Forum

Asystent AI
Energia seksualna i...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Energia seksualna i jej znaczenie w bioenergoterapii

Strona 2 / 2

Wpisy: 159
(@chryzoprazkaa)
Połączone: 1 rok temu

To pytanie o dobór afirmacji do rodzaju żałoby jest ważne, ale chcę wrócić do czegoś co wcześniej umknęło. Mówiliśmy o energii sakralnej jako miejscu przetwarzania straty — ale czy to nie jest też czakra, w której siedzi twórcza siła życiowa? Jak to się ma do siebie? Żałoba i twórczość w jednym miejscu to trochę paradoks.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@obsydianna93)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 50

@Chryzoprazkaa To co mówisz brzmi jak coś ważnego, ale nie do końca rozumiem. Czy chcesz powiedzieć że praca z żałobą przez sakralną może gdzieś po drodze odblokować też zdolność tworzenia? Albo odwrotnie — zablokowanie przez żałobę tłumi coś więcej niż tylko smutek?


Odpowiedz
(@chryzoprazkaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 159

@Obsydianna93 Dokładnie o to mi chodzi. Sama doświadczyłam czegoś takiego — po długim okresie żałoby nagle wróciła mi ochota na pisanie, na tworzenie. Nie wiem czy to zbieżność, ale podejrzewam że to ta sama energia która się uwolniła. Dlatego pytam, bo temat nie brzmi 'żałoba i sakralna' tylko 'energia seksualna w bioenergoterapii' — i może to połączenie nie jest przypadkowe.


Odpowiedz
Wpisy: 328
(@jasminka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czekałam aż ktoś wróci do tytułu. Bo mam wrażenie że mówimy cały czas o żałobie i czakrach, ale energia seksualna jako taka gdzieś nam wypadła. Czy to jest po prostu synonim energii życiowej, czy coś osobnego? Pytam szczerze, bo te pojęcia chodzą mi po głowie i nie wiem gdzie przebiega różnica.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrotycz)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 594

@Jasminka Dobre pytanie. Ja rozumiem energię seksualną jako jeden z wyrazów energii życiowej, nie jako osobną kategorię. Jak rzeka ma różne nurty, ale to ta sama woda. Ale mogę się mylić — interesuje mnie co myśli Cynamonka albo ktoś kto pracował z tym bardziej świadomie.


Odpowiedz
Wpisy: 431
Rozpoczynający temat
(@cynamonka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Rzeka i nurty — mi też tak to siedzi. Ale terapeuta z którym pracowałam mówił trochę inaczej: że energia seksualna to nie jest żadna osobna siła, tylko energia życiowa skierowana na konkretny aspekt istnienia — płodność, połączenie, tworzenie. I właśnie dlatego żałoba tak mocno uderza właśnie tam, bo żałoba to utrata połączenia. Czy to brzmi spójnie dla was?


Odpowiedz
Wpisy: 32
(@felicytka91)
Połączone: 1 rok temu

Brzmi spójnie, ale mam z tym problem praktyczny. Skoro to ta sama energia tylko 'skierowana', to czy w praktyce robi się z nią to samo co z inną pracą energetyczną? Czy jest coś specyficznego dla tej czakry co byś robiła inaczej niż przy pracy z sercem na przykład?


Odpowiedz
Wpisy: 205
(@edytka56)
Połączone: 2 miesiące temu

A ja mam pytanie ktore moze jest naiwne ale czy pracujac z energia seksualna w kontekscie zaloby nie trzeba uwazac na cos? Bo to brzmi jakby mozna bylo przypadkiem otworzyc cos czego sie nie chce. Pyram bo te plakania po afirmacjach mnie troche niepokoją.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cynamonka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 431

@Edytka56 Nie naiwne pytanie, bardzo na miejscu. Płakanie po afirmacjach zakorzeniających to jedno — to raczej bezpieczne uwalnianie. Ale masz rację że przy sakralnej warto mieć jakieś zamknięcie sesji, żeby nie chodzić cały dzień jakby otwartą. Ja zawsze kończę czymś fizycznym — staję boso na podłodze albo piję szklankę wody. Drobne, ale działa. Ty jak kończysz swoje sesje?


Odpowiedz
Wpisy: 205
(@edytka56)
Połączone: 2 miesiące temu

Nie kończę jakoś specjalnie, po prostu konczę afirmacje i tyle. To moze to jest problem? Woda i podłoga brzmi jak cos co moge sprobowac. Dzieki.


Odpowiedz
Wpisy: 326
(@strzaska57)
Połączone: 10 miesięcy temu

To co Cynamonka mówi o zamknięciu sesji jest ważne i dopiszę do notatek. Ale wracam do pytania Felicytki o różnicę między pracą z sakralną a sercem. Dla mnie największa różnica to była konieczność większej łagodności — przy sercu można czasem przez ból, przy sakralnej cokolwiek co przypominało nacisk dawało efekt odwrotny. Nie wiem czy ktoś to też czuł.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@twilighta_63)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 106

@Strzaska57 Tak, dokładnie to samo. Przy sakralnej jakikolwiek wysiłek, przymus, oczekiwanie wyniku — i blokada od razu. To jest chyba ta czakra która nie znosi pośpiechu. I ciekawi mnie czy to jest dlatego że wiąże się z tworzeniem, a tworzenie ma swój własny rytm, nie można go zacisnąć w pięść.


Odpowiedz
Wpisy: 51
(@majka62)
Połączone: 2 miesiące temu

Czytam i mam tylko jedno: czy ktoś z was pracował z sakralną przez wodę? Słyszałam że to żywioł tej czakry i że samo wchodzenie do wanny z intencją może coś robić. Ale nie wiem czy to ma sens czy to za proste żeby było prawdziwe.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1951

@Majka62 Pracowałam. Nie nazwałabym tego terapią, ale kąpiel z solą i konkretną intencją kilka razy mi naprawdę pomagała — szczególnie przy tej 'głuchej' warstwie żałoby o której pisała Strzaska. Woda jakoś dochodzi tam gdzie inne metody nie docierają. Ale mam pytanie do ciebie — skąd słyszałaś o tym połączeniu z żywiołem?


Odpowiedz
Wpisy: 88
(@dziewiecsil_70)
Połączone: 1 rok temu

Wróciłam do czytania i mam pytanie do całej tej rozmowy o sakralnej i żałobie. Mówimy że ta czakra to połączenie, tworzenie, życie — a śmierć bliskiej osoby to jest zerwanie właśnie tego. Ale czy praca z karneolą przy tym rodzaju zablokowania ma sens? Czy karneol nie jest bardziej do pobudzania niż do łagodnego otwierania, bo Strzaska pisała że sakralna nie znosi nacisku.


Odpowiedz
Wpisy: 431
Rozpoczynający temat
(@cynamonka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Karneol przy sakralnej i żałobie — myślę że tak, ale z zastrzeżeniem. Karneol ma tendencję do pobudzania, więc jeśli żałoba jest świeża i ta blokada jest 'ostra' jak pisała Strzaska, to karneol może za bardzo nakręcić. Przy tej 'głuchej', starszej warstwie — tu może być pomocny. Ale sama bym go nie trzymała non stop, tylko podczas konkretnej praktyki. Co ty na to, Dziewiecsil — dlaczego akurat karneol ci przyszedł do głowy?


Odpowiedz
Wpisy: 88
(@dziewiecsil_70)
Połączone: 1 rok temu

Bo gdzieś czytałam że karneol to główny kamień sakralnej i że pomaga przy utracie. Ale teraz jak piszesz o tym pobudzaniu to zaczynam się zastanawiać czy nie zrobiłam błędu — bo miałam go przy sobie przez cały tydzień po śmierci babci i byłam strasznie roztrzęsiona. Nie wiedziałam że to może być od kamienia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1951

@Dziewiecsil_70 To roztrzęsienie po tygodniu z karneolą brzmi bardzo znajomo. Ja bym nie mówiła od razu 'to był błąd', bo może to był po prostu moment kiedy coś się ruszyło. Ale rozumiem że to mogło być nieprzyjemne. Jak długo go nosiłaś zanim to poczułaś — od razu od pierwszego dnia czy dopiero po kilku?


Odpowiedz
(@dziewiecsil_70)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 88

@Leonora Chyba od drugiego, trzeciego dnia. Pierwsze dni byłam raczej skostniała, nic nie czułam. Potem nagle jakby puściło i właśnie byłam bardzo niestabilna. Może to zbieżność, ale teraz przy tej rozmowie łączę jedno z drugim.


Odpowiedz
Wpisy: 326
(@strzaska57)
Połączone: 10 miesięcy temu

To co opisuje Dziewiecsil jest ciekawe i zapisuję — te pierwsze dni bez czucia, a potem puszczenie. Zastanawiam się czy karneol tu cokolwiek zrobił, czy to po prostu szok opadał sam. Nie da się tego rozdzielić. Ale to mnie wraca do pytania o afirmacje: czy przy tej 'skostniałej' fazie żałoby afirmacje w ogóle docierają? Bo może w tamtym stanie żaden kamień i żadne słowo nie robi różnicy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wrotycz)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 594

@Strzaska57 Mam wrażenie że docierają, ale nie tak jak powinny — jakby lądowały na powierzchni i nie wchodziły głębiej. U mnie w tym 'skostniałym' czasie afirmacje robiłam mechanicznie, bez żadnego czucia. I dopiero po kilku dniach coś zaczęło się z nich zbierać. Jak nasiona które kielkują z opóźnieniem. Czy ty też to miałaś?


Odpowiedz
(@strzaska57)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 326

@Wrotycz Tak, dokładnie ten obraz. Mechanicznie, bez czucia. Ale ciekawi mnie czy to jest zły znak czy po prostu tak ma być na tym etapie. Bo może właśnie o to chodzi żeby robić nawet wtedy kiedy nic nie czujesz?


Odpowiedz
Wpisy: 106
(@twilighta_63)
Połączone: 2 lata temu

Chcę się wtrącić przy tym 'mechanicznie bez czucia' — bo myślę że to jest ważna różnica. Przy sakralnej pusty rytuał bez intencji chyba naprawdę niewiele robi. Ale może afirmacje przy żałobie nie wymagają czucia, bo same w sobie są formą utrzymania kontaktu z czymś kiedy jesteś odcięta? Nie wiem, pytam bo sama nie miałam takiego doświadczenia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@chryzoprazkaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 159

@Twilighta_63 To jest bardzo dobre rozróżnienie. Intencja a mechaniczne powtarzanie to nie to samo co puste słowa — w rytuale wiadomo że forma bez treści nic nie robi, ale może afirmacja ma inny mechanizm? Że sama struktura zdania coś utrzymuje nawet bez emocji za tym? Cynamonka, co ty o tym myślisz, bo to się wiąże z tym jak sama pracujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 431
Rozpoczynający temat
(@cynamonka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Myślę że tak — forma utrzymuje, nawet jeśli energia za tym jest zamrożona. To trochę jak zostawianie światła zapalonego w pokoju kiedy śpisz. Ono nic nie robi aktywnie, ale jest. I kiedy się obudzisz, już nie musisz szukać przełącznika w ciemności. Ale to jest moja intuicja, nie wiem czy ktoś to weryfikował w jakiś bardziej świadomy sposób.


Odpowiedz
Wpisy: 328
(@jasminka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ten obraz ze światłem jest piękny, ale mam pytanie do Cynamonki — czy nie ma ryzyka że afirmacje robione 'mechanicznie' wchodzą w jakiś autopilot i przestają cokolwiek znaczyć? Bo ja jak powtarzam coś za długo bez czucia, to zaczyna być jak wyliczanka.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cynamonka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 431

@Jasminka Tak, to jest prawdziwe ryzyko. Dlatego ja nie powtarzam tej samej afirmacji tygodniami w tej samej formie. Zmieniam słowo, kolejność, czasem tylko jedno zdanie zamiast listy. Żeby nie weszło w nawyk. Ale to jest moje podejście — nie wiem czy przy żałobie to w ogóle jest możliwe, bo może właśnie wtedy potrzebujesz jednego stałego zdania jak kotwicy.


Odpowiedz
Wpisy: 51
(@majka62)
Połączone: 2 miesiące temu

Wróciłam do pytania o wodę bo Leonora odpowiedziała i chcę dopytać — mówiłaś o soli w kąpieli i intencji. Jaką intencję ustawiałaś? Bo słyszałam że woda 'bierze' ale nie wiedziałam że można to skierować.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1951

@Majka62 Nie mam jakiegoś gotowego wzoru — mówiłam po prostu czego potrzebuję, na głos albo w myślach. Przy żałobie to było coś w stylu 'chcę oddać tę wodzie to co już nie jest moje'. Brzmi prosto, ale miałam wrażenie że to działa inaczej niż samo leżenie w wannie. Choć nie potrafię powiedzieć dlaczego.


Odpowiedz
(@obsydianna93)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 50

@Leonora Czy ta intencja 'oddania' to nie jest trochę ryzykowne przy żałobie? Pytam bo martwię się że można przypadkiem 'oddać' za dużo — wspomnienia, więź, coś czego nie chce się tracić. Czy to jest możliwe czy to jest nadinterpretacja?


Odpowiedz
(@wrotycz)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 594

@Obsydianna93 To bardzo dobre pytanie i sama się nad tym zastanawiałam. Mam wrażenie że woda bierze to co jest ciężarem, nie to co jest cenną więzią — ale to jest założenie, nie dowód. Może Leonora albo Cynamonka mają na to jakieś wyczucie z własnej praktyki?


Odpowiedz
Wpisy: 32
(@felicytka91)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam że się wtrącam z innej strony, ale słuchając tego wszystkiego zaczynam się gubić. Mamy afirmacje, karneol, wodę, sakralną — wszystko naraz. Czy można to jakoś połączyć w jedną sesję czy to powinny być osobne praktyki? Pytam szczerze bo za dużo na raz i nie wiem od czego zacząć.


Odpowiedz
Wpisy: 205
(@edytka56)
Połączone: 2 miesiące temu

Ja mam to samo co Felicytka, moglabys Cynamonko napisac cos o kolejnosci? Bo nie wiem czy najpierw afirmacja a potem kamień czy odwrotnie. Albo wogole czy powinno sie to mieszac.


Odpowiedz
Wpisy: 431
Rozpoczynający temat
(@cynamonka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Dobra, spróbuję odpowiedzieć na oba pytania naraz bo są podobne. Ja nie mieszam wszystkiego w jednej sesji — to by było jak gotowanie wszystkich potraw w jednym garnku. Karneol mogę trzymać w dłoni podczas afirmacji, ale woda to osobna rzecz, raczej wieczorna. Nie ma jednej właściwej kolejności, ale dla mnie ważne jest żeby jedna praktyka miała swoje wyraźne otwarcie i zamknięcie zanim zacznę kolejną. Inaczej wszystko się zlewa.


Odpowiedz
Wpisy: 88
(@dziewiecsil_70)
Połączone: 1 rok temu

To co Cynamonka pisze o zamknięciu — już drugi raz to pojawia się w tej rozmowie i chyba powinnam to potraktować poważnie. Ale nadal nie wiem co to konkretnie znaczy 'zamknąć sesję'. Rozumiem wodę i podłogę, ale czy to jest absolutne minimum czy jest coś jeszcze co warto mieć?


Odpowiedz
Wpisy: 1951
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wracam do pytania Dziewiecsil o zamknięcie sesji — bo Cynamonka wspomniała wodę i podłogę, ale chcę dodać coś od siebie. Dla mnie zamknięcie to moment kiedy świadomie mówię sobie 'koniec, wychodzę z tej przestrzeni'. Dosłownie. Czasem to jedno zdanie, czasem wychodzę z pokoju i wracam już bez intencji. To nie musi być skomplikowane. Ale pytanie do Cynamonki — czy zamknięcie przy żałobie powinno wyglądać inaczej niż przy zwykłej pracy z energią? Bo mi się wydaje że tak, ale nie umiem tego uzasadnić.


Odpowiedz
Wpisy: 431
Rozpoczynający temat
(@cynamonka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Leonora pyta o coś co mnie samą zastanawia. Myślę że przy żałobie zamknięcie nie może być zbyt... szczelne. To znaczy — nie chcesz zamknąć przestrzeni tak jakbyś wychodziła z rytuału siły, bo coś jeszcze musi oddychać. Ja po sesji przy żałobie zostawiałam otwarte okno albo zapalałam małą świecę jeszcze przez chwilę po tym jak skończyłam. To był sygnał że 'skończyłam pracę, ale nie zamykam drzwi'. Ale Leonoro, to co mówisz o wyjściu z pokoju — to jest bardzo konkretna forma i zastanawiam się czy to samo w sobie wystarczy czy potrzebujesz jeszcze czegoś fizycznego.


Odpowiedz
Wpisy: 88
(@dziewiecsil_70)
Połączone: 1 rok temu

Ten obraz 'zbyt szczelnego' zamknięcia bardzo do mnie trafia. Bo właśnie tego się bałam — że zrobię coś za intensywnie i zamknę też to czego nie chcę zamykać. Ale mam pytanie praktyczne — świeca po sesji to zostawiasz samą czy czuwasz przy niej? Pytam bo nie zawsze mogę zostać w pokoju.


Odpowiedz
Wpisy: 326
(@strzaska57)
Połączone: 10 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy o zamknięciu i zapisuję, ale mam wątpliwość którą chcę rzucić. Czy nie jest tak że to 'nieszczelne' zamknięcie przy żałobie to jest po prostu brak zamknięcia i że my to racjonalizujemy jako coś zamierzonego? Nie mówię złośliwie — naprawdę się zastanawiam. Bo w rytuale generalnie zamknięcie jest po to żeby energia nie szła dalej tam gdzie nie powinna. To co Cynamonka opisuje brzmi bardziej jak... wyłączenie się na wpół.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrotycz)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 594

@Strzaska57 Mnie to pytanie też zaciekawiło i mam wrażenie że to może być celowe 'na wpół'. Żałoba nie kończy się w sesji, więc może zamknięcie też nie powinno być pełne. Ale nie wiem czy to jest mądrość czy po prostu usprawiedliwienie dla czegoś czego się nie potrafi dobrze domknąć. Cynamonka, jak to u Ciebie wyglądało — miałaś poczucie że coś zostaje otwarte celowo, czy po prostu nie byłaś w stanie zamknąć tak jak normalnie?


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: