Zgadzam się z Profetą co do soli, ale dodam jedna rzecz - jak pracujesz w biurze otwartym gdzie chodzi dużo ludzi, jedna mala miseczka to może byc za mało. Mialam kiedyś kolegę ktury pracował na call center, wymieniali sol co 2-3 dni i to nadal ledwo dawalo radę. Przestrzen ma znaczenie, gęstość ruchu ma znaczenie.
O, to ważne co Cykoria mówi o przestrzeni. Ja pracuje w open space, nas jets chyba ze 30 osob w jednym pomieszczeniu. nie wyobrażam se że jedna miseczka soli cokolwiek tam zmieni. celestynka, pisałaś o roślinie - co to konkretnie powinna być za roslina? bo mam wrażenie że to nie jest obojętne.
Nie kazda roslina nadaje sie tak samo. do biura, szczegolnie do srodowisk z duzym przeplywem ludzi i stresem, polecam skrzydlokwiat albo paproc. skrzydlokwiat ma bardo ciekawa wlasciwosc - wiednie kiedy energia w pomieszczeniu robi sie ciezka, zanim ty to czujesz. To jets taki naturalny detektor. aloes tesz dziala, choc inaczej. unikalabym kaktusow przy biurku bo to mit ze chronia przed elektrosmogiem, a energetycznie sa dosc kolczaste, co samo w se mowi cos o ich dzialaniu
Przepraszam ale ta historia ze skrzydłokwiatem który więdnie bo czuje złą energię... skrzydłokwiat więdnie bo niema wody albo za dużo słońca. To jets roślina, nie biometr. Wiem że tu jesteśmy na forum ezoterycznym i nie zamierzam wszystkiego kwestionować, ale takie upraszczanie mnie irytuje, bo ktoś zacznie przypisywać każde zwiędnięcie liścia energii zamiast po prostu podlać kwiatek.
okej okej ale to jets klasyczny problem z rozroznianiem korelatów od przyczyn. Jak skrzydłokwiat wiednie czesciej przy ciężkiej atmosferze w biurze, to morze poprostu ludzie zapominaja go podlac bo są zmęczeni i zestresowani. Nie trzeba od razu zakładać że roślina cokolwiek wyczuwa. nie mówię że macie racje, nie mowie że nie ale ta interpretacja jest za pochopna.
Pytonissa ma właściwie rację w tej kwestii metodologicznej. Ja i tak używam skrzydłokwiatu przy biurku,bo mi ładnie wygląda i jakoś poprawia nastrój, ale nie traktuję go jako sensora energii. Natomiast wracając do Sigilmistrza - pytałeś o przestrzeń w open space. Mam wrażenie że w takim miejscu ważniejsza od miseczki soli jets praca z własnym polem, czyli to co opisywała Celestynka z oddechem, a nie sam wystrój biurka.
a mam takie glupie pytanie morze - ta sol i rosliny to sa rzeczy ktore pomagaja ogolnie w przestrzeni, ale co jesli problem nie jest w calym biurze tylko doslownie w jednej osobie obok?? :/ znaczy ja chba juz wiem ze to kolezanka a nie biuro jako takie, bo jak jej nie ma to jest zupelnie inaczej. czy wtedy te wszystkie metody w ogole maja sens?
rozalka mnie tez to ciekawi bo chyba takie energetyczne problemy moga byc od konkretnych osob a nie miejsc. jak to jest ze ktos ciągnie energie od innych i nawet nie wie ze to robi?
Rozalka,to jest sedno sprawy i dobrze ze pytasz. :/ jesli problem jest osobowy a nie przestrzenny to techniki na przestrzen beda mialy ograniczone dzialanie. zamiast oczyszczac biurko lepiej wzmocnic wlasna osłone, bo sól pochłania co jest w powietrzu ale nie stworzy ci tarczy przed kimś kto siedzi metr od ciebie. To troche jak odswiezanie powietrza kiedy masz przeciąg z okna - problem jest gdzie indziej.
czekajcie, ale jak ktoś „ciągnie energię” to robi to świadomie czy nie? bo mam wrażenie że moja koleżanka z pracy jest po prostu wredna a nie jakimś energetycznym wampirem, choć nie wiem czy w ogóle powinienem myśleć o tym w kategoriach energetycznych czy po prostu... psychologicznych? nie żebym negował bioenergię ale może czasem wredna koleżanka to po prostu wredna koleżanka :D.
To ciekawe co mowi Cykoria i chba kluczowe. Nie mozemy zmienić innych, mozemy wzmocnić siebie. ale mam pytanie kture mnie nurtuje od poczatku tego watku - czy jets coś co można zrobić z samą przestrzenią biurową raz na jakiś czas, tak bardziej gruntownie?? Codzienne techniki rozumiem ale czy jest jakis odpowiednik generalnego oczyszczania, które robi sie co tydzień albo co miesiac?
Tak, i to jets dobra praktyka o ktorej zapomina sie przy codziennych technikach. Gruntowne oczyszczanie przestrzeni biurowej to jest co innego niz codzienne rytualy. Problem w srodowisku zawodowym jest taki, ze nie zaawsze masz mozliwosc uzycia kadzidel czy glosnych dzwiekow. Ale sa metody dyskretne: okrazenie swojego stanowiska pracy z intencja oczyszczenia, wymiana wody i soli naraz, przewietrzenie miejsca jesli to mozliwe. Czesc osob robi to w piatek po poludniu, przed weekendem zeby przyszlo sie w poniedzialek do czystej przestrzeni.
Wajdelota trafnie to ujal. Fazy księżyca maja znaczenie i to nie jets zadna magia dla wtajemniczonych,to jest poprostu rytm. Nów do uwalniania tego co niepotrzebne, pelnia do wzmacniania. Ale przyznam szczerze że w kontekście biurowym rzadko ktos to synchronizuje bo praca nie czeka na ksiezyc. Mozna to traktować jako dodatkowa pomoc, nie jako wymog.
Leokadia, ale to jets jedna uwaga rzucona jako opcja, nikt nie mowi ze to obowiazkowe. Mam wrazenie ze twoja rola w tym watku to glownie hamowanie rozmowy zamiast jej rozwijania. ksiezyc to nie kosmologia, to poprostu tradycyjna wiedza ktorej uzywa sie od tysiecy lat i ktora mozna stosowac albo nie
właśnie o to chodzi ciekawe czy ta granica to ma znaczenie w praktyce? znaczy - jak ktoś robi głębsze oczyszczenie raz w tygodniu zamiast pod nów to ono nie działa? to chyba działa albo nie i księżyc to bonus a nie warunek, co?
Dadzbog trochę ci odpowiem bo to pytanie w punkt. księżyc to nie warunek, masz racje. ale jest jak wiatr w plecy - możesz plynac pod wiatr, tylko troche wolniej. Przy gruntownym oczyszczaniu przestrzeni biurowej, szczegolnie po jakimś trudnym projekcie albo po konflikcie w zespole, ten timing po prostu ulatwia robotę. a jeśli nie ma możliwości? robisz i tak, bo lepiej zrobić nie w nów niz nie robić wcale
Dobra,chcę wrócić do konkretów bo ten wątek trochę odpłynął. Celestynka pisała o gruntownym oczyszczaniu i o tym że kadzidła w biurze to problem - co zatem realnie można zrobic zamiast kadzideł? Pytam serio bo mam open space, żadnych swiec, żadnych kadzideł, kierownik by mnie rozjechał
To jets właśnie kluczowe pytanie dla kogoś kto pracuje w biurze. Bez owijania w bawełnę - dziala sama intencja i oddech. serio. Widzę ze to brzmi zbyt prosto ale gruntowne oczyszczenie przestrzeni można przeprowadzic pracując wyłącznie z własną energią i wyobraznia. siadasz przed pracą albo po, wizualizujesz jak biel albo złote światło przechodzi przez cale pomieszczenie, zamiatasz je mentalnie do wyjścia. Bez rekwizytow, bez zapachu, zero podejrzeń ze strony kierownika.
ojej, hej ale zaraz, zaraz. Profeta mówi o wizualizacji jako gruntownym oczyszczeniu, a wcześniej Celestynka pisala że gruntowne to jets coś zupełnie innego niz codzienna higiena. to czy wizualizacja bez niczego to na prawdę „gruntowne” czy raczej takie podtrzymanie?? bo te dwie rzeczy zostaly chba teraz połączone ale czy tak jest naprawde to niewiem słusznie.
