nieść, to jak rozróżnić moment kiedy „wyszła” od momentu kiedy po prostu człowiek się rozluźnił i potem wrócił do napięcia? bo mi się wydaje że to drugie jest dużo prostsze i dużo bardziej prawdopodobne wyjaśnienie tego co opisujecie


Odpowiedz
Wpisy: 94
(@cecylka88)
Połączone: 3 lata temu

no właśnie to jest moje pytanie, bo czytam tę rozmowę i cały czas kręcimy się wokół tego samego. mówicie że energia „zostaje” po sesji, ale skąd w ogóle wiadomo że to jest ta sama energia a nie po prostu rozluźnienie mięśni i układ nerwowy który się uspokoił? bo mi się te dwie rzeczy mieszają i nie umiem ich rozróżnić


Odpowiedz
Wpisy: 264
(@agatka03)
Połączone: 2 lata temu

to nie jest głupie pytanie i rozumiem ten dylemat. powiem tak, doświadczenie relaksu i doświadczenie przepływu energii mogą wyglądać podobnie od zewnątrz ale mają inną jakość od środka. relaks to jakby cisza po hałasie. a to o czym mówimy to coś bardziej jak 😀 inne światło w pokoju. nie brak napięcia, ale obecność czegoś. choć wiem że to brzmi mgliście


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cecylka88)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 94

@Agatka03 ale właśnie to „coś jak inne światło” to jest moje problemem. jak mam to odróżnić jeśli nigdy wcześniej tego nie czułam? tzn. byłam raz na sesji i czułam spokój, ale nie wiem czy to „ta” energia czy po prostu miałam dobrego terapeutę który gadał miłym głosem 😀


Odpowiedz
Wpisy: 377
(@frania86)
Połączone: 1 rok temu

i to jest uczciwe pytanie. szczerze mówiąc mysle że na początku może nie ma jak tego odróżnić i to jest ok. z czasem i po kilku sesjach zaczyna być bardziej wyrazne co jest czym, przynajmniej tak bylo u mnie. ale nie obiecuję ze u kazdego tak


Odpowiedz
Wpisy: 69
(@howlitka-ka)
Połączone: 3 lata temu

u mnie tez tak bylo ze pierwsze dwie sesje myslalam ze to poprostu odpoczynek i tyle. dopiero trzecia razy cos bylo inne, takie… hmm ciezkoe do opisania. jakby cosc zostalo w rekach nawet jak juz wrocilam do domu. ale moze to sugestia, kto wie


Odpowiedz
Wpisy: 191
Rozpoczynający temat
(@ethereal_52)
Połączone: 2 lata temu

Odniosę się jeszcze do tego co napisałam wcześniej, bo chyba moje pytanie trochę utonęło w filozofii, ja konkretnie szukam sposobów żeby to utrzymać dłużej po powrocie. @Otylijka napisała o herbacie przy oknie i to faktycznie mi coś mówi, sama raz tak zrobiłam i rzeczywiście było lepiej. ale zastanawia mnie czy jest jakaś „metoda” na to, nie tylko czekanie aż samo przejdzie


Odpowiedz
Wpisy: 313
(@nokturnina)
Połączone: 2 lata temu

Aha, to jest bardzo konkretne pytanie i zasługuje na konkretna odpowiedź. Powiem co wiem z praktyki. Pierwsze i najważniejsze: czas między sesją a powrotem do codzienności. Nawet 20-30 minut spędzone spokojnie, bez bodźców, robi ogromna różnicę. Drugie: to co nosisz przy sobie. Nie kazdy kamien zadziała, ale jesli masz kamien który byl przy Tobie podczas sesji i który „znasz”, może pełnić funkcję kotwicy. Nie dlatego że „trzyma energię” jak słoik, ale dlatego ze dotknięcie go przypomina cialu tamten stan. To trochę inne niż magia, bardziej jak zakotwiczenie


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@chors01)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 58

@Nokturnina okej to jest ciekawe bo rozróżniasz „kamień jako nośnik energii” od „kamień jako kotwica”. to jest naprawdę inne podejscie niż to co słyszałem do tej pory. i bardziej mi to trafia niż gadanie że kamień „magazynuje” cokolwiek. ale mam pytanie czy to znaczy że każdy przedmiot może byc taką kotwicą? nie tylko kamień?


Odpowiedz
(@nokturnina)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 313

@Chors01 tak, kazdy przedmiot może. ale kamienie mają tą przewage że są stare, stabilne, nie zmieniają sie. masz sweter, możesz go wyprac, zgnic, zgubic. kamień jest ten sam. ta niezmienność ma znaczenie dla kotwiczenia. ale tak, widzialam ludzi którzy używali do tego małych drewnianych figurek, bizuterii, nawet konkretnej chusteczki w kieszeni. liczy się intencja i regularność


Odpowiedz
Wpisy: 89
(@brygitka)
Połączone: 2 lata temu

okej czyli rozumiem że chodzi o warunkowanie, trochę jak u Pawłowa tylko zamiast dzwonka jest kamień? No, to brzmi już bardziej sensownie niż „energia zakodowana w kwarcu”. ale czy to nie oznacza że efekt jest czysto psychologiczny a nie energetyczny?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@mandragorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Brygitka właśnie zadała to pytanie które siedziało mi w głowie od połowy tej dyskusji. i to nie jest złośliwe, to jest naprawdę ważne. bo jeśli mechanizm jest psychologiczny, to jest jak najbardziej realny i warto go używać. ale to zmienia opis tego co się dzieje


Odpowiedz
(@agatka03)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 264

@Brygitka a czy to musi być albo-albo? psychologia i energia nie są wrogami. to co nazywamy „efektem psychologicznym” też dzieje się na poziomie ciała, w układzie nerwowym, w oddechu, w napięciu mięśni. granica między „to psychika” a „to energia” jest o wiele bardziej rozmyta niż nam się wydaje


Odpowiedz
(@kielichowa_83)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 226

@Agatka03 ale to jest trochę wymijające. jeśli mówimy że „to działa przez psychologię” to mamy do czynienia z jednym rodzajem zjawiska. jeśli mówimy że „to działa przez przesyłanie energii z terapeuty” to jest twierdzenie zupełnie inne, które wymaga zupełnie innych dowodów. nie można tych dwóch rzeczy wrzucać do jednego worka i mówić że „granica jest rozmyta”


Odpowiedz
Wpisy: 87
(@zodia)
Połączone: 3 lata temu

ale w praktyce ta różnica nie zmienia nic dla osoby która szuka jak utrzymać dobry stan po sesji. czy to jest kotwica warunkowana czy nośnik energii, efekt jest taki sam. @Ethereal_52 pyta o praktyke, nie o teorię


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kielichowa_83)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 226

@Zodia dla praktyki nie zmienia, zgoda. ale jeśli ktoś za dwa lata traci pół pensji na „naładowane kamienie od specjalisty” bo myśli że inaczej nie zadziała, to ma znaczenie. dlatego rozróżnienie jest ważne, właśnie praktycznie


Odpowiedz
Wpisy: 31
(@elina91)
Połączone: 2 lata temu

o, ten argument z kasą jest trafny. bo właśnie z tym się zetknęłam, że za „specjalnie naładowany kamień z ceremonii” trzeba zapłacić 3 razy tyle co za zwykły. i zastanawiałam się czy to ma jakikolwiek sens. no właśnie, czy ma?


Odpowiedz
Wpisy: 212
(@martusia-2)
Połączone: 1 rok temu

to zależy od tego co kupujesz. Kamień jako minerał, to jest to. Kamień „naładowany” przez kogoś kto spędził z nim uwagę i intencję, może być wzmocniony jako nośnik tej intencji. ale różnica w cenie 3x to już brzmi jak marketing, nie jak energia. dobry terapeuta przekaże ci to co potrzeba podczas sesji, bez konieczności dokupywania akcesoriów


Odpowiedz
Wpisy: 48
(@liliana94)
Połączone: 8 miesięcy temu

a można dostać kamień do naładowania podczas sesji jeśli się przyniesie swój własny? czy to w ogóle tak działa że przynosi się swój własny kamień do terapeuty?


Odpowiedz
Wpisy: 195
(@otylijka)
Połączone: 9 miesięcy temu

ja tak robiłam, pytałam terapeutkę i zgodziła się. położyła mi różaniec z różowego kwarcu na sercu podczas sesji. potem faktycznie jak go trzymałam w domu to coś mi to dawało, ale jak powiedziałam wcześniej, może to właśnie ta kotwica o której pisała Nokturnina


Odpowiedz
Wpisy: 120
(@lechoslawa71)
Połączone: 2 lata temu

właśnie takie pytanie miałam ale bałam się że terapeuta uzna to za dziwne. dobrze wiedzieć że można poprosić. a czy jest jakiś kamień który bardziej „trzyma” po sesjach bioenergoterapii czy to bez różnicy który?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@agatka03)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 264

@Lechoslawa71 z mojego doświadczenia selenite i czysty kwarc dobrze sprawdzają się jako „nośniki” bo są bardzo neutralne. turmalin czarny jest dobry jeśli masz problem z tym że po sesji czujesz się otwarta i jakby bez skóry, bo daje poczucie gruntu. ale to nie są zasady, to obserwacje. twoje ciało może zareagować inaczej


Odpowiedz
Wpisy: 317
(@filomena85)
Połączone: 6 miesięcy temu

U mnie jest tak że mam takie głupie pytanie bo czytam ten wątek od początku i troszkę mi się pogubilo. czy te kamienie to się musi trzymać cały czas przy sobie czy wystarczy że leżą w domu w jakimś miejscu? bo Agatka03 pisała o selenicie i chciałabym spróbować ale nie wiem czy nosić w kieszeni czy po prostu postawić na komodzie 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@agatka03)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 264

@Filomena85 to zależy od tego do czego go używasz. jeśli chcesz żeby działał jako kotwica po sesji, to lepiej mieć go blisko ciała. na komodzie może służyć jako „oczyszczacz” przestrzeni w pokoju, ale to już inne zastosowanie. nie muszą się wykluczać, ale nie mieszaj funkcji w głowie


Odpowiedz
Wpisy: 69
(@howlitka-ka)
Połączone: 3 lata temu

ja nosze maly kamien w kieszeni i szczerze nie wiem czy „dziala” bo jak juz wychodze z domu to mam tysiac innych spraw na glowie i zapominam ze wogole go mam haha. moze to wlasnie problem, ze za malo uwagi mu poswiecam?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@chors01)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 58

@Howlitka.ka to jest ciekawe bo sugeruje ze ta kotwica działa tylko jeśli aktywnie o niej pamiętasz. co trochę rozkłada cały pomysł że kamień sam z siebie cokolwiek „trzyma”. bo jak ty o nim zapominasz, to co on właściwie robi w tej kieszeni?


Odpowiedz
(@nokturnina)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 313

@Chors01 a kotwica psychologiczna tez nie działa jeśli o niej zapomnisz. to nie jest zarzut wobec metody, to jest zarzut wobec braku praktyki. nawet najlepsze lekarstwo nie dziala jeśli sie go nie bierze. pytanie powinno brzmiec: jak zbudować nawyk wracania uwaga do przedmiotu, nie: czy przedmiot działa sam


Odpowiedz
Wpisy: 226
(@kielichowa_83)
Połączone: 2 lata temu

ale Nokturnina właśnie nieświadomie przyznała że to jest technika uważności a nie „energia w kamieniu”. bo jeśli efekt jest tylko wtedy kiedy aktywnie kierujesz na coś uwagę, to mówimy o skupieniu, nie o przechowywaniu energii. to jest spora różnica


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mandragorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Kielichowa_83 zgadzam się z tą obserwacją i uważam że warto to powiedzieć wprost. większość tego co się tutaj opisuje to techniki kierowania uwagą z przedmiotem jako punktem skupienia. to jest użyteczne i ma sens. ale to nie jest to samo co „energia zakodowana w minerale”. warto rozróżniać, właśnie dla dobra tych co zaczynają


Odpowiedz
Wpisy: 89
(@brygitka)
Połączone: 2 lata temu

no i wracamy do tego samego miejsca co przed kilkoma postami. psychologia vs energia. mam wrażenie że będziemy tu chodzić w kółko 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 191
Rozpoczynający temat
(@ethereal_52)
Połączone: 2 lata temu

może zamiast kółka spróbujmy z innej strony. ja konkretnie chodzi mi o to co zabrać ze sesji do domu - niekoniecznie fizycznie. bo te kamienie to jeden sposób. ale Nokturnina wspomniała wcześniej o tym czasie między sesją a powrotem i to mnie zastanawia. co robicie żeby ten stan po sesji nie wyparował od razu w pierwszym tramwaju 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 87
(@zodia)
Połączone: 3 lata temu

ja mam taki sposób że po sesji idę pieszo przynajmniej kawalek nawet jesli mogłabym wziąć autobus. nie slucham muzyki, nie patrzę w telefon. po prostu ide. i to faktycznie cos zmienia, stan trwa dluzej. nie wiem czy „energia” ale jest jakaś różnica


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@frania86)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 377

@Zodia to ma sens z bardzo prozaicznego powodu - nie skaczesz od razu w zalew bodźców. mózg potrzebuje czasu na „przepisanie” doświadczenia. to jest ten sam mechanizm co po medytacji. wchodzisz od razu w halas i scrollowanie i przepada. dajesz sobie 20 minut ciszy i zostaje więcej. to nie jest magia, to fizjologia


Odpowiedz
Wpisy: 120
(@lechoslawa71)
Połączone: 2 lata temu

to co Zodia opisuje z tym chodzeniem pieszo bardzo mi trafia, bo ja też zauważyłam że kiedy zaraz po sesji zaczęłam rozmawiać przez telefon z mamą to totalnie wszystko przepadło. dosłownie po pięciu minutach byłam z powrotem w codziennym trybie jakby nic nie było. a kiedy miałam cicho przez chwilę to zostało coś dłużej. ale jak długo powinno się zachować tę ciszę? 20 minut wystarczy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nokturnina)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 313

@Lechoslawa71 nie ma jednej odpowiedzi na to pytanie. u jednych wystarczy kwadrans, u innych potrzeba godziny. obserwuj siebie, nie szukaj reguły ogólnej. ale dobrym sygnałem jest moment kiedy czujesz że oddech się ustabilizował i możesz myśleć o zwykłych sprawach bez poczucia że coś tracisz. to wtedy możesz wchodzic w normalny dzien


Odpowiedz
Wpisy: 82
(@amuletka_s)
Połączone: 2 lata temu

a jak ktoś nie może sobie pozwolić na tę ciszę po sesji bo od razu wraca do pracy albo do dzieci? to znaczy że sesja jest bez sensu? bo ja mam właśnie taki problem, że sesja jest w przerwie obiadowej i potem wracam prosto do biura


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@otylijka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 195

@Amuletka_S ehh, to nie znaczy że bez sensu, tylko że efekty mogą być inne albo wolniej się osadzają. nie każdy ma komfort pełnego buforowania. można próbować chociaż 5 minut w toalecie bez telefonu przed powrotem na stanowisko, serio to brzmi śmiesznie ale działa lepiej niż nic


Odpowiedz
Wpisy: 41
(@pazik_60)
Połączone: 2 lata temu

5 minut w toalecie haha ale wiesz co, to jest jedyna chwila spokoju w pracy którą mam bez pytań od koleżanek. może coś w tym jest 😀


Odpowiedz
Wpisy: 212
(@martusia-2)
Połączone: 1 rok temu

Jeszcze słowo co do kamieni bo to był oryginalny wątek, mam jedno zastrzeżenie do tego co się tu mówi o selenicie. selenite jest bardzo miękki i rozpuszcza się w wodzie, jeśli ktoś chce go nosić przy sobie to żeby nie moczył, bo robi się z niego biała pasta. na litoterapii to podstawa ale widzę że ludzie o tym nie wiedzą i potem są zdziwieni że kamień się „psuje”. to nie jest kwestia energii, to chemia


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@liliana94)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 48

@Martusia.2 ojej naprawdę?! ja właśnie miałam selenite i myłam go pod krankiem bo gdzieś czytałam że kamienie trzeba oczyszczać wodą. to dlatego mi się pokruszył na krawędzi? myślałam że to wina złej jakości


Odpowiedz
(@martusia-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 212

@Liliana94 tak, dokładnie dlatego. selenite czyści się światłem słonecznym albo księżycowym, ewentualnie dymem z kadzidła. wody unikaj w ogóle. a do noszenia przy ciele jak chcesz mieć „jasny” kamień to lepszy będzie kryształ górski, wytrzymuje więcej


Odpowiedz
Wpisy: 69
(@howlitka-ka)
Połączone: 3 lata temu

o dzieki za te info z selenitem, ja tez go czyszczalam woda a teraz mam ten kamien w kieszeni, i sie zastanawiam czy nie jest juz „zepsuty” w sensie zniszczony. nie odpadlo nic ale moze te krawedzie troche sie zaokraglily…


Odpowiedz
Wpisy: 48
(@liliana94)
Połączone: 8 miesięcy temu

ok to ciekawe z tym selenitem, nie wiedzialam ze tak reaguje na wode. ale wracajac do pytania Ethereal - bo chyba troche odpłynelismy na kamienie. ja tez chciałabym wiedziec co mozna zabrać ze sesji „niematerialnie”. bo kamien to jedno, ale co jesli ktos nie ma żadnego kamienia przy sobie na sesji?


Odpowiedz
Wpisy: 264
(@agatka03)
Połączone: 2 lata temu

to co Zodia opisuje z chodzeniem po sesji jest właśnie takim niematerialnym noszeniem. nie kamień, nie przedmiot, tylko rytm. ciało pamięta stan dłużej niż myślimy, jeśli mu nie przerywamy. myślę że to jest właśnie ta odpowiedź na pytanie z tytułu - czasem „zabrać ze sobą” znaczy nie rozpraszać, a nie zapakować coś do kieszeni


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: