Chciałam poruszyć temat który pewnie nie dla wszystkich jest oczywisty, a mnie od jakiegoś czasu bardzo interesuje. Chodzi o energię w materialach edukacyjnych, konkretnie w kartkach, zeszytach, grafikach które dziecko (albo dorosły) dostaje do nauki. Czy ktoś w ogóle zastanawia się nad tym, że każdy papier który trafia do ucznia ma swoje pole energetyczne? Że grafika narysowana z intencją może dosłownie wpływać na to jak człowiek przyswaja wiedzę? Pracuję z energią od kilku lat i zauważyłam wyraźną różnicę między materiałami „martwymi” a tymi, do ktorych ktoś wkładał świadomą uwagę podczas tworzenia. Ciekawa jestem czy ktoś tu mial podobne spostrzeżenia, bo to temat który rzadko pojawia się w takim kontekście. 🙂
O, to ciekawe. Nigdy nie myślałam o zeszytach czy kartkach z zadaniami w ten sposób. A co rozumiesz przez to „martwe” materiały? Chodzi o masowo drukowane podręczniki czy o coś innego? Bo jesli tak to przez moje dziecko przeszło chyba z tonę takich martwych rzeczy 🙂
Hmm, bóg raczy wiedzieć czy dobrze rozumiem. Znaczy kartka z zadaniami matematycznymi ma jakieś pole? Serio pytam, nie ironicznie, bo trochę mi to nie mieści się w glowie. mam na myśli, że okej, rozumiem że na przykład kryształ czy talizman ma jakąś energię bo jest naturalny, ale zwykły papier drukowany w fabryce?
Przepraszam że się wtrącę, ale czy to trochę nie jest tak, że ładna grafika po prostu estetycznie lepiej się ogląda i dlatego dziecko chętniej się uczy? Nie musielibyśmy tutaj chyba mówić o polach energetycznych, zwykła psychologia to tłumaczy... albo się mylę?. moze sie myle, tylko mnie to nie przekonuje...
Moim zdanem oba te wyjasnienia mogą być prawdziwe jednocześnie. Estetyka i pole energetyczne to nie muszą się wykluczać. Piękna grafika piękna bo ktos włożył w nia uwage i dobre intencje - i dlatego pole jest inne. Nie rozumiem dlaczego jedno musi przekreślac drugie. :/
Ja to powiem tak, bo mam taką historyjkę z własnego życia. Miałam koleżankę ktora uczyła małe dzieci i robiła własnoręcznie fiszki, takie kolorowe z obrazkami, siedziała nad nimi wieczorami i na prawdę wkładała w to serce. dzieci z jej grupy miały zupełnie inny stosunek do nauki niż rówieśnicy którzy mieli tylko szare ksero z podręcznika. Czy to energia? Nie wiem. Ale coś tam było, naprawdę.
Wahadło mierzy ruchy dłoni, nie pole energetyczne kartki. To trochę jak powiedzieć że termometr mierzy nastrój. Nie podważam że ktoś wkłada serce w to co robi i że to ma efekty ale mieszanie tego z bioenergoterapią i „papierowym polem” to już jest skok przez przepaść.
A ja mam pytanie praktyczne bo teoria to teoria. Jeśli ktoś tworzy materialy edukacyjne, to co konkretnie można zrobić żeby „naładować” je dobrą energią? Medytacja przed pracą? Konkretne intencje? Bo to brzmi jakby dało się to zastosować w praktyce i ciekawi mnie jak.
Okej, to z tymi kolorami jest ciekawe bo czytałam coś o psychologii koloru i tam też mówią podobne rzeczy, że żółty poprawia koncentrację. ale tam to jest neurobiologia a nie czakry. Czy tutaj to działa przez ten sam mechanizm czy inny? 🙂
Tak naprawde kolory działają jednocześnie na poziomie fizycznym i energetycznym, bo każda barwa ma swoją wibrację i częstotliwość. Neurobiologia bada ten sam fenomen co bioenergoterapia tylko różnymi metodami. Zresztą kolory przypisane czakrom to nie jest przypadek, to wiedza wypracowana przez tysiące lat obserwacji. Żółty to czakra splotu słonecznego, centrum intelektu i woli, jasne że wspomaga naukę.
Hej, przepraszam że może głupie pytanie, ale czy to znaczy że jak ktoś drukuje materialy dla dzieci i jest przy tym zestresowany albo smutny to te materiały mogą być jakoś szkodliwe? Serio pytam bo mam małą siostrę i teraz trochę mi się to w głowie kręci.
eh, no właśnie, bo ja miałam taką sytuację w podstawówce, pani od polskiego kompletnie nie lubiła swojej pracy, to było widać na kilometr. I pamiętam że jej lekcje były jakieś takie... przytłaczające. Szare. Nawet zeszyty do jej przedmiotu miałam takie jakby cięższe, to głupio brzmi ale tak to czułam. A pani od muzyki uwielbiala to co robi i jej nuty, kartki z tekstami, wszystko bylo jakoś inne.
No i tu wychodzi kolejny problem. Przepisywanie działa bo angażuje więcej zmysłów i wzmacnia ślad pamięciowy - to jest wytłumaczone przez kognitywistykę. Nie potrzebujemy żadnego pola energetycznego żeby to wyjasnic. Zdaje mi się że bioenergoterapia dokleja sobie wyjaśnienia do rzeczy które już maja inne, sprawdzone wyjaśnienia
Tekst sam w sobie jest nośnikiem energii na kilku poziomach. Słowa mają wibrację, intencja autora jest zapisana w wyborze słów, rytmie zdań. To nie musi być kolor. Możesz mieć bardzo nasyconą energetycznie kartkę czarno-białego tekstu jeśli ktoś pisał ją z pełną uwagą i troską. A mozesz mieć kolorową ilustrację zrobiona byle jak przy kawie i papierosie, która jest energetycznie plytka.
hm to trochę zmienia myślenie o tym co robię. Robię plansze do nauki angielskiego dla kolegi, teraz się zastanawiam czy powinienem jakoś inaczej do tego podchodzić. Czy jak po prostu lubię to co robię i nie jestem przy tym zdenerwowany to wystarczy, czy trzeba coś robić świadomie? 😮
Rytual nie musi być skomplikwany. Ja przed każdą ważną pracą po prostu zatrzymuje się na chwile, biorę kilka oddechów i wyobrażam sobie osobę dla której to robię. To jest cały rytuał. Piec minut maksymalnie. I czuje ze to co potem powstaje jest inne niz jak siadam i od razu zaczynam klepać bez zastanowienia :/
Hmm, a mam takie pytanie może trochę z boku, bo mi się to kręci w głowie od jakiegoś czasu. Czy to pole energetyczne z kartki może się z czasem rozładować? Znaczy, czy stara książka ulubionego autora, taka z którego ona wychodziła z energią i miłością, może po latach być już „pusta”? Czy energia gromadzi się i nie zanika?
O, to jest naprawdę ciekawe pytanie. Bo mam w domu stare modlitewniki po babci i naprawdę czuje z nich coś zupełnie innego niż z nowej książki. Nigdy nad tym tak nie myślałam ale może wlasnie to jest powód?
Jest w tym coś głębszego niż tylko zapis intencji. Przedmiot długo używany przez człowieka staje się czescia jego historii, splata się z nim niewidzialną nicią. książka modlitewna babci nie niesie tylko jej energii, niesie też wszystkie chwile kiedy po nią sięgała, jej ból, jej nadzieję, jej skupienie. To nie jest ładunek który można odczytać wolą, to jest odciśnięty ślad całego życia. Takie rzeczy nie „rozładowują się” tak po prostu.
Dobra, ale znowu wchodzimy na ten sam most. Modlitewnik po babci „czujesz inaczej” bo on należał do babci i masz z nim wspomnienia. Twój mózg reaguje na skojarzenia, zapachy, wygląd. to jest psychologia wspomnień, nie pole energetyczne. Można to sprawdzić dając ten modlitewnik osobie która nie wiedziala że jest po kimś bliskim i zobaczyć czy też go „poczuje”. Założę się że nie
Dobra ale te badania to zbadają kiedy? Bo za każdym razem wychodzi to samo: „nie ma badań”. to może zróbmy badania zamiast ciągle mówić że ich nie ma? Rozumiem sceptycyzm ale takie ciągłe powtarzanie że czegoś nie zbadano to nie jest argument przeciwko temu że coś istnieje, tylko że nikt się jeszcze tym nie zajął. 😉
ojejku.. a ja wlaśnie próbuję coś przetestować po tym wątku i mam pytanie. Robiłem odręczne notatki do projektu i celwoo przy jednej sesji byłem skupiony i spokojna muzyka, przy drugiej wszystko mi się waliło, telefon dzwonił, kawa się wylala. Efekt jest taki że notatki z dobrej sesji po prostu łatwiej mi się czyta ale niewiem czy to energia czy po prostu ładniejszy charakter pisma bo byłem spokojniejszy. Czy ktoś miał podobne porównanie?
Słuchajcie, wchodze tutaj trochę z boku bo dopiero czytam wątek od początku i mam takie pytanie może nieco naiwne. wszyscy mówią o energii w kartkach i zeszytach, ale co z materiałami cyfrowymi? Jak robie notatki w telefonie to czy one tez maja jakas energie, skoro nie ma tam fizycznej reki na papierze? Bo ucze sie z PDF i zawsze czuje ze mi gorzej to wchodzi niz z ksiazki ale nie wiedzialem dlaczego.
Ale chwila, nie rozumiem czegoś. Mówicie że papier przechowuje energię dlatego że jest materialny i fizyczny. Ale ekran telefonu też jest fizyczny, elektrony skaczą, coś się dzieje materialnie. dlaczego papier jest lepszym nośnikiem energii niż elektronika? To nie brzmi dla mnie jako logiczny argument, raczej jako preferencja dla starych technologii.
okej to ja sie pytam poważnie bo naprawde nie wiem: jak papier „wchłania cieplo dloni” to czy kartka wydrukowana na drukarce tez zbiera energię jak ja po niej jeżdze reka? Bo zaznaczam podkreślam i piszę na marginesach kiedy sie uczę i zawsze mi sie wydawało ze mam lepszy kontakt z tym materiałem niz jak tylko czytam. ale nie mam pewności czy to energia czy po prostu skupienie.
Hej, czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam pytanie może głupie, ale nie mogę przestać o tym myśleć. Mówicie o energii w kartkach i zeszytach ale co z kartami tarota? One są też papierowe, recznie trzymane, często mają w sobie dużo intencji osoby która z nimi pracuje. Czy to nie jest ten sam mechanizm tylko bardziej świadomy?
Karty tarota to dobry przykład, ale jest jeden niuans który chcę dodać. Zwykła kartka z notatkami i karta tarota różnią się jednym zasadniczym elementem - intencją przy wytwarzaniu. Karta tarota zanim trafi w twoje ręce przeszła przez intencję artysty, wydawcy, i przez zbiorową energię tysięcy ludzi którzy z danym talia pracowali. Notatka z chemii ma tylko twoja niechęć do chemii. To nie jest ta sama klasa nośnika.
