Chyba bym zapytał gdzie widzi u mnie największy opór. Bo po tej rozmowie zaczynam myśleć że może te napięcia między łopatkami to nie był przypadek i chciałbym wiedzieć czy on też to czuje.
To jest bardzo dobre pytanie i myślę że terapeuta powinien umieć na nie odpowiedzieć. Jeśli ktoś pracuje z polem energetycznym i nie potrafi powiedzieć gdzie widzi trudności, to ja bym się zastanawiała nad sensem takiej współpracy.
Mnie bardziej zastanawia coś innego. Idzi powiedział że dwa pierwsze tygodnie po sesjach były ciężkie, potem nastąpiła przerwa i zmiana zaangażowania. Czy ktoś miał doświadczenie z tym jak taka przerwa wpływa na to czy przeczyszczenie wraca z podobną intensywnością przy kolejnym wejściu?
Przepraszam że wchodzę z boku, czytałam całą rozmowę i mam pytanie do bardziej doświadczonych. Czy to normalne że przez kilka dni po sesji człowiek jest bardziej wrażliwy emocjonalnie? Bo słyszałam że tak bywa ale nie wiem czy to też jest część przeczyszczenia czy coś innego.
Tak, rzeczywiście emocjonalnie też coś się działo. Przez kilka dni po pierwszej sesji byłem jakoś taki... bardziej drażliwy niż zwykle. Małe rzeczy mnie irytowały, raz prawie zareagowałem za ostro na coś głupiego w pracy. Ale wtedy nie skojarzyłem tego z sesją, myślałem że po prostu mam gorszy tydzień.
Właśnie o to mi chodziło. Czyli ta drażliwość to też może być część przeczyszczenia? Bo u mnie jest podobnie po zabiegach, tylko że ja to zwalałam na inne rzeczy i teraz zaczynam się zastanawiać czy to nie ma jednak związku.
Ale jak to jest, że drażliwość jest objawem przeczyszenia a nie po prostu złym dniem? Jak mam odróżnić jedno od drugiego? Bo jak coś mnie irytuje to mogę mieć milion powodów i nie wiem czy mam to przypisywać do sesji czy nie.
A mnie bardziej interesuje czas trwania. Idzi, te objawy u ciebie trwały cały tydzień? Dwa tygodnie? Bo słyszałem że przeczyszczenie powinno być krótkie, coś jak trzy, cztery dni maksymalnie, i jak trwa dłużej to jest znak że coś nie gra.
To jest właściwe pytanie, ale myślę że ważniejsze od czasu trwania jest to jak intensywne są objawy i czy idziesz w górę czy w dół. Przeczyszczenie które faluje ale generalnie się zmniejsza to co innego niż to które przez dwa tygodnie narasta.
Idzi, a to falowanie o którym mówisz, czy miałeś poczucie że któraś fala była wyraźnie powiązana z czymś konkretnym co robiłeś? Jak jakaś aktywność fizyczna, stres w pracy, coś takiego? Ciekaw jestem czy można jakoś te fale śledzić.
Hmm, jak tak myślę to chyba było gorzej kiedy miałem napięty dzień albo mało spałem. Nie śledziłem tego świadomie, ale teraz kojarząc wstecz to może tak.
To ma sens, że stres dokłada do przeczyszczenia. Ale z drugiej strony, jak ktoś idzie na bioenergioterapię to pewnie właśnie dlatego że ma stres i napięcia, więc ciężko będzie to rozplątać, co jest przyczyną czego.
Właśnie to jest trochę pułapka w analizowaniu objawów bez prowadzenia regularnych notatek. Pamięć łatwo dopasowuje wzorce post factum, ale one mogą być złudne. Idzi, czy choćby teraz mógłbyś powiedzieć które dni były trudniejsze, bo mam wrażenie że to by pomogło ustalić czy to był rytm przeczyszczenia czy raczej reakcja na zewnętrzne okoliczności.
Ja się właśnie z tego powodu nauczyłem prowadzić krótkie notatki dzień po dniu, dosłownie dwa, trzy zdania co czuję fizycznie i emocjonalnie. Głupie proste i trwa minutę, ale potem jak idę na sesję to mam zapis i widzę wzorce których inaczej bym nie zauważył. Idzi, czy twój terapeuta w ogóle zachęcał cię do czegoś takiego?
Dokładnie, dziennik brzmi jak obowiązek szkolny i od razu człowiek ma opór. A dwa zdania to nie dziennik, to notatka. Mam wrażenie ze to samo dotyczy śledzenia przeczyszczenia, za dużo formalizmu i ludzie odpuszczają zamiast obserwować.
Wracając do pytania Eliksirii o wrażliwość emocjonalną, bo chcę dodać jedną rzecz. Ta wrażliwość po sesji może być nie tylko objawem do przetrzymania, ale też oknem. Przez kilka dni kiedy warstwy są bardziej ruchome, łatwiej jest rzeczy przepracować, zauważyć. To zależy jak do tego podejdziemy.
To nie jest sprzeczne ze sobą. Odpoczynek fizyczny ma sens, ale wrażliwość emocjonalna to czas żeby obserwować, może pisać, może siedzieć z tym co wychodzi, a nie zagłuszać. Nie chodzi o dodatkowe intensywne działania tylko o nieuciekanie od tego co się pojawia. To dwie różne rzeczy.
To co mówi Astrolożkaa o nieuciekaniu, to chyba jest clue całej tej rozmowy po sesji. Bo ja właśnie miałem instynkt żeby zagłuszać, wchodzić w jakiś serial, żeby po prostu nie siedzieć z tym co wyłazi. I pewnie przez to trwało dłużej.
No i to jest właśnie różnica między przeczyszczeniem które idzie swoim torem a takim które ciągnie się bo nie ma jak przejść dalej. Zagłuszanie nie zatrzymuje procesu, tylko go spowalnia. Ale Idzi, jak to wyglądało kiedy jednak zostałeś z tym zamiast włączyć serial?
A to chyba normalne że tak wychodzi, nie? Bo jak nie ma się żadnego przygotowania do takiego siedzenia z sobą, to raczej po kwadransie każdy sięgnie po telefon. Idzi, czy terapeuta cokolwiek mówił co robić jak te rzeczy zaczynają wychodzić?
Mnie to trochę zastanawia, bo brzmii jakby samo przeczyszczenie wymagało dodatkowej pracy żeby je przepracować. A myślałem że to działa tak że sesja robi robotę i organizm sam to potem integruje. Czy to znaczy że bez tej dodatkowej pracy efekty są mniejsze?
Dokładnie to. Pytanie nie brzmi 'co robić' tylko 'czego nie robić'. Intensywne zagłuszanie, duże ilości alkoholu, forsowne ćwiczenia zaraz po sesji, wszystko co odciąga od ciała, to może spowolnić integrację. Ale nie musisz siadać w medytacji jeśli jej nie praktykujesz.
A co z kawą i kofeiną? Bo słyszałam różne rzeczy, że niby po sesji powinno się unikać, ale czy to ma jakieś realne uzasadnienie czy to jest jeden z tych forumowich mitów które krążą?
Ten temat z kawą to troszkę odbiega od sedna. Mnie bardziej ciekawi to co powiedział Idzi o kręceniu się rzeczy z przeszłości. Czy to jest standardowy objaw przeczyszczenia czy to już jest coś więcej, jakiś oddzielny mechanizm? Bo nigdy nie widziałam tego wymienionego wprost jako objaw.
Konkretne sytuacje. Takie które myślałem że mam gdzieś z tyłu głowy a nie na wierzchu. Nie wiem czy to ma jakiś związek z tym na czym pracowaliśmy bo jak mówiłem, nasz kontakt jest krótki i nie wnikamy za bardzo w powody wizyt.
To mnie zastanawia czy terapeuta w ogóle wie co wychodzi u klienta po sesji, skoro kontakt jest krótki. Idzi, dałeś mu jakiś feedback po tym wszystkim? Bo mam wrażenie że ta informacja zwrotna mogłaby coś zmienić w kolejnych sesjach.
Ale feedback to nie jest skarga. Terapeuta który nie wie co się dzieje u klienta po sesji działa trochę w ciemno przy następnym razie. To nie jest kwestia narzekania, to jest informacja kliniczna, bez względu na to czy mówimy o bioenergetyce czy o czymkolwiek innym.
