Wracam do tej sciany o ktorej mowila Celestyna, zastanawiam sie czy to co opisujesz na poczatku tematu, ta „wiedzialal co ma byc ale tego nie ma”, to nie jest wlasnie swiadomosc tej sciany od srodka. wiedziec ze cos jest za sciana ale nie moc do tego dotrzec. to nie jest pustelnia, to jest blokada
Wozka to dobre ujecie. i Celestyna, jak to slyszysz, czy to bardziej pasuje niz „pustka”? bo to by zmienialo troche to jak podchodzimy do calej tej sytuacji w tym watku od poczatku
tak. to brzmi bardziej prawdziwie. „nie ma” to byl zly skrot, bo jest cos tam, ale jakby za szybą albo za tą ściana o ktorej pisalam. Jaromir, Wozka - chyba od poczatku zle to nazywalam i to chyba wprowadzalo troche zamieszanie w tej rozmowie. przepraszam za to. może „jałowość” nie jest dobrym slowem na to co czuje
i jeszcze jedno co mi sie cisnie do glowy przy tej scianie - czy ta szybka o ktorej pisalas Celestyna, to jest cos co pojawia sie wszedzie, znaczy przy probie odczuwania siebie, przy kontakcie z innymi, czy bardziej w konkretnych miejscach? bo jesli to jest selektywne to by znaczylo ze to nie jest kwestia pola jako calosci
Wozka, musze sie zastanowic… myslalam ze wszedzie ale teraz jak pytasz to chyba nie. z innymi ludźmi czasem czuje cos mimo wszystko, zwlaszcza jak ktos jest bardzo otwarty energetycznie. ta szybka pojawia sie najbardziej kiedy probuje sama z soba, sama przy medytacji albo kiedy chce cos wyslac. wtedy jest najgreciej. aha i przy naturze tez jest lepiej niz w domu, to ciekawe ze o tym nie wspomnialam wczesniej
natura vs dom to jest bardzo konkretna wskazowka i nie nalezy jej bagatelizowac 😉 jesli w terenie jest lepiej to moze byc kwestia przestrzeni, ale moze tez byc kwestia tego ze w domu masz skumulowane jakies napiec, albo ze po prostu w domu wchodzisz w ten tryb „kontroli” automatycznie bo jestes we wlasnym terytorium. natura wymusza troche inne ustawienie uwagi
ojej to ciekawe ze w naturze lepiej! ja tez tak mam ze na spacerze czasem cos nagle czuje a w mieszkaniu nic, myslalam ze to przypadek albo ze sie po prostu relaksuje na spacerze ale moze to naprawde ma jakies znaczenie energetycznie? czy sa jakies badnia na temat jak przestrzen wplywa na pole?
Zofijka ale to troche tak jakbys mowila ze wszystko co czujemy to tylko psychologia i zadne pole nie istnieje w ogole, nie? bo jesli tak uwazasz to po co w ogole dyskutujesz na tym forum 😛 nie chce byc zlosliwa ale troche tak wyglada
Zofijka ma tu racje i szkoda ze to trzeba co chwile powtarzac w tych dyskusjach. natomiast wracajac do Celestyny - ta roznica dom/natura jest ciekawa rowniez dlatego ze moze sugerowac ze ta „szybka” jest czesciowo warunkowa, nie stala. cos co jest warunkowe da sie potencjalnie przepracowac inaczej niz cos co jest stalem bledem w systemie
mam pytanie troche z boku tej dyskusji - jesli ta szyba/sciana jest czesciowo warunkowa, to czy da sie stworzye w domu warunki podobne do tych w naturze? nie chodzi mi o przenoszenie lasow do mieszkania 🙂 ale o to czy jest jakis sposob zeby zmniejszyc te roznice miedzy przestrzeniami
Pentaklia, to pytanie jest calkiem praktyczne i jak najbardziej ma sens. mozna to robic rozne sposoby, niektórzy pracuja z wietrzeniem i intencja, inni z roslinami, inni z dzwiekiem - ale kluczowe pytanie jest najpierw inne: co konkretnie w domu wlacza ten tryb zamkniecia? bo bez odpowiedzi na to mozna psprzac przestrzen ile chcesz i nic sie nie zmieni
przepraszam ze znowu pytam o konkrety ale jestem ciekaw - co to znaczy pracowac z intencja przy wietrzeniu? to ze sie mysli konkretna mysl podczas otwierania okna? bo to brzmi dosc… nie wiem, dziwnie moze?
no, ale czy to nie jest troche za proste? znaczy jesli chodzi o prawdziwe bloki energetyczne to chyba samo wietrzenie z intencja nie wystarczy, to bardziej do odswiezania niz do prawdziwej pracy, nie? bo Celestyna opisuje cos dosc glebokiego a nie tylko lekkie przyblokowanie
Mirka, to rozroznienie ma sens. jest roznica miedzy utrzymaniem a gleboka praca. przy tym co Celestyna opisuje chyba rzeczywiscie potrzeba czegos wiecej niz profilaktyki. ale profilaktyka i tak jest warta bo zmniejsza szum ktory przeszkadza w glebszej pracy. nikt nie mowi ze jedno wyklucza drugie
wracam do tego co pisala Celestyna o tym ze z innymi czuje mimo sciany - to jest bardzo wazna informacja ktora troche zmienia obraz. jesli blok nie dziala przy kontakcie z innymi to moze nie chodzic o zamkniecie pola w sensie absolutnym, tylko o jakis problem z kierunkowoscia. pole jest odbiorcze ale nie nadajace, albo odwrotnie. to moze wyjasnic tez dlaczego ta jalowosc jest bardziej odczuwana w pracy z soba niz z zewnetrznym swiatem
Wozka to jest pytanie ktore troche mnie zatrzymalo bo nie spodziewalam sie ze ktos o to zapyta. asymetria… no tak, przyjmowanie jest trudniejsze. zawsze bylo. mam tendencje do dawania, pomagania, bycia dostepna dla innych i to dobrze dziala. ale jak ktos probuje mi cos dac, nawet w sensie uwagi albo troski, to jest jakis opor. chyba nigdy nie laczylam tego z tym o czym rozmawiamy
Celestyna, to co opisujesz jest calkiem klasycznym wzorcem i pojawia sie regularnie w historiach ktore analizuje. nie jest to nic unikalnego w zlym sensie, to znaczy tyle osob ma ten sam uklad ze naprawde to nie przypadkowe. trudnosc z przyjmowaniem przy latwosc dawania czesto idzie w parze z tym blokiem „od wewnatrz na zewnatrz” o ktorym wczesniej mowila Dorotka. ciekawe czy to sie potwierdza tutaj
Przerabiam sobie ten temat od jakiegos czasu i mam pytanie moze gupie ale - czy taki wzorzec dawania/przyjmowania moze miec cos wspolnego z wychowaniem??? bo jak sie nauczysz ze brac jest zle to potem to siedzi glebiej niz myslisz
Gniewko, to nie jest gupie pytanie, wrecz przeciwnie. i tak, w wielu tradycjach to co nazywamy „blokiem pola” jest bardzo scisle zwiazane z tym co powiedziano nam o sobie w dziecinstwie. nie mowi sie „masz problem energetyczny” tylko „nie wypada”, „nie proś”, „radz sobie sama”. a potem to staje sie architektura ciala i tego co wokol niego. Celestyna, to co opisujesz brzmi jak cos bardzo spójnego, nie jak jalowosc z przypadku
Anastazjaa, to co napisałaś o dziecinstwie i tym „nie pros”, „nie wypada” - siedzę nad tym od jakiegos czasu i muszę powiedzieć, że coś w tym jest. u mnie to bylo dosłownie tak, że jak prosiłam o coś dla siebie to słyszałam albo ciszę albo jakiś komentarz że zachłanna jestem, albo że inni mają gorzej. więc po pewnym czasie przestałam prosić zupełnie. i teraz jak ktoś mi coś daje, naprawdę daje, to pierwsze co czuję to jakiś dyskomfort że trzeba się odwdzięczyć, że zaraz przyjdzie rachunek. nie wiem czy to jest blok energetyczny w sensie dosłownym, czy to jest wzorzec psychologiczny, czy jedno i drugie ale wychodzi na to samo - pole jest zamknięte na przyjmowanie. i zastanawiam się teraz czy to jest wogóle do przepracowania energetycznie, czy to musi iść przez coś głębszego. nie pytam retorycznie, naprawdę nie wiem jak to rozgryźć
