Chciałam poruszyć temat który mnie od jakiegoś czasu chodzi po głowie, bo widzę że mało kto o tym mówi konkretnie. Czakra zewnętrzna - czyli ten ośrodek który działa poza ciałem fizycznym, jakby w polu auralnym. Mówię tu o pierwszej czakrze w jej aspekcie zewnętrznym, bo większość ludzi myśli tylko o tym co siedzi przy kości ogonowej i na tym kończy temat. A to jest tylko połowa obrazka. Ten zewnętrzny aspekt to coś w rodzaju anteny - zbiera informacje z otoczenia, z ziemi, z pola elektromagnetycznego. Ktoś tu pracuje z tym świadomie albo to dla wszystkich nowość?
To ciekawy kierunek i rzadko poruszany. Sama kiedy pracuję z pierwszą czakrą to zawrze skanuje oba poziomy - i ten wewnętrzny (przy kręgosłupie, baza) i ten zewnętrzny który jakby rozciąga się w dół i na boki poza ciało. Ale mam pytanie do ciebie - jak ty to odczuwasz fizycznie, że jesteś właśnie w tym zewnętrznym a nie wewnętrznym? Bo to bywa mylące.
Ojej, nigdy nie słyszałam o czymś takim jak zewnętrzna czakra... to znaczy wiedziałam że aura to kilka warstw ale żeby pierwsza czakra miała ten dodatkowy aspekt poza ciałem to dla mnie nowosc. Czy to jest opisane gdzieś konkretnie, w jakiejs książce, bo chętnie bym poczytała więcej o tym żeby lepiej zrozumieć?. wybacz, nie zgadzam sie kompletnie.
Chcę tu wtrącić małą uwagę bo ten temat łatwo się rozmywa. Pojęcie „czakra zewnętrzna” nie jest standardowe w klasycznym systemie siedmiu czakr - tam pierwsza czakra jest po prostu muldharą, zakorzenioną w ciele. To co opisujecie to bardziej rozszerzone modele, np. z prac Barbarry Ann Brennan albo innych współczesnych autorów którzy dokladali dodatkowe warstwy do systemu. Nie mówię że to zle, ale warto wiedzieć skąd pochodzi ta konkretna koncepcja, żeby nie mieszać tradycji.
No wlasnie, tu jest mój problem z tym tematem. Jak zaczynamy mówić o „zewnętrznej czakrze” to pojawia się pytanie - gdzie są granice? Jeśli każda czakra ma aspekt zewnętrzny, to ile ich w sumie mamy? 14? 21? widziałam systemy z ponad 100 czakrami i każda kolejna autorka coś dokłada. W którym momencie przestaje to być spójny system a zaczyna być po prostu zbior dowolnych koncepcji? 😉
wchodzę bo czytam od kilku minut i mam pytanie trochę z boku. to pole zewnętrzne pierwszej czakry ma jakies polaczenie z kamieniami uziemiajacymi? bo np czarny turmalin czy obsydian działają wedlug wielu osob wlasnie na polu a nie bezposrednio na ciele. ciekawi mnie czy to jest ta sama strefa o ktorej mowicie
Bardzo dziękuję za te wyjaśnienia, naprawdę! Chciałam zapytać jeszcze o jedną rzecz - czy ta zewnętrzna część czakry może być uszkodzona albo zablokowana niezależnie od wewnętrznej? Znaczy czy można mieć wewnętrzną w miarę okej a zewnętrzną bardzo zaburzoną, albo odwrotnie? Bo zastanawiam się nad sobą, bo zdaje mi się że w teorii z ziemią to nie jest u mnie najgorzej, ale coś mi nie gra w tym jak funkcjonuję na co dzień...
a jak w ogóle sprawdzić czy to zewnętrzne pole działa jak trzeba? da się to jakos wyczuć samemu czy tylko terapeuta to zrobi?
dobra więc żeby nie gadać w kółko - czy ktoś może podać JEDNO konkretne ćwiczenie które działa na to zewnętrzne pole i powiedzieć jak po nim sprawdzić czy coś się zmieniło? bo dotąd mamy: wizualizacje korzeni, boso na trawie, kamienie. to jest moim zdaniem za mało żeby powiedzieć że pracujemy z czymś konkretnym a nie z własną wyobraźnią
no i właśnie tu jest pies pogrzebany. „obserwujesz czy zmieniło się samopoczucie” - ale na samopoczucie wpływa tysiąc rzeczy w ciągu godziny. zjadłam kanapkę, weszło słońce przez okno, przestałam myśleć o problemie bo skupiłam się na ćwiczeniu. skąd wiem że to pole a nie po prostu efekt skupienia uwagi na ciele?
to jest stary spór i nie rozwiążemy go tu w jednym wątku. ale dodam tylko tyle - w tradycjach które znam mapa energetyczna nie jest teorią naukową którą trzeba udowodnić, to jest język opisu doświadczenia. tak jak nuty nie są muzyką ale bez nich trudno ją przekazać. pytanie czy zewnętrzna czakra „istnieje” jest jak pytanie czy nuta C istnieje. zależy co rozumiemy przez istnienie
okej ale ja mam problem z całą tą rozmową, bo weszłam zeby zrozumieć co to jest ta zewnętrzna czakra i nadal nie wiem 😉 mamy filozofię istnienia map, tradycje szamanskie, Brennan, kamienie. a podstawowe pytanie - co to jest i jak działa - jakoś ciągle ginie w dyskusji
bardzo dziękuję za to podsumowanie, naprawdę pomogło mi się odnaleźć w tym wątku! chciałam jeszcze zapytać - czy ta zewnętrzna czesc może być przeciążona? bo rozumiem blokadę, ale czy można mieć stan w którym jest jakby za dużo tej ziemskiej energii? nie wiem czy dobrze myślę... 🙁
a czy to nie jest tak że te osoby ktore ciągnie do zbierania kamieni i kryształów właśnie maja tą zewnętrzną czakrę bardzo aktywną? bo mam koleżankę co nie może przejść obok sklepu z mineralami bez kupowania i ona jest BARDZO uziemiona, twarda, praktyczna, ale tesz trudno jej odpuścić jakąkolwiek sprawę
wchodzę tu bo temat kamieni i zewnętrznej czakry mnie zainteresował. po latach praktyki z litoterapią - kamienie ziemne jak hematyt, turmalin, obsydian działają według mnie inaczej niż np. ametyst właśnie dlatego że ich wibracja trafia do tej zewnętrznej warstwy zakorzenienia a nie wnika do środka ciala. praca z hematytem przy stopach to zupełnie inne odczucie niż noszenie go na szyi. te same kamienie, inne działanie w zależności od miejsca. to pasuje do modelu o którym tu mówicie
a jak długo trzeba trzymać hematyt przy stopach żeby poczuć różnicę? bo miałam raz sesję gdzie terapeuta kładła mi kamienie przy nogach i faktycznie coś czułam ale nie wiedziałam jak to nazywać
ja miałam raz takie doświadczenie przy chodzeniu bosą nogą po mokrej glebie w lesie, coś jakby przepływ przez stopy w górę, nie ciepło ale takie... nie wiem jak to opisać, jakby ziemia mnie wciągała lekko. to było intensywniejsze niż na trawie czy piasku. czy to może być właśnie kontakt z tym zewnętrznym polem?
to co opisujesz jest bardzo charakterystyczne dla kontaktu z tym polem. gleba, szczególnie wilgotna, ma wyraźniejszy ładunek elektryczny i być może dlatego to odczucie jest mocniejsze niż na suchych nawierzchniach. nie znam badań które to potwierdzają od strony biofizycznej, ale obserwuję to regularnie u osób po sesjach w terenie. wilgotna ziemia wydaje się „bardziej dostępna” dla tego typu odczuć
hej, wchodzę z konkretnym pytaniem bo troche ćwiczę uziemienie od jakiegoś czasu i mam pewien problem. robię te ćwiczenia boso, mam wrażenie że coś czuję, ale następnego dnia wszystko wraca do poprzedniego stanu jakby nic nie zostało. czy to normalne że to zewnętrzne pole się tak szybko „resetuje” albo nie utrzymuje stanu?
dobra, to mam jeszcze jedno pytanie do tej regularności - czy pora dnia ma znaczenie? bo mnie najłatwiej rano wyjść boso, ale czytałam gdzieś że wieczór jest lepszy dla uziemienia bo energia ziemi inaczej „pracuje”. czy to prawda czy bzdura?
pora dnia to jeden z tych tematów gdzie każdy mówi co innego i szczerze nie widziałam żadnego spójnego wyjaśnienia dlaczego akurat wieczór miałby być lepszy. intuicja mi mówi że skoro i tak chodzi o regularność, lepiej robić to wtedy kiedy realistycznie się zrobi, nie wtedy kiedy teoria mówi że trzeba
zgadzam się z tym podejściem. w Brennan ani u innych autorów których znam nie ma wyraźnego wskazania na porę. to co widuję w różnych źródłach to raczej: rano lepiej na aktywację i energetyzowanie, wieczór na oczyszczenie i rozładowanie. ale przy zewnętrznej czakrze pierwszej to rozróżnienie jest moim zdaniem drugorzędne - ważniejsze jest samo połączenie z glebą czy trawą
czytam tą rozmowę od jakiegoś czasu i mam pytanie moze troche z boku - czy ktos tu ma jakies dane albo chociaz osobiste obserwacje co konkretnie sie zmienilo po tym regularnym uziemieniu? nie w sensie „czuję lepszy przepływ” tylko cos bardziej konkretnego, mierzalnego. sen, nastroj, cos takiego
hej, troche wchodze w ten spor filozoficzny bo faktycznie jest ciekawy, ale chcialam zapytac o cos bardziej praktycznego - czy jest jakas roznica miedzy uziemieniem przez stopy a uziemieniem przez dlonie? bo widzialam cwiczenia gdzie sie klada rece na ziemi i zastanawiam sie czy to w ogole trafia do tej samej czakry czy do czegos innego 😮
o rany, to jest no właśnie, o to chodzi i trochę zaniedbany temat. z mojego rozumienia - ręce to głównie czakra serca i czakry dłoni, a uziemienie przez stopy to inna linia. stopy są w systemie energetycznym „wyjściami” dla czakry podstawy, więc kontakt stopami z ziemią bezpośrednio angażuje to pole o którym rozmawiamy. dłońmi można się połączyć z glebą ale to jest jakby inna rozmowa z ziemią, mniej uziemiająca a bardziej poznawcza - tak to czuję 🙂
a ja mam pytanie troche z innej strony - czy ta zewnetrzna czakra moze byc rozna u roznych ludzi rozmiarowo? bo odnosze wrazenie ze ktos kto calym zyciem jest mocno „w ziemi” (rolnik, ogrodnik, ktos kto duzo chodzi boso) ma wieksze to pole niz np biurowy czlowiek ktory latami nie dotyka trawy
to logiczne założenie i intuicyjnie bym powiedziała że tak - ta część pola energetycznego kształtuje się przez praktykę i styl życia, podobnie jak każda inna. ale nie spotkałam wiarygodnych opisów jak to zmierzyć. Barbara Brennan pisze ogólnie o tym że pola są dynamiczne, ale szczegółów porównawczych nie pamiętam
