Nie daje mi to spokoju od jakiegoś czasu nad czymś i chciałam to tu wyrzucić, bo może ktoś miał podobne przemyslenia. Chodzi o energię w podarunkach - czy naprawdę to co czujemy dostając prezent od kogos, to nie tylko emocje ale coś głębszego? Mam taką sytuację: dostałam od znajomej bransolete z kamieni i od razu poczułam coś dziwnego trzymając ją w dłoni. nie wiedziałam wtedy nic o tej osobie, ale intuicja mówiła żebym nie zakładała. Potem okazało się że ta znajoma miała w tamtym czasie naprawdę ciężki okres, dużo negatywnych emocji, zazdrości... i siedzi mi to w głowie czy to co poczułam to była właśnie ta energia zakodowana w przedmiocie. Jak wy na to patrzycie? Czy intencja dawcy zostaje w przedmiocie? I co z tym można zrobić jeśli mamy podejrzenia że prezent może nieść coś niedobrego?
o rany o matko, to jest dokładnie to o czym ostatnio myślałam! Nie wiedziałam tylko jak to ująć słowami. Bo ja też kiedyś dostałam coś od osoby, która mi wtedy nie życzyła najlepiej i przedmiot leżał u mnie i jakoś tak... nie wiem jak to opisać ale w pokoju było inaczej. Ale to może jestem na to przewrażliwiona? Jak w ogóle odróżnić że to energia z przedmiotu a nie po prostu nasza własna projekcja?
Ale czekajcie, bo ja tutaj totalnie nie rozumiem jednej rzeczy. Mówimy że energia zostaje w przedmiocie - ok, to jak ona tam „wchodzi”? Czy to dzieje się samo przez kontakt fizyczny? Czy musi być jakaś świadoma intencja ze strony dawcy? Bo jeśli ktoś kupuje prezent w pośpiechu w ostatniej chwili i w sumie nie myśli o tym co kupuje, to co wtedy zostaje w tym przedmiocie? 😮
Psychometria tak, ale trzeba ją ćwiczyć. Nie jest tak że bierzesz przedmiot i od razu „czytasz” wszystko jak z książki. Ja ćwiczyłam kilka miesięcy zanim zaczęłam ufać temu co dostaję. Warto też zwrócić uwagę na to W JAKICH okolicznościach odbieramy prezent - bo nasze własne pole energetyczne w danej chwili też wpływa na to jak odbieramy to co z zewnątrz. jeśli jesteś zmęczona, zestresowana, twoje czakry są zamknięte, możesz nie poczuć nic albo poczuć coś zniekształconego.
Hej, wchodzę tu z boku bo to ciekawy temat choć trochę mi to wszystko brzmi jak... no powiedzmy że mam wątpliwości 🙂 Ale takie czysto logiczne pytanie: jeśli intencja zostaje w przedmiocie, to co z prezentem kupionym w dużym sklepie przez kasę bezdotykową, zapakowanym przez pracownika? Ile rąk go dotknelo, ile intencji jest w środku? Brzmi jakby każdy taki przedmiot był bombą energetyczną haha. nie podważam, po prostu chcę zrozumieć jak to działa xD
Przepraszam że się wtrącę ale mam pytanie bo nie do końca rozumiem. Mówimy tu o energii w prezentach, ale jak to się ma do aury dawcy? Czy to co zostaje w przedmiocie to fragment aury tej osoby? Czy raczej coś innego, jakiś ślad? Bo to zmienia moim zdaniem jak do tego podchodzić przy ochronie. Jeśli to kawałek aury, to może trzeba inaczej niż przy samym „naładowaniu negatywną emocją”.
o to mnie to kupilo z tymi ciastkami haha, ale w sumie to najlepsza ilustracja jak kiedyś słyszałam. Ale mam pytanie do całej dyskusji - czy jest jakaś postawa fizyczna albo energetyczna której warto używać kiedy PRZYJMUJEMY prezent? Bo dużo mówimy o dawcy, ale może biorca też może się jakoś chronić w momencie przyjmowania? Czy wystarczy intencja „przyjmuję to co dobre, resztę zwracam” czy to za mało?
ok dobra bo to pytanie o postawę przy odbieraniu prezentu mnie bardzo interesuje i nikt nie odpowiedział 🙂 bo faktycznie, dużo mówimy o dawcy, o tym co zostaje w przedmiocie, ale ja się zastanawiam - czy jak odbieramy prezent to jesteśmy jakimś filtrem? Czy możemy „przepuscic” tę energie przez siebie nie zatrzymując jej? Albo odwrotnie - wzmocnić ją? To chyba ważne nie?
To jest bardzo ważne pytanie i rzeczywiście rzadko o tym się mówi. Postawa przy odbiorze ma znaczenie, ale nie chodzi o żaden skomplikowany rytuał. Chodzi o to czy jesteś otwarta czy zamknięta energetycznie w danym momencie. Jeśli odbierasz prezent w napięciu, w roztargnieniu, z niechęcią do dawcy - twoje pole jest jakby zaciśnięte i działa jak bufor. Jesli jesteś spokojna i otwarta, energia przepływa swobodniej - w obie strony.
a ja się zastanawiam nad czymś zupełnie innym - czy są jakieś POZY albo gesty które pomagają? Bo gdzieś czytałam że trzymanie przedmiotu oburącz jest inne niż jedną ręką. I że lewa ręka to odbiór a prawa to dawanie czy coś w tym stylu? Czy to ma coś wspólnego z tym o czym tu mówimy? 😮
Kilka rzeczy tu się miesza i warto to rozdzielić. Po pierwsze - instynktowna ochrona, którą większość ludzi robi nieświadomie kiedy coś im nie pasuje: ramiona do środka, napięcie w klatce, powierzchowny kontakt z przedmiotem. To działa jak bufor. Po drugie - świadoma technika: zanim dotkniesz, kilka głębokich oddechów, wyobraź sobie że twoje pole jest zamknięte jak kopuła. Brać do ręki ale nie „wpuszczać”. To nie jest magia, to praca z uwagą i ciałem.
ale skoro mówimy o postawach ochronnych to mam pytanie - czy to nie jest trochę przesadzone? Znaczy rozumiem jeśli dostajesz prezent od kogoś kogo nie lubisz albo kto ci życzył źle. Ale czy naprawdę trzeba się jakoś specjalnie chronić przy każdym prezencie? To by było mega stresujące... odbierasz urodzinowy tort od mamy i musisz zakładać kopułę? 😀
o wlaśnie, to samo chciałam zapytać! bo czytałam gdzieś że jak nie czujesz nic fizycznego to znaczy że kanały są zablokowane albo coś. i teraz ciezko mi ocenic czy powinnam się martwić czy nie...
no właśnie, dokładnie to chciałem powiedzieć ale z innej strony - jak nie da się odróżnić czy kopuła „działa” czy tylko sobie wyobrażasz, to skąd w ogóle wiadomo że to nie jest po prostu technika relaksacyjna z wizualizacją? Pytam bez złośliwości, naprawdę. 😉
efekt placebo to ciekawa kwestia w tym kontekscie, ale bym uważała z tym argumentem bo idąc tym tropem można uzasadnić absolutnie wszystko. Tak, nastawienie wpływa na odczucia. Ale to nie jest argument za tym że kopuła energetyczna istnieje jako obiektywny byt. To jest argument za tym że nasze przekonania wpływają na nasze doświadczenia. To trochę inne.
ale to bez sensu trochę nie? Jeśli coś istnieje to da się to zmierzyc albo przynajmniej powtarzalnie zweryfikować. A jeśli się nie da, to po co w ogole zakładać że to „energia” a nie po prostu psychologia?. moze sie myle, tylko mnie to nie przekonuje...
no ale zły dzień to stan psychiczny, nie pole energetyczne. To nie jest to samo, prawda?
Z praktycznego punktu widzenia: to zależy od tego co robisz w ciągu dnia i z kim masz kontakt. Intensywna praca z ludźmi, dużo bodźców, trudne rozmowy - to przyspiesza „rozpraszanie” tego co zbudujesz. Przy spokojnym dniu możesz nie zauwazyc żadnej różnicy do wieczora. Nie ma jednej reguły. Warto się nauczyc rozpoznawać własne sygnały że coś się „uszczelnienia” zmniejszyło, bo to jest indywidualne.
a co to znaczy konkretnie „rozpoznawać sygnały”? Pytam serio bo to jest jeden z tych momentów gdzie mi zawsze brakuje konkretu. Jak to wyglada w praktyce, zmęczenie, drażliwość, coś innego? :/
o matko, bo jak tak czytam to mam wrażenie że te sygnały to opis każdego trudnego wtorku w pracy 😀 rozdrażnienie bez powodu i chęć żeby się schować to u mnie standard po trudnym zebraniu. trudno powiedzieć czy to znaczy że moja kopuła nie działa czy że mam trudne wtorki
to jest wlaśnie to pytanie na które nie ma jednej odpowiedzi i szczerze powiem - przez pierwszy rok obserwacji sama nie umiałam tego rozróżnić. Dopiero jak zaczęłam prowadzić coś w rodzaju dziennika nastrojów z zaznaczaniem kto był w pobliżu, to zaczął się wyłaniać wzorzec. Bez tego to jest rzeczywiście tylko zgadywanie.
dziennik nastrojów z zaznaczaniem kto był w pobliżu - to brzmi bardziej jak terapia poznawczo-behawioralna niż praca energetyczna, nie? Nie mówię że zle, po prostu interesujące że metody się pokrywają.
eh, tak, właściwie to już kilka razy. I co ciekawe - przy jednym podarunku poczułam wyraźny opór już przy budowaniu, jakby coś nie chciało wejść albo ja nie chcialam otworzyć. Nie umiem tego inaczej opisać. Przy innych było neutralnie. Nie wiem czy to cokolwiek znaczy czy tylko mój nastrój w danej chwili.
ten „opór przy budowaniu” to bardzo ciekawe. od kogo był ten przedmiot? pytam bo to może mieć znaczenie - intencja osoby, relacja z nią, całe tło emocjonalne. kopuła to nie tylko ochrona przed obcym, ona też reaguje na to co już wiemy.
albo i jedno i drugie. Pole przedmiotu i twoja własna niejednoznacznosc mogą sie nakładać i wzmacniać. To nie jest tak że albo-albo. Często te dwie rzeczy idą razem i dlatego tak trudno je rozróżnić.
no ale to jest wlaśnie pułapka takiego myślenia - jak każde odczucie można wytłumaczyć albo polem przedmiotu, albo własnym stanem, albo relacją z dawcą, to żadne wyjaśnienie nigdy nie jest fałszywe. To jest hipoteza która nie może być obalona i przez to nie mówi nam nic konkretnego.
a jak sie wogóle oczyszcza przedmiot który dostalismy od kogoś bliskiego? Bo jak to zrobic zeby nie „wymazac” tej osoby z prezentu całkowicie? Nie umiem stwierdzić czy to głupie pytanie ale wydaje mi sie ze to ważna różnica.
