Ciekawi mnie sprawa energii u osób które poruszają się na wózkach albo mają jakies powazne ograniczenia ruchowe. Zaczałem sie tym interesowac bo pracuję z pewna osobą która ma niedowład nóg po wypadku i kiedys probowalem z nią zrobić kilka ćwiczeń oddechowych, czakry dolnych partii ciała. No i naprawde czulem cos dziwnego - jakby blokada ale jednoczesnie ogromna gęstość pola. Nie wiem jak to opisac inaczej. Jakby ta energia ktora normalnie krazyla przez nogi teraz sie kumulowala i nie miala wyjscia. Czy ktoś z was pracował energetycznie z takimi osobami? Jak to sie zachowuje w praktyce?
To ciekawe pytanie i wcale nie takie proste. Musisz rozroznic dwie rzeczy: fizyczne ograniczenie ciała a sam przepływ energii. Ciało eteryczne nie jest tym samym co ciało fizyczne, i teoretycznie powinno byc kompletne nawet jezeli fizyczna forma ma uszkodzenie. Ale to nie znaczy, ze nie bedzie tu jakiejs specyfiki. Gdzie dokladnie czules te gestose - blizej biodra czy nizej?
Hmm, nie jestem przekonana do tego rozroznenia ciało fizyczne/eteryczne w takim przypadku. Bo jednak trauma fizyczna wpływa na psychike i emocje, a to juz bezposrednio przekłada sie na czakry. Nie wiem, mam wrażenie ze to moze byc bardziej skomplikowane niz sie wydaje. Ale ciekawi mnie, czy ta osoba w ogóle chciała żeby na niej pracować? Bo to tez chyba ważne?
To mrówienie i ciepło w miejscach bez czucia - czy ona jest po prostu świadoma ze tam cos jest, czy sama tez próbuje z tym pracowac? Bo jezeli tylko ty to obserwujesz z zewnatrz to jedno, ale jej własne odczucia sa tutaj chyba kluczowe. Nie wszystko da sie ocenic z pozycji tego kto uzdrawia.
Mam pytanie troche z boku. Ojej, jak w ogóle wygląda kwestia zgody w takich sytuacjach? Mam na mysli ze jak ktos jest na wózku to nie znaczy ze chce byc „uzdrawiany”, i to moze byc troche… nie wiem, nachalne? Nie mowie ze tak jest w tym konkretnym przypadku ale generalnie.
tak, oczywiście wie i sama o to prosiła, żebym to zaznaczył. Ona jest osobą która od kilku lat interesuje sie medytacja i sama szukała kogoś do takiej pracy. Nie robilem tego na własna reke. A co do mrówienia - ona mówi ze to nie jest nowe, ze miewa to od dawna, ale nie rozumiala co to jest.
A czy ktoś sie zastanawia nad tą kwestią że energia u osoby na wózku moze byc po prostu INACZEJ skierowana niż u kogos kto chodzi? Nie blokada, nie problem, ale inny wzorzec? Bo tak mi sie wydaje ze my mamy tendencje do patrzenia na takie rzeczy przez pryzmat „brakuje czegos” albo „jest zepsute” a moze po prostu jest inne. Nie wiem moze mowie gluopty ale mnie to tak uderzylo.
Wyrocznia94 okej ale czy to na pewno nie bylo twoje własne oczekiwanie które przełożyło sie na odczucie? Mam na mysli ze wiedziałas ze tam byla amputacja, wiec podświadomie możesz uzupełniac obraz. Nie mówie ze kłamiesz, mówie ze to trudne do zweryfikowania.
Ojej, to naprawde ciekawy temat! Nigdy sie nad tym nie zastanawiałam. A czy to znaczy ze jak ktoś urodzi sie bez jakiejs czesci ciała to tez ma ją w tym ciele eterycznym? Czy to tylko kiedy sie nabedzie pozniej przez wypadek? Przepraszam jezeli to głupie pytanie
Nie ma głupich pytan. Na to nie ma jednej pewnej odpowiedzi, ale wiele tradycji mówi ze ciało eteryczne formuje sie wraz z rozwojem plodowym i towarzysz ciału fizycznemu przez całe zycie. U kogoś kto urodzi sie z brakiem kończyny sytuacja moze byc faktycznie inna. Ale to wchodzi w obszary gdzie naprawde mało kto ma doswiadczenie.
Wracacjac do watkóu głownego - to jak w praktyce przygotowac sie do sesji z osoba na wozku? Czy sa jakies inne przygotowania niz standardowe uziemnienie i oczyszczenie? Bo mnie interesuje strona praktyczna, teoria jest okej ale co ROBIĆ to inne pytanie.
Mam notatki z warsztatu który byl chyba ze dwa lata temu, prowadila go bioenergoterapeuta z dlugim stazem. Mówiła o tym żeby szczególnie zwrocic uwage na czakre splotue słonecznego i sercowa u takich osób, bo one często bardzo mocno przejmuja to co dolne czakry normalnie przetwarzają. Pisalam ze często jest nadaktywność w tych ośrodkach jako kompensacja. Masz to samo co opisujesz Jaroslaw, ta gestość pewnie wlasnie stamtad pochodzi.
Bardzo dziękuję za ten wątek, naprawde, bo moja siostra porusza sie na wózku od kilku lat i zawsze zastanawiałam sie jak to działa w jej przypadku energetycznie. Bałam sie pytac bo nie chcialam sprawiac wrażenia ze traktuje jej niepełnosprawnosc jako „problem do rozwiązania”. Ale tutaj podchodzicie do tego z szacunkiem i bez zadnych dziwnych założeń, to bardzo mi ulzylo. Mam pytanie, czy taka osoba moze sama dla siebie pracowac energetycznie, bez czyjejs pomocy?
Oczywiscie ze moze, i szczrze mowiac to wlasnie własna praca jest najwazniejsza. Nikt z zewnatrz nie zastapi osoby w pracy z jej wlasnym polem. To co robi bioenergoterapeuta to tylko pomoc, wsparcie, troche jak ktos kto trzyma latarke kiedy ty idziesz. Isc musisz sama. Twoja siostra moze medytowac, moze pracowac z oddechem, moze wizualizowac energie, to wszystko dziala niezaleznie od sprawnosci ciala fizycznego.
Mam jeszcze kilka rzeczy z tych notatek. Ta pani mówiła konkretnie o tym żeby przed sesją z kimś na wózku zająć się najpierw swoim własnym uziemieniem bardziej niż zwykle bo jest ryzyko że ty jako terapeuta zaczniesz kompensować te „niezakorzenione” energie i skończy się na tym ze to z ciebie będzie ciągnąć. To byl jej główny punkt ostrzeżenia. Drugie co mówiła - nie próbować na siłę „otwierać” dolnych czakr jeśli są zamknięte, tylko pracować z tym co jest aktywne.
Ok, to jest konkretne i dziękuje za te notatki. faktycznie przy tej sesji miałem wrażenie ze jestem trochę… rozkojarzony potem. Jak bym się gdzieś uniósł. Nie wiedziałem czy to efekt pracy czy mój błąd. Teraz to trochę inaczej wygląda.
To co piszesz, Jarosławie, o tym uniesieniu po sesji, to ważna informacja. Mogło być kilka przyczyn, nie tylko kompensacja energetyczna. Ale warto zwrócić na to uwagę przy kolejnym razie. Czy po sesji robiłeś jakieś zamknięcie dla siebie? Uziemienie po, nie tylko przed?
To ciekawe że mówimy o przygotowaniu terapeuty, a w sumie nadal nie wiemy jak ona sama sie czuje po tych sesjach. Jarosław, pytałeś ją o to? Bo jeśli ona wychodzi z tego wyeksploatowana albo odwrotnie - bardzo pobudzona, to też jest jakiś sygnał.
właśnie chciałam o to zapytać, bo mnie bardziej interesuje strona tej osoby na wózku niż terapeuty. ona w ogóle daje jakiś sygnał że te sesje jej pomagją? bo z całej tej rozmowy wynika głownie co Jarosław czuje, a co czuje ona to trochę mniej wiemy 🙂
Racja, i przepraszam ze tak dużo o sobie. Ona mówi ze po sesjach śpi lepiej i ma mniej tego uczucia napięcia w górnej części ciała. To jej główna zmiana. Cierpliwość do ćwiczeń oddechowych też jej sie poprawiła, mówi ze wcześniej nie mogla wysiedziec dłużej niz pare minut.
to ostatnie z tym oddechem jest ciekawe, bo oddech to przepona, a przepona jest w okolicach splotu słonecznego, czyli dokładnie tam gdzie wcześniej pisała Nekromantka o tej kompensacji. moze to potwierdzenie że ten wzorzec kompensacyjny u niej naprawde działa?
Nie chcę przerywać, ale w środek ale chciałam sie zapytać - czy moja siostra mogłaby pracować sama z dolnymi czakrami przez medytację, bez terapeuty? Czy to ma sens? Słyszałam ze są jakieś konkretne medytacje do tego.
Jestem po stronie Mirosławą ale dodałabym - niech zaczyna krótko i obserwuje swoje reakcje. Praca z dolnymi czakrami może wywołać różne rzeczy, zwłaszcza emocjonalne. Nie żeby straszyć, tylko żeby miała świadomość ze może cos wyskoczyć.
Tu bym jednak ostrożnie. Tutaj piszemy o osobie która od kilku lat nie chodzi i z tym wiąże sie też trauma. Praca z czakrami korzenienia bez wsparcia kogoś z zewnątrz może otworzyć rzeczy do których sama sobie nie poradzi 😀 To nie krytyka pomysłu, tylko zwrócenie uwagi.
nie wiem za dużo o czakrach ale mam pytanie czy ta praca energetyczna ma jakiś sens bez równoległej pracy psychologicznej? bo to co pisze Uwarowit wydaje mi sie ważne, chodzi o traumę i w sumie energia to jedno ale psychika to drugie chyba?
