Zastanawiam sie od jakiegos czasu nad czyms co moze byc ciekawe dla osob pracujacych z energia. Chodzi o teatr i opere. Bylem ostatnio na spektaklu i poczulem cos co trudno opisac slowami - jakby sala zyla wlasnym oddechem. Wszyscy siedzieli cicho ale w powietrzu bylo cos gesciego. Aktorzy wychodzili na scene i dosłownie mozna bylo czuc jak sie zmienia pole energetyczne wokol. Nie wiem czy to sugestia ale naprawde miałem wrazenie ze niektore postacie „wciagaja” widza w swoje pole a inne odpychaja. Ktos jeszcze to obserwuje przy takich wydarzeniach? Ciekawi mnie czy opera działa inaczej niz teatr dramatu, bo glos wokalny to chba co innego niz samo cialo aktora
Akurat opera to bardzo specyficzny przypadek,bo tam masz kilka warstw naraz. Glos solisty dziala na cialo fizycznie - pewne czestotliwosci wibruja w klatce piersiowej, inne w glowie. To nie jest zadna metafora, to dosłownie fizjologia. Ale poza tym jest jeszcze ta zbiorowa uwaga setek ludzi skupionych w jednym miejscu. Czy ktos z was probowal kiedys medytowac przed spektaklem albo sprawdzac swoje czakry po wyjsciu z teatru? Ciekawi mnie co sie wtedy obserwuje.
matko kochana, ja zawsze cos czuje na spektaklach ale mysłałam ze to poprostu emocje z fabuły 😮 Raz byłam na operze (Carmen) i po wyiscu miałam taka dziwna energie ze nie moglam spac. Teraz mysle ze moze to bylo cos wiecej? Jak sprawdzic czy to energetyczne a nie po prostu podniecenie z przedstawienia?
hmm, moim zdaniem teatr i opera to miejsca gdzie energie sie skumulowaly przez lata. wyobrazcie se ze ta sama scena widziala setki tysiecy ludzi z roznym ladunkiem emocjonalnym. strach, zachwyt, lez sporo. to musi cos zostawiac. byłam w starym teatrze w krakowie i przy wejsciu na widownie miałam taka nagle zimnosc na ramieniu, ale sala byla ciepla. nie wiem co to bylo ale nie zapomnalam.
No dobra,ale tu trzeba troche przyhamowac. Zimo na ramieniu w starym budynku to moze byc przeciag albo klimatyzacja. Nie kazde fizyczne odczucie to energia subtelna. Mam wrazenie ze na takich tematach ludzie bardzo szybko przypisuja wszystko do pola energetycznego, a to nie jets dobre podejscie bo potem gubimy te naprawde ciekawe rzeczy za szumem. Co innego jest ten opis Antka ze zmiana pola przy wejsciu aktora - to brzmi inaczej, bardziej jak obserwacja a nie interpretacja odczucia fizycznego.
Własnie, ta gestosc obecnosci to cos o czym myslalem. nie chodzi o technike aktorska bo mozna miec swietna technike i byc energetycznie pustym. A mozna miec aktora ktory technicznie nie jets perfekcyjny ale kiedy stoi na scenie - wszyscy patrza na niego. To sie nazywa w teatrze charyzma ale ja mysle ze to jest dosłownie praca z polem. Widzialem raz aktora ktory robil minimalnie - stal, mowil cicho - a w srodku widowni bylo tak cicho ze slyszalem swoj oddech. Co to jest jesli nie energia?
przepraszam za wejście z buta ale chce zapytac z innej strony. czy wy mowicie ze aktorzyprzed wyjsciem na scene robia cos konkretnego energetycznie? bo czytałem o technikach koncentracji przed spektaklem i to brzmi troche jak ta wasza praca z polem. tylko ze oni nazywaja to skupieniem a nie energia. to to samo czy inna rzecz?
przeglądam całość od góry z ciekawoscia... chciałam zapytac o cos innego. czy widownia tez ma wplyw? mam na mysli - czy 500 osob patrzacych z uwaga robi cos ze spektaklem? bo mi sie wydaje ze czasem spektakl „zyje” a czasem nie i mysle ze to tez zalezy od publicznosci, nie tylko od aktorow.
moim zdaniem to wlasnie jeden z ciekawszych aspektow. Aktorzy mowia o tym otwarcie - dobra widownia „gra” z aktorem. Zla sala ubija spektakl nawet jak aktorzy sa swietni. Z perspektywy energetycznej mozna to rozumiec jako pole zbiorowe ktore albo wspiera albo blokuje przeplyw. Zastanawiam sie czy ktos z was probiwal swiadomie wysylac energie do aktora podczas spektaklu, zeby sprawdzic czy to zmienia odbior. to brzmi dziwnie ale ciekawi mnie czy ktos ma takie doswiadczenie.
hej,to ciekawy watek. ja powiem tak - bylm raz na spektaklu i miałem póżniej dziwny sen tej nocy, jakbys był jeszcze w tej historii ale jako ktos inny. czy to moze byc ze pole ze spektaklu zostaje z człowiekiem? zapytam glupio ale czy to trzeba jakoś oczyscic pozniej?
Sen po silnym przezyciu kulturalnym to normalna rzecz, psychika przetwarza materiał emocjonalny. Nie trzeba od razu myslec o oczyszczaniu, chyba ze masz poczucie ze cos „przylepilo” sie do ciebie i nie odpuszcza przez dluzszy czas. Jeden dziwny sen to nie jest sygnał alarmowy. Natomiast co do pytania Rozalki - czestotliwosci glosowe i czakry to temat na osobny watek, bo mozna sie tam bardo zaglebic. Krotsza odpowiedz: tak, jest sporo materialu o tym ze niskie dzwieki wibruja przy nizszych czakrach, a sopran przy wyzszych. Ale jak zwykle diabeł tkwi w szczegolach i nie kazda opera to samo.
mysle ze wazna rzecza jest jeszcze przestrzen. stare teatry maja inne pole niz nowoczesne budynki. 🙂 była kiedys w nowym centrum kultury, wszystko szklane i beton, i energia tam juz nie ta sama. teatr dramatu ktory ma 100 lat i setkmi ludzi ktory krzyczal i plackal - to zupelnie inne srodowisko. nie wiem czy to tylko psychologia czy naprawde pamiec budynku ale roznica jest
co do pamieci budynkow - to akurat dobrze udokumentowane w tradycjach geomancji i feng shui, miejsce absorbuje energie z wydarzen ktore sie w nim odbywaly. stare teatry sa pod tym wzgledem naprawde wyjatkowe bo masz setki lat intensywnych emocji w jednym miejscu. Ale tu jets tez druga strona - jesli w danym miejscu dziadly sie rzeczy trudne, konflikty, tragedie (a w teatrach to bywa) to to tez zostaje. nie kazde stare miejsce jest przyjemne energetycznie.
zastanawiam sie nad tym co napisal Zbyszek o pamieci budynkow. ok, teatr absorbuje energie przez lata, to rozumiem. ale czy to dziala tylko w jedna strone? znaczy - czy mozna tez to pole wyczysc, zresetowac jakos? bo jak budynek nosi w sobie setki lat dramatow i lkow, to chyba nie wszystko tam jest pozytywne
byłam w wielu miejscach gdzie czułam sie nieswojo i przewaznie byl powod: smrod, ciemno, hałas albo zla pamiec o tamtym miejscu. nie potrzebuje „pamieci energetycznej budynku” zeby to wytłumaczyc. nie mowie ze was przekonam, tylko ze te pytania sa zasadne.
hej... sluchalem tego watku od jakiegos czasu i mam pytanie bo mnie to naprawde ciekawi. czy mozna sie jakosc PRZYGOTOWAC zanim pojdzie sie do teatru? jakies centrowanie, intencja, cos zeby bardziej „odbierac” ten spektakl energetycznie? czy to wogole ma sens czy brzmi glupkowato
o tak, to ma sens! ja jak jade na cos waznego to po prostu przez chwile w samochodzie siedze w ciszy zanim wyjde. szczerze mówiąc, to nie jets zadna technika, po prostu przestawiam sie. i rzeczywiscie inaczej wtedy odbiera sie spektakl, jest bardziej intensywnie jakos
o jejku, wracajac do watku o glosie operowym i czakrach, bo Rozalka zapytala i nikt za bardzo nie odpowiedzial. sa systemy pracy z dzwiekiem, np. mantry w tradycjach wedyjskich, ktore wprost łaczą czestotliwosci dzwiekowe z centrami energetycznymi. opera nie jest zbudowana z taka intencja, ale duzy zakres czestotliwosci i tak oddzialywa fizycznie na cialo. czy to czakry czy reakcje nerwowe - cialo i tak cos z tym robi
mysle ze nie chodzi tylko o czestotliwosc ale tez o to co aktor czy spiewak w ten glos wklada. nie ma co ukrywać, moze byc techniczne piekny sopran i zimny jak kamien, i moze byc chropowaty glos z takim ladunkiem ze cię rozklada na czesci. pole energetyczne spiewaka chyba idzie razem z dzwiekiem
chce tu cos doprecyzowac bo pojawilo sie kilka rzeczy naraz. tradycje pracy z dzwiekiem jak nada joga rozrozniaja „ahata nada” (dzwiek fizyczny, ktory mozna uslyszec) od „anahata nada” (dzwiek wewnetrzny, nieslyszalny). w kontekscie opery mowimy o tym pierwszym, czyli o fizycznych wibracjach ktore faktycznie oddzialuja na cialo. natomiast przypisywanie konkretnych glosow konkretnym czakrom jets wiecej systemem symboli niz opisem mechanizmu. mozna go uzywac jako mapy ale nie jako opisu fizycznego prawa
a u mnie mam pytanie do Izoldki bo napisala ze jeden dziwny sen po spektaklu to nie jets problem ale kiedy juz jest problem? jak długo takie „przylepienie sie” moze trwac i jak to rozpoznac ze cos jednak sie przylepiło a nie ze poprostu mi spektakl siedzial w glowie 😉
ojej, to jets cos co mnie interesuje bo ja bardzo czesto mam intensywne sny po filmach albo ksiazkach, nie tylko teatrze. czy to znaczy ze jestem bardziej „podatna” na te energie? czy to dobrze ze tak bardzo absorbuje te klimaty?
czytam to od rana i mam jedno pytanie bo nie bardo lapie. czy to co wy nazywacie polem energetycznym aktora to jets cos co aktor swiadomie buduje i kontroluje,czy to wychodzi samo?? bo jak slucha sie aktorow w wywiadach to oni mowia o pracy i rzemiosle, nie o energii. chce dobrze zrozumiec o czym mowimy.
moim zdaniem to naprawde kluczowe pytanie i odpowiedz jets - rozmaicie. sa aktorzy ktory pracuja z energia swiadomie, znaja techniki, centruja sie, intencjonalnie buduja pole. i sa tacy ktorzy robia to instynktownie nie wiedzac ze to „energia” - poprostu wchodza w stan skupienia ktory daje ten efekt. wynik bywa podobny, drogi rozne. Grotowski, o ktorym wspomnialem wczesniej, bardo swiadomie pracowal z ciałem i obecnoscia jako zrodlem oddzialywania.
wracam do watku o widowni bo Ewunia pytala o to duzo wczesniej i chce dodac cos z innej strony. pracuje troche z runami i wiem ze intencja grupy dziala inaczej niz intencja jednej osoby - sa tradycje ktore celowo zbieraja ludzi o podobnej intencji zeby wzmocnic dzialanie. widownia w teatrze niema wspolnej intencji, jets chaotyczna. ale moze ten chaos tez cos robi?? cos jak szum energetyczny
aktorzy jak najbardziej to czuja, rozmawialem z jednym ktory pracowal lata w teatrze i mowil ze po 5 minutach pierwszego aktu wiadomo czy widownia „jets” czy jej „niema”. mowil ze dobra widownia jakby daje energie z powrotem, zla wyciaga i nie oddaje. 😉 to jest dokladnie opis pola zbiorowego, tyle ze slownii aktorski a nie energetyczny.
to co piszecie o zbiorowym polu widowni troche mi przypomina koncerty. byłam raz na bardo malym koncercie, z 50 osob w malej sali i energia tam była zupelnie inna niz na duzych. bardziej intymna ale tez jakby bardziej „naładowana”. nie wiem czy to kwestia przestrzeni czy ludzi.
