No dobra, wchodzę w ten wątek z kartami bo go wywołaliście. Czyści się nową talię nie dlatego że „zbiorowa energia tysięcy ludzi”, tylko dlatego że tarot to sposób projekcji i chcesz żeby reagowało na ciebie, nie na poprzedniego właściciela czy przypadkowego kupującego w sklepie. To jest praktyczny powód, nie mistyczny.
okej to rozumiem i dziekuje, ale mam następne pytanie bo nie daje mi spokoj. Jak zaznaczam markerem to czy ten marker cos zmienia? Tzn chemia tego markera, kolor, cokolwiek. Bo czytałem kiedyś że kolory maja energie i niebieski to cos innego niz żółty.
Kolory mają udowodnione działanie psychologiczne, to jest fakt naukowy. Badania środowisk biurowych, szpitalnych, wieziennych. Tyle że to nie jest „energia koloru”, tylko wpływ fal świetlnych na układ nerwowy i hormony. Wiec nie musimy wychodzić poza fizykę żeby wyjaśnić dlaczego niebieski uspokaja. Czemu zawsze trzeba dodawać do tego energie subtelną?
Wracając do mojego eksperymentu z notatkami, ktury opisywałem wcześniej. Zrobłem kolejną sesję i tym razem celowo wziąłem kartke zadrukowaną z jednej strony i pisałem na czystej. nie wiem czemu ale bylem przez cały czas przekonany ze ta kartka jest „brudna” energetycznie przez ten druk. I efekt był gorszy niz przy czystej. Pytanie do Was: czy sam efekt placebo jest tu interesujacy? Bo coś jednak zadziałało.
Hej, ja z innej beczki trochę. Dużo tu mówiliście o papierze, zeszytach, kartach. A co z książkami? Bo jak się zastanowić to stara książka przez którą przeszły setki rąk powinna być zupełnie naładowana, prawda? Ktoś ma doświadczenie z „czytaniem” starej książki zanim się ją przeczyta, znaczy energetycznie? 😛
A wlasnie, ten eksperymet z antykwariatem to sensowny pomysl. Ja akurat mam ten problem z ta jedna ksiazka o ktorej pisałam - nie wiem NIC o jej historii i jednoczesnie nie moge sie do niej przekonać. Nie ma historii w tle, nie ma wspomnień, po prostu ksiazka i to uczucie odpychania. Wiec moze to nie zawsze chodzi o narracje ktora znamy?
Mam pytanie które może być głupie ale zapytam: czy jest jakaś różnica energetycznie między papierem drukowanym a odręcznym pismem w kontekście takich właśnie starych przedmiotów? Bo modlitewnik pisany odręcznie to jedno, a drukowany maszynowo to drugie. Czy ktoś to czuje inaczej?
Palimpsest to świetne słowo na to. Właśnie tak to czuje z tymi kartkami do których wracam po czasie. Widzę siebie sprzed kilku tygodni w tym co napisałem i jest w tym coś więcej niż tylko treść. To jest trochę jak czytanie własnego śladu. 🙂
czytam ten watek od dluzsego czasu i zastanawiam sie nad jedna rzecza. jak sie robi notatki do nauki to zazwyczaj sie ich pozniej nie dotyka wiele razy, sprawdza raz przed egzaminem i tyle. czy to znaczy ze te kartki „wygasaja” jak ich nie uzywamy? tzn czy energia sie utrzymuje bez kontaktu?
no właśnie to mnie zastanowiło bo ostatnio trafiłem na notatki z liceum i było cos dziwnego, jakas taka presja jakby, niewiem jak to nazwac. nie sentyment tylko bardziej cos fizycznego prawie. ale moze to tylko stres który pamieta ciało a nie kartka. chyba ciężko mi ocenić czy to rozrózniam
