Wrócę na chwilę do pytania Rozmarynek o kamienie, bo Jarzebina odpowiedziała skrótowo. Z mojego doświadczenia przy menstruacji dobrze sprawdzają się kamienie z grupy uziemiających: turmalin czarny, hematyt, czerwony jaspis. Czerwony jaspis jets specjalnie przy tym czasie popularny bo ma związek z czakrą podstawy i z ziemią, a przy „rozrzedzeniu” o którym tu mówimy wlasnie to uziemienie jest potrzebne. Ale mówię o własnej praktyce, nie twierdzę że to jedyna opcja.
no niewiem, ojej, dziękuję Jarzebinie i Stefci za te odpowiedzi!! czerwony jaspis mam gdzieś w szufladzie, zupełnie o nim zapomniałam. To teraz rozumiem tesz trochę lepiej ten mechanizm, nie tylko „ktury kamień” ale dlaczego akurat te. Czy te same kamienie można nosić przez cały cykl czy lepiej zamieniać??
ja mam pytanie może głupie, ale czy to znaczy że mężczyźni wogóle nie mają takich cykli energetycznych? bo cały wątek jest o cyklu miesięcznym ale zastanawiam się czy u mężczyzn jest jakiś odpowiednik. czy to temat totalnie osobny
Nie ma glupich pytan, Oliczko. Mezczyzni tesz maja cykle hormonalne, tyle ze krotsze, dobowe i sezonowe a nie miesieczne, i mniej zbadane. W tradycjach kture znam jest mowa o cyklach lunarnych u mezczyzn ale to jest znacznie slabiej opisane niz u kobiet. To jest osobny temat i mysle ze zasluguje na wlasny watek, bo tutaj troche wychodzimy z tematu.
pozwolę se wejść w to, ale mam komentarz do całej tej dyskusji o fazach. 🙂 Wszyscy mówicie jakby cykl był idealnie regularny i jakby kazda faza miala swoj wyraźny „profil”. A u sporej czesci kobiet cykl jets nieregularny, fazy się nakładają, owulacja jest trudna do przewidzenia. jak ta cała praca z cyklem ma wyglądać u osoby której cykl jest na przykład dwudziestodniowy albo czterdziestodniowy? Bo te opisy brzmia jak byly pisane dla modelowego 28-dniowego cyklu.
Dobra ale to co Aeon mówi to jest ważne i ciesze się że to padlo. Bo caly watek jest trochę zbudowany na zalozeniu że cykl jest przewidywalny a praca z nim to kwestia nauki schematu. A to nie jest takie proste i myślę że wiele osób kture tu czyta i ma nieregularny cykl morze się poczuć jak „nie pasuję do tego modelu”.
To co Czarna mówi to jest uczciwe i ważne. Sama zresztą miałam przez długi czas problem z tym że nie wiedziałam czy obserwuję coś realnego czy się hipnotyzuję własnym schematem. Ale po czasie doszłam do wniosku że to nie jest pytanie zero-jedynkowe. Można mieć nieregularny cykl i nadal obserwować sygnały ciała zamiast dat. Ja na przykład przez rok miałam cykl między 24 a 34 dniami i notatki nadal miały sens, tylko trzeba było patrzeć inaczej.
Okej ale jak to wyglada praktycznie jak cykl jets nieregularny? bo rozumiem ze „obserwuj sygnaly ciala” ale jakie sygnaly, jak to rozpoznac ze jest faza taka albo taka? to nie jest takie oczywiste dla kogos kto zaczyna.
Stefcia dobrze to ujela. Tylko dorzucę ze nie każda kobieta te fizyczne sygnały wyraźnie czuje,szczególnie na poczatku obserwacji. U mnie owulacja przez lata była praktycznie niewidoczna fizycznie, i energetycznie tesz nie bylo żadnego „wyjscia na zewnątrz”, przynajmiej nie takiego żebym je rozpoznała. no niewiem, wienc co wtedy?? nie pytam zlosliwie, serio ciekawa jestem jak wy pracujecie gdy sygnały są słabe
no i tu mnie Nefrytka troche zatrzymuje. bo z jednej strony mówicie ze sygnały są fizyczne i kazda morze je zaobserwowac, a z drugiej że zeby je wyczuć trzeba lat medytacji i pracy z czakrami. to co to jest ostatecznie, fizjologia czy umiejętność percepcji energetycznej? bo te dwie rzeczy macie troche wymieszane w tej dyskusji
ale właśnie ta odpowiedź Benedyka to jest klasyczny ruch,tzn jak coś jest weryfikowalne to mówimy że to fizjologia, a jak nie wychodzi w obserwacji to mówimy że trzeba lat praktyki żeby to poczuć. to jest odporna na falsyfikację struktura argumentacji. nie mówię ze macie złe intencje, mówię że to jest logicznie nierozróżnialne od sytuacji gdy tego energetycznego poziomu poprostu niema.
Czarna trafi w sedno ale to samo mozna powiedziec o wiekszosci introspekcji. jak sprawdzasz ze twoja interpretacja snu jest poprawna? jak wiesz ze twoj terapeuta ma racje mowiac ze masz jakis blok emocjonalny? tez tego nie zfalsyfikujesz w klasycznym sensie. pytanie jest nie „czy to falsyfikowalne” tylko „czy jest uzyteczne i czy ludziom pomaga”. i tu odpowiedz wedlug mnie jest tak.
O, to jest pytanie które mnie tesz od dawna interesuje. Pracowałam z kilkoma kobietami które były na tabletce i one same mówiły że energetycznie czują się „wyciszone” w takim szerokim sensie, jakby całe to falowanie zniknęło. Jedna to opisała że jest „równo płasko cały czas” i nie wiedziała czy to dobrze czy źle. Czy ktoś tu ma doświadczenie z tym z własnej praktyki?
Byłam przez kilka lat na tabletce i z perspektywy czasu faktycznie mam notatki z tamtego okresu. Są zdecydowanie mniej „dynamiczne” jeśli to jest dobre słowo. Mniej wyraźnych skoków, mniej wyraźnych dolin. Ale czy to oznacza że energia była faktycznie spłaszczona, czy że ja po prostu nie miałam schematu żeby ją obserwować? Nie wiem. Trudno porównać bo nie prowadziłam wtedy takich notatek jak teraz.
Mam zdanie na ten temat choc wiem ze moze byc kontrowersyjne. Z mojej obserwacji (wlasnej i klientek) antykoncepcja hormonalna nie blokuje energii cyklu kompletnie ale zmienia jak i kiedy sie manifestuje. Cialo pamieta rytm nawet gdy hormonalnie jest wyciszone. to jest troche jak z snem w miescie przy sztucznym swietle, melatonina jest stlumiona ale rytm dobowy nie znika, tylko sie przesrzegtuje. Ale to jest moje zdanie, inne osoby moga miec zupelnie inne doswiadczenia i nie bede twierdzic ze jest jedna odpowiedz.
hej, trochę się tu gubie bo rozmowa poszla w kilka stron naraz. mam jedno konkretne pytanie, może głupie: czy praca energetyczna podczas menstruacji jest bezpieczna jeśli ktoś ma bardo bolesne okresy? pytam bo czytam tu że to jest „czas mocy” i otwarcia, ale ja podczas pierwszych dwóch dni ledwo wstaję i ciężko mi sobie wyobrazić ze to jest dobry czas na cokolwiek, nawet na medytację
