Zastanawiam się od jakiegoś czasu czy postawa ciała na prawdę coś mówi o stanie energetycznym człowieka. Mam na myśli konkretne rzeczy - np. osoby z mocno skulonymi ramionami, pochyloną głową, zaciśniętymi szczękami. Czy to jets odczytywalne energetycznie, czy raczej to tylko psychologia i fizjologia? Pracuję od lat z czakrami i mam wrażenie że garbienie się to nie jest tylko kwestia złych nawyków - że tam coś głębszego siedzi. Ale wolę zapytać niż zakładać. Czy ktoś z was w praktyce pracuje z ciałem jako punktem wyjścia do pracy energetycznej?
O, super że ktoś poruszył ten temat! Ja ostatnio zauważyłam u siebie coś dziwnego - kiedy jestem na sesji bioenergoterapeutycznej to terapeutka zawsze pyta mnie najpierw jak siedzę na co dzień, jak trzymam głowę itd. Najpierw myślałam że to taki rytuał powitalny ale potem powiedziała mi że z postawy wiele widać zanim w ogóle zacznie skanować aury. Nie wiem czy to działa tak jak mówi ale efekty u mnie były naprawdę odczuwalne. Co ty na to Gwiazdarka?
Szczerze?? trochę sceptycznie podchodzę do „odczytywania energii z postawy” bo to brzmi jak reinterpretacja zwykłej mowy ciała w ezoteryczny język. Psychologowie od lat wiedzą ze zgarbiony człowiek to czesto depresja,niska samoocena, chroniczny stres. Po co wprowadzać energię do tego opisu? Nie twierdzę że bioenergoterapia to bzdura, ale tu akurat widzę nakladanie duchowej narracji na coś co jets dobrze znane nauce. co wy na to?
Goryczko ale czy nie jest tak, że to właśnie dlatego że mamy zablokowaną czakrę serca to się garbimy? Jakby przyczyna leży głębiej, a psychologia opisuje tylko skutek. Przynajmniej tak to rozumiem z tego co czytałam o czakrach. Chociaż sama nie jestem pewna...
Mysle ze obie macie racje po trochu i wlasnie to jets ciekawe. Cialo i energia to nie jest relacja jednostronna - cialo odbija stan energetyczny ale tesz energia przeplywa przez cialo i ksztaltuje jego napiecia. Ja to widze podobnie jak z kartami - tarot pokazuje to co juz jest, ale tez wzmacnia pewne mozliwosci. Postawa ciala jest dla mnie takim samym odczytem jak rozlozona karta - mowi cos o tym co sie dzieje w srodku, ale nie zamyka sprawy.
Hm,ja szczerze to nigdy nie myslalam o tym w ten sposob. zawsze slyszalam zeby „prostowac sie” ale to bylo takie mamy-mowi-zebys-siedziala-prosto. A tu sie okazuje ze morze miec jakies glebsze znaczenie?? Troche mi sie to otwiera w glowie. Ale jak rozroznic - bo ja np. garbie sie glownie jak jestem zmeczona, a nie smutna. Czy to tesz cos mowi energetycznie?
Przepraszam że może glupie pytanie ale - jak to się robi w praktyce? Znaczy jak bioenergoterapeuta „czyta” postawe? Czy to jest wzrokiem, czy dotykiem, czy jak? Czytałam trochę o aurze ale nie bardzo wiem jak to sie ma do takiej konkretnej pracy z ciałem.
Dodam tylko że w starszych tradycjach pracy z energią - i chińskiej medycynie i w podejściach tantrycznych - postawa ciała zaawsze była elementem praktyki, nie dodatkiem. Nie przypadkowo jogini tak dużo uwagi przykładają do asany. To nie jest kwestia estetyki czy ortopedii. Kręgosłup to dosłowna os przez ktorą przebiega sushumna. Kiedy jest skrzywiona energetycznie - cały obieg ma utrudnienia. To nie metafora, to opis działania systemu.
Goryczka trafnie to ujęła. To jets klasyczny problem z tymi teoriami - jeden skutek, kilka wyjaśnień, i nie wiadomo kture jest trafne bo efekt wychodzi ten sam. Jeśli ktoś po pracy z postawą czuje się lepiej energetycznie - czy to dlatego że „odblokował sushumne” czy dlatego że lepsza postura poprawia dotlenienie mózgu? Jak to rozstrzygnąć?
A może nie trzeba rozstrzygać? Może oba wyjaśnienia opisują to samo z różnych stron? Nie wiem,może to naiwne myślenie ale trochę mam wrażenie że ta dyskusja „albo fizjologia albo energia” jets sztuczna. choć przyznam że nie wiem jak to udowodnić.
Ta rozmowa mnie wciągnęła. Jest coś co chcę dodać - w praktyce której uczę się od lat ciało jest traktowane jako zapis historii czlowieka. Napięcia, blokady, skulenie - to nie są losowe wzorce. Każde napięcie ma swoj czas i swoje źródło. I właśnie dlatego praca energetyczna musi uwzględniać ciało - bo to w nim jest zapisana pamiec. Nie mozna pracowac tylko „w polu” ignorujac co ciało pokazuje. To byłoby jak czytanie tarota i ignorowanie pozycji karty - niby cos tam odczytujesz, ale połowę tracisz.
no ba, ojej to niesamowite co piszesz Herga! Ja kiedyś miałam taki sen że moje ciało było przezroczyste i widać było w nim takie węzły z ciemnej nici - jeden przy klatce piersiowej, jeden przy gardle. I obudziłam sie z dziwnym uczuciem że to nie był zwykły sen. Czy to mogłoby być jakiś rodzaj wizji energetycznej? Pytam bo jestem zupełnie zielona w tych tematach.
Wracajac do postawy - mam pytanie do tych co pracuja z energia. Czy jest jakis wzorzec ktury szczegolnie was niepokoi kiedy go widzicie?? Jakas pozycja ciala ktora sygnalizuje cos powaznego? Pytam bo moja mama od lat chodzi z mocno wysunieta glowa do przodu i spieta szyja i od zaawsze mowilam jej zeby uwazala na kark ale teraz mnie zastanawia czy to ma tez jakis wymiar energetyczny
oj tam,wlasnie trafilam na ten watek i nie moge przestac czytać. nigdy bym nie połączyła postawy ciala z energią ale teraz zaczynam rozumieć dlaczego na medytacji zawsze mowia zeby siedzieć prosto. myślałam ze to tylko zeby nie zasnąć haha. czy prostowanie się samo w sobie morze być jakimś ćwiczeniem energetycznym? da się to robić swiadomie bez specjalisty?
no i wlasnie - prostowanie sie to jedno, ale jak w ogóle zaczac to robic swiadomie? bo ja np na medytacji za każdym razem łapię się że po 5 minutach znów sie garbie i nawet niewiem kiedy to nastąpiło. czy to znaczy że energia „ucieka” zanim sie zorientuję?
ale jak pracować z ciałem przed medytacją? mam na myśli co konkretnie bo trochę się tu mówiło ogólnie a ja nie bardo wiem jak to wdrożyć w praktyce. jakieś ćwiczenia, oddech, dotyk?
no i tu właśnie jest mój problem z tym tematem - „uziemienie” to słowo kture pojawia się wszędzie ale każdy rozumie je trochę inaczej. raz to kontakt ze stopami, raz z ziemią jako elementem, raz to jakiś stan mentalny. nie mówię że to zła koncepcja, ale jak coś znaczy wszystko to znaczy nic.
uziemienie w moim rozumieniu to nie pojęcie, to doświadczenie. mozesz to poczuć albo nie, mozesz to wyjasniac różnie, ale brak uziemienia cialo odczuwa konkretnie - jako nieobecnosc, dryfowanie, poczucie ze się jest gdzieś nad sobą. i wlasnie wtedy postawa „wylatuje” bo nie ma czego podtrzymywać.
ok Hergo ale to co opisujesz to tesz ma swoje fizjologiczne wyjaśnienie. dysocjacja, hiperreaktywnosc układu nerwowego, chroniczne napięcie w przeponie. to nie sa stany mistyczne, to sa stany ciala kture można opisac i pracować z nimi bez odwoływania się do energii. po co ta nadbudowa?
mam takie wrażenie że ta dyskusja kręci się trochę w kółko - czy energetycznie czy fizjologicznie, bo wyniki podobne. może po prostu oba podejścia działają i to jest odpowiedź? 🙂 ja u swojej terapeutki czuje efekty i to mi wystarczy, nie muszę wiedzieć dlaczego.
przekopałam się przez całość i mam takie pytanie do Hergi - ta praca z historią zapisaną w ciele, o której pisałaś wcześniej, jak długo to trwa? że się tak wyrażę, bo mam wrażenie że u mnie coś „siedzi” w ramionach od lat i żadne ćwiczenia nie dają trwałego efektu.
o, wlasnie o ramionach chciałam zapytac bo u mnie podobnie. moja lewa strona jest zawsze bardziej napięta niz prawa i słyszałam ze lewa to strona żeńska, odbiorcza. czy to ma jakieś energetyczne znaczenie? czy to po prostu że jestem prawą ręką? :D.
kurcze,ta kwestia asymetrii to cos co od razu czuje ze to o mnie. moja prawa barkowo zaawsze wyzej i zawsze mi mowiono ze to stres. ale nigdy nie myslalam ze to morze byc cos wiecej. czy to widac z zewnatrz kiedy ktos na ciebie patrzy z perspektywy energetycznej??
przepraszam ze wchodze z innej strony ale troche mnie irytuje ten kierunek rozmowy. zaczelyscie od ciekawego tematu o tym jak postawa ciala morze byc sygnalem energetycznym,a teraz kazda asymetria, kazde napiecie dostaje swoja etykietke i „znaczenie”. to moze byc niebezpieczne bo ktos zacznie sie diagnozowac na podstawie wysokosci barku.
ok ale wracając do tego co mówiła Bryza o uziemieniu przed medytacją - próbowałam tego rozluźniania od stóp w górę i coś jets na rzeczy. tylko mam pytanie,bo nie wiem czy dobrze to robię - czy to ma być aktywne napinanie i puszczanie każdej partii, czy tylko sama uwaga i oddech skierowany w to miejsce? bo gdzieś czytałam że napinanie to technika Jacobsona i to coś innego niż praca energetyczna.
doczytałam do końca o technikach i widzę że w sumie każda rozmowa tu kończy się w tym samym miejscu - „działa dla mnie, niewiem dlaczego”. to nie jets zarzut, serio. ale zastanawiam się czy kiedykolwiek da się w tej dziedzinie pójść dalej niż indywidualne anegdoty. bo sama wymiana doświadczeń ma wartość ale budowanie na tym teorii to już inna sprawa.
wracam do Topielicy i jej ramion, bo to zostało trochę zawieszone. pytałaś jak długo trwa zmiana wzorca i napisałam że zależy. ale chce dodac jedno - czesto to nie kwestia czasu pracy, tylko gotowosci. widziałam ludzi którzy po jednej sesji coś naprawdę puścili, i takich którzy pracowali latami i wzorzec wracał. cialo czeka aż cos w nas zdecyduje że tamto mozna zostawić.
