Chciałam poruszyć temat, który mnie ostatnio spędza z głowy. Chodzi o to, co się dzieje z polem bioenergoterapeuty, kiedy pracuje z ciężko „zanieczyszczonymi” klientami. Mam na myśli sytuacje, gdzie ktoś przychodzi z naprawdę mocnym balastem - depresja, długotrwały stres, coś po żałobie. Przy przekazywaniu energii zawsze jest jakiś przepływ w dwie strony, nawet jeśli terapeuta stara się być tylko kanałem. Pytanie jest takie: w którym momencie brudne pole zaczyna się przenosić? I czy to w ogóle jest nieuniknione, czy zależy od techniki i przygotowania?
Sensowne pytanie, ale od razu rzucę sceptyczne podejście - skąd w ogóle wiadomo ze „pole sie przenosi”, a nie ze terapeuta po prostu jest zmeczony emocjonalnie po rozmowie z kimś w ciężkiej sytuacji? Bo empatyczne wyczerpanie to znany mechanizm psychologiczny, nie trzeba od razu mówić o energii
No ale Gorzyslaw, emocjonalne wyczerpanie i przeniesienie energii to nie muszą się wykluczać. Ja po sesjach z osobami, które miały naprawdę ciężką aurę, czułam coś więcej niż zwykłe zmęczenie. Takie… no, jakby coś mi się przyklejło. Fizycznie, nie tylko mentalnie. Ciężkość w klatce, dziwne myśli które do mnie nie należą. Trudno to wytłumaczyć inaczej niż właśnie przeniesieniem pola.
Ojej, bo mnie to się przytrafiło, i długo nie wiedziałem co to jest. Byłem kiedyś na sesji u jednej pani, która robiła taki zabieg oczyszczania, i potem przez kilka dni byłem kompletnie rozkojarzony, zły bez powodu, jakby mi ktoś wgniótł coś do głowy. Zastanawiam się czy to było właśnie to o czym piszesz. Czyli że terapeuta źle domknął sesję i ja dostałem coś co wyciągnął? Czy to wogóle możliwe?
nie rozumiem jednego - jak to brudne pole sie przenosi dokladnie? Czy ono jakoś przeskakuje fizycznie czy to bardziej psyhicznie? pytam bo jestem nowa w tym temacie i chce rozumiec mechanizm
Szczerze to zastanawiam się czy „brudne pole” to w ogóle użyteczne pojęcie. Bo każdy rozumie to inaczej. Jedna osoba powie że to negatywna energia, inna że zablokowane emocje, jeszcze inna że jakaś forma informacji w polu morficznym. Zanim pójdziemy dalej, może warto ustalić co konkretnie mamy na myśli mówiąc o przeniesieniu? Bo jak nie, to będziemy rozmawiać każdy o czymś innym.
ok ale to co opisuje Geomantka to może być po prostu efekt placebo w odwrotną stronę? Znaczy terapeuta wie ze pracował z kimś ciężkim, wiec oczekuje ze będzie zły i jest. To nie dowodzi że cokolwiek sie przeniosło. skąd wiadomo że to nie sugestia?
To jest uczciwy zarzut Lelum. Nie mam na to twardego dowodu, pracuję głównie na własnych obserwacjach i tym co słyszę od innych. Ale powiem tak - byłam na kilku sesjach gdzie w ogóle nie wiedziałam nic o osobie z którą pracowałam, i mimo to po sesji miałam bardzo specyficzne stany których wcześniej nie miałam. Ciężko to wytłumaczyć sugestią jeśli nie miałam z czego konstruować oczekiwania.
Wybaczcie, że tak wchodzę w środek, ale chciałam zapytać o coś podstawowego. jak w ogóle terapeuta ma się chronić przed tym przeniesieniem? bo zakładam że jest jakaś technika, ale nie wiem od czego zacząć szukać. czytałam o tarczach energetycznych ale nie wiem czy to coś realnego czy bardziej metafora
to przynajmniej uczciwa odpowiedź. Martwi mnie trochę w tej dyskusji że za dużo przyjmujemy za pewnik. Ze pole istnieje, że się przenosi, że można je czyścić. A co jeśli część z tych efektów to zwykła projekcja? Nie mówię że bioenergoterapia nie działa, mówię że zanim opracujemy protokoły ochrony warto wiedzieć przed czym tak naprawdę chronimy.
Zawilec, rozumiem twój sceptycyzm ale po kilku latach ćwiczeń mam wrażenie że to zbyt jednostronne podejście. oho, jakiś mechanizm tam jest, nawet jeśli nie umiemy go opisać fizyką. A z praktycznego punktu widzenia - protokoły ochrony działają, niezależnie od tego jak je nazwiemy
właśnie chciałem dopytać Bernadetka, bo mnie to ciekawi bardzo. Wspomniałaś że są techniki domknięcia sesji. Czy to są rzeczy których można się nauczyć samemu czy to bardziej coś do czego potrzeba nauczyciela? Bo ta sytuacja co opisałem wcześniej mnie trochę uwrażliwiła na ten temat i zastanawiam się czy jak sam zacznę pracować ze swoim polem to coś złego mogę zrobić sobie albo innym.
hej, ja właściwie przypadkowo tu weszłam szukając czegoś innego ale to mnie wciągnęło. mam pytanie może głupie - czy to przeniesienie może sie dziać bez żadnej sesji? Znaczy przez zwykły kontakt z osobą która ma „złe pole”? Bo mam znajomą po której zawsze czuję sie fatalnie, i zastanawiałam sie czy to coś takiego
Hydromantka ja tez tak mam! jest taka osoba w mojej rodzinie i po każdym spotkaniu mam doła na kilka dni. myslalam ze to tylko emocje ale moze to jednak energia?
no to może być zwykłe wyczerpanie emocjonalne po kontakcie z trudnym człowiekiem, nie trzeba od razu mówić o przenoszeniu pola. Niektórzy ludzie są poprostu wyczerpujący i tyle.
Bernadetka, telefon to jednak nadal kontakt, głos, emocje które słyszysz. Nie widzę powodu żeby od razu skakać do wyjaśnienia energetycznego jeśli emocjonalne w zupełności wystarcza. Mam wrażenie że w tej dyskusji trochę za szybko idziemy w stronę „to musiało być pole” kiedy nie ma innych pomysłów.
ale ta moja znajoma, o której pisałam - ona nie jest jakoś specjalnie zła ani agresywna, to taka smutna osoba. I nie rozmawiamy o nic trudnego zwykle, a i tak po kilku godzinach z nią czuję się jakbym sama miała łzy w gardle bez powodu. czy to nadal tylko emocje?
Hydromantka, to co opisujesz brzmi bardzo znajomo. Znam takie osoby które jakby wysysają z otoczenia energię i nie robią tego specjalnie, po prostu mają jakiś taki stan. Czy to energetyczne czy emocjonalne - nie wiem, ale efekt jest ten sam. Może to nie ma znaczenia jak to nazwiemy?
ma znaczenie bo jeśli jest energetyczne to możesz się przed tym chronić tarczą albo protokołem jak tutaj piszecie, a jeśli emocjonalne to metody są zupełnie inne. Więc nie, nie jest bez znaczenia jak to nazwiemy. Jak ktoś ma anginę to nie leczy go ziołami na kaszel, no.
Pentagramia ma rację. Emocje i pole to nie są osobne układy w człowieku. Jeśli ktoś nosi w sobie jakiś ciężar emocjonalny od lat, to jest to zapisane też w ciele, w energii, w posturze. Dlatego zresztą bioenergoterapia może działać na kogoś kto nie wierzy - bo działa też na poziomie fizycznym napięcia w tkankach, oddechu, wiele rzeczy.
O matko, ludzie, ja weszłam tu bo miałam sesję tydzień temu i do tej pory czuję się dziwnie, jakbym nie była do końca w sobie. to normalne po takim zabiegu? bo nikt mi nie powiedział że tak będzie i trochę mnie to niepokoi szczerze
Fasolkaa, ja bym jednak wróciła do tej pani i powiedziała wprost co czujesz. Dobry terapeuta powinien to przyjąć i ewentualnie domknąć sesję albo sprawdzić co się dzieje. Jeśli zbagatelizuje, to już wiesz wiele o jej podejściu.
to co Fasolkaa opisuje to może być reakcja oczyszczania ale ciągnąca się tak długo jest trochę niepokojąca. Dwie godziny to naprawdę intensywna sesja, szczególnie jeśli ktoś nie jest przyzwyczajony. Sama kąpiel solna to za mało jako zamknięcie, moim zdaniem 🙂
tylko że żadna z nas nie może powiedzieć Fasolce co to jest nie widząc jej ani nie wiedząc nic o tej terapeutce. To że ktoś „czuje się nie w sobie” może być tysiąc rzeczy, w tym zwykły stres albo niedobór snu. Nie diagnozujmy przez forum.
no wlaśnie, i to jest mój problem z tymi rozmowami wogóle. Za szybko przypisujemy cokolwiek dziwnego do kategorii energetycznych. A jak ktoś nie śpi dobrze, jest po stresie i jedzie na sesję, to potem każdy efekt można wytłumaczyć sesją. Fasolkaa, jak spałaś ostatnio?
mogę się wtrącić? bo czytam tę dyskusję od początku i mam takie pytanie do bardziej doświadczonych - czy ta „brudna energia” może się przenosić na obiekty? tzn czy przedmioty w gabinecie terapeuty mogą ją zbierać? bo gdzieś czytałem że tak, ale nie wiem czy to prawda
ok to zadaję to pytanie wprost bo mi się gałąź z Geomantką urwała: co byłoby dla mnie dowodem? nie wiem szczerze. ale właśnie dlatego jestem ostrożna z twierdzeniami - bo jak nie ma sposobu żeby to sprawdzić ani obalić, to mamy przekonanie, nie wiedzę. i to jest różnica. nie mówię że to nieprawda, mówię że nie wiem i wy też nie wiecie
