to mi przypomina że cała ta dyskusja o oczyszczaniu i metodach troche oddala się od podstawowego pytania ktore sam rzuciłem na początku - czy gry planszowe jako forma zabawy mogą zmieniać energię uczestników. i coś mi mówi że po tylu postach doszliśmy do czegoś w miarę spójnego: tak, mogą ale przez ludzi a nie przez same kartonowe elementy. gra jest strukturą ktura wywołuje stany emocjonalne i te stany są energetycznie realne
no w sumie tak to widzę też. ale zostaje dla mnie otwarte pytanie - czy typ gry robi różnicę poza podziałem kooperacyjna/rywalizacyjna. bo jest jeszcze na przykład wymiar mechaniczny - gry z bogatą narracją i klimatem versus gry czysto abstrakcyjne jak szachy. czy to że gra ma klimat, fikcyjny świat, postacie, też wpływa na to jak energia się zachowuje podczas grania?
to jest dobry kierunek. w pracy z wyobraźnią i intencją fikcyjny świat może działać jako rodzaj matrycy dla pola energetycznego - gracze nie tylko siedza przy stole ale „wchodza” w pewien wspólny konstrukt wyobrażeniowy. to jest zbliżone do pracy grupowej z wizualizacją. czym bardziej gra wciąga w narrację, tym bardziej to angażuje te warstwy psychiki które są sprzężone z polem energetycznym
wracając do tego stołu przy którym gram z mamą - teraz jak tak czytam o narracji i klimacie to myślę że nasze gry to często są gry dość prostye towarzyskie, bez głębszej narracji. i może dlatego te emocje przy stole są tak bardzo stołowe, nie growe jeśli to ma sens? bo gra nie wciąga nas w swój świat wystarczająco żeby oderwać od tego co ten stół niesie
czytam ten wątek od dłuższego czasu i dziękuję wam wszystkim bo na prawdę dużo mi dał. mam jedno pytanie - czy medytacja przed grą coś by zmieniała? chodzi mi o to, żeby wejść w grę z czystszym polem, niezależnie czy to jest stary stół z bagażem czy nie
dobra mam pytanie do całej dyskusji bo trochę mi brakuje czegoś podstawowego. mówicie o energii generowanej przy grach, o matzycach, polach energetycznych itd. ale skąd wiemy że to nie jest po prostu... normalny wpływ emocji na nastrój? bo emocje wplywaja na nastrój, to medycyna. ta cała warstwa energetyczna to co dodaje do zwyklego wyjaśnienia psychologicznego?
hej, śledziłem tę dyskusję i tak sobie myślę - czy ktoś próbował kiedyś porównać tę samą grę zagraną raz w złej atmosferze i raz w dobrej? tzn. świadomie? zeby sprawdzić czy różnica jest wyczuwalna po fakcie, nie tylko podczas grania
o! to by było ciekawe. ja gram regularnie z ta sama grupa i naprawde czuje ze niektóre sesje zostwaiają coś miłego a inne jakies takie puste. ale nigdy tego nie analizwowałam świadomie. może czas zacząć 🙂
a ja mam takie skojarzenie z tą dyskusją o grach i poziomach energii. raz grałam z grupą w grę dość intensywną, dużo decyzji, trochę rywalizacji, i pod koniec czułam się zupełnie jakby ktoś mi wyciągnął wtyczkę. nie smutna, nie zła, po prostu pusta. czy to jest ten „drenaż” o którym ktoś pisał wcześniej?
ten wątek „drenaż po graniu” jest dla mnie ciekawy bo mam podobne doświadczenia przy grach kooperacyjnych kiedy biorę na siebie rolę koordynatora. to jest inna jakość zmęczenia niż po pracy. pytanie - czy to dlatego że gra angażuje inaczej, czy dlatego że odpowiedzialność w fikcyjnym świecie jest jakoś bardziej energetycznie kosztowna niż w realu?
to znaczy że lider w grze kooperacyjnej zawsze wychodzi z gry z mniejszą energią niż reszta? to by tłumaczyło dlaczego mój kumpel który zawsze wszystkim zarządza przy planszowkach jest potem taki.... przygaszony
no nie a czy to działa tak samo przy grach dla dwóch osób? bo ja czasem gram z siostrą i czasem jest fajnie a czasem po grze mamy ochotę się pokłócić i niewiem czy to przez grę czy po prostu tak wychodzi
