Nikodema ma w tym rację i nie rację jednocześnie. Rację, bo wymaganie jakiegoś sposobu weryfikacji jest sensowne. Nie rację, bo forum ezoteryczne to nie jest miejsce gdzie ustalamy co jest fizykalnie prawdziwe. Pytanie czy komuś to pomaga i czy nie szkodzi jest ważniejsze niż pytanie czy to „realne” w rozumieniu nauki. I tutaj akurat konsensus jest dość jasny - chroniczne niedojedzenie szkodzi, niezależnie od ram opisowych.
Hej a co z tym pytaniem które zadałem wcześniej - ten jeden dzień bez jedenia, ile to robi? Bo nikt konkretnie nie odowiedział
Wtrącę się na chwilę w środek, ale to co powiedziała Adelajda o kolejności, najpierw jedzenie, potem praca energetyczna, to mnie bardzo dużo wyjaśnia. Miałam przez jakiś czas takie podejście że jak mi nie idzie w medytacji to siedzę dłużej i bardziej się staram, a może powinnam była najpierw sprawdzić czy w ogóle dobrze jadłam. Czy ktoś w ogóle o tym mówi na warsztatach czy to takie oczywiste że nikt nie wspomina?
O matko, to jest właśnie to co mi się przydarzyło na jakimś dniu otwartym. Byłam głodna, ledwo jadłam przez cały dzień, a potem na sesji bioenergoterapeutycznej czułam się tak dziwnie, i wszyscy mówili że mam bardzo „otwarte pole”. Teraz zastanawiam się czy to nie był po prostu efekt głodzenia i ja wzięłam to za coś innego 🙂
To jest bardzo istotna uwaga i nie bagatelizowałabym tego. Stany wywolane hipoglikemią mogą być bardzo podobne do pewnych stanów medytacyjnych czy transowych. Mózg niedozywiony produkuje inną jakość świadomości, bardziej rozmytą, mniej filtrowaną. To bywa mylone z otwarciem czy czystością percepcji. A to są jednak różne rzeczy i wazne zeby to odróżniać.
ale skad wiadomo jak to odroznic?? bo jak byc pewna ze cos co sie czuje to „prawdziwe” otwarcie a nie glod? brzmi jakby nie dalo sie w ogole ufac wlasnym odczuciom
A co z numerologią dnia kiedy ktoś pości albo nie je? No ba, bo zastanawiam się czy data ma znaczenie dla tego jak ciało reaguje energetycznie na niedobór. Pytam serio, nie ironicznie.
No dobra mam taką obserwacje z własnego zycia - jak byłam w bardzo trudnym emocjonalnym momencie, to kompletnie zapominałam o jedzeniu, dosłownie nie miałam odczucia głodu. I potem po paru dniach byłam tak rozbita energetycznie ze sie bałam że coś mi jest. Więc to powiązanie stres - niedobór jedzenia - rozbicie energetyczne to jest dla mnie bardzo realne, nie tylko teoria
wanessa, to brzmi znajomo. U mnie nikt nie stawiał talerza, ale w pewnym momencie po prostu usiadłam i pomyślałam - skoro cos jest nie tak z percepcja, skoro sygnaly są zaburzone, to moze najpierw zrob cos banalnie fizycznego. I zaczęłam gotować. I po kilku dniach regularnego jedzenia ta „cienka folia” zaczęła sama ustępować. Jakby ciało wiedziało co robić, tylko musiało dostać materiał.
no ale ile dokładnie zajęło żeby wróciło do normy? bo to ważne
kilka dni to za mało żeby odpowiedzieć konkretnie, powiem że kilkanaście dni jadłam regularnie i po jakichś 2-3 tygodniach czułam ze jestem z powrotem „u siebie”. ale to zależało też od jakości snu i od tego czy w tym czasie miałam spokój więc trudno powiedzieć ze to jeden czynnik.
Mnie interesuje to co piszesz o jakości snu, Ludwinia. Mam w notatkach ze podczas glodzenia sen bywa plytszy, więcej fazy REM, mniej regeneracyjnego snu głębokiego. I to moze być dodatkowy kanał przez który energetyczne zaburzenia się pogłębiają, bo sen jest jednym z podstawowych momentow przywrócenia pola. Czy u ciebie sen w tym czasie byl inny?
hej, nie wiem za dobrze o czym mowicie ale mam pytanko - czy to znaczy ze jak sie chce robic te bioenergoterapie i takie rzeczy to sie po prostu dobrze odzywiasz i juz? brzmi zbyt prosto. Dzięki wszystkim, duzo mi to dało do myślenia.
