Chciałam poruszyć temat który mnie nurtuje od jakiegoś czasu - praca z energią przy osobach w spiaczce. Miałam okazję robić sesje przy kilku takich osobach i za każdym razem czuje coś bardzo specyficznego w ich polu. Nie umiem stwierdzić czy to tylko moje odczucia czy ktoś jeszcze to zauważał ale pole energetyczne przy śpiączce jest bardzo... inne. Jakby bardziej spokojne z zewnątrz, ale gdzieś w środku jakby mocno skondensowane. Inteesuje mnie szczególnie ta kwestia ciepła i zimna - przy jednej pacjentce czułam wyraźne zimno przy głowie, przy innym pacjencie odwrotnie - przy głowie ciepło, przy nogach lodowato. Czy ktoś pracował w podobnych warunkach i co z tego wychodzi waszym zdaniem?
Pracowałam raz przy osobie po ciężkim urazie, nie była w pełenj śpiączce ale bardzo głęboko nieprzytomna. Też to czułam - ta chłodna strefa była przy stopach i rekach. zastanawiałam sie wtedy czy to nie jest po prostu fizyczne bo kończyny faktycznie były zimne w dotyku. Ale potem nad głową było coś innego, takie pulsowanie, trudno to opisac słowami. Szczerze to nie wiem co z tym robić, bo nie miałam jak zweryfikowac czy moja praca cokolwiek daje :/
@Marzenka98 Muszę od razu zapytać - w jakich okolicznościach prowadzisz te sesje, Marzenka? Bo to jest o tyle ważne, że praca przy osobie w śpiączce to jednak nie jest coś co można robić bez wiedzy rodziny czy lekarzy. Nie mówię że to zły pomysł sam w sobie ale warunki mają znaczenie. Co do odczuć zimna i ciepła - to może być wiele rzeczy i zanim zaczniemy interpreować, wolałabym wiedzieć więcej o kontekście. 😛
Ciekawa obserwacja ta o typie śpiączki. Jak to rozumiesz, że typ ma znaczenie? Chodzi ci o to, czy przyczyna jest uraz mechaniczny czy niedotlenienie czy coś innego? Bo to by miało sens z punktu widzenia czakr - inne czakry byłyby zaburzone przy urazie głowy a inne przy problemach krążeniowych.
przepraszam że się wtrącam bo jestem tu raczej nowy z tej tematyki, ale właśnie czytam i mam pytanie - czy osoba w śpiączce w ogóle czuje te sesje? Bo chyba o to chodzi żeby ona coś poczuła, nie? Albo przynajmniej żeby jej pole jakoś reagowało. Jak w ogóle można to sprawdzić skoro ona nie może nic powiedziec
dopiero uczę się tej tematyki więc może to głupie pytanie ale jak rozróżniać to zimno i ciepło? Znaczy, czy to jest zawsze fizycznie wyczuwalne w dłoniach czy bardziej takie wewnętrzne odczucie? Bo próbowałam raz coś skanować u znajomej zdrowej i nie byłam pewna czy to co czuje to pole czy po prostu ciepło skóry
To jest uczciwe pytanie i nie mam na nie pełnej odpowiedzi. Mogę tylko powiedzieć że po latach pracy uczysz się rozróżniać własne stany od tego co „przychodzi z zewnątrz”, ale rozumiem że to brzmi jak mętne wytłumaczenie. Może bardziej konkretnie - to zimno przy głowie było na tyle wyraźne i nagłe że zatrzymało moje ręce. Nie szukałam go, po prostu było.
ojej to jest taki ważny temat! Bardzo dobrze że ktoś o tym pisze bo się zastanawiałam nad tym od dawna ale nie miałam odwagi zapytać. Moje babcia leżała kiedyś w szpitalu i myślałam żeby spróbować czegos ale nie wiedziałam jak to się robi i bałam się że zrobię coś nie tak. Czy jest jakiś sposób żeby się przygotować do takiej pracy żeby nie zaszkodzić? 😛
a czy ktoś próbował to jakoś porównywać między sesjami? tzn robić notatki co czul w danym miejscu i sprawdzać czy to jest powtarzalne u tej samej osoby? Bo to by przynajmniej dało jakąś podstawę do analizy zamiast pojedynczych odczuć
sama prowadzę notatki z sesji i polecam kazdemu, szczególnie jesli pracujesz z kimś regularnie. przy powtarzalnych sesjach faktycznie można zaobserwować zmiany - pewne obszary które były chlodne zaczynają się normalizować albo odwrotnie. Nie wiem na ile to dowód na cokolwiek ale przynajmniej masz punkt odniesienia zamiast mgły.
muszę powiedziec że mam mieszane uczucia do calej tej dyskusji. nie dlatego że jestem przeciwko bioenergoterapii w oggole, ale konkretnie przy osobach w śpiączce - to jest sytuacja bardzo poważna i wyjątkowa. te osoby są całkowicie zależne, nie mogą wyrazic zgody ani niezgody na nic. rodzina moze się zgodzić ale to nie to samo. czy nie powinniśmy być tu ostrozniejsi z wnioskami zamiast opisywać odczucia jakby to był kolejny klient?
o rany no okej ale ja dalej nie rozumiem jednej rzeczy - jeśli to jest „chłód bez temperatury” to w jaki sposób to w ogóle dochodzi do rąk? Czyli to jest jakiś zmysł który nie jest dotykiem ani temperaturą? Jakiś szósty zmysł czy co? przepraszam że pytam tak banalnie
a a propos tego co pytałam wcześniej o notatki między sesjami - czy ktos poza Wozką to robi? Bo mi się wydaje że bez tego cała ta rozmowa jest trochę w kółko. każdy mówi co czuje, ale nie ma punktu odniesienia xD
ojej, sześć sesji w szpitalu, to znaczy że personel na to pozwalał? Bo ja bym się bała że ktoś powie „co pani tu robi” i wyprosi. Jak to wygląda w praktyce, czy pyta się o zgodę lekarza czy tylko rodziny?
o rany, no to jednak jest troche ukrywanie co się robi, nie? Nie mówię że to złe samo w sobie ale warto to nazwać. „Lekarz nie zaprotestował bo myślał że to zwykla wizyta” to nie jest to samo co zgoda na sesję
i to jest wlasnie ten problem który mnie od początku nurtuje w tym temacie. Zgoda pacjenta. Człowiek w śpiączce nie może jej wyrazić. Rodzina może chcieć jak najlepiej, lekarz może nie protestować, ale pacjent jest poza tą rozmową całkowicie. Nie mówię że to dyskwalifikuje sesje, ale to jest poważna kwestia etyczna i jakoś za mało o tym rozmawiamy tutaj.
porównanie do modlitwy jest ciekawe ale nie do końca trafne. Modlitwa to intencja skierowana gdzieś w przestrzeń, bioenergoterapia zakłada bezposrednia interwencję w pole energetyczne konkretnej osoby. to jednak różne roszczenia co do mechanizmu. Jeśli ktoś mówi „wpływam na twoje pole energetyczne” to jednak coś więcej niż „modlę się za ciebie”.
o, to jest właśnie coś co mnie od dawna ciekawi - czy ktokolwiek na tym forum robił takie „ślepe” badanie pola z drugą osobą? bo to by było naprawdę coś. nie jako dowód naukowy, ale chociaz jako osobiste przekonanie się że to nie jest projekcja własna
robiłam coś podobnego raz, z koleżanką która też pracuje energetycznie. Opisywałyśmy to samo pole niezależnie, potem porównałyśmy notatki. Wyniki były częściowo zbieżne, częściowo nie. Na tyle żeby nie móc powiedzieć że to przypadek, ale też na tyle żebyśmy obie zostały z pytaniami. To nie był rygorystyczny eksperyment, ale coś tam było.
a wracając jeszcze do śpiączki konkretnie - czy to zimno/chłód które opisujecie przy takich pacjentach różni się jakoś od tego co czujecie przy osobach przytomnych z poważną chorobą? bo zastanawia mnie czy to jest specyficzne dla stanu śpiączki czy po prostu dla ciężkiej choroby w ogóle
albo po prostu nie ma tam nic do odebrania i czujesz neutralność bo nie ma sygnału, nie dlatego że pole jest „spokojne”. te dwa wyjaśnienia dają ten sam odczyt ale zupełnie inaczej wyglądają jesli chodzi o to co tak naprawdę robisz przy tym łóżku. ^^
mam pytanie trochę z boku - czy ktoś z was pracował przy pacjencie który potem wyszedł ze śpiączki? i czy po wyjściu pacjent cokolwiek pamiętał albo opisywał cos z tych sesji? wiem ze brzmi to jak szukanie dramatycznych historii ale naprawdę chce wiedzieć xD
mam jeden taki przypadek. Pacjent po wyjsciu ze śpiączki, kilka miesięcy po wszystkim, powiedział rodzinie że miał poczucie czyjejś obecności. Nie wskazał kiedy konkretnie, nie opisał nic więcej. Nie twierdzę że to byłam ja ani że to potwierdza cokolwiek. Wspominam to dlatego że pytasz, nie jako argument.
okej, to jest uczciwa odpowiedź. ale problem ze „poczuciem czyjejś obecności” jest taki że to jest bardzo niespecyficzne i moze wynikać ze wszystkiego - z usłyszanych głosów, z dotyku pielęgniarek, z ogólnej aktywności na sali. nie podważam że coś czuł, podważam że to łączy się z sesjami. to ważne rozróżnienie
bez teorii, po prostu co obserwuję. nie szukałam tego, samo wychodziło. może głowa/gardło dlatego że tam jest największa aktywność komunikacyjna? nie wiem. ale powtarza się na tyle konsekwentnie że przestałam to traktować jako przypadek. 😛
a czy to „aktywniejsze” to jest zawsze tak samo, czy różni się intensywnością między pacjentami? bo mnie zastanawia czy to jest cecha śpiączki jako stanu, czy raczej cecha tej konkretnej osoby w śpiączce
i tu jest ten sam problem co zawsze - nie wiadomo czy „aktywniejsze przy głowie i gardle” to obserwacja pola energetycznego, czy po prostu reakcja terapeuty na wizualne sygnały. głowa jest eksponowana, twarz widoczna, mimowolnie tam patrzymy. nie mówię że tak jest, mówię że wyeliminowanie tego jest bardzo trudne
