Hipolit, wlasnie to mnie od poczatku gryzie w tym temacie. bo moje najsilniejsze doswiadczenie bylo w tej mazurskiej kaplicy ktora opisywalem, a bylem tam z prawie zerowym nastawieniem, poprostu zatrzymalem sie bo bylem zmeczony i szukalem miejsca zeby usiasc. Zadnych wielkich oczekiwan. I wlasnie wtedy to uderzylo najmocniej. Jakby wlasnie brak nastawienia pozwolil mi to poczuc bez filtrow.
Szeptun to klasyczne! Najsilniejsze przeżycia energetyczne mam zaawsze kiedy nie szukam,kiedy jestem poprostu obecny a nie nastawiony na odbieranie. Jak człowiek przychodzi z nastawieniem „teraz poczuję cos mocnego” to często blokuje sam siebie. A jak wchodzisz z pustą głową to przestrzen rozmawia z toba sama. to chba coś mówi też o mechanizmie tych miejsc.
no dobra ale mnie zastanawia cos innego w tym co napisal Walenty - ze najsilniej sie czuje jak sie nie szuka. To troche podwaza caly sens jezdzenai do miejsc sacrum z intencja prawda? bo jesli nastawienie blokuje, to moze lepiej wchodzic do kazdego zwyklego budynku bez nastawienia i tez cos poczujemy?
Nikodem trafił w coś waznego i cieszę się że ktoś to w końcu powiedzial. Cały ten wątek o nastawieniu vs energia miejsca jets moim zdaniem niezwykle śliski. nie twierdzę że nic niema w tych miejscach, ale uczciwość naukowa wymaga żeby przyznac ze odroznienie „energia miejsca” od „mój własny spokojny stan” jest praktycznie niemożliwe bez kontrolowanego eksperymentu
no i tu mamy clou dyskusji. Seba kontra Zofijka to jets ten spor ktury kreci sie w kolko od strony 1. Czy ktos ma jakis KONKRETNY argument poza „czulam” i „zbiorowa sugestia”?? bo czytam to wszystko od jakiegos czasu i oba obozy mowia to samo tylko innymi slowami
Antosik, pytasz o konkret, to dam ci konkret historyczny. Wiele miejsc kultu jest zbudowanych na liniach geomantycznych, skrzyzowaniach żył wodnych, anomaliach magnetycznych - to jest mierzalne. Kwestia czy to wlasnie to czujemy to osobna sprawa, ale materialne podłoże istnieje. Starożytni budowniczowie nie wybierali miejsca przypadkowo i nie wybierali go ze wzgledow estetycznych.
jeszcze o tym co mowil Roch o opuszczonych kosciolach - czy ktos wie jak sie zachowac energetycznie kiedy wchodzi do takiego miejsca? bo Kalikst pisał o entitych i teraz troche sie boje ze ten kosciolek w mojej okolicy ktorego szukam moze byc wlasnie taki. jak rozpoznac ze miejsce jets „czyste” zanim wejdzie sie glebi?
Hazel nie strasznale tak, nie kazde opuszczone miejsce jets opanowane. pisalem ze to mozliwe a nie ze tak zaawsze jest. ale Inkantka ma racje z tym progiem, to dobra wskazowka. ja jeszcze zawsze patrze na zwierzeta bo psy i koty ktore tam wchodza bez stresu to dobry znak.
ojej to jets ciekawy watek z tymi opuszczonymi kosciolami bo ja ostatnio bylam przy takiej starej kaplicy cmentarnej i w srodku nie weszlam ale stalam w drzwiach i czulam cos bardo dziwnego,nie zlego ale jakby czas sie zatrzymal, ciezkie powietrze i spokoj jednoczesnie. czy to jest ten „smutek zawieszony w czasie” o ktorym pisala Ubiorek?
to co piszecie o emocjach zostawianych w miejscach jest niesamowite, bo wychodzi na to ze koscioly i świątynie to swoiste archiwum ludzkich przeżyć. 😉 i mnie ciekawi czy są miejsca gdzie ta energia jest mieszana, raz podniosła raz ciężka, i jak to wpływa na człowieka ktory tam wchodzi bez przygotowania?
Ewunia, jak najbardziej sa takie miejsca i to jest chyba najczestszy przypadek. byłam w jednej katedrze gdzie w jednej nawie czułam spokój i lekkość, a w bocznej kaplicy przy jakims ołtarzu bocznym bylo tak ciężko ze wyszłam po minucie. Potem sie dowiedzialam że przy tej kaplicy były odprawiane jakies bardo dramatyczne nabożeństwa podczas wojen, pogrzeby zbiorowe itp. Nie twierdzę ze to jest dowód ale zbieżność jest uderzajaca.
o tym co mowi Cyla z tymi różnymi energiami w jednym budynku to mam podobnie!! w jednym kościele gdzie bywałem dzieckiem zaawsze miałem wrazenie ze lewa strona od oltarza jets zimna i nieprzyjemna a prawa normalna. nikt mi nigdy nie wierzył ze to nie jest wyobraźnia bo budynek był symetryczny. dopiero jak zacząłem więcej czytać to dotarlo do mnie że to mogło mieć sens energetyczny a nie bylem poprostu dziwnym dzieckiem :D.
Heliodor masz racje ze to trudno rozdzielic ale ja sie zastanawiam czy to rozdzielanie jest w ogole potrzebne. bo jesli akustyka, geomantia i skumulowane modlitwy razem tworza energie miejsca, to moze to sa po prostu rozne skladniki jednej rzeczy a nie konkurencyjne wyjasnienia. choc rozumiem ze dla kogos kto chce konkretow to brzmi jak wymijanie odpowiedzi
to co szeptun mówi o roznych składnikach jednej rzeczy bardzo mi się podoba, bo ja wlasnie tak to czuje. kiedy wchodze do kosciola to nie analizuje czy to geomantia czy modlitwy, to jets PO PROSTU coś co jest tam razem wymieszane i nie da sie tego rozdzielić. jak zupa - nie wiesz co dokladnie smakujesz ale smak istnieje i tyle. czy ktoś jeszcze ma tak ze analiza psuje samo doswiadczenie miejsca?
wracam do tego co Cyla mowila o różnych energiach w jednej katedrze - to mnie bardzo zastanawia, bo byłam ostatnio w jednej większej bazylice i naprawdę nawy boczne były ZUPEŁNIE inne niz glowna. przy glownym oltarzu czułam taki spokoj i jakby skupienie, a w jednej z bocznych kaplic dosłownie zrobilo mi się niedobrze i wyszłam. czy to może mieć coś wspolnego z czakrami? bo zastanawiam się czy różne miejsca aktywuja różne centra energetyczne
przy bocznych kaplicach to trzeba brać pod uwagę że często były tam pochówki, szczególnie w starszych kościołach. pod posadzką albo w murach. to zostawia ślad energetyczny który jest bardzo odmienny od przestrzeni przeznaczonej do modlitwy. to nie jest ani dobre ani złe, po prostu inny rodzaj energii - stacjonarna, gęsta, ciężka. niedobrość którą czułaś Ewunia to mogło być właśnie to
Niezapominajka,ale skad wiesz ze pochowki zostawiaja „slad energetyczny”? to jets twierdzenie empiryczne czy tylko tradycja? bo akurat ta konkretna kaplica mogla byc nowo wybudowana,bez zadnych pochowkow, i ktos by i tak poczul „gestosc”. skad pewnosc ze przyczyna jest taka a nie inna
Antosik, dobra, rozumiem twój punkt ale w takim razie co proponujesz jako alternatywę? poczekać aż naukowcy zbadają każdą kaplicę? przez ten czas zwykli ludzie maja poprostu ignorować swoje odczucia? praktyczna bioenergoterapia działa na obserwacji i weryfikacji przez doświadczenie, nie przez papier w laboratorium.
a ja mam pytanie troche z boku tej dyskusji - czy ktos wie czy kościoły różnych wyznań maja inne rodzaje energii? bo byłam i w katolickim i raz w prawosławnym i to bylo ZUPEŁNIE inne uczucie. w prawosławnym jakies bardziej gęste i złote jak bym powiedzieała, intensywniejsze, a w katolickim spokojniejsze. moze to ikony i świece?
Hazel, tak, to jest cos co wiele osób opisuje. Różne tradycje liturgiczne przez wieki wypracowały rozne formy kultu, inna muzyke, inne zapachy (kadzidlo inaczej stosowane), inne materiały i kolory. To wszystko kumuluje się przez pokolenia. Prawosławne koscioly sa też czesto ciemniejsze, z wieksza ilością zlocen i kopcącymi lampkami, to fizycznie zmienia przestrzeń.
Hazel to ciekawe co mowisz bo ja raz bylem na nabozenstwie buddyjskim w takim centrum medytacyjnym i tam energeia byla zupelnie inna niz w kosciolach chrzescijanskich. spokojniejsza i jakby bardziej pozioma,nie pnaca sie do gory. jakby kierunek energii byl inny. glupie porownanie ale chrzescijanski kosciol to strzala w gore a buddyjski zendo to taki rozlany spokojny staw. niewiem czy to dobrze opisuje.
Kalikst to nie glupie porownanie wcale,ja dokladnie tak samo to odczuwam! ta energia w kosciolach jest taka... pionowa? jakby chciala wychodzic przez szczyt,przez te wysokie sklepienia. a jak bylam w jednym miejscu gdzie medytowali buddysci to bylo bardziej jakby osiada sie w sobie w dol zamiast leciec do gory. to na prawde ciekawe ze kierunek morze byc inny.
Kalikst Lunatia - o tym kierunku energii to myslalem juz od dawna ale nie wiedzialem jak to ubrac w slowa. morze to ma cos wspolnego z tym na czym dana tradycja sie skupia? jak chrzescijanie modla sie do boga PONAD nimi to energia idzie w gore, a jak buddysci szukaja oswiecenia wewnatrz siebie to energia jets bardziej wewnetrzna i przytulona do ziemi? czysto moja teoria ale jakos mi to gra.
Roch, to co mówisz ma podstawy w tym jak różne tradycje rozumieją przestrzeń sacrum. Kościoły gotyckie dosłownie projektowano żeby oko i uwaga wędrowały w górę, ku niebu. Świątynie wschodnie i miejsca medytacji często są niższe, bardziej horyzontalne, skupiające. To nie przypadek i to wpływa na to czego doświadcza ciało i umysł w środku. Czy to „energia” w sensie bioenergii czy architektura oddziałująca na psychofizjologię - zostawiam otwarte.
przepraszam że wchodzę, raczej czytam ten wątek i dużo jest ponad moją głową, ale mam głupie pytanie - jeśli energia kościoła pochodzi głównie z modlitw ludzi którzy tam bywali, to czy nowy kościół wybudowany rok temu ma w ogóle jakąś energię? i skąd by ta energia przyszła?
dobra, skoro Onyksowa mówi że to jak puste płótno, to mam kolejne głupie pytanie - czy da się tę energię jakoś „przyspieszyć”? jak nowy kościół ma lata do nabrania tej głębi, to co z kaplicami prywatnych domów czy takimi miejscami gdzie ktoś poprostu zaczął modlić się regularnie? czy to działa tak samo?
Fluorytka to akurat ciekawe pytanie bo ja tez sie nad tym zastanawialem, wiesz jets taka kaplica prywatna w mojej okolicy gdzie gosposia ponoc modli sie codziennie od 30 lat i jak tam wchodzisz to jest... cos tam jest, naprawde. nie stary kosciol ale cos czuc.
