Chciałam tu poruszyć temat, ktory trochę od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie, a mianowicie chodzi mi o to jak właściwie przez pracę z energią można odbudować w sobie tę siłę. Nie mówię o relaksie ani medytacji ogólnie, tylko konkretnie o odzyskiwaniu własnej mocy, takiej energetycznej, wewnętrznej. Bo ostatnio mam wrażenie że gdzieś po drodze zgubiłam swoje centrum. Jakby ktoś ciągle pobierał ze mnie energię i nic w zamian. Czakra splotu słonecznego cały czas jakoś przytłumiona, robiłam oczyszczanie ale efekty są… no, takie sobie. Ktoś ma doświadczenie z konkretną pracą nad odzyskiwaniem własnej siły przez pole energetyczne? Co u was działało?
Szczerze, to sam jestem ciekaw bo od jakiegoś czasu eksperymentuję z czakrami i bioenergią, ale mam mieszane odczucia. Teoretycznie splot słoneczny to centrum woli i siły osobistej, to się zgadza. Ale czy oczyszczanie faktycznie cokolwiek zmienia, nie wiem. Co rozumiesz przez to że efekty „takie sobie”? Czułaś coś podczas pracy czy wogóle nic?
Z tego co piszesz z tym „dziurawym wiadrem” to klasyczny problem z odpływem energii, nie z samym oczyszczaniem. Oczyszczanie usuwa brud ale nie zamyka samego wycieku. Pytanie jest inne, czy próbowałaś pracować nad wzmocnieniem pola a nie tylko nad czyszczeniem? To są dwie różne rzeczy i często ludzie je mylą.
Dobra, ja to tak widzę, jest taki schemat że ktoś czyści aurę, poczuje ulgę, a potem za chwilę znowu to samo. I to nie znaczy że oczyszczanie nie działa, tylko że przyczyna jest głębiej. Jakiś wzorzec, jakaś relacja która drenaż. Tojadek, masz kogoś w otoczeniu kto bardzo ciągnie twoją uwagę i energię? Pytam serio bo często to nie jest kwestia techniki tylko tego co mamy wokół siebie
O matko to dokładnie tak jak u mnie było! Przez długi czas myślałam że to mój własny problem, że jestem jakoś słaba energetycznie i powinnam więcej pracować. A potem okazało się że mam taką osobę w rodzinie ktora jest wampirem energetycznym klasycznym. Jak ją ograniczyłam, to nagle mi się polepszyło praktycznie bez żadnej dodatkowej pracy. Może warto popatrzeć na relacje?
No tak, wampiryzm energetyczny to popularne wyjaśnienie ale uwazajcie żeby z tym nie przesadzić bo można dojść do wniosku ze kazda trudna osoba to wampir i że to nie MY mamy nad sobą pracować tylko zawsze ktoś nam „zabiera”. To jest wygodna narracja ale niekoniecznie trafna. Czasem po prostu sami nie umiemy trzymać swojego pola.
Zgoda, nie negowałem całości, tylko ostrzegałem przed nadużywaniem. Na poziomie praktycznym, jeśli ktoś chce odbudować siłę przez pole, to polecam zacząć od regularnej pracy z oddechem kierowanym do centrum, do splotu, nie od oczyszczania zewnętrznego tylko od dosłownego wpychania własnej energii z powrotem do środka. I cierpliwość, to nie działa w tydzień.
A jak właściwie się odróżnia taką prawdziwą pracę z polem od zwykłej medytacji? Bo słyszałam od różnych osób różne rzeczy i nie wiem co tak naprawdę ma inne działanie. Przepraszam jeśli to głupie pytanie ale naprawdę nie rozumiem tej różnicy.
Pytanie Roksanki jest bardzo sensowne i właściwie dotyka sedna. Różnica leży w intencji i kierunku przepływu. Medytacja to często stan, bilas. Praca z polem to ruch, to wektor. Ale żeby było skutecznie, potrzeba najpierw kontaktu z własnym centrum, a to zajmuje czas. Jak ktoś jest w stanie rozmytego pola, jak opisuje Tojadek, to najpierw trzeba zebrać się w sobie, zanim zacznie się cokolwiek wzmacniać.
zacznij od czegoś bardzo prostego, stań boso na podłodze, wyobraź sobie że twoje stopy mają korzenie. Nie wizualizuj energii płynącej gdzieś daleko, tylko poczuj ciężar własnego ciała. Dopiero jak jest kontakt z dołem, zacznij świadomie czuć środek ciała, brzuch, splot. Bez żadnych wyobrażeń o kolorach czy przepływach na początku. Samo skupienie tu i tu. To jest grunt pod wszystko inne
czytam to i mam takie pytanie, czy to że ktoś czuje ciepło w okolicach brzucha podczas pracy to znaczy że naprawdę coś się dzieje, czy to może być po prostu skupienie uwagi i efekt fizyczny? Nie chcę nikogo obrażać, sama chciałabym żeby to działało, tylko się zastanawiam.
no właśnie, ja zawsze jak słyszę o energii i polach to nie wiem czy wierzyć czy nie. Ale ta rozmowa jest ciekawa bo Tytus mówi coś sensownego, że nawet jeśli mechanizm inny niż się myśli to efekt może być realny. Trochę jak z afirmacjami, możliwe ze to tylko psychologia a nie żadna magia, ale coś jednak działa?
Rozumiem sceptycyzm ale tu nie o wiarę chodzi. Praca z polem to też praca z uwagą, intencją, z ciałem. Nie trzeba wierzyć w subtelne ciała energetyczne zeby dostać efekt. Ale jeśli ktoś chce iść dalej, do faktycznego wzmacniania pola i odzyskiwania siły w bardziej precyzyjny sposób, to brak jakiegokolwiek modelu roboczego utrudnia. Ciężko intencjonalnie pracować z czymś do czego nie ma się żadnej mapy.
Nawiaze jeszcze do pytania Tojadek bo troche odbilismy, ta kwestia odbudowania sily a nie tylko oczyszczania to wazna distinkcja. Sam robilem przez lata rozne rzeczy i mam wrazenie ze najtwardszym elementem jest nie technika ale nawyk. Jesli ktos przez lata oddawal wladze nad swoim polem, to jedno oczyszczanie nic nie zmieni. Trzeba przebudowac schemat. A to jest praca codzienna, nie jednorazowy rytual.
o, to co pisze Numerolog.2 bardzo mi trafia. Czytam to wszystko i myślę ze to trochę jak z afirmacjami, niby proste ale żeby działało to musisz to robić regularnie i z pełną uwagą a nie mechanicznie. Czy to prawda ze samo oczyszczanie bez tej regularnej pracy nic nie da na dłuższą metę?
I tu właśnie, czy samo oczyszczanie bez regularnej pracy nad polem daje cokolwiek trwałego? Hmm, bo mam wrażenie że to tak jak posprzątać pokój i potem znowu go zasypać. coś mi tu nie gra w całym tym podejściu
ale hej, poczekajcie, bo mam inne pytanie. jak ktos ma te wycieki energii o ktorych mowila Alchemik, to czy praca nad centrum w ogole ma sens zanim sie to zamknie? bo jakby wiaderko ma dziure to co z tego ze bedziesz je napelniac
Hmm, mam jedno pytanie do bardziej doświadczonych, bo ćwiczę od jakiegoś czasu i staram sie robić to co Mokosza pisała, to uziemienie przez stopy. i faktycznie coś czuję, jakis ciezar, stabilnosc. ale potem wychodzę z tej praktyki i przez godzinę znowu wszystko ulatuje. czy to normalne na poczatku czy robię coś źle?
to jest właśnie to co czuję. że podczas samej pracy jest kontakt, jest coś, a potem wracam do życia i jakby wchodzę z powrotem w ten sam tryb co zawsze. jakby codzienność zacierała wszystko co zrobiłam
no tak, bo problem jest w tym ze to ćwiczenie zostaje ćwiczeniem a nie staje sie czyms co przenika calą resztę. ja miałam tak samo przez dlugi czas. szczerze 🙂 dopiero jak zaczełam zwracac uwagę na to jak stoje, jak oddycham w kolejce w sklepie, to cos zaczelo sie przesuwac. brzmi banalnie ale tak bylo
ok ale czy to nie jest po prostu mindfulness? bo jak tak słucham to to brzmi dokładnie jak uważność, skupienie na ciele, oddech, obecność. co to ma wspólnego z „polem energetycznym” a co jest po prostu techniką psychologiczną? nie mówię że jedno albo drugie, po prostu chce wiedziec czy to jest to samo 🙁
Promyczkaa i Tytus mają rację że to pytanie warto zadać. Ale jest różnica w intencji i w modelu mentalnym który stosujesz. Mindfulness nie zakłada przepływu,zakłada obserwację. Praca z polem zakłada aktywne kształtowanie. Czy to daje inny efekt neurologicznie, nie wiem. Praktycznie, z mojego doświadczenia, zakłada inny rodzaj zaangażowania ciała.
hmm, nie wiem czy to jest taka ostra granica jak Eliksirnik pisze. bo ja robiłam różne rzeczy i szczerze nie zawsze czułam różnicę. może to zależy od osoby?
moim zdaniem jest tez kwestia tego w co sie wierzy jak sie wchodzi w praktyke. jak ktoś myśli „to jest medytacja i wyciszam umysl” to inaczej pracuje niz jak ktos mysli „kieruje intencje i ksztaltuje pole”. nasz umysl idzie za tym jak to nazywamy. wiec moze slownictwo ma wiekszy wplyw niz sądzimy 🙂
a właściwie skąd w ogóle wiadomo że pole jest mocniejsze albo słabsze? czy jest jakiś sposób żeby to ocenić bez polegania tylko na subiektywnym odczuciu? bo jak mam powiedzieć że praca zadziałała to nie wiem jak to zmierzyć
można też sprawdzić przez mierzenie aury, nie każdy to umie ale są osoby które potrafią i to jest dokładniejsze niż tylko subiektywne odczucie. wiadomo że to wymaga kogoś doświadczonego ale daje realny obraz stanu pola
Odniosę się jeszcze do sedna tej rozmowy, bo zaczęła się od konkretnego problemu. Tojadek pytała o odbudowę siły a nie tylko o oczyszczanie. I myślę że ważna rzecz która tu nie padła wyraźnie to kwestia co siłę oddaje i dlaczego. Techniki są, ale jeśli ktoś na poziomie przekonań uważa że nie zasługuje na tę siłę albo że zatrzymanie jej jest jakoś niebezpieczne, to żadna technika długo nie utrzyma efektu. Czy pracowałaś nad tym wymiarem?
