Hej,chcialam zapytać o bioenergoterapię w kontekście lęku i takiego ogolnego napiecia psychicznego. Chodzi mi o to czy ktoś z was miał jakieś doswiadczenia z tym tematem i czy rzeczywiście poczul różnicę? Bo czytalam że bioenergoterapeuta morze pracować z czakrami i aura i że to ma pomagać na psychikę, ale nie wiem jak to wgl dziala od strony praktycznej. Czy to jak idzie sie do takiego kogos to od razu jest jakiś efekt czy trzeba kilku sesji? Pytam bo mam ostatnio spory problem z niepokojem i szukam różnych opcji 🙂
U mnie bioenergo bardo pomoglo wlasnie na napięcie, takie chroniczne, kture czulem w klatce piersiowej i barkach. po pierwszej sesji było troche dziwnie, jakby coś się ruszyło ale spokój przyszedl dopiero po drugiej albo trzeciej. terapeutka mówiła ze czakra splotowa była mocno zablokowana i że to właśnie ona odpowiada za ten rodzaj leku. Więc raczej nie nastawiaj sie na jeden raz i gotowe. Chociaż zalezy pewnie od osoby i od terapeuty.
No niewiem, szczerze. Chodzi mi o to ze takie twierdzenia o „zablokowanej czakrze” brzmią ladnie ale skad ktokolwiek wie ze to wlasnie to? Nie mam nic przeciwko bioenergoterapii jako takiej bo byłam raz na czymś podobnym ale ta pewnosc z jaka terapeuci czasem mowia „tu masz blok, tam masz blok” troche mnie zastanawia. Skad to wiedzą dokładnie?
Słuchajcie, pracuję z kamieniami i kartami od lat i muszę powiedzieć że bioenergo to zupełnie inna para kaloszy jeśli chodzi o lęk. Miałam klientkę, opowiem wam, która przychodziła do mnie po interpretacje tarota i przy okazji okazało się że jest pod takim ciągłym napięciem że drżały jej ręce przy tasowaniu. Zaproponowałam jej żeby spróbowała bioenergo u kogoś zaufanego i po jakimś czasie napisała do mnie że to był strzał w dziesiątkę. Ale ona chodziła systematycznie, z tego co pamiętam ze cztery czy pięć sesji przez dwa miesiące. Więc moim zdaniem to nie jest coś na jeden raz.
A to znaczy że samo oczyszczanie aury to za mało na lęk? Bo słyszałam że aura jak jets brudna to przyciąga złą energię i przez to można czuć niepokój. Pytam bo sama ostatnio strasznie się boję różnych rzeczy i nie wiem od czego zacząć, może najpierw ta aura?
czytam Wasze wpisy i chce dodać że moim zdaniem bioenergo dziala najlepiej gdy idzie razem z jakas pracą własną. ja rownolegle robiłem medytacje,skupialem się na oddechu przed snem i jakoś to razem dało efekt. Sam bioenergoterapeuta to za mało jeśli człowiek pozniej wraca do tych samych wzorców myślenia i napięcia. Znacie to??
ojejku, haha, to dobre porównanie z tym błotem Cezary. Powiem wam co ja na to: znam kilka osób które skorzystały z bioenergo stricte bo miały silny lęk i nie chciały od razu iść do psychologa. U jednej to rzeczywiście była tymczasowa ulga i wróciło po jakimś czasie. U drugiej zostało. Różne przypadki, trudno generalizować. Ale żadna z nich nie siedziała z założonymi rękami między sesjami.
Zatrzymajcie się chwilę. Widzę że rozmawiacie o tym jak działa bioenergo ale nikt nie powiedział wprost o czym jets lęk od strony energetycznej. to wazne bo to zmienia całe podejście. Lek jako stan psychiczny to nie to samo co stres czy napięcie mięśniowe, chociaż wszystkie trzy mogą mieć wspólne zrodlo energetyczne. Co konkretnie was boli albo dokucza? bo na tej podstawie mozna cokolwiek powiedziec.
Hmm,ja mam takie pytanie moze troche z boku ale mam wrazenie ze moj lek jest bardo zwiazany ze snami. Snie strasznie czesto rzeczy niepokojace i budze sie z tym napieciem ktore pozniej trwa caly dzien. czy bioenergo ma cos wspolnego ze sfera snow czy to juz zupelnie inna dzialka? Zastanawiam sie czy to by mi pomoglo
Dobra ale wracając do sedna bo trochę odpłynęliśmy: czy ktos z was ma doswiadczenie z bioenergoterapia przy diagnozie, czyli ze ktos byl u psychologa czy psychiatry i RÓWNOlegle chodził na bioenergo? Bo to mnie interesuje najbardziej. Czy to sie wogole łączy czy terapeuta psychologiczny patrzy krzywo?
o kurcze, czytam ta rozmowę od poczatku i mam pytanie do osob które chodziły na sesje, morze troche głupie ale muszę zapytać: czy tam jets jakas rozmowa z terapeutą przed tym dotykaniem czy nakładaniem rak czy on od razu zaczyna pracować? Bo nie wiem jak to wygląda w praktyce i trochę się boje ze bede stac jak słup i nie wiem co robić 🙂
Nadzieja, nie ma głupich pytań w takiej rozmowie. Z mojego doświadczenia zwykle jest krótka rozmowa na początku, terapeuta pyta o samopoczucie, co dolega, czego szukasz. Potem prosisz się żebyś usiadła albo położyła i zaczyna pracę. Nie musisz nic robić specjalnego, tylko postarać się rozluźnić. Niektóre osoby dużo czują podczas sesji, inne prawie nic a efekt i tak jest. Więc się nie martw.
czytam po kolei i sam mam pytanie kture mi chodzi po głowie: a czy bioenergo moze zaszkodzić? Chodzi mi o to czy można dostać za duzo energii albo cos sie moze rozregulować? Pytam serio, nie ironicznie
Dobra, Bard76 poruszyl ciekawy watek z tym rozregulowaniem, ale mnie bardziej ciekawi co innego: czy ktos mial tak ze po sesji czul sie przez kilka godzin jakby troche pijany albo rozkojarzony??? Bo slyszalem od znajomego ze po pierwszej sesji szedl do domu i mial wrazenie ze nogi go nie trzymaja, nie doslownie ale jakby taki stan odplywania. To normalne czy sygnal ze cos poszlo nie tak?
Przepraszam ale ten „przepływ energii jako wyjasnenie dla sennosci” to mnie zaawsze troche bawi bo rownie dobrze moze to byc zwykly efekt relaksacji. polozysz sie na kozetce, ktos robi cos powoli nad toba przez godzine, cisza, spokój. No to sie odpręzasz i masz mgtę. Nie trzeba od razu tłumaczyć to jakims przepływem.
a mogę zapytać, to morze głupie, ale czy podczas sesji można zasnac? bo jak przelatuję to jeszcze razze jets cisza i spokoj i ktoś nad tobą pracuje to się zastanawiam czy to wypada czy to przeszkadza terapeucie.
oj to dobrze że mozna zasnac bo ja na pewno bym zasnela haha. Ale mam takie pytanie do wątku z tym lękiem bo o tym jest właściwie ten temat: czy ktoś wie ile mniej więcej sesji potrzeba żeby poczuć różnicę przy lęku? Bo nie chcę iść raz i myśleć że nie działa jak może po prostu trzeba więcej.
Wala, to jets pytanie na które nie ma jednej odpowiedzi i każdy kto mówi ci „trzy sesje i będziesz ok” kłamie albo upraszcza. z tego co obserwuję u różnych osób to bywa że jedna sesja robi dużą różnicę przy jednorazowym silnym napięciu, a przy głębszym lęku ktury trwa miesiącami albo latami może to być proces na kilka miesięcy. Naprawdę zależy od osoby i od tego skąd ten lęk się bierze.
Zapisałam sobie tę rozmowę bo mam podobny problem i chcę to potem porównać z tym co przeczytam gdzie indziej. Ale mam jedno konkretne pytanie do osób z doświadczeniem: czy terapeuci bioenergetyczni mówią na sesji CO robią i dlaczego,czy raczej pracują w milczeniu? Bo zastanawiam się czy to nie jest ważne żeby wiedzieć co się dzieje.
Hej ale czy placebo przy leku to faktycznie tak zly wynik? Tzn. rozumiem argument intelektualnie ale jesli ktos wychodzi ze stresu po sesji i lepiej spi to czy na prawde wazne jest czy to bylo cos energetycznego czy tylko relaks i efekt oczekiwania? mowie serio,pytam bo sam niewiem jak o tym myslec
kurcze ta rozmowa zrobiła się trudna haha, ale w dobrym sensie!!! Właśnie o to mi chodzilo kiedy zakladalam ten watek. bo sama nie wiedzialam czy iść na bioenergo zamiast albo obok czegoś innego. To co piszecie o tym że mozna łączyć rozne rzeczy wydaje mi się chba najbardziej sensowne. Ale mam pytanie do tych co próbowali: czy powiedzieliście psychologowi że chodzicie na bioenergo i jak on zareagował?
a wracajac jeszcze do tych snow ktore poruszalam wczesniej bo nie dostalam pelnej odpowiedzi, to czy ktos wie czy jets jakas konkretna technika w bioenergo ktora skupia sie na nocy?? Tzn. nie wiem jak to powiedziec ale czy mozna „ustawic” ochrone na czas snu a nie tylko na sesje?
