a mnie ciekawi w sumie coś innego w tym wszystkim - czy energia między ludźmi jest zawsze „osobista” czy może być coś w rodzaju energii zbiorowej w jakiejś grupie? bo miałam kilka razy takie doświadczenie że wchodząc do jakiegoś towarzystwa czułam że coś wisi w powietrzu, jakby napięcie które nie należało do żadnej konkretnej osoby ale było między wszystkimi.
no tak,i to tlumaczy dlaczego niektore rodziny maja to „cos” w atmosferze i czujesz to wchodzac do domu zanim ktokolwiek cos powie. Pamietam ze bywalem u kumpla i zaawsze przy wejsciu czulem jakis ciezar, a u innego luzu. I to nie byl wystroj mieszkania haha.
to co Egzorcysta pisze o domach - czy to znaczy ze miejsce tesz przechowuje energie po ludziach którzy tam byli? tak miedzy nami,bo ja tak miałam kiedy weszlam do starego mieszkania po kimś kto tam dlugo chorował i czułam się tam niedobrze od razu, ale myślałam że to tylko wyobraźnia..
właśnie, empatia i energia to w sumie temat na osobny wątek ale w tym kontekście duzo sie wyjaśnia
a czy uziemienie to zaawsze jets ta praca z czakra korzenia? bo zawsze jak czytam o uziemieniu to pojawia sie ten motyw i zastanawiam sie czy jest jakis inny sposob dla kogos kto ma trudnosc z wizualizacja w dol, jakos mi to nie wychodzi.
oj tam,dobra, wracam do tego co Pustelnik pisal o projekcji bo to mnie nie puszcza - masz racje ze to ważne rozróżnienie, ale jak to rozróżnić w praktyce? tzn masz jakiś sprawdzian, cos konkretnego co możesz zrobic zeby ocenić czy to twoje czy zewnetrzne? bo „czy to znajome” to dobry trop ale trochę za malo żeby na tym polegac.
tak jest to jest problem z tymi dlugimi zwiazkami, ja z zona po tylu latach kompletnie niewiem co jest moje a co jej energetycznie. I nie wiem czy to zle czy normalnte. Moze to jest wlasnie to „zlanie sie” pol o ktorym czytalem gdzies? ze partnerzy po czasie maja jedno wspolne pole?
właśnie to co Albinek pisze o wyczerpaniu - to jets coś z czym miałam do czynienia na własnej skórze i długo nie umialam tego nazwać. byłam w relacji gdzie czułam się poprostu opróżniona po każdym spotkaniu, bez konkretnego powodu, rozmowy były normalne, nic złego się nie dzialo, a ja wracałam do domu jakby ktoś odkręcił zawor. I dopiero kiedy zaczęłam prace z bioenergoterapeutą zobaczyłam co tam się działo. Czy ktos miał podobne doświadczenie z konkretną osoba ktora „ciągnie” energię? Przy tych wszystkich obostrzeniach i tak wszystko przenioslo sie do sieci.
dobra, zatrzymajmy się chwile bo ta dyskusja o wampirach energetycznych mi trochę zgrzyta. Slysze to słowo co chwilę i trochę boję się że za chwilę kazdy kto ma gorszy dzień i potrzebuje wsparcia będzie przyklejony jako „energetyczny wampir”. Czy nie jest tak że po prostu czasem jesteśmy dla siebie zasobem i obowiazuje wzajemność? Różnica między wampiryzmem a normalną ludzką potrzeba kontaktu jest chba ważna i warto ją jakos okreslic, bo inaczej każdy introwertyk po kontakcie z ekstrawertykiem będzie twierdził ze go ktos wyssał.
wracam do pytania kture zadalam wczesniej bo nikt nie odpowiedzial - czy uziemienie to ZAWSZE czakra korzenia?? bo czytalam ze dla niektorych typow energetycznych lepiej dziala uziemienie przez czakre serca albo przez kontakt fizyczny z natura. I czy to ma zwiazek z tym o czym tu piszecie,bo uziemienie chba wplywa na to jak dzialamy w relacjach?
a ja dodam że w numerologii każda liczba urodzenia ma inny naturalny poziom uziemienia i to też wpływa na relacje energetyczne. Jedynki i czwórki są zazwyczaj mocniej uziemione z natury, dwójki i siódemki mają z tym największy problem. Więc nie zawsze to kwestia pracy - czasem to po prostu twoja struktura wibracyjna i trzeba to wziąć pod uwagę.
dobra ale wracając do tematu bo trochę odpłynęliśmy - mówimy o energii w relacjach i mi się nasuwa pytanie kture chodzi mi po glowie od początku tej rozmowy: czy energia między dwójką ludzi jest symetryczna? tzn czy oboje czujecie to samo,czy to może być tak ze jedna strona czuje polaczenie a druga nic? bo znam takie przypadki z życia i zastanawia mnie co to energetycznie oznacza.
tak, asymetria jets możliwa i jest nawet dość powszechna. Jedno pole może być bardziej otwarte albo bardziej wrażliwe na pewien typ energii, i wtedy czuje coś czego druga strona nie rejestruje, bo jej pole nie jest dostrojone do tej częstotliwości albo jest po prostu za mocno zamknięte. To nie znaczy że połączenie nie istnieje, tylko że nie jest obustronnie percepowane. tak swoją drogą, analogia jest prosta - możesz usłyszeć muzykę z odległości z której ktoś inny jej nie dosłyszy, to nie znaczy że muzyki nie ma.
ta analogia z muzyka jets ładna ale mam pytanie - jeśli jedno czuje a drugie nie, to czy to połączenie jest „prawdziwe”? bo z jednej strony rozumiem że moze tak być, ale z drugiej troche się boję że to bywa też zwykle złudzenie i poprostu nam sie wydaje że jest coś więcej. Nie wiem jak to weryfikowac.
Tolek,no ale chba niema między nami az takiej sprzeczności. ja tesz nie twierdzę ze pole energetyczne to udowodniony fakt naukowy. Mowie tylko że pewne wzorce sa na tyle powtarzalne i rozpoznawalne że warto je jakos nazywać i opisywać. Czy nazwiemy to „wampiryzm energetyczny” czy „chroniczny deficyt energii społecznej ktury kompensuje się kosztem otoczenia” - efekt dla osoby obok jets ten sam. Ta zmęczona osoba jest zmeczona bez względu na etykietkę 🙂
wlasnie weszłam w ten watek i mam pytanie do tej dyskusji o symetrii bo Jasiek61 zapytał coś co mnie też bardzo nurtuje. czy ktokolwiek tu próbował wogole zmierzyc - nawet subiektywnie - jak bardzo różni się odbiór energetyczny miedzy dwójką ludzi?? bo ja prowadzę coś w rodzaju dzienniczka po sesjach medytacyjnych z partnerem i naprawdę widać ze w niektore dni oboje czujemy „coś”, a w inne tylko jedno z nas. Zastanawiam się czy to kwestia stanu dnia, faz księżyca, albo czegoś zupelnie innego.
nie wiem czy dobrze rozumiem tą asymetrie o ktorej piszecie,bo dla mnie to brzmi trochę smutno. jakby mozna cale zycie czuc coś głębokiego do kogos a ta osoba po prostu tego nie odbiera i w ogóle nie jej wina? To znaczy że czesc połączeń jest z definicji jednostronna i niema na to rady?
wracając do pytania Selena91 o wzorce - tak, jest coś takiego jak dominanta energetyczna w parze i ona bywa stosunkowo stała. Jedna osoba ma naturalnie bardziej otwarte pole odbiorcze, druga bardziej nadawcze. To nie jest hierarchia, to jest po prostu podział który często uzupełnia pary lepiej niż dwa pola o identycznym charakterze. Problem jest kiedy obie strony są tylko nadawcze albo tylko odbiorcze, bo wtedy jest albo wojenna walka o przejęcie przestrzeni albo cisza i pustka. Widzieliście takie pary?
no tak jak piszesz Albinek to mi sie cos klika bo moja byla partnerka (ta przed zona) to bylo wlasnie tak ze dwoje „nadawczych” - oboje gadali, oboje chcieli zeby ich sluchano, oboje dawali energie ale... nikt tej energii nie przyjmowal. i to sie rozpadlo sam nie wiem czemu wtedy, teraz rozumiem lepiej. a z zona jest inaczej, ona chyba jest bardziej odbiorcza i jakos to gra.
no nie wiem,ok ale ta teoria „nadawczy vs odbiorczy” to brzmi dla mnie jak kolejna etykieta ktora latwo może skrzywdzić. Wyobraźcie sobie ze ktos powie swojemu partnerowi: „ty jesteś tylko odbiorczy, ja daję energie a ty bierzesz”. To jets prosta droga do toksycznej dynamiki gdzie jedna osoba ma wyzszy status bo „daje”. Nie mowie że ta obserwacja jest zła, ale jej interpretacja może być naprawdę szkodliwa jeśli się ją źle użyje.
