no dobra, to przyznam że trochę uprościłam. ale moje pytanie jest inne - czy to co opisujecie jako „większa przepuszczalność po północy” jest w ogóle specyficzne dla nocy, czy po prostu każdy stan głębokiej relaksacji daje podobny efekt? bo przy mocnej medytacji za dnia mam podobnie
to pytanie Glozki trafia w cos istotnego. jets kilka nakladajacych sie mechanizmow naraz - zmeczenie, gleboka relaksacja, pora doby, ewentualny wplyw cykli naturalnych. trudno je rozdzielic bez metodycznego podejscia. ktos tu robil sesje o tej samej godzinie ale w roznych warunkach, np. raz po dluzszej medytacji w ciagu dnia a raz bez przygotowania po polnocy?
o nie no Bogumil to jest pytanie na które trzeba by mieć jakiś kontrolowany eksperyment haha, ale serio - właśnie o to chodzi, że wszystkie te zmienne chodzą razem i nikt ich nie rozdziela. ja na przykład zawsze przed nocną sesją trochę medytuję, więc nie mam pojęcia co robi sama medytacja a co robi pora
sluchajcie a ja mam morze glupie pytanie ale co z osobami kture pracuja na nocnych zmianach albo spia za dnia? tzn jesli dla kogos „noc” zaczyna sie o 8 rano bo pracuje nocami,to czy ta cala pora po polnocy dziala tak samo? czy chodzi o zegar zegarowy czy o zeigr wewnetrzny
w pracy z energią ciala ten dylemat jets naprawdę powazny. widzialam osoby które pracowały nocami przez lata i miały bardzo sprawny kontakt z energia w godzinach kiedy wiekszosc z nas śpi,tyle że przesunięty. ale widzialam też takie, które mimo przestawionego rytmu snu mialy wyraźny prog wlasnie przy astronomicznej polnocy. to indywidualne i warto to sprawdzić zamiast zakladac.
ten wątek z przesunięciem rytmu to jets coś o czym myślę przy okazji jet lagu i pracy z energią po dalekich podróżach - ciało jest na innej strefie czasowej niż miejsce gdzie jesteś. i w tym stanie energetycznie jest jakaś dysregulacja,jakby dwa zegary tykały osobno. kogoś to dotyczyło przy sesjach po powrocie z długiej podróży?
to o jet lagu to ciekawy trop. nie pracowałam z kimś bezpośrednio po podróży, ale pamiętam sesję którą robiłam sama sobie w pociągu nocnym i to była osobna jakość zupełnie - jakby przestrzeń wewnętrzna była płynna zamiast stała, niespójna. wtedy nie pomyślałam o tym w ten sposób ale może właśnie o to chodzi, że ciało było „między” miejscami
no dobra ale wy teraz mówicie o jet lagu i pociagach nocnych,a pytanie bylo o rytmy dobowe w bioenergoterapii. że tak powiem, czy to ma wogole jakiś zwiazek z tytulem wątku czy odpłynęliśmy
okej, ale wróćmy do czegoś konkretnego. Siedlislawa opisała dwie sesje w tej samej nocy i różnicę między nimi. to jest obserwacja warta analizy. a Bogumil pyta czy ktoś robił próby porównawcze. ja chcę zapytać inaczej - czy ktokolwiek tu SYSTEMATYCZNIE prowadzi notatki z porą do minuty i póżniej to sprawdza? nie wrażenia, tylko zapiski.
no i właśnie tu wrócę do tego co pisałam wcześniej, bo chyba nikt nie odpowiedział wprost - jeśli głęboka medytacja daje podobne efekty co praca po północy, to może pora wcale nie jest zmienną. może zmienną jest STAN. i wtedy cała ta rozmowa o rytmach dobowych jest o czymś innym niż myślimy że jest.
hej a nikt nie odpowiedzial na moje pytanie z poprzedniej strony wlasciwie - to z tymi nocnymi zmianowcami. bo Albinek powiedzial ze czesc tradycji mowi o czasie astronomicznym, a czesc o zegarze biologicznym. ale ktura odpowiedz jets wasnie w kontekscie bioenergoterapii? bo jesli pracuje z kims kto spi od 8 rano do 16, to jego „noc energetyczna” to co dokladnie?
joj,Albinek dotyka czegos waznego - napiecie miedzy dwoma rytmami jako osobna jakosc. to mi przypomina obserwacje ktora mialem przy sesjach z osobami po kilku nieprzespanych nocach. ich pole bylo jakby „urwane od kotwicy”, nie przepuszczalne w glebszym sensie, tylko poprostu niespojne. i praca wtedy byla inna, niekoniecznie latwiejsza, raczej mniej przewidywalna. ktos mial podobne spostrzezenia przy klientach w duzym niedoborze snu?
Bogumil, tak, i to jets jeden z powodow dla których zaawsze pytam o sen przed sesja. nie chodzi mi o „czy jesteś wypoczęty” tylko o to jak wygląda ostatnie kilka nocy. pole osoby po chronicznym niedoborze snu robi zupelnie inną „fakturę” pod rękami. nie niespójne to morze za mocne słowo ale jakby... miejscami nieobecne? trudno to opisac inaczej.
o, ten wątek z „fakturą” pola przy niedoborze snu to coś o czym nigdy nie myślałam w tych kategoriach! ja zawsze czułam że komuś zmęczonemu trudniej „trafić” na ciało energetycznie, ale nie umiałam tego nazwać. Macierzanka, a to „miejscami nieobecne” to znaczy że konkretne obszary są trudniej dostępne, czy cały obszar pola jest jakoś urywany?
