Zastanawiam sie nad czyms co mnie ostatnio nie daje spokoju podczas sesji. Pracuje z klientami od jakiegos czasu i zauwazylem pewna prawidlowsc - kiedy biorę na siebie czyjes zobowiązanie, nawet nieswiadomie, pole zaczyna zachowywac sie inaczej. Mam na mysli konkretne sytuacje: ktos prosi o pomoc, ja deklaruje ze bede z nim pracowal i juz w tej chwili cos sie zmienia w strukturze przeplywu. Jakby odpowiedzialnosc sama w sobie miala ciężar energetyczny. czy ktos to obserwował? Nie mowie o samym intencjonowaniu przed seansem, tylko o tym momencie przejecia odpowiedzialnosci - zobowiazania wobec czlowieka.
Ciekawe pytanie, choc mam watpliwosci co do interpretacji. Moze to po prostu mentalne nastawienie sie do pracy, a nie jakis realny ruch w polu? Bo czym mialoby byc to „przejecie ciezaru energetycznego” z perspektywy fizycznej - no bo jakis mechanizm musi za tym stac, prawda? Albo to psychosomatyka, albo cos mierzalnego. Co konkretnie sie zmienia - ty inaczej odbierasz energie, czy klient cos czuje 😉
Ojej, to akurat jest cos co znam z wlasnego doswiadczenia, choc u mnie wychodzi inaczej. pamietam jak bralam na siebie sprawe jednej znajomej, bardzo powazne cos tam z choroba w rodzinie, i czulam sie jak obciążona przez kilka dni potem. Moj nauczyciel mowil ze to wlasnie ten moment przejecia odpowiedzialnosci otwiera jakis kanal, dosłownie jak rozłączasz zaporę. Nie wiem czy to to samo o czym mowisz, ale to „przejecie” naprawde cos uruchamia.
przepraszam ze wchodze bo nie jestem ekspertka ale to mnie ciekwi od dawna. czy to znaczy ze jak ktos prosi o pomoc i my sie zgodzimy to juz sie ta energi łaczy niezaleznie od tego czy zaczniemy prace? to troche niepokojace jesli tak...
ja tera jak to czytam to mam takie poczucie ze mowimy o tym samym co Grabowski opisywal jako „most bioplazmatyczny”, tylko ze on uwazal ze ten most sie tworzy dopiero przy fizycznym kontakcie. natomiast jesli zobowiązanie samo w sobie go otwiera - to bardzo ciekawa mysl. musze przemyslec. ale mam pytanei - a co jezeli sie zobowiaze i potem nie dotrzymam? czy pole zostaje otwarte i „wiszi”?
Zatrzymajmy sie na chwile bo mi sie tu piętrzy metafizyka bez zadnego gruntu. „Most bioplazmatyczny”, „wiszące pole” - skad wiemy ze to nie jest zwykly efekt nocebo, czyli ze sami sie nakrecamy na dyskomfort bo „wiemy” ze cos jest niedokonczone? Nie mowie ze tego nie ma, mowie ze warto rozroznic co jest obserwacja a co jest interpretacja. 🙂
a mnie sie nasuwa inne pytanie. czy mamy w ogole narzedzia do sprawdzenia ze cos sie zmienilo w polu, zanim zaczniemy to interpretowac? bo dyskutujemy o przyczynie zmiany, ale skad wiemy ze zmiana nastapila? czy ktos z was ma jakis sposob weryfikacji poza „czuje ze”?
czytam ten watek i chce zapytac bo mnie to bardzo interesuje na poziomie praktycznym. jesli juz do tej zmiany pola dochodzi w momencie zobowiazania, to czy istnieje jakis sposob zeby to swiadomie poprowadzic? jakis dzwiek albo afirmacja ktora stabilizuje to co sie otworzylo? bo teoretyzowac to mozna dlugo ale mi bardziej chodzi o to co z tym zrobic
och... o dzwiekach to moge cos dorzucic bo mnie ten temat kreci mocno. mantry z czakry gardłowej podobno wzmacniają intencje i zobowiazanie bo ta czakra odpowiada za slowo i odpowiedzialnosc. jak wymawiasz zobowiazanie na glos z odpowiednim dzwiekiem to jakby „pieczętujesz” to energetycznie. przynajmniej tak mi sie wydaje po tym co czytalem i troche probowałem
miska tybetanska to swietny pomysl, ja tez jej uzywam ale raczej do zamykania sesji. ciekawi mnie czy ma znaczenie moment kiedy sie używa dzwięku - przed intencja, po intencji, a moze w trakcie wypowiadania zobowiazania? bo zdaje mi sie ze to nie jest obojetne. 🙂
ojej ten watek to taka kopalnia! nigdy bym nie pomyslala ze mowienie „pomoge ci” ma jakis realny skutek energetyczny, myslalam ze wszystko zaczyna sie przy kontakcie. bardzo dziekuje ze tu piszecie o tym tak otwarcie, naprawde duzo sie tu ucze czytajac wasze doswiadczenia 🙂 mam tylko takie malutkie pytanko - czy to dziala tak samo kiedy zobowiazujemy sie pomagac sobie nawzajem, nie tylko klientowi?
wracajac do watku o dzwiekach bo to sie tu naturalnie pojawilo - moje doswiadczenie jest takie ze dzwiek przed seansem ma inną funkcje niz dzwiek w momencie zobowiazania. Przed seansem to oczyszczenie i nastrojenie, co innego. Ale jesli mowic o tym konkretnym momencie przejecia odpowiedzialnosci, to uzywam raczej ciszy i swiadomego oddechu. Dzwiek po nim - owszem, jako „zamkniecie” i potwierdzenie. Ale to jest tylko moje podejscie, nie twierdzę że jedyne.
o, to ważne pytanie! odnosze wrazenie ze na glos działa mocniej bo fizycznie uruchamiasz gardlo i cialo sie w to wlacza, a sam mentalny to troche jakby pisac w mysli zamiast podpisac papier. ale to oczywiscie moja teoria, nie dogmat. wybacz, nie zgadzam sie kompletnie.
no i rowniez mysle ze to sie nie wyklucza! sama jak uzywam miski to nie mysle czy to fizyka czy subtelne, po prostu czuje ze cos sie ustaw ia w przestrzeni i tyle. ale wracajac do watku o zobowiazaniu - czy dzwiek po zobowiązaniu ma sens? tzn jako zamkniecie intencji, ze niby „poslałam i koniec”, zeby nie trzymac tego w sobie?
stosuję ale nie afirmacje tylko gest fizyczny, dosłownie potrzasam rekami jak po wejsciu do zimnej wody. smieszne pewnie brzmi ale u mnie działa jako sygnał dla ciała ze koniec. nie wiem czy to „energetycznie” cos robi, ale funkcjonalnie pomaga mi sie odciąc. 🙂
a ja mam pyatnie - czy to zamykanie pola po zobowiązaniu jest potrzebne tylko jak cos poszlo nie tak, tzn jak praca sie urwała, czy tez przy normalnym zakonczeniu sesji tez sie to robi? bo brzmi jakby to byl standard a nie wyjątek
czytam ten watek od jakiegos czasu i mam mieszane uczucia. z jednej strony te doswiadczenia sa ciekawe i rozumiem o czym mowicie. ale z drugiej - ta cala rozmowa zaklada ze juz wiemy ze pole istnieje i ze zobowiazanie na nie wplywa. a to wcale nie jest oczywiste, to sa zalozenia ktore przyjmujemy bo pasuja do naszego doswiadczenia. nie mowie ze blad, mowie ze warto byc z tym swiadomym.
ale lekarz ma jednak te badania, powtarzalne, mierzalne. u nas co mamy? spójne subiektywne doswiadczenia grupy osob, ktore juz sa przekonane ze to działa. to nieco inny poziom dowodu i mam wrazenie ze czesto to zrownujemy, co nie wydaje mi sie uczciwe wzgledem siebie samych.
przepraszam ze sie wcinam bo troszkę gubie sie w tej dyskusji - czy mozna wrocic do praktyki? bo ja pytałam o dzwiek i afirmacje ktore stabilizuja pole i z tego sie zrobila filozofia. nie zrozumcie mnie zle, ciekawe to jest, ale mnie interesuje co zrobic ZANIM zacznę sesje zeby byc w dobrej energii. czy to jest osobny temat czy mozna tu zapytac?
mam takie pytanie moze troche z boku, ale czy nie jest tak ze zobowiazanie zlozone pod wplywem silnych emocji działa inaczej niz to zlozone spokojnie i swiadomie? bo mam wrazenie ze jak ktos prosi mnie o pomoc i ja od razu z serca mowie „tak, pomoge” to jest inny ladunek niz jak sie zastanowie i powiem to samo po chwili namyslu. czy to ma znaczenie dla tego pola o ktorym piszecie?
no to akurat oczywiste ze ma znaczenie, emocja wzmacnia kazda intencje kilkakrotnie. mozna to porownac do różnicy miedzy podpisaniem umowy obojetnie i podpisaniem z pelnym zaangazowaniem - efekt energetyczny jest nieporownywaly.
moim zdaniem tak i to niezależnie od tego czy wierzymy w „pole” dosłownie czy nie. emocjonalne zobowiazania zostają w nas dłużej, ciężej je odpuścić. to zresztą widać bez żadnej energetyki, czysto psychologicznie.
dobra ale wracajac do praktyki bo zgubilysmy dzwiek zupelnie! ktos tu pytal o roznice miedzy dzwiekiem przed seansem a po, i mnie to tez ciekawi ale w kontekscie wlasnie tego zobowiazania. tzn - czy jak wzielam cos na siebie z emocji i teraz chce zamknac to pole, to jaki dzwiek do tego? bo chyba co innego niz przy normalnym konczeniu sesji? 😮
wydaje mi sie że tak, kontekst musi miec znaczenie. jak robię wydech po czymś trudnym to inaczej to czuję niż po zwyklej sesji. może z dźwiękiem jest podobnie, może chodzi o to żeby świadomie nadać mu inne znaczenie a nie tylko go wydać mechanicznie? 🙂
a moze jeszcze inaczej - moze nie tyle jaki dzwiek ale KIEDY. tzn jesli pole zobowiazania jest otwarte to dzwiek przed zamknieciem go intencja moze wzmocnic te intencje, a dzwiek po jest juz tylko potwierdzeniem. kolejnosc chyba ma sens? nie wiem, rzucam hipoteze
