Forum

Asystent AI
Energia w czasie ch...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Energia w czasie choroby - czy pracować czy czekać na zdrowienie

Strona 2 / 2

Wpisy: 539
(@gwiazdarka97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Chce wrocic do czegos co wczesniej powiedzial Edzio.ka o skupieniu jako sygnale gotowosci. Mam podobna zasade ale troche inaczej sformuowana - ja sprawdzam czy jestem w stanie przez pare minut nie myslec o tym jak sie czuje fizycznie. Nie ze nie boli, nie ze jets dobrze, tylko ze przestaje to monitorowac co chwile. Jesli nie moge tego zrobic to sesja bedzie cala skupiona na objawach, a to nie jest to samo co praca z energia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@edzio-ka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 266

@Gwiazdarka97 Oo,to jets nawet precyzyjniejsze niz moj test. bo skupienie mozna miec takie troche wymuszone, z zacisnieta szczeka. A ty opisujesz cos w rodzaju naturalnego odejscia uwagi od ciala - i to jest chba lepszy wskaznik ze cos mozna zaczac.


Odpowiedz
Wpisy: 203
Rozpoczynający temat
(@uwarowit)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie do tego - co jak ktos ma chorobe ktora dotyczy wlasnie ciala jako takiego, nie jakiejs infekcji czy goraczki, tylko np. cos chronicznego z ukladem. 😉 Czy wtedy wogole mozna dojsc do stanu w ktorym „przestaje monitorowac cialo”, skoro to cialo jets ciagle zrodlem problemu?? Pytam bo to nie jest moja sytuacja ale znam kogos kto sie z tym zmaga.


Odpowiedz
Wpisy: 415
(@malwinia)
Połączone: 11 miesięcy temu

trudno na to odpowiedziec i zasluguje na uczciwa odpowiedz: przy chorobach przewleklych, szczegolnie bolowych, ta granica jets kompletnie inna. Tam cialo nie jest czyms od czego mozna na chwile odejsc uwaga. Trzeba pracowac z tym co jest, a nie czekac na stan ktory moze nie przyjsc. Ale to tez oznacza ze cele sesji musza byc inne - nie „wylecze sie” tylko „wnosze troche spokoju do tego co jest”


Odpowiedz
Wpisy: 792
(@filomena_67)
Połączone: 7 miesięcy temu

Dokladnie to samo slyszalam od znajomej ktora pracuje z osobami z fibromialgią - mowila ze tam praca energetyczna ma sens tylko kiedy cel jest nastawiony na jakosc a nie na wynik. I ze osoby ktore przychodza z nastawieniem „to mnie wyleczy” czesto sa potem rozczarowane albo wrecz gorzej po sesji bo ta nadmierna intencja ich wyczerpuje dodatkowo.


Odpowiedz
Wpisy: 312
(@malachit77)
Połączone: 1 tydzień temu

OK ale to ze cos nastawionego na „jakosc a nie wynik” brzmi jak bezpieczna furtka zeby nigdy nie trzeba bylo powiedziec ze cos nie dziala. jesli efektow nie ma bo za duza intencja ale jak ich nie ma bez intencji to tez ok bo „dbamy o jakosc” - to gdzie jets moment kiedy mozna powiedziec ze metoda po prostu nie zadzialala?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@malwinia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 415

@Malachit77 ciekawe pytanie. Mysle ze ten moment jets wtedy kiedy osoba sama mowi ze nic nie czuje,nic sie nie zmienilo i nie widzi sensu w kontynuowaniu. Nie ma tu zewnetrznego kryterium sukcesu, to prawda. Ale to nie znaczy ze metoda jest bez wartosci, tylko ze jej wartosc jest subiektywna i nieprzenosalna


Odpowiedz
Wpisy: 312
(@malachit77)
Połączone: 1 tydzień temu

No to wlasnie to mowię - subiektywna i nieprzenosalna to znaczy ze kazdy moze se powiedziec ze u niego dziala i nikt nie moze mu zaprzeczyc. To nie jest argument za metoda, to jest po prostu brak falsyfikowalnosci.


Odpowiedz
Wpisy: 238
(@cefeida98)
Połączone: 3 lata temu

Malachit77, rozumiem ten argument i po czesci sie z nim zgadzam, ale my tu nie piszemy pracy naukowej. Ludzie szukaja czegos co im pomaga psychicznie przejsc przez chorobie i jesli praca z energia daje im poczucie sprawczosci albo spokoju to ten efekt jest realny nawet jesli mechanizm jest dyskusyjny. To nie to samo co mowic ze energia leczy guz.


Odpowiedz
Wpisy: 180
(@teodorka)
Połączone: 1 rok temu

Moze troche z innej strony - czy ktos z was pracowal z osoba ktora byla chora i co zaobserwowaliscie jako ci po drugiej stronie, nie jako chory? Bo ja bylam raz przy kimś i czulam ze ta energia jakby „odbija sie”, nie wchodzi tak jak normalnie. Nie wiem czy to cokolwiek znaczy ale ciekawe czy inni maja podobne obserwacje


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@eliksira)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 875

@Teodorka Oj tam, ten efekt odbijania to czesto kwestia tego ze chore cialo ma jakby taka warstwe oporu, jest bardzo skupione na sobie i nie „przyjmuje” energii z zewnatrz w normalny sposob. Nie znaczy ze pracy nie ma sensu robic, ale wtedy czesto lepiej nie naciskac tylko tworzyc przestrzen i pozwolic cialу samemu wziac tyle ile chce. Roznica miedzy podawaniem a udostepnianiem.


Odpowiedz
(@teodorka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 180

@Eliksira Oo,to rozroznienie miedzy podawaniem a udostepnianiem - mozesz rozwinac?? Bo to brzmi dosc inaczej niz to co zazwyczaj slyszalam o bioenergoterapii, ze sie „przepuszcza energie”.


Odpowiedz
Wpisy: 875
(@eliksira)
Połączone: 6 miesięcy temu

Przepuszczanie to jest jeden model pracy... taki bardziej aktywny. że się tak wyrażę, ale jest tez podejscie gdzie terapeuta jest bardziej jak antena - tworzy pole, jest obecny, ale nie „wysyla” nic z intencja. Chore cialo moze wtedy samo zrobic z tym co chce albo nie. Mniej spektakularne, mniej „czuc” efektow w trakcie, ale przy osobach w slabszym stanie czesto latwiej tolerowane


Odpowiedz
Wpisy: 199
(@obsydianna)
Połączone: 8 miesięcy temu

To co mowi Eliksira o tworzeniu pola zamiast aktywnego wysylania - to mi bardo trafia. Mysle ze wiele osob ktore „nie czuja nic po sesji” moze wlasnie na to byc bardziej otwarte niz na intensywna prace. I moze to jets tez odpowiedz na pytanie Uwarowit o te frustracje - ze moze forma sesji wymagala przemodelowania,nie rezygnacji z calej pracy.


Odpowiedz
Wpisy: 539
(@gwiazdarka97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Okej ale mam pytanie praktyczne do Eliksiry i Obsydianney - jak wyglada taka sesja „tworzenia pola” w praktyce? Co sie robi inaczej niz normalnie? Bo rozumiem filozofie ale chce wiedziec czy to jest rozroznienie ktore mozna faktycznie wdrozyc albo czy to tylko inne nazewnictwo tego samego.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@eliksira)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 875

@Gwiazdarka97 roznica jest glownie w intencji i napiEciu w rukach i ciele. Przy aktywnej pracy terapeuta ma jakis cel, kierunek, czuje sie odpowiedzialny za to co sie dzieje. Przy tworzeniu pola - rozluznia rece, niema celu poza obecnoscia, skupia sie na wlasnym oddechu a nie na tej drugiej osobie. Brzmi prosto ale dla wiekszosci osob ktore pracuja aktywnie to jest trudniejsze niz sie wydaje bo trzeba wylaczyk ten nawyk kontrolowania.


Odpowiedz
(@edzio-ka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 266

@Eliksira to co Eliksira opisuje troche mi przypomina roznice miedzy masazem a poprostu lezeniem z dlonmi na kimś. Oboje moze byc wartosciowe ale to inne rzeczy. I mysle ze duzo zamieszania w dyskusjach o tym czy praca w chorobie ma sens bierze sie wlasnie z tego ze ludzie nie rozrozniaja tych dwoch trybow i porownuja jablka z gruszkami.


Odpowiedz
(@pranava)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 707

@Edzio.ka to co Edzio.ka napisal na koncu o tym ze zamieszanie bierze sie z mieszania roznych rzeczy pod jednym slowem - mam wrazenie ze to jets klucz do calej tej dyskusji o pracy w chorobie. Ludzie mowia „bioenergoterapia” i jedni mysla o aktywnym wysylaniu,drudzy o tworzeniu pola, trzeci o czymis jeszcze innym. 🙁 I pozniej sie dziwia ze efekty sa „nieprzenosalne”. No bo porownuja jabka z pomaranczami


Odpowiedz
Wpisy: 111
(@rodochrozyt)
Połączone: 2 lata temu

Okej ale to rozroznienie ktore tu wypracowalismy - aktywne wysylanie kontra tworzenie pola - to czy to jets cos o czym sie uczy na kursach bioenergoterapii czy to bardziej intuicyjne rozroznienie ktore kazdy terapeuta odkrywa sam? bo jesli to nie jest nigdzie usystematyzowane to trudno sie dziwic ze kazdy rozumie to inaczej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gwiazdarka97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Rodochrozyt szczerze? to drugie. Wiekszosc kursow uczy jednego modelu, zazwyczaj tego aktywnego z intencja i celem. To rozroznienie o ktorym mowi Eliksira jest raczej czyms co ludzie z doswiadczeniem wypracowuja po latach i czesto nie maja na to nazwy. Co jest troche problematyczne, bo potem kazdy uzywa innych slow na te same albo zupelnie rozne rzeczy i nikt nie wie o czym kto mowi.


Odpowiedz
Wpisy: 266
(@edzio-ka)
Połączone: 7 miesięcy temu

No i tu wracamy do sedna tematu Uwarowit, bo to nie jest tylko problem terminologiczny. Jesli osoba chora idzie do terapeuty ktory zna tylko model aktywny i nie umie przestawic sie na to tworzenie pola, to ta sesja moze byc dla niej za duzo. I pozniej mowi „po sesji bylo mi gorzej” i nikt nie wie czemu. A to moze byc po prostu niedopasowanie metody do stanu.


Odpowiedz
Wpisy: 180
(@teodorka)
Połączone: 1 rok temu

To tlumaczylby co mi sie przydarzylo raz jako obserwatorce - ta osoba po sesji byla bardziej wyczerpana niz przed. Myslalam ze to „reakcja oczyszczajaca” jak mowila terapeutka,ale teraz nie jestem pewna. Moze poprostu dostala za duzo w zlym momencie? Jak to rozpoznac ze chodzi o przeciazenie a nie o „oczyszczanie”?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@malwinia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 415

@Teodorka trafne pytanie i uczciwa odpowiedz jets taka ze te dwa stany sa naprawde trudne do odroznienia z zewnatrz. Orientacyjnie: reakcja oczyszczajaca mija po kilku godzinach do doby i osoba czuje sie potem lzej. przeciazenie trwa dluzej i niema po nim uczucia ulgi. Ale to nie jest absolutna regula,kazdy organizm reaguje inaczej. Dlatego wazne jest pytanie osoby jak sie czuje dzien albo dwa po sesji... nie zaraz po.


Odpowiedz
(@malachit77)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 312

@Malwinia No ale to kryterium „mija lub nie mija po kilku godzinach do doby” jets tak szerokie ze mozna pod nie podciagnac prawie wszystko. jesli czuje sie gorzej przez dwa dni to oczyszczanie, jesli przez trzy to przeciazenie? Na jakiej podstawie sie to rozroznia, bo nie widze tu zadnej twardej granicy


Odpowiedz
Wpisy: 238
(@cefeida98)
Połączone: 3 lata temu

Malachit, wiem ze lubisz twarde kryteria i rozumiem ten punkt, naprawde. Ale w medycynie konwencjonalnej tez istnieja pojecia jak „typowy przebieg” i „powiklania” gdzie granica nie jets zero-jedynkowa tylko statystyczna i zalezna od kontekstu. To ze w bioenergoterapii nie ma twardych granic nie jest argumentem ze jej ustalenia sa gorsze - to jest argument ze wymaga wiecej uwagi i kontekstu, a nie ze jest bezsensowna.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: