Dumam nad tym nad czymś od jakiegoś czasu i nie mogę znaleźć dobrej odpowiedzi. Pracuję z energią od kilku lat, głównie przy czakrach i bioenergoterapii, i zauważyłem coś dziwnego. Czasem kiedy próbuję przekierować energię u klienta albo u siebie podczas medytacji, to jakby czuć opór. Nie przepływ, nie blokadę w sensie zastoju, ale coś jakby aktywny opór. Jakby pole nie chciało się zmienić. I teraz mam pytanie do was: czy to wogóle możliwe, żeby energia miała coś w rodzaju własnej woli? Albo czy to my sami stawiamy opór i nie zdajemy sobie z tego sprawy? Bo te dwie rzeczy to zupełnie różne mechanizmy i nie wiem jak to rozroznic
Hm, to ciekawe że to opisujesz jako aktywny opór, a nie blokadę. Ja bym zaczęła od pytania: jak odróżniasz to w praktyce? Bo jak dla mnie energia nie ma woli w sensie świadomym. To raczej my nadajemy jej ten charakter przez własną interpretację doznań. Jak czujemy opór, to może to po prostu silniejszy wzorzec energetyczny który jest tam od dawna i nie chce się ruszyc, bo jest głęboko zakorzeniony. To nie znaczy że się buntuje, to znaczy że jest... utrwalony?
O, właśnie trafiłam na ten temat i muszę powiedzieć że sama z tym się zmagam od dłuższego czasu. Słuchajcie, miałam klientkę, starszą panią, która przychodziła do mnie trzy razy i za każdym razem jak próbowałam oczyścić jej aurę w okolicach splotu słonecznego, to jakby moje ręce odpychało. Serio, fizyczne odczucie jak przy magnesach o tych samych biegunach. I ta klientka sama mówiła że nie chce się zmieniać, bo boi się kim będzie jak straci swój ból. I właśnie tu mnie uderzyło: czy ten opór pola to nie był jej opór? Czy to jej wewnetrzna decyzja (nieświadoma!) przełożyła się na to pole wokół niej?
To co opisuje Goździkaa to klasyczny przypadek i jest na to termin w pracy z energią: pole odzwierciedla stan właściciela. Nie buntuje się. Reaguje. To duża różnica i warto ją rozumieć zanim się pójdzie dalej z taką pracą. Energia nie ma intencji, ma właściwości. To my przypisujemy jej wolę, bo tak łatwiej opisać doznania. Natomiast to co czujesz jako „opór” to najczęściej skondensowany wzorzec emocjonalny, który osoba nosi od lat i który dosłownie zmienił swój charakter energetyczny. Jest gęsty, lepki, zastany. I tak, to może być odczuwalne jak odpychanie.
Ale jesli pole odzwierciedla stan wlasciciela, to czy można je wogóle zmienić bez zgody tej osoby? Bo jak ta klientka Goździkaa nie chciała się zmieniać, to może wlasnie dlatego nic nie szło? Mam takie wrażenie że jest jakas granica której nie powinno się przekraczać, nawet jeśli niby chcemy pomóc.
no wlasnie to jest pytanie kluczowe moim zdaniem. bo czytam tutaj i wszyscy mowia ze opor to cos psychologicznego, ze to klient sie broni itd. ale chwila, bo ja mialem sytuacje gdy pracowalem sam ze soba, nikt inny nie byl zaangazowany, i tez czulem cos takiego. wiec skad wtedy bral sie ten opor? sam ze soba? to ciekawy problem i nie wiem czy da sie go tak latwo zbyc
Przepraszam że wchodzę z takim przyziemnym pytaniem, ale mam wrazenie że rozmowa idzie trochę za szybko do wniosków. Czy ktoś z was próbował sprawdzić kiedy ten opór się pojawia i czy jest powtarzalny w podobnych warunkach? Bo jak to ma być realna obserwacja, to powinna dać się jakos uchwycić. Mam na myśli: czy ten opor pojawia się zawrze przy tej samej czakrze, w podobnych sytuacjach, o podobnej porze? Albo czy jest losowy? Bo to by dużo mówiło o jego naturze.
Jest jeszcze jeden aspekt o którym nikt tu nie wspomniał. Energia która długo jest nieużyta albo zablokowana nie zostaje w miejscu. Ona... przekształca się. Zbita, stara energia emocjonalna, szczególnie z centrum solarnego, może z czasem zmienić swoją „gęstość” i dosłownie trudniej jej się ruszyć. Nie dlatego że ma wolę, ale dlatego że zmieniła stan. Trochę jak woda która zamienia się w lód. Ten lód nie chce być wodą, bo jest lodem. Dopiero jak dostarczysz ciepła...
ale czy jest jakaś technika która to przyspiesza? bo czytam to wszystko i rozumiem teorię ale nie wiem jak to zrobić praktycznie. czy jest coś konkretnego co można zastosować żeby ten opór przelamac szybciej
Pytanie o szybkie przełamanie oporu to trochę jak pytanie o to jak szybko schudnąć nie zmieniając nic w życiu. Rozumiem niecierpliwość, ale opór energetyczny który trwa latami nie znika po jednej technice. I dobrze że nie znika, bo to by oznaczało że coś na siłę przemieszczono bez prawdziwej przemiany. Techniki są, są wizualizacje, oddech, praca z dźwiękiem, ale to narzędzia do otwierania drzwi, nie wyważania ich.
okej ale czy to „fermentowanie” ma jakieś granice? bo jak czytam takie opisy to zawsze brzmi jakby im dluzej leży tym gorzej. ale czy jest jakiś moment kiedy ta energia po prostu się neutralizuje sama, bez interwencji? czy ona wogóle moze wygasnąć? bo jeśli nie, to trochę ponure 😀
Nie wygasa. Zmienia formę. Można ją porównać do wody która nie znika - zamarza, paruje, wraca jako deszcz. Energia emocjonalna której nie przetworzono może osiąść w ciele jako napięcie, może wyjść w snach, może pojawić się jako powtarzające się sytuacje życiowe. Nie znika, bo nie ma gdzie. Zmienia nośnik.
o kurcze, to tłumaczy mi coś co od dawna czułam ale nie umiałam nazwać. jak nie przerobie czegoś emocjonalnie to to wraca w innej postaci. ostatnio mialam taki okres że wszystko mi szło nie tak i dopiero potem połączyłam że to był czas kiedy coś blokowałam w sobie świadomie. ale jak rozumieć tę zmianę nośnika - to dosłownie chodzi o ciało?
ale jak to rozpoznać że to wlaśnie to, a nie zwykły pech albo przypadek? bo ja jak słyszę „powtarzający się scenariusz” to się zastanawiam czy nie szukamy wzorców tam gdzie ich nie ma. nie mowie że tak jest, ale skąd wiadomo
Właśnie, notatki to naprawdę klucz. Ja odkryłam że mój „opór” przy gardle zniknął po tym jak zaczęłam mówić głośno o jednej sprawie którą trzymałam dla siebie latami. Przypadek? Może. Ale że niezależnie wróciło mi to kilka razy kiedy znowu coś tłumiłam, to już trudno mi nazywać przypadkiem. Ale żebym to zobaczyla to musiałam mieć zapisane daty i okoliczności.
ojej, granica między fizycznym a energetycznym jest mniej ostra niż się wydaje. Napięcie mięśniowe to też energia, tylko zamknięta w tkance. Pytanie nie brzmi „czy to fizyczne czy energetyczne” tylko raczej „od czego się zaczęło i co to podtrzymuje”. Ciało i pole to nie dwa osobne systemy, to jedno. xD
Zablokowane często daje ciepło albo pulsowanie kiedy go dotkniesz, jakby reagowało na uwagę. Nieużyte bywa bardziej zimne i jakby obojętne, nie boli ale jest ciężkie. Ale to nie jest reguła, tylko moje obserwacje. Każde ciało mówi trochę inaczej i nie polecam szablonów.
no dobra, przyznam że nie mam na to pewnej metody. jest pewna różnica w doznaniu ale no tak, zgadza się że to subiektywne. może zbyt pochopnie to sformułowałem
czytam tę rozmowę od początku i jest niesamowita, ale mam takie proste pytanie bo troche się gubię - czy energia która się „buntuje” i ta która jest „nieużyta” to wogóle ten sam temat? bo mi się wydaje że to dwa różne pytania i może dlatego rozmowa idzie w kilka stron naraz
