Dobra, to jest pytanie które mnie teraz zatrzymuje, bo muszę się zastanowić. Przychodziło stopniowo, przez jakieś kilka miesięcy. Najpierw ciepło w dłoniach, potem coś jakby mrowienie, potem bardziej wyraźna różnica między miejscami na ciele gdzie energia „szła” a gdzie nie. I ta jałowość którą teraz czuję jest różna od tego co czułam na samym początku ćwiczeń. Wtedy byłam po prostu… jeszcze nie nauczona? Teraz jest inaczej. Jakbym była nauczona, wiedziała co ma być, ale tego nie ma.
no właśnie, to rozróżnienie które opisuje Celestyna jest kluczowe i mam wrażenie że zbyt szybko przechodzimy dalej. „Wiedziała co ma być, ale tego nie ma” to jest bardzo precyzyjny opis i znam go z własnej praktyki. To nie jest brak umiejętności, to jest cisza tam gdzie wcześniej był sygnał. I to jest zupełnie inny problem niż brak wrażliwości od zera.
okej ale jak sie upewnic ze sygnał naprawde był a nie sie nam wydawalo? mam na myśli ze po kilku miesiącach ćwiczeń mozna sie nauczyć spodziewac sie pewnych doznań i potem je wytwarzać, troche jak z efektem placebo? pytam bez złośliwości, sama sie tym meczyłam
Tak, były takie momenty. Pracowałam z koleżanką, ona mi nie mówiła gdzie czuje napięcie, a ja to wyczuwałam rękoma. Kilka razy mi się zgadzało. Nie za każdym razem, ale dość często żeby nie wyglądało na przypadek. Właśnie dlatego ta obecna cisza jest dla mnie tak dziwna, bo wiem że to nie była wyłącznie autosugestia.
To, o czym piszesz, z koleżanką to jest jeden z tych punktów kontrolnych które rzeczywiście coś mówią. Mam pytanie innego rodzaju - czy w tym okresie kiedy wszystko działało, pracowałaś regularnie z tą koleżanką albo z kimś innym? I czy ta regularność zniknęła mniej więcej w tym samym czasie co jałowość?
włączam się bo czytam ten wątek od początku i jakoś mi to umkneło ale chcę zapytać o coś prostego - Celestyna, czy próbowałaś w tym jałowym okresie pracy z jakimś kamieniem, np. turmalin albo czarny obsydian? bo słyszałam ze te kamiennie pomagają przy odblokowaniu i zastanwiam sie czy ktoś to tutaj próbował
nie polecam niczego zaocznie, bo nie wiem co jest źródłem tej jałowości. To jest właśnie sedno - najpierw diagnosis, potem kamień czy cokolwiek innego. Kamień dobrany na chybił-trafił to trochę jak branie losowych witamin bo „może pomoże”.
Wracam do tego co pisała Wozka o regularności pracy, mam podobne pytanie ale od innej strony - czy ta jałowość zaczęła się w jakimś konkretnym czasie że tak powiem, zewnętrznie? czyli zmieniło się coś w życiu, praca, relacje, przeprowadzka? bo u mnie zablokowanie czakry plecowej zaczęło się dokładnie po jednej sytuacji w pracy i jak to połączyłam to wszystko nagle miało sens
to jest ciekawe co mówisz o kolejności. Czasem kiedy pole zaczyna tracić energię, pierwsze co robimy to wycofujemy się z praktyki, jakby instynktownie, a potem myślimy że wycofanie spowodowało blokadę. Ale to mogło być odwrotnie. Czy jest cokolwiek co pamiętasz że działo się wcześniej, zanim poczułaś że coś nie gra?
chcę tutaj powiedzieć jedno i nie jest to złośliwe. Zauważam że rekonstruujemy historię wstecz żeby pasowała do wyjaśnienia. To jest bardzo naturalne dla ludzkiego umysłu, ale to jest też znane w psychologii jako „hindsight bias”. Nie twierdzę że jałowość energetyczna nie istnieje, ale proszę żebyśmy nie traktowali każdego wspomnienia jako dowodu na określoną przyczynę.
mam pytanie może nie na temat ale mnie to nurtuje od jakichś dwóch stron tej rozmowy, mianowicie czy ta blokada albo jałowość to coś co można mieć nie wiedząc o tym? to znaczy czy ktoś kto nigdy nie ćwiczył bioenergii może też mieć zablokowane pole i po prostu żyć z tym nie zdając sobie sprawy?
Iwo, krotko: tak, oczywiscie. Wiekszosc ludzi nie wie nic o swoim polu energetycznym i zyje z roznymi blokami cale zycie. W tej tradycji to sie zreszta uwaza za bardzo powszechne. Pytanie jest troche jak „czy mozna miec napiecia miesniowe nie wiedzac o tym”, tak, mozna, i wielu ludzi tak zyje dopoki ich ktos nie dotknie i nie poczuje ze tu jest problem.
wlasnie wpadlem na ta dyskusje i wciagnelem sie, fajny watek. Mam inne pytanie do Celestyny - napisalas ze rano jest najgorzej a wieczorem czasem jest przeblysk. Czy probowalas zrobic jakies cwiczenie wlasnie wieczorem, kiedy jest ten przeblysk, zamiast rano kiedy jest cisza? wydaje mi sie logiczne zeby „lapac” te chwile kiedy cos drga
szczerze? nie, nie próbowałam, bo te przebłyski są takie nieoczekiwane że zanim zdążę się zebrać to już ich nie ma. To nie jest jak zapalenie się lampki że teraz ćwiczę, to bardziej nagle poczuję coś przez chwilę i już. Może powinnam być na to bardziej czujna i gotowa, ale jak byc gotową na coś czego nie wiem kiedy się pojawi
no to moze zamiast czekac na ten wieczorny przeblysk, sprobuj miec cos pod reka - notes, krotkie cwiczenie ktore mozna zrobic w 2-3 minuty. nie musisz sie „zbierac”, po prostu jak to przyjdzie to od razu kladniesz rece gdzies i sprawdzasz czy cos jest. czy myslisz ze ten przeblysk to jest w ogole kontrolowalne czy za kazdym razem losowe?
Gniewko, to jest dobre pytanie i szczerze nie wiem. Jakbym miala powiedziec uczciwie, to chyba troche losowe, ale moze tez zalezy od tego co robilam wczesniej. Teraz jak sie zastanawiam, to te przeblyski chyba zdarzaja sie jak jestem juz troche zmeczona ale nie bardzo, tak po dobrym dniu a nie po zlym. Albo to zbieg okolicznosci, albo moze byc cos w tym.
ta obserwacja o zmeczeniu ale nie pelnym zmeczeniu jest ciekawa. jest taki stan przed snem kiedy umysl troche sie wycisza i kontrola odpuszcza, moze wtedy po prostu tatwiej przebija sie to co jest pod spodem. nie uwazam ze to przypadek, raczej ze w ciagu dnia masz za duzo „szumu”
Jaromir, u mnie tez tak jest z plywaniem, cos w tym rytmicznym ruchu naprawde pomaga. ale wracajac do Celestyny i jej jałowosci, zastanawiam sie czy te przeblyski ktore ma wieczorem nie sa wlasnie dowodem ze pole NIE jest puste, tylko ze jest jakos zamkniete w ciagu dnia. to by zmienialo obraz calej sytuacji, nie?
chwileczke, czy „pole jest zamkniete w ciagu dnia” to nie jest juz dosc duza teza ktora wymaga uzasadnienia? Eh, bo z jednej strony mozemy powiedziec ze jalowosc = pole puste, z drugiej ze jalowosc = pole zablokowane, a z trzeciej ze te wieczorne przeblyski to po prostu zmieniony stan swiadomosci ktory ulatwia sugestie wlasne. skad wiemy co jest prawda?
Elwirka, to jest swietne pytanie i musze sie zatrzymac bo chyba nigdy tak tego nie rozroznilam. jak sie zastanawiam… to moze bardziej zamkniete? bo puste byloby chyba jak slot, nie wiem. a tak to jest jakby byla sciana. nie wiem czy dobrze to opisuje, ale jakos tak
sciana to bardzo konkretny obraz. czy ta sciana ma jakis kierunek, znaczy czy czujesz ze jest z zewnatrz do wewnatrz, czy z wewnatrz na zewnatrz? bo jesli to jest blok wychodzacy to rozni sie od bloku wchodzacego i podobno inaczej sie z tym pracuje, chociaz nie jestem pewna jak dokladnie
to jest calkiem precyzyjne rozroznienie Pentaklio i rzadko kto o tym pyta. kierunek bloku ma znaczenie. cos co nie wpuszcza to co przychodzi z zewnatrz jest inne niz cos co nie wypuszcza tego co jest w srodku. przy pracy z polem naprawde warto wiedziec w ktora strone idzie opor. Celestyna, mozesz sprobowac poslusznie wyobrazic sobie te sciane i sprawdzic skad sprawia wrazenie ze pochodzi?
ojej to jest naprawde ciekawe, nie miałam pojecia ze kierunek bloku jest wazny! a skad sie w ogole bierze taki blok wychodzacy, to znaczy co moze powodowac ze ktos jakby blokuje sam siebie od wewnatrz?
to co Dorotka pisze o mechanizmie obronnym wydaje mi sie sensowne i mam w notatkach kilka przypadkow z kursow gdzie to sie potwierdzalo. ale mam pytanie innego rodzaju - czy ta jalowosc moze byc sezonowa? nie metaforycznie ale dosłownie, tzn. czy ktokolwiek zauwazyc powiazanie z pora roku albo z pogoda? bo mam wrazenie ze jest jakas korelacja ale nie wiem czy to cos wiecej niz zbieg okolicznosci
sezonowa jalowosc! o tym nie myslalam ale jak tak pisze Mieczowaa to sie zastanawiam czy u mnie tez. jesienia i zima mam ciezej z meytacja i z odczuwaniem czegokolwiek. myslalam ze to depresja sezonowa ale a nuż to jest jedno i to samo? nie wiem czy te rzeczy sa rozdzielne
Tolcia, to bardzo dobre pytanie i to ze sie zastanawiasz czy to jedno i to samo jest moim zdaniem wazniejsze niz odpowiedź. bo rozne tradycje maja rozne zdanie - jedni twierdza ze stan psychiczny i pole energetyczne to to samo inaczej opisane, inni ze to odrebne warstwy ktore moga sie wzajemnie wzmacniac albo tlumić. praktycznie znaczy to ze praca na jednym poziomie zazwyczaj pomaga na obydwu
przepraszam ze wchodze z boku ale czy ktos moze mi powiedziec jak wyglada taka praca z blokiem od wewnatrz, to znaczy co sie dosłownie robi? bo czytam ten watek i rozumiem ogolnie ale konkretnych krokow nie rozumiem
