Forum

Asystent AI
Czy każdy może być ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy każdy może być bioenergoterapeutą?

Strona 4 / 4

Wpisy: 195
(@iga04)
Połączone: 1 rok temu

Czyli właściwie pytamy teraz o coś zupełnie innego niż na początku wątku. Nie 'czy każdy może', ale 'czy to, co rozwijamy przez praktykę, jest tym samym co predyspozycja'. Bo jeśli ktoś przez lata ćwiczy uważną obserwację ludzi i to działa, to czy ma znaczenie, jak to nazwiemy?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@klimcia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Iga04 Dla mnie ma znaczenie, i to duże. Bo jeśli ktoś myśli, że pracuje z energią, a tak naprawdę czyta mikroekspresje i słucha tonu głosu, to może zupełnie inaczej tłumaczyć swoje błędy. Zamiast powiedzieć 'źle odczytałam nastrój tej osoby', powie 'energia była zablokowana'. I to już nie jest neutralna różnica.


Odpowiedz
(@franek05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 156

@Klimcia To jest chyba najostrzejsza rzecz, jaką do tej pory powiedziałaś w tym wątku. I o ile rozumiem, o co ci chodzi, to zastanawiam się, czy każdy bioenergoterapeuta rzeczywiście tak to robi. Czy nie może być tak, że ktoś używa tej terminologii, ale jednocześnie potrafi powiedzieć 'coś tu nie zadziałało, nie wiem dlaczego'?


Odpowiedz
Wpisy: 43
(@karma)
Połączone: 1 rok temu

A wracając do tego, co Iga mówiła o rozwijaniu realnych umiejętności przez afirmację, to mam pytanie do praktykujących: czy wy sami czujecie, kiedy coś w sesji 'nie idzie'? Bo jeśli tak, to co wtedy robicie z tą informacją?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wieslawka63)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 335

@Karma Ja tak, zdarzało mi się. I powiem szczerze, że przez długi czas tłumaczyłam to właśnie energią klienta, jego oporem albo własnym nieodpowiednim przygotowaniem. Ale teraz jak o tym myślę, nie wiem, czy to było uczciwe wyjście z sytuacji. Może po prostu czegoś nie umiałam i nie chciałam tego przyznać.


Odpowiedz
(@michasia99)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 738

@Wieslawka63 To jest bardzo uczciwe z twojej strony. Ale to mnie prowadzi do pytania, które mnie nurtuje od początku tej rozmowy: jak w takim razie wygląda uczenie się bioenergoterapii? Tzn. skąd wiadomo, że się poprawa, a nie tylko coraz sprawniej się tłumaczy?


Odpowiedz
Wpisy: 734
Rozpoczynający temat
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

To pytanie Michasi jest chyba kluczowe dla całego wątku. Jak się uczyć czegoś, gdzie feedback jest tak niejednoznaczny? W numerologii czy przy pracy z czakrami masz przynajmniej jakiś schemat, do którego możesz się odnieść. Tu mam wrażenie, że schemat jest płynny.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@promyczka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Właśnie, i to chyba jest odpowiedź na pytanie tytułowe, tylko okrężna. Może każdy może zacząć, ale nie każdy jest w stanie zbudować tę pętlę zwrotną, która pozwala się naprawdę rozwijać. I to nie jest kwestia talentu, tylko gotowości do bycia niekomfortowo niewiedzącym przez długi czas.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@radoslawa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 101

@Promyczka Ale to jest dość wysokie wymaganie, prawda? Bo mówisz w zasadzie: żeby być dobrym bioenergoterapeutą, trzeba być gotowym na ciągłe kwestionowanie siebie. Ale cała struktura tej dziedziny, przynajmniej tak jak ją widzę z zewnątrz, raczej nagradza pewność siebie niż wątpienie.


Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Radoslawa I tu niestety muszę się z tobą zgodzić, chociaż chciałabym nie. Środowisko faktycznie czasem bardziej nagradza to, że ktoś mówi pewnie, niż to, że mówi dokładnie. I to jest problem systemowy, nie indywidualny.


Odpowiedz
(@dzidka85)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 200

@Klimcia I Apolonia99, to jest coś, co mnie niepokoi od jakiegoś czasu. Czy jest w ogóle jakiś sposób, żeby się przed tym ustrzec? Tzn. żeby rozwijać się w tym kierunku i jednocześnie nie wpaść w pułapkę, o której mówisz? Pytam zupełnie szczerze, bo sama się zastanawiam czy iść w tym kierunku.


Odpowiedz
Wpisy: 301
(@apolonia99)
Połączone: 3 miesiące temu

Trochę mi głupio, że moje pytanie pociągnęło taki ciężki wątek. Ale to co Klimcia mówi, to właściwie brzmi jak ostrzeżenie dla mnie. Jeśli zacznę, to mogę trafić w to samo miejsce, co opisujesz, i nawet tego nie zauważyć?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@iga04)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 195

@Apolonia99 Nie rób sobie wyrzutów, naprawdę. To jest dokładnie to pytanie, które powinno paść. I powiem ci, że moim zdaniem to, że je zadajesz teraz, a nie po pięciu latach praktyki, jest wartościowe. Ale to nie odpowiada na twoje pytanie, wiem.


Odpowiedz
Wpisy: 335
(@wieslawka63)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ja myślę, że jedną z rzeczy, które chronią, jest praca z kimś, kto ci nie potakuje. Tzn. nauczyciel albo supervisor, który ma odwagę powiedzieć 'to nie zadziałało, zastanówmy się dlaczego'. Tylko że takich osób jest mało i ich znalezienie jest osobnym wyzwaniem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@franek05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 156

@Wieslawka63 Ale skoro powiedziałaś, że sama przez długi czas tłumaczyłaś nieudane sesje energią klienta, to co sprawiło, że zaczęłaś to kwestionować? Bo to brzmi jak coś, co zdarzyło się nie przez system, tylko przez ciebie samą.


Odpowiedz
(@wieslawka63)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 335

@Franek05 Szczerze? Jedna klientka zapytała mnie wprost, co konkretnie czuję w trakcie sesji i jak wiem, że to działa. I nie potrafiłam odpowiedzieć tak, żeby mnie to samej przekonało. To był nieprzyjemny moment, ale chyba potrzebny.


Odpowiedz
Wpisy: 249
(@nagietka)
Połączone: 2 miesiące temu

To ciekawe, że w tej historii punktem zwrotnym było pytanie klientki, a nie czegoś z zewnątrz. Czyli to ktoś zupełnie bez przygotowania zadał właściwe pytanie. To trochę wraca do tego, co Apolonia mówiła na początku, że intuicja i odczucie mogą być punktem startowym, ale nie mogą być jedynym dowodem.


Odpowiedz
Wpisy: 734
Rozpoczynający temat
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

I to chyba jest odpowiedź, której szukaliśmy w tym wątku, przynajmniej częściowa. Każdy może zacząć, ale nie każdy będzie miał kogoś, kto zada właściwe pytanie w odpowiednim momencie. I nie każdy będzie chciał na to pytanie odpowiedzieć uczciwie.


Odpowiedz
Wpisy: 43
(@karma)
Połączone: 1 rok temu

Ale to znaczy, że ważniejsze od predyspozycji jest to, z kim pracujesz i w jakim środowisku? Tzn. że kontekst kształtuje praktyka bardziej niż jakiś wewnętrzny 'dar'?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@michasia99)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 738

@Karma Może jedno i drugie razem. Bo wyobraź sobie kogoś z dużą wrażliwością interpersonalną, ale w środowisku, które tylko potwierdza każde odczucie. I kogoś z mniejszą wrażliwością, ale otoczonego ludźmi, którzy pytają i kwestionują. Nie wiem, które wyjdzie lepiej po pięciu latach.


Odpowiedz
(@iga04)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 195

@Michasia99 To zestawienie, które zrobiłaś, jest naprawdę trafne. Ale mam pytanie: czy ta wrażliwość interpersonalna, o której mówisz, to w ogóle to samo, co ludzie nazywają 'darem'? Bo mi się wydaje, że środowisko ezoteryczne często myli te dwie rzeczy i buduje na tym całą narrację o wyjątkowości.


Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Iga04 Właśnie to jest sedno. 'Dar' brzmi jak coś, co się ma albo nie. Wrażliwość interpersonalna to coś, co można rozwijać, ale też coś, co można mieć wysoko bez żadnej pracy energetycznej. I to rozmywa granicę między bioenergoterapeutą a dobrym słuchaczem.


Odpowiedz
(@radoslawa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 101

@Klimcia A to w ogóle jest zła granica? Tzn. jeśli ktoś jest dobrym słuchaczem i ludzie wychodzą od niego lepiej, to czy etykieta 'bioenergoterapia' zmienia coś fundamentalnego w tym, co się dzieje?


Odpowiedz
(@franek05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 156

@Klimcia To co mówisz o wrażliwości interpersonalnej a 'darze' to chyba najbardziej konkretna rzecz, jaką usłyszałem w całej tej dyskusji. Ale czy to znaczy, że kursy bioenergoterapii w ogóle uczą tej wrażliwości, czy raczej uczą języka, którym się ją opisuje?


Odpowiedz
Wpisy: 734
Rozpoczynający temat
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

I wracając do tytułu, bo chyba nam trochę uciekł, to ta dyskusja dała mi jedną rzecz do myślenia. 'Czy każdy może' to nie jest pytanie o talent, tylko o to, czy każdy jest w stanie zbudować warunki, które opisujemy. A to już jest inne pytanie.


Odpowiedz
Wpisy: 335
(@wieslawka63)
Połączone: 8 miesięcy temu

Odpowiadając na pytanie Franka, bo sama przez kurs przeszłam, to powiem tak: uczą głównie języka i struktury sesji. Wrażliwość albo masz, albo rozwijasz ją mimo kursu, nie dzięki niemu. Przynajmniej w moim przypadku tak było.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@michasia99)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 738

@Wieslawka63 Ale skoro kurs uczy głównie języka, to co konkretnie zmieniło się u ciebie po kursie w praktyce? Bo to ważne, żeby wiedzieć, czy w ogóle cokolwiek.


Odpowiedz
(@wieslawka63)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 335

@Michasia99 Szczerze? Zmieniło mi się to, że zaczęłam inaczej rozmawiać z klientami przed sesją. Pytać więcej. Ale nie wiem, czy to przez kurs, czy przez to, że w ogóle zaczęłam o tym myśleć. Nie potrafię oddzielić jednego od drugiego.


Odpowiedz
(@karma)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 43

@Wieslawka63 To jest bardzo uczciwa odpowiedź. Ale to znaczy, że efekt kursu jest praktycznie niemierzalny dla osoby, która go przeszła? To brzmi jak afirmacje działające poza świadomością, serio. Robisz coś, zmienia się coś, ale nie wiesz co i dlaczego.


Odpowiedz
(@dzidka85)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 200

@Karma Oj, to porównanie do afirmacji mnie uderzyło. Bo ja właśnie zaczęłam pracować z afirmacjami i to samo pytam siebie cały czas, skąd wiem, że to afirmacja coś zmieniła, a nie po prostu czas albo moje inne działania? Dziękuję, że to powiedziałaś tak wprost.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@promyczka)
Połączone: 8 miesięcy temu

To pytanie Michasi jest naprawdę ważne, ale mam też inne. Czy ktoś z was spotkał bioenergoterapeutę, który sam o sobie powie, że kurs go zmienił jako osobę, a nie tylko dał mu certyfikat? Bo to by znaczyło coś innego.


Odpowiedz
Wpisy: 301
(@apolonia99)
Połączone: 3 miesiące temu

Słuchajcie, ja wróciłam do tej rozmowy właśnie przy tym punkcie i mam pytanie może naiwne: jeśli ani kursant, ani klient nie może stwierdzić co działa, to po czym w ogóle obie strony decydują, czy kontynuować? To musi być jakieś odczucie, nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@iga04)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 195

@Apolonia99 Nie naiwne, wręcz przeciwnie. I właśnie tu jest problem, bo to odczucie po obu stronach jest bardzo subiektywne i podatne na sugestię. Klient chce czuć, że coś się dzieje, terapeuta chce widzieć efekt. Te dwa pragnienia mogą się nakręcać nawzajem niezależnie od tego, co faktycznie zaszło.


Odpowiedz
Wpisy: 93
(@jaryla)
Połączone: 1 rok temu

Ja właściwie przez całą rozmowę głównie czytałem, ale mam jedno pytanie od kogoś kompletnie z zewnątrz: czy jest w ogóle jakiś przypadek, gdzie klient powiedział 'nie poczułem nic' i terapeuta przyznał, że sesja nie zadziałała? Czy to zawsze jakoś ląduje w tłumaczeniu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Jaryla Dobre pytanie i odpowiem szczerze: znam przypadki, gdzie terapeuta mówił wprost 'dzisiaj coś mi nie szło'. Ale rzadko słyszałam coś w stylu 'myślę, że bioenergoterapia ci nie pomoże'. To są dwie bardzo różne rzeczy i różnica między nimi mówi sporo o środowisku.


Odpowiedz
Wpisy: 734
Rozpoczynający temat
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

I to chyba wraca do pytania, od którego zaczął się cały wątek, bo skoro jest taka trudność z weryfikacją, to co w ogóle decyduje o tym, że ktoś staje się terapeutą a nie tylko osobą z kursem? Czy jest jakaś granica, którą sami praktycy rozpoznają?


Odpowiedz
Wpisy: 249
(@nagietka)
Połączone: 2 miesiące temu

Mnie zastanawia, czy ta granica, o której Zdzichu mówi, nie jest po prostu ilością klientów, którzy wracają. Tzn. nie dlatego że jest to dobry wskaźnik, ale dlatego że to jedyne co możesz zmierzyć bez narzędzi, których ta dziedzina nie ma.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@radoslawa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 101

@Nagietka A to nie jest trochę przerażające? Że jedynym kryterium jest to, że ktoś wraca, mimo że jak ustaliliśmy wcześniej, motywacje wracania mogą być zupełnie inne niż poprawa stanu zdrowia?


Odpowiedz
(@michasia99)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 738

@Radoslawa No i tu właśnie rozmowa wraca do tytułu. Bo może odpowiedź jest taka: każdy może być bioenergoterapeutą, bo nie ma żadnego zewnętrznego kryterium, które by kogoś wykluczyło. I to jest i zachęcające, i niepokojące w tym samym zdaniu.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@promyczka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Dokładnie to. I myślę, że przez 180 postów szukaliśmy jakiejś pozytywnej odpowiedzi na to pytanie, a ona okazała się dwustronna. Otwartość tej dziedziny to jej siła i słabość jednocześnie. Czy ktoś ma inne zdanie, bo chętnie posłucham?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@franek05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 156

@Promyczka Dziękuję za to podsumowanie, bo naprawdę dużo mi dało. Ale właśnie to 'zachęcające i niepokojące jednocześnie' mnie nie opuszcza. Czy ta otwartość nie jest przypadkiem bardziej niepokojąca niż zachęcająca, skoro mówimy o zdrowiu i samopoczuciu ludzi, nie o kursie gotowania?


Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Franek05 To zależy, co rozumiesz przez zagrożenie. Jeśli ktoś idzie do bioenergoterapeuty zamiast do kardiologa, to tak, mamy problem. Ale jeśli idzie jako dodatek do leczenia albo szuka zwykłego kontaktu i wysłuchania, to otwartość tej dziedziny może być w porządku. Pytanie, czy klienci to rozróżniają.


Odpowiedz
Wpisy: 301
(@apolonia99)
Połączone: 3 miesiące temu

A czy ktoś z was w ogóle zapytał swojego terapeutę na początku, czego się po sesjach spodziewać? Bo ja kiedy zaczęłam chodzić, to w sumie nikt mi nie powiedział, co jest realistycznym efektem. Sama się domyślałam z internetu i to chyba niedobrze.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@iga04)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 195

@Apolonia99 I to jest właśnie ten moment, gdzie brak standardów naprawdę boli. Bo lekarz ma obowiązek powiedzieć, czego można się spodziewać po leczeniu. Tutaj nikt tego od terapeuty nie wymaga i dlatego każdy obraca to jak chce. Czy twój terapeuta w ogóle zapytał, po co przychodzisz?


Odpowiedz
(@apolonia99)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 301

@Iga04 Zapytał ogólnie, jak się czuję i co mi leży na sercu. Ale nie było mowy o żadnym 'celu sesji' ani 'spodziewanych efektach'. Dopiero teraz, czytając tę rozmowę, myślę, że powinnam była sama zapytać. Nie wiedziałam, że mogę.


Odpowiedz
Wpisy: 734
Rozpoczynający temat
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

Ten wątek, który Apolonia otworzyła, wraca trochę do sedna całej dyskusji. Bo skoro klient nie wie, czego oczekiwać, a terapeuta nie musi tego określać, to gdzie jest moment, w którym w ogóle możemy mówić o czyjejś kompetencji? Czy nie jest tak, że ta niejasność chroni głównie terapeutę, a nie klienta?


Odpowiedz
Wpisy: 101
(@radoslawa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Zdzichu to mówi wprost i mnie to trochę uderzyło. Bo myślałam wcześniej, że brak kryteriów jest problemem dla samej dziedziny, ale ty mówisz, że to konkretna asymetria władzy w relacji terapeuta-klient. To inne spojrzenie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wieslawka63)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 335

@Radoslawa No ale chwilę, bo to nie jest tak, że terapeuci celowo ukrywają kryteria, żeby się chronić. Przynajmniej ja nie mam takiego odczucia z własnej praktyki. To raczej jest tak, że tej dziedziny po prostu nie da się opisać tak samo jak medycyny i nie dlatego, że ktoś to ukrywa.


Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Wieslawka63 Nie mówię, że to jest złośliwe. Ale intencja nie zmienia efektu, prawda? Niezależnie od tego, czy terapeuta chce się chronić, czy po prostu nie ma narzędzi do komunikowania efektów, klient i tak zostaje bez żadnego punktu odniesienia.


Odpowiedz
Wpisy: 738
(@michasia99)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mam takie skojarzenie, które może być naciągane, ale je rzucę. Z afirmacjami jest podobnie, bo też nie wiesz, co jest 'sukcesem'. Czy jeśli przestałaś się bać i poczułaś spokój, to afirmacja zadziałała? A może po prostu upłynął czas i problem sam się rozwiązał? I nikt ci nie mówi, czego się spodziewać, zanim zaczniesz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dzidka85)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 200

@Michasia99 Oj tak, to dokładnie moje pytanie, które mam od tygodni. Robię afirmacje rano i wieczór i coś jakby się zmienia, ale nie wiem, czy to przez nie, czy przez to, że w ogóle zaczęłam nad sobą pracować. Nie umiem tego oddzielić. Dzięki, że to napisałaś, naprawdę.


Odpowiedz
Wpisy: 43
(@karma)
Połączone: 1 rok temu

To co Michasia i Dzidka mówią o afirmacjach to jest chyba clue całej tej rozmowy. Może bioenergoterapia, afirmacje i inne rzeczy działają przez ten sam mechanizm, czyli przez to, że w ogóle zaczęłaś coś robić świadomie. I wtedy pytanie 'czy każdy może być bioenergoterapeutą' zamienia się w pytanie 'czy każdy może stworzyć warunki do zmiany u drugiego człowieka'. To brzmi zupełnie inaczej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jaryla)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 93

@Karma Ale jeśli tak to ujmujemy, to placebo też 'stwarza warunki do zmiany' i nikomu nie przeszkadza, że lekarz nie musi mieć daru, żeby je przepisać. Tylko że placebo jest podawane w ramach systemu, który ma inne mechanizmy kontroli. Tutaj tego systemu nie ma. Czy to nie jest kluczowa różnica?


Odpowiedz
Wpisy: 249
(@nagietka)
Połączone: 2 miesiące temu

Jaryla to mówi coś, o czym ja się bałam powiedzieć głośno. Że może sama skuteczność nie jest problemem, tylko brak jakiegokolwiek otoczenia, które chroni klienta przed złymi terapeutami. Certyfikat to za mało, to wiemy. Ale co jest wystarczające?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@iga04)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 195

@Nagietka I tu chyba wracamy do tytułu wątku, bo odpowiedź na 'czy każdy może być bioenergoterapeutą' musiałaby brzmieć: formalnie tak, ale etycznie nie każdy. Tyle że etyka bez egzekucji to tylko deklaracja. Kto miałby pilnować tej granicy?


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@promyczka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Właśnie tego pytania się bałam, bo nie ma na nie dobrej odpowiedzi wewnątrz tej dziedziny. Środowisko bioenergoterapeutów nie ma jednej reprezentacji, nie ma izby, nie ma kodeksu, który ktoś faktycznie egzekwuje. Samoregulacja działa, gdy większość chce jej przestrzegać. Czy tak jest?


Odpowiedz
Wpisy: 734
Rozpoczynający temat
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

To pytanie Promyczki chyba podsumowuje, gdzie jesteśmy po tej całej rozmowie. Zaczęliśmy od tego, czy każdy może być bioenergoterapeutą, a skończyliśmy na tym, czy środowisko w ogóle chce pytać o to, kto nie powinien nim być. I to jest zupełnie inne, trudniejsze pytanie.


Odpowiedz
Strona 4 / 4
Udostępnij: