mam tu w notatniku porównanie kilku źródeł i ciekawe że w różnych tradycjach jest podobny opis tego co dzieje się z ciałem energetycznym podczas śmiechu. Tibetańczycy, sufici, nawet niektórzy szamańscy praktykujący opisują rozluźnienie w okolicach przepony jako „otwarcie”. To zbieżność którą trudno zignorować
Wróćmy na chwilę do yoga śmiechu bo nikt mi nie odpowiedział. Regularnie praktykuje ktoś? Bo te badania które czytałam mówiły o 6-8 tygodniach zanim efekty stają sie wyraźne. Chce wiedziec czy to sie potwierdza z doswiadczenia czy to tylko teoria.
Obserwuję tę dyskusję i muszę powiedzieć że pytanie o weryfikację wraca co kilka postów jak bumerang. To nie jest złe pytanie, ale forum to nie laboratorium. każdy z nas ma dostęp do jednego rodzaju danych, własnego doświadczenia. I to doświadczenie jest warte uwagi nawet jeśli nie przejdzie przez sito podwójnie ślepej próby.
No tak ale to argument że „każdy ma prawo do swoich danych” prowadzi donikąd jeśli chcemy sie czegokolwiek nauczyć jako wspólnota. Dane które nie dają sie sprawdzić nie kumulują sie w wiedzę, kumulują sie w przekonania. A to różnica.
Mam wrażenie że ta dyskusja o weryfikacji jest ważna ale trochę nas odciąga od czegoś co mnie od początku ciekawi. Mianowicie - czemu śmiech a nie inne emocje? Radość bez śmiechu, euforia, wzruszenie - czy to działa energetycznie tak samo czy inaczej? Bo mam poczucie że coś w samym akcie śmiechu jako czynności fizycznej jest kluczowe.
Mnie tez to zastanawia. Plakalam niedawno ze wzruszenia przy filmie i potem czułam sie jakoś lżej niż normalnie. Czy to jest podobny mechanizm do smiechu czy inny 😉
Słyszałam że płacz i śmiech są energetycznie symetryczne - oba oczyszczają, tylko z różnych warstw. Ale nie pamiętam skąd to mam, więc może to tylko coś co gdzieś przeczytałam i mi zostało.
O, to jest ciekawe co Baska pisze 😀 Bo ja jak płaczę to potem zawsze czuję sie inaczej, jakby coś odpuściło, i zawsze myślałam że śmiech działa odwrotnie do płaczu, ale może nie odwrotnie tylko poprostu inaczej? Hmm, teraz chce wiedzieć więcej o tych warstwach co Baska wspomniała.
Śmiech i płacz są opisywane jako dwa krańce tej samej osi. Płacz często oczyszcza to co boli i zalega, jest głębszy, idzie do starych ran. Śmiech rozluźnia to co jest napięte ale nie zakorzenione. Stąd połączenie obu w pewnych sesjach, szczególnie kiedy ktoś ma tendencję do emocjonalnego zamrożenia.
okej ale „dwa krańce tej samej osi” to zdanie które brzmi mądrze a nic nie mówi. Oś czego? Mierzonego jak? Przepraszam że sie czepiam ale to jest właśnie ten moment gdzie metafory zaczynają udawać wyjaśnienia.
Promyczka, masz rację co do precyzji, ale zwróć uwagę że te metafory nie biorą sie z powietrza. Psychologia też mówi o tym że śmiech i płacz są w pewnym sensie symetryczne, oba angażują układ wegetatywny, oba po sobie zostawiają ten sam rodzaj ulgi. Nazwy są inne, ale obserwacja może być ta sama.
Czyli praktycznie: ktoś kto nie umie płakać może śmiechem oczyszczać podobne rzeczy? Albo odwrotnie? To brzmi jakby jedno mogło zastąpić drugie.
poczekajcie, to sie zdarza naprawde ze ktos zaczyna od smiechu a konczy placzem na sesji??? I to jest normalne? Jakoś wyobrazam to sobie dziwnie ale jednoczesnie… no ciekawe
tak, to się zdarza i to nawet dość często! Byłam na jednej takiej sesji gdzie prowadząca zaczęła od czegoś w stylu zabawy głosem i śmiechu, a potem kilka osób po prostu się rozpłakało. I wiesz co? nikt się nie krępował, jakby to było naturalne przejście. mnie to bardzo zaskoczyło bo weszłam tam myśląc że będziemy się chichotać a wyszłam cała rozklejona. Ale potem czułam sie strasznie lekko, chyba lepiej niż po niejednej medytacji.
tu mam wrazenie ze trochę mowimy o dwoch różnych rzeczach obok siebie. Promyczka mówi o mechanizmie fizycznym, Cyprysik o doświadczeniu. Oba są prawdziwe, tylko pytanie co kogo bardziej interesuje w tym wątku. Bo jeśli pytanie było o transformację przez humor to chyba oba poziomy są relevantne, nie?
a mnie ciekawi jeszcze co innego, bo właściwie to jest pytanie które mam od początku. czy śmiech musi być szczery żeby działał? Bo yoga śmiechu to jest śmiech wywoływany sztucznie, żaden dowcip, żadna radość, po prostu ćwiczenie. I Mandragorka pytała o efekty z praktyki. no to pytam dalej: czy ktoś czuł różnicę między śmiechem „prawdziwym” a tym wymuszonym? energetycznie, nie psychologicznie
o dokładnie! To jest moje pytanie podwójne. Bo jak próbowałam tego śmiechu ćwiczebnego to na początku czułam się głupio i jakoś płasko, bez tej lekkości którą mam po prawdziwym śmiechu. Ale może to kwestia wprawy? Może ciało musi się nauczyć że „sztuczny” też jest ok? Czy ktoś przez te kilka tygodni poczuł zmianę w jakości tego efektu?
czekajcie ale ja rozumiem że Julisia ma rację co do mechanizmu tylko… no nie wiem, mnie interesuje właśnie czy jest RÓŻNICA między efektem tego śmiechu z radości a tego z ćwiczenia. Bo jak byłam na spotkaniu gdzie ludzie się śmiali do siebie naprawdę i atmosfera była super, to po tym czułam zupełnie coś innego niż po medytacji. Jakby więcej energii a nie wyciszenie. To jest ten sam mechanizm co yoga śmiechu?
to jest dobre pytanie bo dotyka czegoś ważnego. śmiech społeczny versus śmiech ćwiczebny versus śmiech spontaniczny z radości, to mogą być trzy różne rzeczy. i nie tylko energetycznie, po prostu fizjologicznie. widziałam badania że śmiech na bodźce społeczne angażuje inne obszary niż śmiech wywołany siłą woli. więc efekt może być na prawdę różny, i to niezależnie od tego co sobie o energii myślimy.
ej ale jeśli są różne rodzaje śmiechu to wracając do tego co pisała Hazel na początku wątku - dlaczego właśnie śmiech a nie np. zwykła radość bez śmiechu?? Czy ta przepona i ten dźwięk mają znaczenie same w sobie? Czy można by było po prostu siedzieć i czuć się szczęśliwym bez chichotania i efekt byłby taki sam?
to jest jedno z lepszych pytań w tym wątku i nie mam na nie prostej odpowiedzi. z doświadczenia powiem tyle: cisza pełna radości i śmiech to są dwie naprawdę różne rzeczy dla ciała. śmiech ma wibrację, rytm, angażuje oddech w specyficzny sposób. radość bez śmiechu może być głęboka i piękna ale nie ma tego elementu fizycznego wyrzutu. Czy jeden jest „lepszy” energetycznie? nie powiedziałabym. działają na różne rzeczy.
mam takie skojarzenie, może nie na temat, ale śmiech ma dźwięk a radość nie musi. i w pracy z dźwiękiem, śpiewem, misa, te rzeczy działają właśnie przez wibrację. może śmiech jest po prostu unikalny bo jest jednocześnie emocją I dźwiękiem naraz. inne emocje nie mają swojego dźwięku tak naturalnie.
o, to mi przypomnialo że płacz też ma dzwiek. i mowilysmy wcześniej ze smiech i placz są podobne. wiec moze to jest właśnie ta symetria - oba mają dźwięk, oba angażują przeponę, oba „oczyszczają”. a czysta radosc albo czyste szczescie bez ekspresji działa inaczej bo brak tego fizycznego komponentu.
hej, mam pytanie z troche innej strony bo czytam ten watek od jakiegos czasu. czy ktos probowal intencjonalnie wywolac smiech przed medytacja albo przed praca energetyczna? tzn. najpierw troche sie posmiac a potem wejsc w medytacje? I czy to zmienilo jakosc medytacji? Ciekawy jestem praktycznych testow.
Mam natomiast pytanie w sumie podstawowe, może powinienem to wcześniej zapytać. czy jest jakaś teoria dlaczego akurat śmiech a nie np. taniec, krzyk, cokolwiek innego fizycznego? bo też angażują ciało i emocje. co jest specjalnego w śmiechu?
no to jest pytanie-klucz i zastanawiam się czy ktokolwiek ma na nie dobrą odpowiedź. Bo jak patrzę na to co było pisane wyżej, to śmiech jest specjalny bo ma wibrację, jest dobrowolny, angażuje przeponę, jest społeczny, ma rytm. Ale każda z tych rzeczy z osobna jest też w czymś innym. śpiew ma wibrację. ćwiczenia mają przeponę. taniec ma rytm. może śmiech jest po prostu unikalną kombinacją a nie czymś magicznym samym w sobie?
właśnie to jest ciekawe co Geomantka pisze, bo może nie chodzi o to że śmiech jest wyjątkowy z jakiegoś jednego powodu, tylko że jest unikalnym zestawem kilku rzeczy naraz. i to zestawienie powoduje że działa inaczej niż każda z tych rzeczy osobno. i wracając do początku tego wątku, skoro nauka też patrzy na śmiech jak na zjawisko z wieloma warstwami, to może dlatego trudno go przypisać do jednej kategorii, ani czysto fizycznej ani czysto energetycznej.
