Siedziałam dziś rano przy herbacie i nagle przyszło mi do głowy takie dziwne pytanie - czy energia ma coś w rodzaju… osobowości? Poczucia humoru nawet? Bo pracuję z energią od wielu lat i czasem mam wrażenie że pole wokół człowieka nie jest po prostu neutralną substancją że ono jakby reaguje inaczej w zależności od nastroju, od sytuacji. Kiedyś przy sesji z pewną klientką poczułam wyraźne ciepło i coś w rodzaju lekkości, wręcz jakby radości bijącej od jej aury, chociaż kobieta siedziała poważna i smutna. To było niesamowite, jakby jej pole wiedziało coś, czego ona jeszcze nie wiedziała. Czy ktoś z was miał podobne odczucia? Czy energia może mieć swój własny nastrój, niezależny od człowieka który ją niesie?
O tak, energie ZDECYDOWANIE mają osobowości, ja to czuję od lat. Każda czakra ma inny „charakter” jeśli można tak powiedzieć - sercowa jest miękka i ciepła, gardłowa potrafi być przekorna, dosłownie przekorna, jakby nie chciała się otworzyć kiedy próbujesz ją wymusić. Poczucie humoru to może zbyt ludzkie słowo, ale jest coś takiego jak „gra” w polu - ono testuje, ono reaguje, ono odpowiada na twój zamiar w nieoczekiwany sposób. Myślę że to co opisujesz z tą klientką to właśnie wyższe pole duszy które zna prawdę zanim świadomość zdąży za nią nadążyć.
nie chcę od razu psuć atmosfery ale… czy nie jest tak poprostu, że wy interpretujecie własne odczucia i nakładacie na energię to co chcecie zobaczyć?? Tzn pytam serio, nie złośliwie. Bo skąd wiadomo że to „pole duszy” a nie poprostu wasza własna intuicja albo projekcja? Jak można odróżnić jedno od drugiego?
Interesujące pytanie. Ja bym to jednak rozgraniczała od razu - czy mówimy o „osobowości” pola jako metaforze, czy twierdzimy dosłownie że energia ma coś w rodzaju świadomości? Bo to dwa różne poziomy rozmowy. Mnie w praktyce bardziej interesuje to co Tojadek opisuje konkretnie - ta rozbieżność między tym co widać w polu a tym co klientka prezentuje. To jest realny fenomen, obserwuję to regularnie. Pole wyprzedza świadomość. Radość pojawia się w strukturze energetycznej wcześniej niż człowiek zdaje sobie z niej sprawę. Czy to „poczucie humoru” - nie powiedziałabym. Ale że pole niesie informacje których właściciel jeszcze nie przetrawił - tak, to widać.
hej, czytam i trochę mi głowa pęka 🙂 tzn rozumiem koncepcję że czakry mają „charakter” bo o tym czytałem ale że pole może nieść radość niezależnie od człowieka - to jest dla mnie nowe. Jak się to w praktyce odczuwa? Bo ja jestem na początku nauki i w sumie nie wiem czy to co czuję przy dłoniach podczas medytacji to cokolwiek znaczącego
Czcibor co czujesz przy dłoniach podczas medytacji? Bo to może być zupełnie rózne rzeczy i warto to dookreslić. Ciepło, mrowienie, pulsowanie? Każde z nich to inny sygnał. I tak, to jest znaczące, tylko trzeba wiedzieć co czytać 🙂
To pytanie o radość pola bardzo mi blisko. Myślę że każdy stan wewnętrzny zostawia ślad w polu i te ślady mają różne „tekstury”. Radość jest jakby lżejsza, bardziej ruchliwa. Smutek jest ciężki i wolny. Złość jest kanciastka, ma takie ostre krawędzie. Przynajmniej tak to ja odbierać, po kilku latach ćwiczeń z afirmacjami i świadomą pracą z energią ciała. I tak - czasem pole jest jakby pogodne, żywotne, niezależnie od miny człowieka. To jest właśnie ta radość pola o ktorej mówisz.
ok ale Frankaa, Sagea - przepraszam że drążę, na prawdę jestem ciekaw. Skąd wiecie że te „tekstury” które odczuwacie są obiektywne? Że dwie różne osoby poczują to samo przy tym samym człowieku? bo jeśli każda z was opisuje to inaczej (ciepło, mrowienie, tekstury, lekkość) to może po prostu każda ma inny słownik na opisanie własnych projekcji?
Nikodem ma rację że to ważne pytanie i nie powinno się go zamiatać pod dywan. Ale też powiem tak - ten argument działa w obie strony. Nie możesz udowodnić że to projekcja tak samo jak ja nie mogę udowodnić że to nie projekcja. To co mogę powiedzieć z praktyki: kiedy pracowałam z innymi terapeutami nad tą samą osobą i porównywałysmy odczucia, zbieżności były zbyt częste żeby zbyć to statystyką. To nie dowód naukowy, ale coś.
hej, trochę z boku ale skojarzenie mi przyszło - w astrologii też mówimy że planety mają „charakter”, Jowisz jest radosny, Saturn poważny, i zimny itd. Może to jest jakoś podobne, że pewne pola energii mają coś w rodzaju archetypu i człowiek po prostu go niesie lub nie niesie w danym momencie? nie wiem czy to pasuje do waszej dyskusji ale wydało mi sie ciekawe
czytam i zastanawiam sie - czy to co opisujecie, ta „radość pola” niezależna od nastroju człowieka - czy to nie może byc też znak że ktoś idzie w dobrym kierunku życiowo, nawet jesli jeszcze o tym nie wie? Coś w rodzaju… potwierdzenia z wyższego poziomu? Pytam bo to bardzo piękna mysl i jakos do mnie przemawia
Ojej to jest naprawde niesamowite to co tu piszecie. Nigdy bym nie pomyslal ze to tak dziala. Dzieki ze w ogole poruszacie taki temat bo to otwiera zupelnie nowe myslenie
Ja mam na to swoją teorie i może wyda się wam dziwna ale - energia nie ma poczucia humoru w ludzkim sensie ale ma coś co ja nazwie „radością istnienia”. To jest stan bazowy zycia, taki pierwotny. Ludzkie emocje to zakłucenia tego stanu, nałożone przez ego i doswiadczenia 😉 Kiedy pole jest czyste i niezakłócone, to właśnie ta pierwotna radość przebija - niezalezna od nastroju, od myśli, od sytuacji. I może dlatego tak nas zaskakuje bo nie jest „nasza”, jest starsza niż my.
Dobra, to konkretne pytanie i lubię konkretne pytania. Tak, w praktyce bioenergetycznej chodzi właśnie o to - zdejmowanie warstw zakłóceń. I ta „radość pola” którą opisywała Tojadek może być sygnałem że jakaś warstwa właśnie się poluzowała, jeszcze przed tym jak klientka to poczuła świadomie. To nie mistyka, to mechanizm. Tyle że słabo zbadany i trudny do opisania bez poetyckiego języka.
ok to mnie trochę przekonuje co Ametystia napisała o zdejmowaniu warstw, ale mam jedno konkretne pytanie - ta radość w polu, to widać ją jakoś wizualnie czy to jest tylko odczucie w dłoniach? bo różne osoby tu opisują to różnie i się gubiłem do tej pory
a ja bym się tu wtrąciła bo jednak wizualizacja aury to osobna sprawa i nie każdy to ma. Natomiast co do radości jako „skaczącej” energii - tak, to dobry opis. Ale Wiciokrzew, „skacze” to może być też niepokój, prawda? jak rozróżniasz?
hej, śledziłem temat i mam pytanie może głupie ale - jeśli energia ma jakis nastroj to czy można ten nastrój zmienic? jak np widzę u kogoś smutne pole czy cos, to czy można je rozweselić, tak po ludzku mówiąc
właśnie tak to czuję po latach praktyki. Nie dajesz radości, ty jej nie masz skąd wziąć żeby dać. Raczej coś odkrywasz. Jakbyś zdejmował warstwy kurzu z lustra i ono samo zaczyna odbijać światło. Nie ty je oświetlasz, ono po prostu jest gotowe
ladna metafora z tym lustrem ale czy to nie jest trochę zbyt optymistyczne? bo znam ludzi którzy latami są w depresji i żadne zdejmowanie warstw im nie pomaga, lekarze tez nie zawsze pomogą wgl. nie chce być nieprzyjemny, tylko się zastanawiam
Florek tu dotykasz czegoś ważnego i dobrze że to powiedziałeś głośno. Bioenergoterapia nie jest leczeniem depresji, to trzeba jasno powiedzieć. Może wspierać, może pomóc odetchnąć, ale nie zastępuje psychiatry ani psychologa. Mieszanie tych poziomów może być po prostu szkodliwe
to mnie trochę uspokaja bo bałem się że tu jest jakaś magia która wszystko leczy. Wolę wiedzieć że to jest wsparcie a nie cud. ale wracając do tematu - ta „radość pola” którą opisuje Tojadek, to jest coś co można wytrenować żeby to odczuwać? czy to przychodzi samo?
Pozwólcie, że się dopiszę, czytam ten temat i nie rozumiem jednej rzeczy. mówicie o polu człowieka, ale czy to pole jest zawsze przy człowieku czy może gdzieś odpłynąć? tzn czy można je zgubić 😮
dobra, chce wrócić do pytania które gdzieś się zgubiło w tej dyskusji. Tojadek na początku pisała że energia może mieć „poczucie humoru”. Radość rozumiem jako jakiś stan energetyczny, ok. Ale poczucie humoru to jest coś innego, to jest refleksja, ironia. Czy to nie jest jednak już metafora trochę za daleko idąca??
no właśnie i to jest ciekawe że Tojadek sama to otwiera. Bo moim zdaniem to nie jest poczucie humoru, to jest rodzaj harmonii. Radość jako stan kosmiczny, nie jako śmiech. W astrologii ten rodzaj energii jest związany z Jowiszem, ta lekkość bez powodu zewnętrznego. Może dlatego mi tak pasowała wcześniej ta analogia
Skorpionica, a ciekawe zestawienie z Jowiszem, mhm. Ja to notuję bo prowadzę takie porównania między systemami. W astrologii to ekspansja i otwartość, w pracy z czakrami to czakra serca plus słoneczny splot razem. Ciekawe że te różne języki mówią o tym samym, tylko inaczej to nazywają
Ircia właśnie to chciałem powiedzieć od początku jak pisałem o Jowiszu! że te systemy się zazębiają. Dzięki że to rozwinęłaś bo mi było trudno to ubrać w słowa. Ale mam pytanie - czy jeśli ktoś ma Jowisza w dobrej pozycji urodzeniowej to jego pole jest z natury „weselsze”?
ok ok Skorpionica, nie jeden do jednego, rozumiem. ale czy w takim razie jest w ogóle jakiś związek między tym „kosmicznym nastrojem” pola a czymś wrodzonym? bo jeśli nie horoskop to co - geny, karma, coś jeszcze?
