znaczy konkretnie mi sie zdarzylo cos takiego z bransoletka po cioci. probowalam z nia medytowac i kompletnie nie moglam sie skupic, jakby cos ciagnelo uwage w zla strone. nie wiem czy to znaczy ze „przeszkadzala” ale na pewno nie pomagala. w koncu odlozylam i wzielam swoj wlasny kamien i od razu bylo normalnie. przypadek? moze. ale zastanawia mnie czy to moglo byc wlasnie to o czym mowicie z ta „gestoscia”
ale chwila, bo to co Dreamweaver_J opisuje mozna tez tlumczyc zupelnie inaczej. branskoletka po cioci to jest ladunek emocjonalny, tesknotna, smutek, wszystko co wiaze sie z ta osoba. I to moze rozpraszac uwage podczas medytacji bez zadnej energii per se. po prostu mózg dostaje sygnał „hej tu jest wspomnienie” i jedzie. to nie jest argument ani za ani przeciw przechowywaniu energii przez przedmiot
Eh, ok Sigilia60 ale jeśli to ćwiczenie bada psychologię percepcji a nie energię, to co tak naprawdę sprawdzamy? że ludzie konsekwentnie myślą że coś czują? bo to akurat nie byłoby zaskakujące. mam wrażenie że ta rozmowa lubi uciekać od oryginalnego pytania, czyli: czy przedmioty fizycznie się zmieniają. a to jest coś konkretnego i sprawdzalnego
kurcze właśnie siedzę i trzymam swój ametyst któremu już jakiś czas nadaję energię i zastanawiam się czy ja też bym wyczuła że jest „mój” gdybym go między innymi schowała i losowo brała. tzn nie wiem czy bym trafiła. może bym trafiała losowo i sama nie wiedziałabym że losowo. to jest ta pułapka którą Bukowa opisywała wcześniej. nie mam jak sama siebie sprawdzić uczciwie
o właśnie Ulka96 ja mam ten sam problem z samosprawdzaniem. jak ma sie sprawdzic ze sie wyczuwa wlasny przedmiot jak sie wie ktory to jest? nie da sie samemu siebie zaslepic. to by musial ktos inny to ustawic
No dokładnie tu mamy trochę błędne koło. żeby sprawdzić uczciwie potrzebujesz kogoś kto ustawi próbę tak żebyś nie wiedziała. ale ta osoba też musi być „ślepa” na twoje reakcje żeby nie pomagać nieświadomie. to jest całkiem trudne do zorganizowania prywatnie. nie mówię że niemożliwe, ale wymaga naprawdę dobrej woli po obu stronach i dyscypliny
hej, wracam do Dreamweaver_J bo jej pytanie mnie siedzi w głowie. czy ktoś miał tak że stary przedmiot dosłownie przeszkadzał w pracy? bo ja miałam kiedyś z pierścionkiem gdzie czułam nieustanne rozproszenie i w końcu musiałam go po prostu wyjąć z pokoju. i dopiero wtedy mogłam robić co planowałam. to chyba jest odpowiedź tak 🙂
no dobra ale to co Agatka.x opisuje z tym „cięższym” uczuciem przy własnym przedmiocie kupionym w ciężkim czasie, to brzmi poprostu jak warunkowanie. przedmiot jest skojarzony ze złym okresem, więc wywołuje ten sam stan emocjonalny. klasyczny odruch warunkowy, psy Pawłowa. po oczyszczeniu zmieniasz też swoje nastawienie do przedmiotu, więc efekt się zmienia. nie trzeba energii żeby to wyjaśnić
ok to jest uczciwa riposta. ale między „nastawienie ma wpływ na nasze odczucia” a „przedmioty przechowują energię” jest jednak przepaść. pierwsze jest udokumentowane, drugie jest hipotezą. zgadzam się że kontekst ma znaczenie, tylko kłócę się z mechanizmem
Ludzie a wracając do tego mojego zegarka, zastanawiam się teraz nad czymś innym. Komecik mówiła o „usiadaniu” z przedmiotem zanim się go użyje. ale co to w praktyce znaczy? bo to brzmi sensownie ale nie do końca wiem co miałbym robić. po prostu trzymać i czekać? czy jest jakiś konkretny sposób
nie ma jednego przepisu i każdy kto ci powie że jest, kłamie albo upraszcza. ale bazowo chodzi o to zeby nie wchodzic w przedmiot z oczekiwaniami i planem. trzymasz, oddychasz, pozwalasz żeby wrażenia przychodziły same. to jest inne niż aktywne wyczuwanie czy czytanie. bardziej pasywna obserwacja. czas? kilka minut, może kilkanascie. bez zegarka
a co z przedmiotami z internetu albo antykwariatów gdzie w ogóle nie wiadomo skąd pochodzi? bo to chyba inna sytuacja niż zegarek z rodziny gdzie jest jakaś historia. kupuję czasem stare rzeczy i nie mam pojęcia co z nimi zrobić energetycznie
ooo to ciekawe co Sigilia60 mówi bo sama mam kilka starych rzeczy z pchlego targu i zawsze sie zastanawialam czy to dobrze ze nie wiem nic o poprzednim wlascicielu. teraz mysle ze moze nie jest tak zle jak myslalam 🙂
a właśnie, bo ja się nad tym zastanawiam od kiedy Sigilia60 napisała o tych śladach bez znajomej historii. mam taką starą broszkę z pchlego targu i ona jest wyraźnie noszona, ma starcia na metalu, jakieś drobne rysy. i teraz pytanie: czy te fizyczne ślady to jest właśnie ta „historia” którą można odczytać? tzn czy stan przedmiotu coś mówi o tym co przeżył?
Zaglądam tu o fizycznych śladach i mam pytanie które mi siedzi: a co z przedmiotami które POWINNY mieć ślady a ich nie mają? np ktoś mówi że jakiś amulet był intensywnie używany przez lata , a on wygląda jak nowy. czy to znaczy że jest „pusty” energetycznie? bo tu fizyka i energia mogłyby się rozjechać w przeciwne strony
kurcze, to co Glifmistrz napisał to mnie zastanowiło, bo mam kamień który jest wygładzony od dotykania ale nie wiem czy to „moje” wygładzenie czy poprzednich właścicieli, kupiłam używany. i teraz jak mam z nim pracować to nigdy nie wiem czy wyczuwam historię którą ja znam czy coś zupełnie obcego. to chyba jest właśnie ten problem o którym mówił Nekromanta71 z tymi przedmiotami bez historii?
to pytanie Nekromanta71 jest w sumie kluczowe dla całej dyskusji. oczyszczenie energetyczne i fizyczny stan to dwie różne warstwy. po oczyszczeniu przedmiot nie staje się nowy, ma nadal swoje slady. i tak jak mowilam wcześniej o „usiadaniu” z przedmiotem, to właśnie wtedy mozesz rozróżnić co jest twoim odbiorem fizycznych cech a co jest czyms subtelniejszym. ale żeby to rozróżnić trzeba mieć trochę praktyki w cichym słuchaniu
dobra ale ja wracam do pytania Ezoterykow ktore troche zginelo, bo to co Komecik opisuje jako „usiadanie z przedmiotem” to rozumiem w teorii ale bardzo chcialabym wiedziec jak to konkretnie wyglada. bo mowisz ze masz trzymac i nie miec oczekiwan, ale jak ktos dopiero zaczyna to chyba zawsze ma jakies oczekiwania? jak to wogole wylanczyc
o, ta analogia Agatki.x mi się podoba! bo ja to opisałabym podobnie tylko trochę inaczej - dla mnie to jest jak kiedy wchodzisz do pokoju w którym coś się niedawno wydarzyło. nie wiesz co, ale jest jakaś reszta w powietrzu. i przy przedmiocie masz albo tę resztę albo nie. nie pytasz aktywnie, po prostu jesteś i albo coś zostaje albo nie
