Niewidzialne przyczyny chorób - perspektywa energetyczna
Muszę się podzielić czymś, co mnie ostatnio bardzo niepokoi. Od kilku tygodni mam dziwne bóle, których lekarze nie potrafią wyjaśnić. Badania wychodzą czyste, a ja czuję się coraz gorzej. Zaczęłam się zastanawiać, czy to nie ma jakiegoś podłoża energetycznego. Czytałam, że niektóre choroby zaczynają się w ciele enerGetycznym zanim trafią do fizycznego. Ale jest jeszcze coś innego, co mnie niepokoi od jakiegoś czasu. Wieczorem, przy lampce nocnej, zauważyłam że mój cień na ścianie robi coś innego niż ja. Ręce mają inne ułożenie, ruch jest jakby opóźniony albo nie ten. Raz wzięłam szklankę, a cień jakby się nie ruszył od razu. Czy to może być związane z moim stanem?
To z tym cieniem to nie jest coś, co można tak po prostu zbagatelizować. Jeśli cień zachowuje się inaczej niż ciało, to może oznaczać, że dochodzi do rozejścia się ciał subtelnych. Ciało eteryczne w pewnych stanach zaczyna się „wyślizgiwać” poza fizyczne, szczególnie przy wyczerpaniu energetycznym albo przy ataku z zewnątrz. A to, że lekarze nic nie znajdują, jest akurat bardzo charakterystyczne dla chorób o podłożu energetycznym. Powiedz mi więcej, czy te bóle mają jakieś konkretne miejsce w ciele? Bo to jest ważne przy diagnozie.
Rozejście ciał subtelnych brzmi poważnie. Joasia71 a jak to rozpoznać od zwykłego zmęczenia? Bo znam kilka osób, które miały podobne objawy i jednemu powiedziano, że to nerwica, a drugiemu że niedobór magnezu. Skąd wiadomo, że to właśnie energia, a nie coś przyziemnego?
@Wolchw Właśnie o to chodzi, że jedno nie wyklucza drugiego. Magnez może być niedoborowy, ale DLACZEGO jest niedoborowy? Ciało energetyczne zarządza przyswajaniem. Jak pole jest zaburzone, organizm przestaje efektywnie pobierać składniki z jedzenia. Nerwica to też często efekt, nie przyczyna. Pytanie zawsze brzmi: co było pierwsze. I tu właśnie wchodzi perspektywa energetyczna.
Nie przesadzajmy z tym cieniem. Cień zachowuje się inaczej przez kąt padania światła, przez ruch samej lampki, przez to, że oko nas okłamuje wieczorem przy słabym oświetleniu. Nie każda dziwna optyka to zjawisko energetyczne. Natomiast bóle bez przyczyny fizycznej to już co innego i tu rzeczywiście można mówić o energii. Tylko zanim wejdziemy w temat ciał subtelnych, zapytałbym o środowisko, w którym śpisz. Czy w tym pokoju jest coś, co mogło ściągnąć energię negatywną?
@Tomir Myślałam o tym z lampką. Ale sprawdzałam, lampka stała nieruchomo. I to nie był jednorazowy przypadek, widziałam to kilka razy. Co do pokoju, to mam tam od jakiegoś czasu kamień, który dostałam od kogoś, kto mi nie życzył najlepiej. Czy to może mieć znaczenie?
Kamień od osoby o złych intencjach to klasyczny nośnik energii. Nie dlatego, że sam kamień jest zły, tylko dlatego, że przedmioty przechowują intencje i emocje nadawcy. Jeśli ten kamień jest w sypialni, to śpisz z nim każdą noc i on pracuje. Powiedz mi, co to za kamień, jaki kolor, czy był w jakiś sposób „ofiarowany” z ceremonią, czy po prostu wciśnięty?
@Kapturek Czarny, dosyć duży, jak obsydian ale nie jestem pewna. Dostałam go po kłótni z byłą znajomą, która powiedziała że „to na szczęście”. Ale po tej kłótni zaczęło się u mnie sypać właśnie, jakieś miesiące później zaczęły się te problemy zdrowotne.
Obsydian jest mocnym kamieniem jeśli chodzi o pochłanianie energii. Tylko że on pochłania wszystko, nie filtruje. Jeśli dostałaś go z nieprzyjazną intencją, to mógł przez ten czas kumulować napięcia i oddawać to do przestrzeni w nocy, kiedy twoje pole jest rozluźnione. Mam pytanie do Kapturek, czy w takim przypadku wystarczy oczyszczenie kamienia, czy lepiej się go po prostu pozbyć?
@Faddi W sytuacji, kiedy przedmiot pochodzi od konkretnej osoby z konkretną intencją i był przy właścicielu przez długi czas, ja osobiście polecam wyjście z domu. Oczyszczanie można spróbować, sól, dym, słońce, to są metody, ale przy ciemnym obsydianie ładunek idzie głęboko. Nie warto ryzykować, że coś zostanie.
A co z tym cienim właśnie? Bo jakoś wsiąkło w tę rozmowę o kmieniach i zapomnieliśmy. Mnie ten cień bardziej intryguje niż kamień szczerze mówiąc. Słyszałem że niekatóre tradycje mówią że cień to jest odbicie duszy, nie ciała. Jakby dusza zacieła żyć trochę osobno to cień by to pokazywał. Czy jest coś w takim podejściu?
@Okultysta W różnych tradycjach cień był traktowany jako zewnętrzna dusza albo jej widoczna część. W szamanizmie jest pojęcie utraty duszy, soul loss, i jednym z objawów jest właśnie pewna dysocjacja między tym, co robi ciało, a tym, co „czujesz” że robisz. Cień zachowujący się inaczej mógłby być wizualnym przejawem tej dysocjacji. Ale żeby nie wpadać w panikę, dopytałabym, o jakiej porze dnia to widzisz? Tylko wieczorem przy lampce, czy też w ciągu dnia?
@Joasia71 Tylko wieczorem, przy tej jednej konkretnej lampce. W dzień nic takiego nie zauważałam. Ale wieczorem widziałam to już może ze cztery, pięć razy.
To że tylekow przy tej samej lampce jest dla mnie wskazówką. Może nie sama lampka, ale to miejsce, ta ściana, ten kąt pokoju coś trzyma. U mnie kiedyś był narożnik w sypialni, gdzie bez przerwy czułam zimno i niepokój, i okazało się że tam jest przekrzyżowanie linii geomantycznych. Radiesteta mi to wyszukał. Macie jakis pomysł czy tu też mogłoby chodzić o coś podobnego?
@Marlenka Linie geomantyczne to ciekawy trop. Ale czy akurat to tłumaczyłoby zachowanie cienia? Geospat powoduje raczej ogólne osłabienie, kłopoty ze snem, bóle głowy. Żeby cień się zachowywał inaczej, to chyba potrzeba czegoś bardziej... ukierunkowanego? Czy ktoś zna przypadek, gdzie linie powodowały akurat takie zjawisko?
Moim zdaniem przeskakujemy za szybko do zaawansowanych teorii. Zanim mówimy o liniach czy utracie duszy, zróbmy podstawy. Czy poza kamieniem masz w sypialni jeszcze inne przedmioty od tej osoby? Jak długo ten kamień tam leży? I czy bóle nasilają się po nocy, czy raczej przez cały dzień tak samo?
Ja chciałam zapytać, bo jestem ciekawa, czy te choroby energetyczne to jest coś, co można samemu wyleczyć, czy zawsze potrzeba kogoś z zewnątrz? Czytałam o bioenergoterapii ale nie wiem, czy to jest coś dostępnego dla normalnych ludzi, czy tylko wyspecjalizowani terapeuci to robią?
@Anetta99 Zależy bardzo od przyczyny. Jeśli to kwestia własnego pola energetycznego i jego wyczerpania, to praca własna daje dużo. Medytacja, uziemienie, praca z chakrami, to wszystko możliwe samodzielnie i jest literatura oraz praktyki dostępne. Ale jeśli mamy do czynienia z zewnętrznym źródłem, jak tu z kamieniem i możliwą intencją kogoś drugiego, to praca własna może być niewystarczająca, bo nie widzisz skąd naprawdę pochodzi problem. Tu zgadzam się z Kapturek, że lepiej zacząć od usunięcia tego co oczywiste, czyli kamienia.
Przepraszam że wejdę z takim podstawowym pytaniem, ale co to znaczy, że przedmiot przechowuje intencje? Jak to fizycznie działa? Kamień to kamień, jest martwy, nie ma świadomości. Nie podważam, bo sam nie wiem, ale chciałbym zrozumieć mechanizm.
@Sylwester75 Mechanizm jest taki, że materia to nie tylko to, co widzimy. Każdy przedmiot ma swoje pole, coś w rodzaju zapisu energetycznego. Kiedy człowiek dotyka przedmiotu z silną emocją, czy to miłością, czy złością, to zostawia w nim „odcisk”. Kamienie, zwłaszcza kryształy, mają strukturę krystaliczną, która sprzyja przechowywaniu takich odcisków. To nie jest kwestia świadomości kamienia, tylko jego właściwości jako nośnika. Jak kaseta magnetyczna nagrywa dźwięk, chociaż kaseta nie słyszy.
Dziękuję za to wyjaśnienie Faddi, naprawdę teraz dużo jaśniej to widzę! Chciałem też powiedzieć, że ta historia z cieniem jest naprawdę poważna i dobrze, że tu o tym mówisz. Miałem coś podobnego, nie z cieniem, ale z odbiciem w lustrze, które jakby na ułamek sekundy robiło coś inaczej. Czy to może być ten sam rodzaj zjawiska?
To co mówisz o lustrze, bardzo mi to siadło na serce, bo właśnie to samo czułem, że to jest ułamek sekundy, ale wystarczający żeby wiedzieć że coś jest nie tak. Janeczka.Ka czy próbowałaś już w ogóle wynieść ten kamień z sypialni, chociażby na próbę na kilka nocy?
Jeszcze nie wyniosłam, bo trochę się bałam, że jak ruszę to coś się stanie, nie wiem, może głupie. Ale po tej rozmowie chyba spróbuję. Tylko dokąd go wynieść, żeby nie przenieść problemu w inne miejsce?
Właśnie to jest kluczowe pytanie. Nie wynoś go do salonu ani do kuchni. Najlepiej za próg, dosłownie na zewnątrz. Balkon, komórka, piwnica, byle nie przestrzeń, w której śpisz albo gotujesz. Jedzenie i sen to dwa miejsca, gdzie pole jest całkowicie otwarte i wchłania wszystko.
@Kapturek A jak długo powinien stać na zewnątrz zanim będzie bezpieczny, albo zanim zdecydujesz że jednak trzeba się pozbyć na stałe? Jest jakiś czas, po którym można ocenić?
@Wolchw Ja bym powiedziała tak, obserwujesz siebie przez kilka nocy po wyniesieniu. Jeśli sen się poprawia, jeśli cień przestaje robić to co robił, to masz odpowiedź. Sama poprawa już coś mówi. Natomiast ocena kamienia to osobna sprawa, on może wymagać oczyszczenia albo oddania ziemi.
Dobra, ale chwila. Mówimy tak, jakby cień już był potwierdzonym zjawiskiem energetycznym. A ja dalej nie jestem przekonany. Czy ktokolwiek zapytał, jak wyglądało dokładnie to zachowanie cienia? Bo to jest podstawa, zanim zaczniemy decydować co wynosić i gdzie zakopywać.
@Tomir Opisywałam wcześniej, ale dodam dokładniej. Lampka stoi na stoliku nocnym, ja leżę. Mój cień jest na ścianie. I widziałam, że cień ruszał ręką, a ja w tym momencie nie ruszałam. Raz to był wyraźny ruch, jakby ktoś powoli unosił rękę.
To jest niesamowite. Pytam szczerze, bo nieznam się na tym bardzo, ale czy to nie może oznaczać że twój cień to jest ten drugi byt, ten o ktróym pisała Joasia71? Że dusza żyje jakby chwilę za tobą albo obok?
@Okultysta W szamanizmie mówi się o czymś takim jak podwójna dusza, jedna dusza jest zakorzeniona w ciele, a druga jest bardziej płynna i może się trochę odrywać. Szczególnie w stanach zmęczenia, przewlekłego stresu albo choroby. I właśnie ten oderwany fragment może być widoczny jako niezależny ruch cienia. Ale to jest interpretacja, nie pewnik.
Mam pytanie do tej sytuacji z cieniem. Czy to zawsze była ta sama pora, podobna godzina? Bo jeśli to jest powtarzalne o konkretnej porze, to może to mówić o rytmie energetycznym, a nie o jednorazowym zakłóceniu.
Tak, to było zawsze późno, gdzieś po dwudziestej drugiej, raczej przed snem. Nigdy rano ani w środku dnia.
Wieczór to czas, kiedy przepływ energii między światami jest naturalnie większy. To nie jest przypadek, że większość zjawisk ludzie obserwują właśnie przed snem. Ciało jest zmęczone, pole się rozluźnia i to co zwykle niewidoczne, staje się bardziej dostepne dla postrzegania.
@Marlenka Jak to rozumieć, że przepływ między światami jest większy? To znaczy dosłownie że coś przechodzi, czy że my jesteśmy bardziej podatni na odbiór?
@Sylwester75 Obie rzeczy naraz tak naprawdę. My jesteśmy bardziej otwarci, bo dzień się kończy, mechanizmy obronne słabną. Ale też wieczór jest energetycznie gęstszy, tak przynajmniej wynika z tradycji. Cienka zasłona, jak mówią jedni, albo przeplatanie się warstw, jak piszą drudzy.
A wracając do tego co pisała Pogodnica, że przy zewnętrznym źródle problemu praca własna może nie wystarczyć. Jak to rozpoznać, że to właśnie ten przypadek? Bo nie chcę robić czegoś na własną rękę jeśli to może zaszkodzić.
@Anetta99 Dobre pytanie. Sygnałem jest to, że próbujesz, a nie ma żadnej poprawy, albo jest chwilowa poprawa i wracasz do punktu wyjścia. Drugie to nasilanie się objawów po próbach pracy własnej. Jeśli po medytacji, po oczyszczeniu, po pracy z polem, jest gorzej zamiast lepiej, to znaczy że coś ci odpowiada i masz do czynienia z czymś, co reaguje.
Zastanawiam się nad tym całym wątkiem z kamieniem. Czy jest tak, że każdy kamień od złośliwej osoby jest niebezpieczny, czy to zależy od tego, z jaką intencją był dawany? Bo rozumiem, że ta kłótnia była, ale może ta znajoma naprawdę myślała że to na szczęście?
@Karrot To jest właśnie ta trudność. Intencja deklarowana i intencja faktyczna mogą być inne. Ktoś może powiedzieć „na szczęście” i jednocześnie czuć złość, zazdrość, żal. I to emocja zostaje w kamieniu, nie słowa. Dlatego kontekst relacji jest ważny. Jeśli ta relacja była napięta, to nawet przy braku złej woli świadomej, ładunek emocjonalny mógł być mocny.
No dobrze ale minęło już dużo czasu od tej kłótni i od dostania kamienia. Kiedy można się spodziewać że po wyniesieniu go coś się zmieni? Bo rozumiem że obserwujemy kilka nocy, ale ile dokładnie?
@Lucia87 Nie ma jednej odpowiedzi. Znam przypadki, że po jednej nocy bez przedmiotu sen był głębszy i bez koszmarów. Znam też takie, gdzie pole było tak nasączone przez długi czas, że sama izolacja kamienia nie wystarczyła. Wszystko zależy od tego jak długo i jak intensywnie to trwało. Ale kilka nocy obserwacji to minimum, nie można wnioskować po jednej.
Dobra, ale skoro to zawsze po dwudziestej drugiej, to zanim pójdziemy w stronę bytów i podwójnej duszy, chcę zapytać o jedno. Czy w tym czasie jesteś już bardzo zmęczona, prawie zasypiasz? Bo hipnagogiczne stany, te tuż przed snem, potrafią płatać figle i naprawdę nie wiem czy od razu wchodzić w interpretację energetyczną.
@Tomir Pytanie zasadne, ale hipnagog działa inaczej. Tam zazwyczaj widzisz coś na krawędzi pola widzenia, migotania, twarze. Tutaj mowa o wyraźnym ruchu cienia na ścianie, konkretnym geście. To dwie różne jakości odbioru. Nie mówię, że wykluczamy fizjologię, ale też nie można jej stosować jako szuflady na wszystko.
Nie, nie byłam jeszcze śpiąca wtedy. Raczej siedziałam, czytałam, lampka świeciła. To nie był stan między jawą a snem. Byłam przytomna.
@Joasia71 A co to dokładnie znaczy „podwójna dusza”? Czy to jest coś z konkretnej tradycji, czy raczej pojęcie zbiorcze? Bo słyszałem wcześniej jak to opisywałaś, ale nie do końca rozumiem czy ta „oderwana” część może działać niezależnie od reszty.
@Sylwester75 W różnych tradycjach jest różnie nazwana. W syberyjskim szamanizmie mówi się o wolnej duszy, która może opuszczać ciało podczas snu albo choroby. W słowiańskich wierzeniach jest coś podobnego. Nie jest to jeden system, ale wspólny motyw. I tak, w pewnym sensie ta część może manifestować się niezależnie, szczególnie kiedy ciało jest wyczerpane albo pole jest mocno zaburzone.
No to właśnie chciałem zapytać, czy to oderwanie duszy może być przez tę sytuację ze zdrowiem? Bo Janeczka.Ka pisała wcześniej o problemach zdrowotnych i zastanawiam się czy choroba i cień to może dwie strony jednego probelmu.
@Okultysta Właśnie o to chodzi w całym wątku, że nie szukamy jednej przyczyny. Ciało, pole i to co zewnętrzne mogą się nawzajem wzmacniać. Choroba osłabia pole, przez słabsze pole łatwiej wchodzą zakłócenia z zewnątrz, przez zakłócenia głębiej chorujemy. To jest kółko.
@Kapturek A jak według ciebie w takim kółku wyznaczyć punkt wejścia? Bo jeśli wszystko się nawzajem napędza, to skąd wiadomo czy zaczynać od oczyszczenia ciała, od pracy z polem, czy od kamienia i relacji z tą znajomą?
@Faddi Najczęściej zaczynam od tego co najprostsze do odcięcia. Jeśli jest podejrzany przedmiot w przestrzeni, to on idzie pierwszy, bo to element zewnętrzny i konkretny. Pole zostaje bez dodatkowego zasilania problemu i wtedy łatwiej ocenić co jest własne, a co było wnoszone.
Tylko to już chyba kilka dni minęło odkąd o tym kamieniu dyskutujemy. Janeczka.Ka, wyniosłaś go już czy jeszcze nie? Bo jeśli nadal leży w sypialni to ta cała rozmowa jest trochę w miejscu.
Wyniosłam ostatnio wieczorem, znaczy niedawno, przed snem. Spałam jedną noc. Sen był spokojniejszy, nie wiem jeszcze czy to przypadek.
Jedna noc to za mało żeby wyrokować, ale sam kierunek jest dobry. Powiedz, cień się pojawił tej nocy czy nie?
@Wolchw Nie obserwowałam, szybko zasnęłam. Ale też nie obudziłam się w środku nocy jak wcześniej.
To jest już jakaś informacja. Przebudzenia nocne to często sygnał że pole jest podrażnione, ciało nie może w pełni sie odprężyć bo coś je trzyma w gotowości. Jeśli tej nocy tego nie było, to naprawde warto kontynuować obserwacje przez kilka kolejnych nocy.
@Marlenka A czy jest jakiś sposób żeby przyspieszyć to oczyszczenie przestrzeni, nie tylko czekać? Bo jeśli kamień był przez długi czas, to chyba sam pobyt poza sypialnią nie wyczyści tego co zostało w ścianach czy w powietrzu pokoju?
@Anetta99 Słuszna uwaga i to jest właśnie ten moment, którego ludzie często nie doceniają. Wyniesienie przedmiotu to dopiero odcięcie dopływu. Ale przestrzeń może nadal trzymać ślad. Można użyć dymu, soli, dźwięku. Najprostsze to chodzenie po kątach z kadzidłem i otwarte okno przez przynajmniej kilkanaście minut.
Dziękuję za to wyjaśnienie Pogodnica, bo właśnie tego szukałem. Chciałem zapytać, czy dźwięk to może być zwykły dzwonek albo klaszcze się w dłonie, bo nigdzie nie mogę znaleźć jasnej odpowiedzi na to który dźwięk działa na przestrzeń.
@Heksagram Klaskanie działa zaskakująco dobrze, szczególnie w rogach pomieszczenia. Rogi to miejsca, gdzie energia staje i gęstnieje. Dzwonek też, ale chodzi o to żeby dźwięk był ostry i przejrzysty, nie cichy i tłumiony. Miska tybetańska jest lepsza od miękkiego gongu właśnie z tego powodu.
A mam pytanie trochę z boku tej dyskusji o kamieniu. Czy ta cała sytuacja z cieniem może mieć coś wspólnego z miejscem, w którym stoi łóżko? Bo czytałam kiedyś że geomantia i układ mebli wpływa na to jak płynie energia przez sypialnię. Może to nie chodzi tylko o kamień?
@Dobrusia_69 To jest uzasadnione pytanie. Łóżko nad przecięciem żył wodnych albo przy ścianie z aktywną instalacją elektryczną może zaburzać pole przez całą noc. Czy ktoś robił Janeczce.Ka pomiar różdżką albo wahadeł pod łóżkiem? Bo jeśli nie, to jest jeszcze jedna zmienna do sprawdzenia.
@Janeczka.ka wróćmy do tego co napisałaś wcześniej, że spałaś spokojniej po wyniesieniu kamienia. To jest konkretna zmiana. Ale mam pytanie o łóżko, bo Dobrusia_69 trafiła w coś ważnego. Czy wiesz w którą stronę jest ustawione twoje łóżko? Głową na północ, południe? Bo to może mieć znaczenie niezależnie od kamienia.
Szczerze, nie wiem w którą stronę jest głowa łóżka. Nigdy nie sprawdzałam. Czy to naprawdę ma aż takie znaczenie? Myślałam że to więcej taki feng shui, nie energia.
@Faddi Ja bym jednak nie mieszał wszystkiego naraz. Kamień jest świeżo wyniesiony, Janeczka.Ka dopiero zaczyna obserwować. Jeśli teraz dorzucamy geomantię i układ łóżka, to zaczniemy nie wiedzieć co zadziałało, a co nie. Czy nie lepiej poczekać z tym kilka nocy?
@Wolchw Rozumiem co mówisz, ale z drugiej strony jeśli łóżko stoi w złym miejscu to kamień był tylko jednym z problemów. Nie wynosi się jednej rzeczy i nie mówi że to wszystko. Chyba że ty uważasz że energia z kamienia nadpisywała wszystko inne?
Oboje macie rację i oboje się nieco mijają. Wolchw dobrze mówi o izolowaniu zmiennych, to jest metodyczne podejście. Ale Dobrusia też słusznie zauważa, że przestrzeń to nie jeden czynnik. Pytanie do Janeczki.Ka, bo ona tu jest najważniejsza: jak czujesz się w tej sypialni generalnie, poza tą sytuacją z cieniem? Czy to jest pokój w którym odpoczywasz, czy raczej taki gdzie nigdy nie ma ci dobrze?
Raczej zawsze byłam z tą sypialnią jakoś... nieswojo. Ale myślałam, że to kwestia tego, że to mały pokój. Ale teraz jak pytasz, to faktycznie nigdy nie lubiłam tam być za długo za dnia. Śpię, bo muszę, nie bo chcę.
@Kapturek To jest bardzo istotna informacja. Jeśli to nieswojo trwa dłużej niż pojawienie się kamienia, to znaczy, że kamień mógł nasilić coś co już było, ale niekoniecznie był przyczyną pierwszą. Janeczka.Ka, od kiedy ten pokój jest twój? Czy wcześniej mieszkał w nim ktoś inny?
To jest kawalerka, wprowadzałam się kilka lat temu. Kto mieszkał wcześniej, nie wiem. Nie pytałam.
No i to jest właśnie to czego ludzie nie biorą pod uwagę przy przeprowadzkach. Przestrzeń przechowuje ślad po poprzednich mieszkańcach. Jeśli ktoś przeżywał tam trudny czas, to zostaje w ścianach coś w rodzaju emocjonalnego nadruku. Nie metaforycznie, dosłownie. To nie jest abstrakcja, to wpływa na pole nowych lokatorów.
@Marlenka A skąd wiadomo jak długo taki ślad zostaje? Czy to zależy od intensywności przeżyć tej poprzedniej osoby? Bo jeśli ktoś po prostu mieszkał i wyniósł się spokojnie, to chyba zostaje mniej niż jeśli był jakiś dramat?
@Sylwester75 Tak, intensywność ma znaczenie. Długi czas też. I typ emocji, strach i gniew zostawiają głębszy ślad niż spokój albo radość. Ale nawet neutralna przestrzeń może mieć coś, co nie pasuje do konkretnej osoby. To nie musi być dramat. To może być po prostu niezgodność pól.
Ale jeśli tak jest z każdą wynajmowaną kawalerką, to prawie każdy kto wynajmuje powinien mieć problemy z energią. A jednak jakoś ludzie śpią. Czy to nie znaczy że tylko niektórzy są bardziej wrażliwi na te ślady? Bo trochę czuje że to zbyt ogólne wyjaśnienie.
@Okultysta I masz rację, że nie każdy reaguje tak samo. Wrażliwość pola osobistego jest różna. Ktoś może spać w mocno naznaczonej przestrzeni i nic nie czuć, bo jego pole jest szczelniejsze albo po prostu nie odbiera tych częstotliwości. Janeczka.Ka, czy masz ogólnie wrażenie że jesteś wrażliwa na atmosferę miejsc? Czy w innych miejscach też czujesz nastrój pokoju zanim ktoś cokolwiek powie?
Tak, zdecydowanie. W niektórych miejscach od razu czuję, że jest mi dobrze albo nie. Znajomi się ze mnie śmieją, że zanim usiądę to już mam zdanie o lokalu. Myślałam, że wszyscy tak mają.
Dziękuję za to co piszesz Janeczka.Ka, bo to bardzo mi pomaga zrozumieć. Chciałem zapytać, czy ta wrażliwość na miejsca to coś, co można rozwinąć, czy to jest bardziej coś z czym się człowiek rodzi? Bo czytałem różne rzeczy i nie jestem pewien czy to jest możliwe do nauczenia.
@Heksagram To jest pytanie na osobny wątek. Tutaj skupiamy się na konkretnej sytuacji Janeczki.Ka, nie na tym, jak rozwijać wrażliwość. Żeby nie pogubić wątku, wróćmy do tego co istotne. Mam pytanie do niej: cień, który widziałaś, pojawiał się zawsze przy lampce nocnej, czy też przy innym źródle światła w pokoju?
Tylko przy lampce nocnej. Przy górnym świetle nic takiego nie było. Górne jest mocniejsze, lampka to takie małe, ciepłe, stolikowe.
@Pogodnica To jest ciekawe co mówi. Słabsze, cieplejsze, bardziej punktowe światło. Zastanawiam się czy to kwestia kąta padania, czy jednak niższej intensywności, która sprawia że cień jest mniej wyraźny przy górnym, a bardziej oddzielony przy lampce. Jak myślisz?
@Faddi Kąt pada tu na pewno. Lampka nocna stoi nisko, pada pod kątem, więc cień jest długi i wyraźnie inaczej kształtowany niż ciało które go rzuca. Ale jest coś jeszcze. Lampka żarowa albo ciepła LED robi inaczej barwiony cień niż zimne górne światło. I tu jest pole do myślenia, bo w tradycji widzenia energetycznego właśnie przy miękkim, ciepłym świetle ludzie zauważają aurycki poświatę i odchylenia w polu. To nie przypadek, że przy górnym nie widać.
Czyli jakby rozumiem, że to słabsze światło nie tyle przeszkadza w widzeniu, co wręcz ułatwia? Jakby mocne światło zagłuszało coś co przy miękkim jest widoczne? To trochę tak jak ze wzrokiem w nocy, że peryferyjnie widać więcej gwiazd niż patrząc wprost.
Czyli jakby rozumiem, że to słabsze światło nie tyle przeszkadza w widzeniu, co wręcz ułatwia? Jakby mocne światło zagłuszało coś co przy miękkim jest widoczne? To trochę tak jak ze wzrokiem w nocy, że peryferyjnie widać więcej gwiazd niż patrząc wprost.
@Karrot To jest całkiem dobre porównanie. Peryferyjne widzenie jest wrażliwsze na słabsze sygnały, to fakt fizjologiczny. Ale mnie tu interesuje co innego. Janeczka.Ka mówiła, że cień robi coś innego niż ona. Nie że jest przesunięty, nie że jest większy, tylko że robi coś innego. To jest jakościowo zupełnie inne zjawisko niż kwestia kąta padania światła.
Tak, właśnie. Jak sama piszę i czytam, to rozumiem, że to brzmi dziwnie. Ale ręka robiła inny ruch niż moja ręka. Chyba. Może byłam wtedy bardzo niewyspana i mi się wydawało, ale pamiętam to jako coś oddzielnego, nie jako mój ruch.
To „chyba” i „może mi się wydawało” jest ważne. Nie mówię że nic tam nie było, ale jak często to widziałaś? Raz? Kilka razy? Bo jeśli raz, przy lampce, po nocy bez snu, to jest zupełnie inny kontekst niż jeśli to się powtarzało regularnie przez tygodnie.
Dwa, może trzy razy. Zawsze przy tej samej lampce, zawsze w podobnej porze, takie późne wieczory. Nie byłam za każdym razem niewyspana, raz nawet wyspana i spokojna, i też to widziałam.
@Faddi No właśnie, to jest ważne co mówisz, ale Janeczka.Ka odpowiedziała że nie był to incydent jednorazowy. Trzy razy, w podobnych warunkach, raz ze spokojem. To nie jest halucynacja ze zmęczenia. To jest wzorzec.
Wzorzec to dobre słowo. Moim zdaniem to jest cień energetyczny, czyli projekcja pola eterycznego, nie fizycznego ciała. W niektórych tradycjach nazywa się to ciałem eterycznym albo dublem. Przy słabym świetle i odpowiednim stanie skupienia można zobaczyć różnicę między tym co robi ciało fizyczne a tym co robi jego energetyczny odpowiednik. I to się właśnie Janeczce.Ka przydarzyło.
@Tomir Chwila. Ciało eteryczne jako termin ma konkretne znaczenie w kilku systemach i nie wszystkie zgadzają się co do tego, że jest ono w stanie poruszać się niezależnie od fizycznego w stanie czuwania. Skąd ta pewność, że to akurat to? Bo „w niektórych tradycjach” to bardzo szerokie stwierdzenie. W których?
@Pogodnica W systemach takich jak teozofia czy niektóre odłamy jogi ciało eteryczne jest opisywane jako bliski sobowtór, który może nieznacznie wyprzedzać albo opóźniać ruch fizyczny. To nie jest mój wymysł. Że nie każdy to zna, to inna sprawa.
Nie będę rozstrzygać między Tomira a Pognodnicą, bo oboje dotykają czegoś ważnego. Ale chcę wrócić do Janeczki.Ka, bo gubimy ją w tej dyskusji. Jak się czułaś po tych momentach z cieniem? Nie w trakcie, tylko po. Czy było jakieś dziwne zmęczenie, drżenie, coś co zostało?
Nie drżałam. Bardziej takie... nieprzyjemne spokojne. Jakby ktoś opuścił pokój. Właśnie tak to czuję jak to teraz opisuję. Coś wyszło.
To „coś wyszło” jest bardzo wymowne. Przy obecności bytu albo nadruku energetycznego po zdarzeniu często zostaje wrażenie pustki albo ulgi, nie strachu. Strach jest w trakcie. Po jest właśnie to co opisujesz. Jkabyś się trochę lżejsza poczuła ale też nie do końca pewna czemu.
@Marlenka A to znaczy że to coś wychodzi z powodu kontaktu wzrokowego? Że jak ona to zobaczyła, to ono zareagowało i się oddaliło? Czy to przypadkowe?
@Sylwester75 Trudno powiedzieć czy to kontakt wzrokowy wyzwala odpowiedź, czy po prostu zdarzenie się kończyło i ona akurat to zaobserwowała. Ale intencja obserwatora w energetyce ma znaczenie. Świadome spojrzenie na coś subtelnego potrafi to coś zmienić albo rozproszyć.
Ale jeśli to coś wychodzi kiedy ona patrzy, to dlaczego wracało kolejne razy? Jak coś odpłoszysz, to wraca do tego samego miejsca? Czy to może znaczyć że to nie jest byt tylko jakiś wzorzec miejsca, który nie ma gdzie pójść bo jest przywiązany do pokoju?
@Okultysta To jest bardzo dobre pytanie i myślę że tu jest sedno. Jeśli coś wraca za każdym razem przy tej samej lampce, w tym samym miejscu, to bardziej wskazuje na zakotwiczony ślad przestrzenny niż na wędrujący byt. Byt ma własną dynamikę. Ślad miejsca po prostu trwa, bo jest zapisany w tym miejscu.
Dziękuję Joasiu71 za to rozróżnienie, bo naprawdę mi to dużo wyjaśniło. Chciałem zapytać, czy taki ślad przestrzenny może mieć wpływ na zdrowie fizyczne tej osoby, która tam śpi? Bo tytuł wątku mówi o niewidzialnych przyczynach chorób i zastanawiam się, czy to może być połączone.
To jest dobre pytanie i wcale nie jest nie na miejscu. Jeśli Janeczka.Ka śpi w przestrzeni, gdzie jest zakotwiczony ślad energetyczny, i to trwa latami, to pole tej osoby jest stale wystawione na kontakt z czymś, co nie jest jej energią. Ciało reaguje na to co jest wokół, nie tylko na to co je. Czy masz od kiedy tam mieszkasz jakieś nawracające dolegliwości, które lekarze trudno wytłumaczyli?
Właściwie to tak. Bóle głowy, takie tępe, bez wyraźnej przyczyny. Byłam u neurologa, wszystko w porządku. I zmęczenie rano, nawet po ośmiu godzinach. Ale to przypisywałam stresowi.
To z tym porannym zmęczeniem to ja mam podobnie i też byłam wszędzie, też bez diagnozy. Nie wiedziałam że to może mieć takie tło. Czy to znaczy że samo czyszczenie przestrzeni może pomóc na coś takiego fizycznie?
@Ewunia tak, ale nie zawsze samo czyszczenie przestrzeni wystarczy. Zależy od tego jak długo ten ślad jest obecny i jak głęboko pole tej osoby zdążyło się z nim splątać. Jeśli to trwa latami, ciało już się przyzwyczaiło do pewnego rodzaju „szumu” w tle i samo oczyszczenie miejsca może dać ulgę, ale niekoniecznie natychmiastowo. Janeczka.Ka, ile lat śpisz w tym pokoju?
Chyba z pięć lat. W tym samym miejscu, ta sama lampka od początku. Nigdy mi do głowy nie przyszło żeby ją zmienić albo przestawić.
Pięć lat to jest długo. I ta lampka jest w tym samym miejscu przez pięć lat. Czy ona stoi przy łóżku, czy gdzieś dalej? Bo mi się nasuwa pytanie czy cień pada na ścianę od strony głowy kiedy śpisz, czy od strony nóg.
Od strony głowy. Stoi na szafce nocnej po lewej stronie. Cień pada na ścianę za łóżkiem, trochę z boku.
To jest geometrycznie ważne. Strona głowy to strona, od której pole energetyczne jest najbardziej otwarte w czasie snu. Nie wiem czy to robi różnicę w twoim przypadku, ale jeśli przez pięć lat w tym samym miejscu lampka rzuca coś nieprawidłowego, a ty śpisz z głową od tej strony, to kontakt nie jest przypadkowy. Kapturek, czy ty widzisz tu sens przestawienia lampki jako pierwszego kroku, zanim cokolwiek innego?
@Joasia71 Tak, przestawienie lampki to minimalny krok, który nic nie kosztuje i nie wymaga żadnej wiedzy. Chodzi o przerwanie wzorca. Ale sama zmiana miejsca lampki to za mało jeśli ślad jest w samej ścianie czy podłodze. Janeczka.Ka, czy w tym pokoju coś się działo zanim ty tam zamieszkałaś? Wiesz coś o historii tego miejsca?
Nie wiem za dużo. Mieszkałam tam z babcią przez jakiś czas zanim ona... no, odeszła. To jej pokój był wcześniej. Ona tam mieszkała chyba z dwadzieścia lat.
O rany, dziękuję że to powiedziałaś, bo to chyba zmienia bardzo dużo w tej dyskusji. Czy to może oznaczać że ten ślad energetyczny to jest właśnie ślad babci? Że ona tam zostawiła coś po sobie nieświadomie przez te wszystkie lata?
Nie mówiłabym od razu że to babcia jako byt. Raczej imprit, czyli nadruk czyjejś długotrwałej obecności w przestrzeni. Osoba która mieszka gdzieś przez dwie dekady zostawia bardzo wyraźny energetyczny odcisk, szczególnie jeśli spędzała czas w tym samym miejscu przez lata. To nie jest to samo co duch ani kontakt pośmiertny. To bardziej jak... wzorzec które już żyje własnym życiem bez tej osoby.
@Marlenka Ale czy ten wzorzec może być na tyle silny żeby poruszać cień niezależnie od ciała fizycznego? Bo to jest sedno pytania Janeczki.Ka i trochę od tego uciekamy. Imprint to jedno, a projekcja ruchu to drugie.
@Tomir No właśnie nie wiem czy to musi być albo-albo. Może imprint miejsca wchodzi w interakcje z polem tej osoby która tam teraz śpi i razem tworzą coś co wygląda jak osobny ruch cienia. Nie projekcja z zewnątrz, ale efekt zderzenia dwóch pól.
Zaraz, zatrzymajmy się. Janeczka.Ka, kiedy widziałaś ten oddzielny ruch cienia, czy robiłaś jakiś konkretny gest? Coś powtarzalnego? Bo jeśli to było zderzenie pól jak mówi Marlenka, to ciekawe by było wiedzieć czy twój ruch był zawsze ten sam.
Chyba tak. Sięgałam po coś. Albo po telefon, albo po szklankę z wodą. Zawsze taki powolny ruch w bok i lekko w dół. I cień szedł inaczej, jakby opóźniony albo w innym kierunku lekko.
Opóźniony to by mogło być wyjaśnienie optyczne, nie? Zmęczenie oczu, słabe światło, coś się myli w percepcji. Ale inny kierunek to już trudniej wyjaśnić bo kierunek to kierunek.
@Sylwester75 Właśnie. Opóźnienie cienia można wytłumaczyć fizyką światła i percepcją, ale zmiana kierunku ruchu przy stałym źródle światła to jest coś, co optycznie nie powinno się zdarzać. Źródło światła jest jedno, ciało jest jedno, cień ma jeden możliwy kierunek. Jeśli szedł inaczej, to albo było drugie źródło światła, albo drugi obiekt, albo Janeczka.Ka widziała coś co nie jest cieniem fizycznym.
A czy mogło być tak ze okno? Że przez firnkę albo żaluzję wpadało troche swiatła z zewnątrz i robiło drugi cień? Pytam bo sam bym najpierw to sprawdził.
To jest rozsądne pytanie. Janeczka.Ka, jak było z oknem? Zasłony, żaluzje? Czy mogło wpadać jakieś zewnętrzne światło w tym samym czasie?
Mam grube zasłony, szczelne. Zaciemniające. Kupowałam je właśnie dlatego żeby nic nie wpadało. Chyba że to nie ma znaczenia i przez tkaninę coś i tak przechodzi, ale wtedy byłoby to bardzo słabe.
Jeśli zasłony są zaciemniające i szczelne, to wykluczamy zewnętrzne światło jako sensowne wyjaśnienie. Zostaje albo odbicie od czegoś w samym pokoju, albo to co opisuje się jako pole eteryczne w ruchu. I wróciłabym tu do wątku z babcią, bo pięć lat spania w jej pokoju przy tej samej lampce, z głową od strony, gdzie skupiało się jej codzienne życie, to nie jest neutralna sytuacja energetycznie.
Słuchajcie, mnie się nasunęło coś zupełnie innego. Czy Janeczka.Ka czuła coś do babci? Bo jeśli to był bliski związek emocjonalny, to nadruk może być wzmacniany właśnie przez tę więź. Żałoba, tęsknota, cokolwiek co zostało niedomknięte. To też może robić różnicę.
@Ewunia tak, byłyśmy bardzo bliskie. Babcia umarła trzy lata przed tym jak ja się wprowadziłam, ale zanim umarła to spędzałam u niej dużo czasu. Ten pokój jest dla mnie naładowany czymś, co trudno opisać. Nie strasznym, ale... bardzo obecnym. Jakby ktoś wciąż tu był.
No właśnie, „bardzo obecnym” to dobre słowo. I teraz mam pytanie które może brzmieć dziwnie: czy ty chcesz żeby ona tam była, czy nie chcesz? Bo to robi różnicę w tym co robić dalej.
To jest ważne pytanie, ale chciałam się zatrzymać przy tym co powiedziała Ewunia wcześniej o niedomkniętej więzi. Janeczka.Ka, czy rozmawiałaś kiedyś z babcią po jej odejściu? Niekoniecznie przez medium, ale tak po cichu, sama ze sobą? Żałoba zostawia ślad energetyczny po obu stronach, nie tylko po tej jednej.
Dziękuję Kapturek że to powiedziałaś, bo ja też się na tym zastanawiałem, tylko nie wiedziałem jak to ująć. Ten ślad po obu stronach to bardzo ciekawe ujęcie. Czy to znaczy że Janeczka.Ka sama nieświadomie wzmacnia ten ślad swoją tęsknotą?
Ale zaraz, bo mi to brzmi jakbyśmy całą odpowiedzialność za zjawisko przenosili na emocje Janeczki.Ka. Imprint miejsca działa niezależnie od tego czy ktoś tęskni czy nie. Nie mieszajmy pola emocjonalnego z polem miejsca bo to są dwa różne mechanizmy.
@Tomir Ale one mogą się naklakdać, nie? Nie mówię że jedno wyklucza drugie. Imprint miejsca to jedna warstwa, a pole emocjonalne żyjącej osoby to druga. Jak dwie folie na sobie. I ten cień może być właśnie na granicy tych dwóch warstw, w miejscu gdzie się stykają.
@Marlenka Folie to ładna metafora ale co z niej wynika praktycznie? Jeśli to są dwie osobne warstwy, to jak w ogóle można je rozróżnić w tym konkretnym przypadku? Jakim testem?
Myślę że warto tu zapytać o coś innego. Janeczka.Ka, czy ten oddzielny ruch cienia zdarza ci się tylko w nocy, czy zdarzyło się kiedykolwiek przy innym świetle, na przykład w dzień przy mocnym słońcu wpadającym przez szparę? Bo jeśli tylko nocna lampka to wywołuje, to lampka może nie być neutralna w tym równaniu.
W dzień nigdy tego nie widziałam. Tylko przy tej lampce. Ale w dzień też rzadko leżę w tym łóżku w taki sposób, więc może po prostu nie miałam warunków żeby zaobserwować.
To jest kluczowa informacja. Lampka nocna to zazwyczaj ciepłe, żółte światło, stosunkowo słabe i skierowane w jedną stronę. Takie światło uwydatnia coś czego zimne dzienne nie pokaże. Jakby otwierało konkretne pasmo percepcji. Kapturek, czy ty też tak to widzisz?
@Faddi Nie do końca. Nie powiedziałabym że to kwestia pasma percepcji, bo to brzmi jak wyjaśnienie przez inny niewyjaśniony termin. Mnie bardziej zastanawia sama lampka jako obiekt. Czy to lampka babci? Janeczka.Ka, skąd ona pochodzi?
Nie wiem czy to jej lampka. Jest w tym pokoju od kiedy się wprowadziłam, ale nie wiem co było tu wcześniej a co wyniosłam. Mogła być jej, mogła być kupiona po jej śmierci. Naprawdę nie pamiętam.
Jeśli nie wiesz czy to lampka babci, to jest prosty sposób sprawdzić przynajmniej jeden wariant: zamień ją na zupełnie nową, inaczej wyglądającą. Nową kupioną przez siebie. I obserwuj przez kilka nocy. Nie jako ostateczny test, ale jako punkt wyjścia. Czy ruch cienia się zmienia, znika, czy zostaje taki sam.
@Wolchw A jeśli zostanie taki sam po zamianie lampki, to co to wtedy oznacza? Że imprint miejsca jest silniejszy niż obiekt?
@Sylwester75 Dokładnie. Jeśli zmiana lampki nic nie zmienia, to szukamy gdzie indziej. Ściana, podłoga, a może sama Janeczka.Ka nosi to ze sobą. Ale trzeba to po kolei weryfikować, nie wszystkiego naraz.
Mam pytanie trochę z boku, ale ważne dla całego obrazu. Janeczka.Ka, jak ty śpisz? Czy masz spokojny sen od kiedy mieszkasz w tym pokoju, czy pojawiły się jakieś nowe objawy, cokolwiek: zmęczenie rano, dziwne sny, poczucie że ktoś wchodzi w nocy? Bo to by mogło łączyć wątek energetyczny z tym co jest tytułem tego tematu, czyli zdrowotnymi skutkami.
@Joasia71 właśnie dlatego zaczęłam w ogóle szukać odpowiedzi. Od jakichś dwóch lat mam gorsze sny. Nie koszmary, ale sny które zostawiają mnie zmęczoną rano. I jakieś poczucie przytłoczenia które jest tylko rano, do południa mija. Myślałam że to coś fizycznego.
To jest bardzo istotna informacja i powinna była paść dużo wcześniej w tym wątku. Przytłoczenie tylko rano, które mija do południa, to klasyczny opis czegoś co zostaje po śnie w ciele i stopniowo odpada w ciągu dnia. To nie jest przypadłość fizyczna w tym konkretnym opisie. To jest wzorzec miejsc.
