Chciałam zapytać o coś, co mnie ostatnio dręczy od jakiegoś czasu. Czy zdarzyło się komuś że w trakcie sesji energetycznej albo nawet zupełnie bez powodu poczul coś w rodzaju... nagłego przeskoku? Jakby coś się przestawilo w środku. Nie mówię o delikatnej zmianie, tylko o czymś gwałtownym - ciepło, mrowienie, czasem lekkie zwroty głowy. Pracuję z energią już jakiś czas i wiem że subtelne przepływy to norma ale te gwałtowne skoki to zupełnie inna kategoria. dumam nad tym też nad czymś pobocznym - czy ktos próbował nagrywać intencję przed sesją? Mam na myśli dosłownie nagranie głosowe żeby potem puścić sobie w pętli, albo wpisać w jakis nośnik. Ciekawi mnie czy to faktycznie coś zmienia w jakości przepływu
O, temat w sam raz! Bo właśnie ostatnio miałam coś takiego i nie wiedziałam jak to nazwać. Robiłam zwykłą medytację z oddechem i nagle poczulam jakby ktoś pociągnął mnie za klatkę piersiową od środka. Nic bolesnego ale bardzo wyraźne. Potem przez kilka godzin byłam jakas dziwnie rozbudzona. Myślałam że to kwestia czakry serca, ale może to jest właśnie ten przepieciowy efekt o którym piszesz? 😛
hej, ja mam pytanie bo nie do konca rozumiem - przepięcie energii to coś złego czy raczej normalnego? Czytałam gdzies ze to może byc sygnał ze cos sie odblokowuje ale nie jestem pewna. Sama czuję czasem takie uderzenia ciepła przez ramię i nie wiem czy sie cieszyc czy martwic 🙂
Mnie bardziej ciekawi ten wątek z nagrywaniem intencji bo nigdy o tym nie słyszałam. To znaczy nagrywasz swój głos jak mówisz intencję i puścić to podczas sesji? Albo przed? I co to ma robić - wzmocnić skupienie czy to ma jakiś głębszy sens energetyczny?
Szczerze? Trochę sceptycznie patrzę na tą całą „gwałtowność”. Bo z jednej strony rozumiem, że mogą być intensywniejsze przepływy, ale z drugiej nie daje mi to spokoju ile z tego to sugestia. Jak ktoś wchodzi w stan skupienia i nagle coś czuje, to czy to na pewno energia, czy może po prostu ciało reaguje na zmianę oddechu, napięcia mięśni? Nie mówię że to niemożliwe, tylko że warto sobie zadać to pytanie uczciwie. no bez przesady teraz...
Wróćmy na chwilę do pytania o nagrywanie intencji bo to ciekawy wątek. Slyszalam o tym, sama tego nie praktykowałam, ale z tego co wiem - chodzi o to że mówiony głos niesie konkretne wibracje, a nagranie ponoć je utrwala. Czy to działa? Nie wiem. Ale logika za tym jest taka sama co przy pisaniu intencji - utrwalasz ją w formie, która istnieje poza chwilą skupienia. ciekawsze pytanie jest chyba takie - czy po odtworzeniu nagrania twoja intencja jest tak samo „czysta” jak w momencie nagrania, czy moze ją trzeba odnawiać?
no nie ojej, nie wiedziałam że można nagrywać intencje. Ja zawsze tylko zapisywałam na kartce i chowałam pod poduszkę albo palilam. A nagranie głosowe to w sumie ciekawe bo glos brzmi inaczej niż pismo. Ale jak ono niby działa - puszczasz sobie w tle podczas medytacji czy co? Albo czy to trzeba jakoś specjalnie aktywować?
Hej, wchodzę w tę dyskusję bo temat przepięć jest mi bliski, miałam kiedyś coś, co chyba można tak nazwać - podczas pewnego rytuału poczulam taką falę przez całe ciało od stóp do glowy i potem przez kilka dni miałam wrażenie jakbym widziała wszystko bardziej wyraziście. Nie wiem czy to było dobre czy złe, po prostu było. Czy ktoś z was miał coś podobnego? Takie długie „echo” po przepięciu? 🙂
To skąd wiadomo wcześniej że bedzie przepięcie a nie normalna sesja? Da się to jakos przewidzieć albo kontrolować żeby nie było za gwałtowne? Bo czytam to co piszecie i myślę - czy to nie jest tak że jak się jest bardziej zaawansowanym to się lepiej panuje nad intensywnością przepływu?
matko... wchodzę tu z boku bo rzadko zaglądałem do bioenergii ale ten temat mnie złapał. Nagrywanie intencji to stara sprawa w magii afirmacyjnej, tylko inne słownictwo. Pracuję z rytuałami i tam jest podobna zasada - wypowiadane słowo ma moc ale intencja musi być zywa w momencie wypowiadania. Nagranie to trochę jak list - możesz go przeczytać tysiąc razy ale napisałeś go raz. Czy to działa tak samo jak żywa intencja? Szczerze wątpię. ale jako wspomagacz skupienia - czemu nie.
A ja czytam to wszystko i myślę - dziewczyny, ale to że ktoś nagra swój głos to jeszcze żadna magia. Słyszałam kiedyś od jednej bioenergoterapeustki że głos to rzeczywiście wyjątkowy nośnik bo jest unikalny dla każdej osoby, ale ona robiła coś innego - nagrywała intencję w konkretnej fazie księżyca i potem odtwarzała tesz w konkretnych momentach. Bez tego harmonogramu to zdaniem tej pani całkowicie bez sensu. Nie umiem stwierdzić czy wierzyć, ale przynajmniej to jakiś system.
Ta faza ksiezzyca przy nagrywaniu to dla mnie cos nowego. To znaczy ze jak nagrasz w złą fazę to nagranie jest beuzyteczne? Albo co gorsza działa odwrotnie? Bo jesli tak to troche straszne ze coś takiego może sie posypac przez przypadek
Spokojnie z tą strachliwością. Nagranie intencji to nie rytuał z nieodwracalnymi skutkami - to raczej technika pomocnicza i nikt chyba poważny nie twierdzi że zła faza księżyca przy nagraniu „odwróci” ci energię. To trochę jak z pisaniem afirmacji - jeśli piszesz je w złym nastroju, są słabsze, ale nie szkodzą. przy przepięciach energii ważniejsze jest chyba to, żeby wiedzieć kiedy i dlaczego do nich dochodzi, a nie jak idealnie nagrać głos. :/
yhm ja mam takie poczucie ze ta rozmowa troche sie rozjechala na dwie strony - jeden watek o przepieciach i odzielny o nagrywaniu intencji. Ale moze one sie lacza? Bo jesli przepiecie to gwaltowny impuls energii, to czy nagrana intencja moze go jakos ukierunkowac? Ciekawi mnie to.
Ja tez mialam cos takiego podczas medytacji - takie draznienie w dloniach jakby prad albo bardzo mocne mrowienie. Myslalam ze mam zretwiala reke ale nie, po medytacji bylo ok. To moze byc to o czym piszecie?
Mrowienie w dłoniach to ma kilka możliwych przyczyn, w tym bardzo przyziemnych. nie mówię że wasze doswiadczenia są nieprawdziwe, ale zanim ktoś to od razu nazwie przepięciem energetycznym to warto wykluczyć że po prostu siedziało się w niedobrej pozycji. ^^. nie chce sie klocic ale nie kupuje tego.
Ok to napiszę co się stało. Siedziałam w ciszy, skupiałam sie na oddechu, i nagle poczulam jakby coś mocno szarpnelo mnie za lewy bark. fizycznie. Obejrzałam się, nikt za mną nie stał, a uczucie trwalo chwilę i potem był taki spokój głębszy niż przed. Niewiem co to było xD
Szarpnięcie w bark podczas medytacji znam. miałem raz coś podobnego i mój nauczyciel powiedzial że to może być nagłe uwolnienie napiecia które ciało trzymało gdzieś głęboko. Niekoniecznie „energetyczne” w sensie mistycznym, ale ciało potrafi zaskakiwac.
Wracając do tych nagrań intencji bo mnie to bardziej wciąga niż mrowienia - chciałabym zapytać czy ktoś tu nagrywał intencję przed sesją i potem ją odtwarzał W TRAKCIE? Bo słyszałam że to ma inny efekt niż tylko przed. Że niby głos „trzyma przestrzeń” podczas pracy.
O, właśnie! Ja chcialam zapytać o to samo prawie. Czy można nagrac intencję i dać komus innemu żeby sluchal podczas sesji? Np. żeby to działało na odległość? Albo to bez sensu bo intencja jest twoja a nie tej drugiej osoby?
Nagranie odtwarzane dla kogoś innego to już zupełnie osobna rozmowa. I nie jestem pewna czy to jest dobry kierunek bez mocnego zakotwiczenia zgody tej osoby. Energetycznie wchodzimy wtedy w jej przestrzeń z czymś co ona nie tworzyła. To delikatna granica.
Temat zgody w pracy energetycznej to jedno z ważniejszych pytań jakie w ogóle można zadać. I bardzo dobrze że się pojawia. Sama mam zasadę że nie pracuję na czyjąś energię bez wyraźnej prośby tej osoby. Nagranie intencji bez wiedzy kogoś to podobna kategoria. 😛
Ok ale to mnie zastanawia - jak długo to „nic” powinno trwać? Godzina, dzień? Bo rozumiem żeby nie wchodzić od razu w kolejną sesje ale co z normalnym życiem i myśleniem o tym?
Mój nauczyciel mówił że cialo wie kiedy skończyło przetwarzać - jak jest gotowe to samo daje sygnał, zwykle spokój albo jakiś mały impuls ciekawości. Żadnego konkretnego zegara. nie wiem czy to komuś pomaga ale mi dało do myślenia że nie ma jednej odpowiedzi.
Dobra, wracam do tego o nagrywaniu intencji bo mam jedno konkretne pytanie - czy ktoś z was nagrywał intencję na przepięcie? Tzn. żeby wywołać taki impuls świadomie? Bo to mi sie wydaje ciekawsze niż czekanie az samo przyjdzie. Albo to zly pomysl? 🙂
Zastanawiam sie czy w ogóle można nagraniem wywołac przepięcie czy to nie ma sensu. Intencja to nie jest przycisk start. Raczej ustawiasz kierunek, nie odpalasz silnika. silnik ma swoje własne przyczyny żeby ruszyć albo nie.
Ej no ale chwila, bo to nie musi być „zmuszanie”. Ja to raczej widzę jak ustawianie się na odbiór, wiesz? Jak nastawiasz antenę. Nie tworzysz sygnału, tylko się do niego ustawiasz. Nagranie intencji może być właśnie takim nastawieniem anteny, nie sterowaniem burzą. 😀
