Forum

Asystent AI
Energia podczas men...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Energia podczas menstruacji - specyfika pracy z cyklem miesiączkowym

Strona 1 / 2

Wpisy: 945
Rozpoczynający temat
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Chciałam poruszyć temat który od dłuższego czasu chodzi mi po głowie, a właściwie przez praktykę przyszedł mi do głowy. Pracuję z bioenergią od jakichś piętnastu lat i za każdym razem kiedy mam menstruację, czuję wyraźną zmianę w przepływie energii - i to nie tylko u siebie, ale tesz w tym co „czuję” podczas pracy z innymi osobami. To nie jest subiektywne wrażenie bólu czy zmęczenia, to coś głębszego. W fazie krwawienia moje kanały energetyczne zdają się bardziej otwarte, odbieranie jest intensywniejsze, ale jednocześnie trudniej mi utrzymać granicę między moją energią a energią klientki. Macie podobne doświadczenia? Zastanawiam się też, czy w ogóle powinnam w tym czasie pracować z innymi, bo kilka razy miałam wrażenie, że niechcący „wyciągam” więcej niż powinnam albo odwrotnie - oddaję za dużo i potem jestem totalnie wykończona. Jak wy to obserwujecie u siebie?


Odpowiedz
75 odpowiedzi
Wpisy: 373
(@nefrytka)
Połączone: 8 miesięcy temu

To temat, ktury mało kto porusza wprost, a jets na prawdę istotny dla każdej kobiety pracującej z energią. cykl miesiączkowy to nie jest tylko biologia, to rytm który ma swoje energetyczne odpowiedniki i każda faza wnosi coś innego. W starszych tradycjach - szamańskich, wczesnowiedrzyńskich - czas krwawienia był traktowany jako czas wycofania i oczyszczenia, nie aktywnej pracy. Kobieta „przeciekała” energetycznie w tym sensie że granica jej pola auralnego była naturalnie rozrzedzona. To nie jest słabość, to poprostu specyfika tej fazy. Natomiast to co piszesz o wyciąganiu energii u innych - to mnie trochę niepokoi, bo jeśli faktycznie czujesz ten mechanizm, to morze warto rozważyć przerwy w pracy podczas tych kilku dni, a nie forsować.


Odpowiedz
Wpisy: 475
(@darek_69)
Połączone: 4 tygodnie temu

Hej, wchodzę tu troche z boku bo mnie ciekawi jedna rzecz. to znaczy, mówicie o „rozrzedzeniu pola auralnego” i otwartych kanalach, ale skąd właściwie wiadomo, ze to nie jets poprostu efekt hormonów i zmeczenia? Bo ja rozumiem subiektywne odczucie, ale jak to odróżnić od zwykłej fizjologii?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 945

@Darek_69 Ojjj,ciekawe pytanie i rozumiem sceptycyzm, ale powiem ci tak: po tylu latach pracy z energią człowiek uczy się rozróżniać własne stany. Zmęczenie hormonalne to jedno, a uczucie rozszerzonej percepcji to drugie i one mogą iść razem albo osobno. Ja miałam cykle, kiedy fizycznie czułam się świetnie, a energetycznie byłam jak dziura bez dna, i odwrotnie. Nie twierdzę, że to oddzielne byty bez powiązania z fizjologią, ale efekt nie daje się sprowadzić wyłącznie do hormonów, bo poprostu jets inny jakościowo


Odpowiedz
(@gruszanka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 412

@Stefcia04 Mnie zaawsze bardziej interesowała faza owulacyjna niż menstruacja, jeśli chodzi o pracę energetyczną. Przy owulacji czuję jakiś szczyt, wszystko płynie łatwiej, intuicja ostrzejsza, karty też lepiej „mówią”. Przy menstruacji rzeczywiście jest inaczej, ale u mnie to raczej wyciszenie niż intensywność. Stefcia04, ciekawe że ty czujesz to jako „otwarcie”, bo u mnie jest wręcz przeciwnie, jakby all wewnątrz się skupiało.


Odpowiedz
Wpisy: 9
(@arktura83)
Połączone: 4 lata temu

przepraszam że moze głupie pytanie, ale co to znaczy że „kanały energetyczne sa bardziej otwarte”? chodzi o czakry czy o coś innego? bo dopiero zaczynam trudno mi ocenić czy dobrze rozumiem


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@nefrytka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 373

@Arktura83 Nie ma głupich pytań,serio. Kanały energetyczne to w różnych tradycjach różne nazwy - nadi w systemie jogi,meridiany w medycynie chińskiej,linie sił w zachodnich podejściach do bioenergii. czakry to jakby węzły na tych kanałach, miejsca szczególnej koncentracji. Kiedy mówimy że kanały są „otwarte”, to upraszczając znaczy że energia łatwiej przez nie przepływa, ale tesz że jets mniej filtru, mniej naturalnej bariery między tobą a otoczeniem. W kontekście menstruacji chodzi przede wszystkim o obszar dolnych czakr, pierwszej i drugiej, bo to tam biologicznie dzieje się najwięcej.


Odpowiedz
(@jarzebina)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 578

@Nefrytka Ja to obserwuję od lat i mam prowadzone notatki co do faz. Wyraźnie widać u mnie że faza luteinalna - czyli po owulacji przed menstruacją - jest kiedy „wyczuwam” kamienie i rośliny najlepiej. przy menstruacji jest coś co bym nazwała energetycznym szumem, jakby stacja radiowa niedobrze nastrojona. nie pracuję wtedy aktywnie z innymi z wyboru, raczej sama z sobą. 🙂 Ciekawa jestem co Nefrytka myśli o tym szumie, czy to jest to samo co „rozrzedzenie” o którym mówiłaś?


Odpowiedz
(@nefrytka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 373

@Jarzebina to ciekawe określenie i myślę,że w dużej mierze o to chodzi,tylko inaczej to czujecie. u mnie rozrzedzenie aury to taki stan, kiedy sygnały wchodzą i wychodzą bez normalnego filtrowania - i wlasnie to mogłoby się objawiać jako szum bo nie wiadomo co jets twoje a co z zewnątrz. Ale to jeszcze jeden argument za tym, żeby w tym czasie raczej pracować z własną energią, nie cudzą. Mam pytanie do ciebie - te kamienie kture czujesz najlepiej w fazie lutealnej, to konkretne rodzaje czy wszystkie?


Odpowiedz
Wpisy: 187
(@aeon_74)
Połączone: 3 lata temu

Muszę wtracic bo trochę mnie irytuje to upraszczanie. Nie kazda kobieta działa tak samo i te opisy „otwartości” czy „wyciszenia” sa mocno zależne od tego,kto pisze i co czuje. Sama mam cykl 26-dniowy i dawno przestałam szukać stalych wzorców, bo u mnie kazdy miesiąc jest inny. ze tak brzydko powiem, to co Stefcia opisuje jako „wyciaganie energii od innych” może być na prawdę tym co mówi, albo moze byc poprostu efektem obniżonego progu wrażliwości na bodźce emocjonalne, co jest calkowicie fizjologiczne przy niskim progestesteronie. Nie mowie że kłamie, mówię żeby nie budowac jednego schematu dla wszystkich kobiet.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 945

@Aeon_74 zgadzam się z tobą w tym sensie,że nie robię z tego schematu dla wszystkich. Ten wątek jest właśnie po to żeby wymienić różne doświadczenia, nie żeby ustalić jedną regułę. Ale to co mówisz o progesteronie - ok, niech fizjologia wpływa, nadal nie wyklucza to warstwy energetycznej, bo dla mnie te dwie rzeczy współistnieją, nie wykluczają.


Odpowiedz
Wpisy: 475
(@darek_69)
Połączone: 4 tygodnie temu

ok wracam do tego co pisałem wcześniej, bo jednak dalej nie rozumiem jednej rzeczy. Mówicie o „własnej energii” i „energii klienta” jakby to byly oddzielne substancje. Ale to jest metafora prawda? Bo jesli mówicie doslownie, to jak to fizycznie działa? Pytam szczerze, nie zlosliwie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mikolajek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 186

@Darek_69 Rozumiem skad pytanie i mysle ze warto tu byc ostroznym z wymaganiem „fizycznego” wyjasnienia, bo bioenergoterapia operuje modelem, ktury nie jets modelem fizyki klasycznej. Mozna to traktowac jako metafore robocza - i wtedy pytanie „jak to fizycznie dziala” jest troche jak pytanie „gdzie mieszka psychika”. ale dla osob ktore praktykuja, to nie jest tylko metafora, to jest opisywana przez nich rzeczywistosc doswiadczenia. Tyle ze weryfikacja zewnetrzna jest tu trudna i to trzeba uczciwie przyznac.


Odpowiedz
Wpisy: 149
(@anastazja06)
Połączone: 2 lata temu

no ale Mikolajek masz racje ze warto byc uczciwyum. Problem jest jak sie mowi „wyciagam energię klienta” bo to brzmi tak jakby ktos faktycznie tracil jakis zasob a nie wiem czy to jest nawet sposob myslenia ktory pomaga osobą które sie leczy. Pracuje z osobami po silnym stresie i jesli powiem „wzielar od ciebie zly energię” to w zyciu nie wiem czy im pomagam czy sugstia robie. 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 945

@Anastazja06 Masz rację i to ważna uwaga. ja nigdy tak tego nie komunikuję klientce, mówię raczej o „wspieraniu przepływu” albo „wyrównywaniu pola”. Ale w rozmowie z innymi praktykami używam skrótu myślowego i tak mnie to mniej więcej czuć. Nie chcę przez to sugerować że ktoś „traci zasób” w sensie nieodwracalnym.


Odpowiedz
Wpisy: 608
(@bogdan58)
Połączone: 1 miesiąc temu

Powiem wam że to co czyta moja żona na temat cyklu i energii to jakiś kosmos dla mnie, zawsze byłem takim raczej „zrób kawę i idź spać” typem, ale ona mi ostatnio tłumaczyła właśnie to, że przy menstruacji inaczej reaguje na otoczenie, jest bardziej „przenikliwa” jej słowa. Nie wiedzialem ze to aż tak rozbudowana sprawa, myślałem że to po prostu ból i zmiany nastroju. Sam nie praktykuję bioenergii, ale ta rozmowa jest ciekawa


Odpowiedz
Wpisy: 25
(@turkusowa63)
Połączone: 3 lata temu

Ok mam pytanie do Stefci albo Nefrytki, bo mi to umknelo. Piszecie ze podczas menstruacji nie powinno sie pracowac z innymi bo granica energetyczna jets rozrzedzona. ale czy to nie jest tak ze wtedy wlasnie mozna zrobic cos co normalnie jest trudniejsze, nie wiem, jakies glebsze oczyszczanie albo transmisja? pytam bo slyszalam ze w tradycji tybetanskiej chba krew menstruacyjna ma jakies szczegolne znaczenie energetyczne?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nefrytka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 373

@Turkusowa63 Tak, masz rację że w różnych tradycjach jets różnie. W tantrze i niektórych gałęziach tybetańskich praktyk krew menstruacyjna jest traktowana jako nośnik szczególnej energii - yin, ziemskiej, oczyszczającej. Ale ważne rozróżnienie: praca z tą energią dla siebie to co innego niż praca energetyczna z innymi kiedy twoja granica jest rozrzedzona. 😛 Możesz w tym czasie robić ważne rzeczy dla własnej przemiany i oczyszczenia, ale kierowanie energii do innej osoby przy jednoczesnym braku stabilnego gruntu to trochę jak prowadzenie auta bez hamulców. nie niemożliwe, ale ryzykowne


Odpowiedz
Wpisy: 187
(@aeon_74)
Połączone: 3 lata temu

Tylko że ta „tybetanska tradycja” jets trochę zbyt szeroka jako argument,bo w obrębie samego buddyzmu tybetańskiego są szkoly,gdzie kobieta podczas menstruacji jest wykluczona z praktyki świątynnej,i takie gdzie to niema żadnego znaczenia. żeby było śmieszniej, więc powolywanie sie na „tradycję tybetańską” jako jeden monolityczny głos jest uproszczeniem. Co nie znaczy że twoje osobiste obserwacje są zle, Nefrytka, poprostu ostrożnie z legitymizowaniem ich cudzym autorytetem.


Odpowiedz
Wpisy: 93
(@pawelek-2)
Połączone: 2 lata temu

Ciekawy wątek. Mam pytanie raczej praktyczne: czy ktoś z was śledzi cykl w połączeniu z fazami księżyca i sprawdza czy te energetyczne obserwacje pokrywają się z pozycją księżyca? Bo to jest coś czego kilka osób mi kiedyś wspominało, ale nigdy nie widziałem żadnych rzetelnych notatek na ten temat.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gruszanka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 412

@Pawelek.2 Nie zgadzam się i wcale mnie nie przekonałeś. ja prowadzę takie notatki od mniej więcej dwóch lat. Mam tabelkę w zeszycie, faza cyklu, faza księżyca i ogólna ocena stanu energetycznego w skali od jednego do pięciu plus krótki opis. Szczerze? Korelacja jest, ale nie stuprocentowa. Najwięcej „piątek” mam przy owulacji w pełni księżyca, ale menstruacja przy nowiu nie zawsze jest tym szyrokim otwarcieem które Stefcia opisuje, czasem to właśnie cisza i skupienie. Może zrobimy osobny wątek o tym?


Odpowiedz
Wpisy: 412
(@gruszanka)
Połączone: 1 rok temu

Te notatki co prowadam to naprawdę polecam każdej, bo po dwóch latach mam już jakiś materiał do analizy, nie tylko wrażenia. I właśnie dlatego nie ufam tym gotowym schematom „nów = menstruacja, pełnia = owulacja”, bo u mnie to po prostu nie działa tak ładnie. Cykl księżycowy i biologiczny rozjechały mi się już dawno i jakoś żyję. Ale co ciekawe, te „piątki” energetyczne pokrywają się częściej z przesileami lunarnymi niż z konkretną fazą księżyca, jakby organizm reagował na zmianę, nie na stan.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@aeon_74)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 187

@Gruszanka no to sie rozjechalismy,trudno. no to jets wlasnie to co próbowałam powiedzieć wczesniej. Zmiana jako wyzwalacz, nie faza sama w se. Tylko że jak to zinterpretujesz z punktu widzenia bioenergii? twoje pole „czuje” ze księżyc zaraz zmieni faze? bo jak dla mnie to nadal brzmi jak szukanie wzorca tam gdzie jest szum statystyczny. nie podwazam twoich notatek ale czy sprawdzałaś ile tych „piatek” jednak nie pokryło się z niczym?


Odpowiedz
(@gruszanka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 412

@Aeon_74 Sprawdzałam, i owszem, jest mniej więcej jedna trzecia przypadków gdzie nie ma żadnej zbieżności. Ale nie twierdzę że to prawo fizyki, mówię co obserwuję u siebie. Może to jest po prostu efekt tego że w przesile lunarnym coś się u mnie zmienia fizjologicznie, nie „energetycznie” w żadnym magicznym sensie. Nie wiem. Notuję bo lubię wiedzieć co u mnie działa, nie po to żeby udowodnić teorię.


Odpowiedz
Wpisy: 83
(@czarna57)
Połączone: 3 lata temu

a niech tam,wchodzę do tej rozmowy z boku bo szukałam czegos o cyklu i trafiłam tutaj. Mam pytanie do Gruszanki albo kogokolwiek kto prowadzi takie notatki: w jakiej skali oceniacie „stan energetyczny”? bo to brzmi strasznie subiektywnie i niewiem jak to zestandaryzować żeby porównania miały sens. Sama robię notatki z tarotem i zaawsze mam ten problem że ocena „sesja poszła dobrze” zalezy od nastroju tego dnia, nie tylko od jakiejś obiektywnej jakości.


Odpowiedz
Wpisy: 578
(@jarzebina)
Połączone: 4 tygodnie temu

Ja to rozumiem co Gruszanka mówi o zmianie jako wyzwalaczu, bo u mnie jets podobnie z kamieniami. Nie chodzi o to że w konkretnej fazie czuję je inaczej, ale że kiedy coś się przesuwa w cyklu, jest taki moment wrażliwości kiedy sygnały są głośniejsze. Może właśnie to ludzie nazywają „otwarciem kanałów”? Nie permanentny stan, ale chwilowa amplituda.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pawelek-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 93

@Jarzebina oj, amplituda to dobre słowo. Ale mam pytanie do ciebie bo to mnie ciekawi od początku tego wątku: czy ta zwiększona „głośność sygnałów” to jest coś co chcesz mieć, czy to jest raczej coś co po prostu się dzieje i musisz zarządzać?


Odpowiedz
(@jarzebina)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 578

@Pawelek.2 oboje naraz, szczerze. na początku lat praktyki to było dezorientujące, bo nie wiedziałam skąd się biorą te zmiany. Teraz wiem że to regularne i już nie pytam „co to jest” tylko „jak to wykorzystać”. Przy menstruacji wolę nie pracować z klientkami, ale za to pracuję z kamieniami dla siebie, bo własna przestrzeń to co innego


Odpowiedz
Wpisy: 9
(@arktura83)
Połączone: 4 lata temu

mam głupie pytanie ale nie rozumiem: skoro przy menstruacji granica jest rozrzedzona i sygnały wchodzą bez filtrowania, to czemu to jest problem przy pracy z klientką? chodzi o to ze można „wziąć” coś od niej przypadkowo? bo nie rozumiem tego mechanizmu


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nefrytka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 373

@Arktura83 Dokładnie o to chodzi. Wyobraź sobie że normalnie twoje pole ma jakiś bufor,coś co decyduje co wchodzi a co nie. Przy rozrzedzonej granicy ten bufor jest słabszy, więc możesz nieintencjonalnie przenosić to co jest w polu klientki, jej napięcia, jej zablokowania, jej emocjonalne residua. To nie jest groźne w sensie że cię „zarazi” ale możesz potem poczuć się ciężej bez wyraźnego powodu. Dlatego osoby kture o siebie dbają poprostu planują wtedy lżejszy harmonogram.


Odpowiedz
Wpisy: 475
(@darek_69)
Połączone: 4 tygodnie temu

okej ale to „przenosic to co jest w polu klientki” brzmi znowu jak metafora, nie jak opis fizyczny. czy to po prostu znaczy ze jesteś bardziej empatyczna i reagujesz mocniej emocjonalnie na cudze problemy? bo to rozumiem i to ma sens. tylko po co pakować w to „pole” i „bufor”?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@anastazja06)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 149

@Darek_69 Ale Darek, wiesz co, to jest troche jak pytanie po co mowic „nastroj” skoro mozna powiedziec „poziom serotoniny”. Jezyk ktory uzywamy ksztaltuje jak myślimy o doswiadczeniu. Dla nektos praca z pojęciem pola jest uzyteczna bo pomaga im zarzadzac tym co czuja. Ze to nie jest fizyka kwantowa to wiadomo, ale nie ma co ciągle tego wymawiac bo wszyscy juz to wiedza.


Odpowiedz
(@darek_69)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 475

@Anastazja06 dobra dobra, przyjmuje ten punkt. Ale to rodzi następne pytanie: czy nie jest tak ze jak się używa tego jezyka przez lata, to człowiek zaczyna wierzyć ze to dosłowne, a nie metaforyczne?? i wtedy np. ktoś nie jedzie do lekarza bo „oczysci aurę”? pytam bo to jest moj główny problem z tym podejsciem, nie to ze nie rozumiem metafory


Odpowiedz
Wpisy: 945
Rozpoczynający temat
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Darek ma rację w tym jednym punkcie i nie zamierzam go zbywać. nie ma co ukrywać, ten problem jets realny i w środowisku też się o nim mówi, tyle że nie głośno. Widziałam osoby które przekładały diagnozę bo „pracowały nad polem”. To jest błąd i każda odpowiedzialna praktyczka powinna to mówić wprost: bioenergoterapia to uzupełnienie, nie zamiennik. ja klientkom mówię to od pierwszego spotkania. Ale to nie podważa wartości samej pracy, tak samo jak nadużycia w sporcie nie unieważniają sportu.


Odpowiedz
Wpisy: 25
(@turkusowa63)
Połączone: 3 lata temu

okej ale wracajac do cyklu bo troche odplynelismy: rozumiem ze menstruacja to czas wiekszej otwartosci/rozrzedzenia,faza lutealna to intensywne „czucie”, a owulacja to szczyt. a co z faza folikularna, czyli tym co jets zaraz po menstruacji? bo nikt o tym nie mowil a to jest chba jedna czwarta cyklu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nefrytka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 373

@Turkusowa63 to jets dobre pytanie i faktycznie ta faza jest trochę pomijana w tych rozmowach. u mnie i u wielu osób z którymi rozmawiałam faza folikularna to jest czas odbudowywania. pole po menstruacji jest jakby czystsze ale tesz cichsze, mniej sygnałów, mniej intensywności. Dobry moment na uczenie się nowych technik, na przestawianie swoich praktyk, na eksperymentowanie. niekoniecznie czas na głęboką pracę z klientem ale dobry na osobiste ćwiczenia.


Odpowiedz
Wpisy: 83
(@czarna57)
Połączone: 3 lata temu

Ale Nefrytka,skad ten opis pochodzi? pytam serio, nie złośliwie. Bo brzmi jak cos co gdzieś wyczytałaś albo co powiedziała ci nauczycielka. Czy to jets twoje własne obserwowane doświadczenie czy reprodukowanie cudzego schematu? Bo to jest duza roznica jeśli chodzi o wiarygodnosc


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nefrytka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 373

@Czarna57 słuszna uwaga i zasługuje na uczciwa odpowiedź. oba naraz. znam te opisyu z literatury i od nauczycielek ale tesz porównywałam je z własnym doświadczeniem przez lata i u mnie to się mniej więcej zgadza. Gdzie się nie zgadza to mówię „u mnie inaczej”. nie twierdzę że mam jedyna prawde ale nie jets tak że ślepo powtarzam


Odpowiedz
Wpisy: 608
(@bogdan58)
Połączone: 1 miesiąc temu

no to ja się wtrącę bo żona mi pokazała ten wątek i coś mnie tu zaciekawiło. ona prowadzi dziennik cyklu od jakiegoś czasu i mówi że przy menstruacji jest poprostu bardziej drażliwa,gorzej śpi, ale jednocześnie bardziej „wie” co chce powiedzieć, jakby jej myśli były ostrzejsze. Czy to jest ta „ostrość percepcji” o której tu piszecie? Bo jak tak to trochę rozumiem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 945

@Bogdan58 tak, to brzmi dokładnie tak. Drażliwość i ostrość mogą iść razem właśnie dlatego że filtrowanie jets słabsze. Normalnie mnóstwo bodźców odpuszczamy, przy menstruacji mniej, więc wszystko jest głośniej, i to co nieprzyjemne, i to co precyzyjne. Twoja żona chyba dobrze to obserwuje.


Odpowiedz
Wpisy: 8
(@rozmarynek76)
Połączone: 3 lata temu

Ojej,czytam ten wątek od początku i tyle się tu dzieje! Mam pytanko nawiązując do tego co pisała Jarzebina o kamieniach: czy są jakieś konkretne kamienie które szczególnie dobrze działają przy pracy z energią menstruacyjną? Nie wiedziałam że wogóle można to łączyć i teraz jestem bardo ciekawa jak to wygląda w praktyce bo sama zbieram kamienie ale nie pracuję z nimi świadomie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarzebina)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 578

@Rozmarynek76 kamienie przy menstruacji to temat na osobny wątek ale krótko: malachit i obsydian są dość popularne w tym czasie, bo mają działać uziemiające przy tej otwartości granicy. ja sama używam hematytu przy mocniejszych dniach, bo czuję że stabilizuje. Ale szczerze? Nie wiem czy to kamień robi robotę czy to jest poprostu efekt skupienia uwagi na ciele. obie opcje są dla mnie okej.


Odpowiedz
Wpisy: 25
(@turkusowa63)
Połączone: 3 lata temu

dobra ale ja ciagle nie dostalam odpowiedzi na to pytanie o faze folikularna i czy ktos ja wogole obserwuje osobno. Nefrytka napisala ze to czas odbudowywania ale to brzmi jak przepisanie z jakiejs ksiazki. czy ktos ma konkretne wlasne przyklady z tej fazy??


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nefrytka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 373

@Turkusowa63 wracam do twojego pytania bo faktycznie skrótowo odpowiedziałam. faza folikularna to u mnie nie tylko „odbudowywanie” w sensie metaforycznym. chodzi o to że po menstruacji, kiedy ta otwartość się zamyka, jets taki stan kiedy pole jest czystsze ale tesz jakby mniej ukształtowane. Pracuję wtedy inaczej, bardziej analitycznie, mniej intuicyjnie. Najlepsze sesje planowania i diagnozowania mam wlasnie wtedy. a to co Gruszanka pisze o ciszy, tak, rozpoznaję to ale u mnie ta cisza jest produktywna, nie pusta U nas terapeutka od paru miesiecy pracuje wylacznie przez internet.


Odpowiedz
Wpisy: 412
(@gruszanka)
Połączone: 1 rok temu

ojej, faza folikularna u mnie wygląda tak: pierwsze trzy, cztery dni po menstruacji to jest jakby reset. W notatkach mam to opisane jako „cisza po burzy”. Sygnały są wyciszone, praca z kartami idzie mi gorzej albo w ogóle nie siadam do kart bo nic nie przychodzi. Dopiero pod koniec tej fazy, kiedy zbliża się owulacja, zaczyna się narastać. To jest bardzo wyraźna różnica u mnie i prowadzę te notatki od ponad trzech lat, więc nie jest to przypadkowa obserwacja.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@czarna57)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 83

@Gruszanka Trzy lata notatek to jets coś. pytanie tylko czy niema tu efektu samospełniającego się proroctwa,czyli ze oczekujesz ciszy i tarot „milczy”, bo podswiadomie go tak czytasz? nie mówię że tak jest, pytam serio bo sama prowadzę notatki i mam te same wątpliwości wobec własnych danych


Odpowiedz
(@gruszanka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 412

@Czarna57 myślałam o tym. Nie mam jak tego wykluczyć, bo nie robię ślepej próby na własnym cyklu. Ale piszę w notatkach godzinę przed sesją co się dzieje z ciałem i jak się czuję, a potem oceniam sesję osobno. Korelacja jest, ale czy przyczynowość - nie wiem. Mogę tylko powiedzieć że coś tu jest, nie wiem co.


Odpowiedz
Wpisy: 475
(@darek_69)
Połączone: 4 tygodnie temu

Czarna57 zadaje dobre pytania i to dobrze. Bo właśnie o to mi chodziło wcześniej,ze jak człowiek prowadzi notatki z zalozeniem ze cykl wpływa na energię, to bedzie to widzial w danych. Ale fakt że Gruszanka to przyznaje to jest uczciwe. Wiekszosc dyskusji tu omija ten problem jak po ogień.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anastazja06)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 149

@Darek_69 Ej, Darek, ale to jest problem kazdej subiektywnej obserwacji, nie tylko ezotycznej. Jak ktos prowadzi dziennik humoru bez żadnych założen o cyklu, tez bedzie widział wzorce bo mózg tak działa. szczerze mówiąc, to nie dyskwalifikuje obserwacji, mowi tylko ze trzeba je traktowac jako dane miekkie, a nie dowód.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@benedyk66)
Połączone: 3 lata temu

Dorzucę coś z innej strony bo widzę że rozmowa kręci się wokół metodologii. Pracuję z klientkami od kilku lat i mam swoje obserwacje, nie o własnym cyklu oczywiście, ale o tym jak sesje przebiegają w różnych momentach. Kobiety które znają swój cykl i mówią mi gdzie są, reagują inaczej na tą samą pracę. Nie twierdzę że to dowód na nic konkretnego, ale praktycznie ta wiedza jest użyteczna.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@arktura83)
Połączone: 4 lata temu

Wpisy: 9

@Benedyk66 ale skad wiesz ze to cykl a nie na przyklad to ze one ci powiedza że są w menstruacji i wy oboje inaczej do tego podchodzicie? jak odróżnić że to energia się zmienia od tego ze po prostu zmienia się nastawienie?


Odpowiedz
(@benedyk66)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 262

@Arktura83 Szczere pytanie i nie mam na nie dobrej odpowiedzi. Nie odróżniam tego w stu procentach. Ale z praktycznego punktu widzenia to nie ma znaczenia,bo i tak dostosowuję pracę. Czy to zmiana energetyczna czy zmiana nastawienia, efekt jest ten sam i muszę pracować inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 93
(@pawelek-2)
Połączone: 2 lata temu

To jest chyba sedno całej dyskusji, że na poziomie praktyki nie ma znaczenia czy mechanizm jest „naprawdę energetyczny” czy jest to coś innego, bo adaptacja do cyklu działa niezależnie od teorii. Benedyk to ładnie ujął. Ale Darek pewnie powie że to jest droga na skróty 😉


Odpowiedz
Wpisy: 475
(@darek_69)
Połączone: 4 tygodnie temu

haha no właśnie, ale dobra, nie będę się czepiał. Mam natomiast inne pytanie: Benedyk napisał że kobiety „reagują inaczej na tę sama prace”. co to znaczy inaczej?? konkretnie. bo to jets interesujące niezaleznie od teorii.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: