ale czy da się w ogóle pracować z energią bez żadnego efektu torowania? to znaczy - jeśli każda obserwacja jest podejrzana bo możemy mimowolnie patrzeć w złe miejsce, to w jakich warunkach obserwacja byłaby „czysta”? pytam serio, nie ironicznie
zaraz zaraz, zza parawanu? to w ogóle możliwe że energia przechodzi przez tkaniny? bo mi się wydawało że kontakt wzrokowy albo przynajmniej bliskość jest ważna, a tutaj mówicie że przez prześcieradło... to nie ogranicza przepływu?
szczerze powiedziawszy parawan by niczego nie rozwiązał, bo terapeuta i tak wie że tam jest pacjent i w jakim kierunku leży łóżko. sama świadomość że głowa jest po tej stronie moze wystarczyć żeby uwaga powędrowała tam. żeby to naprawdę wyeliminować trzeba by nie wiedzieć gdzie jest pacjent ani w jakiej pozycji 😀
a czy ktoś w ogóle prowadzi takie notatki? nie na poziomie „miałam sesję i było fajnie” ale konkretnie - co kiedy, jakie obszary, jaka intensywność, co się zmieniło następnym razem? bo to by przynajmniej pokazało czy jest jakaś wewnętrzna spójność w opisach
ja prowadzę, ale nie przy śpiączkach bo to mam tylko te przypadki po wylewie. mam notatki z kilkudziesięciu sesji. wewnętrzna spójność jest wysoka ale to znowu może być po prostu mój schemat percepcji a nie obiektywna rzeczywistość. nie ludze się że to coś dowodzi
tak. to jest emocjonalnie bardzo inne od pracy z przytomną osobą. brak feedbacku, brak mowy ciała, brak reakcji - to sprawia że cały odczyt jest jednostronny i zostaje z tobą po wyjściu ze szpitala. kilka razy musiałam potem sama sobie zrobić coś żeby nie nieść tego dalej
a to uziemienie na trawie to jest jakaś konkretna technika czy wyszło samo z siebie? bo to brzmi jakbyś to sama wypracowała, a nie z podręcznika
