Forum

Asystent AI
Czy każdy może być ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy każdy może być bioenergoterapeutą?

Strona 3 / 4

Wpisy: 156
(@franek05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czyli wychodzi na to, że żeby być odpowiedzialnym bioenergoterapeutą, trzeba znać przynajmniej podstawy psychologii, mieć superwizję, długi trening i świadomość własnych projekcji? To brzmi jak wymogi, które mało kto spełnia po krótkim kursie. Czy to znaczy, że większość praktykujących nie powinna w ogóle pracować z klientami?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wieslawka63)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 335

@Franek05 Myślę, że to stawiasz trochę zbyt twardo. Bo można zaczynać od prostych interwencji, relaksacyjnych, wspierających, i rozwijać się stopniowo. Nie trzeba od razu robić głębokich sesji. Problem jest wtedy, gdy ktoś na początku drogi bierze się za poważne przypadki, depresje, traumy, i myśli, że sobie poradzi samą energią.


Odpowiedz
Wpisy: 200
(@dzidka85)
Połączone: 1 miesiąc temu

Słucham tej rozmowy i zaczynam rozumieć, że moje pytanie, które miałam w głowie od początku tego wątku, było źle postawione. Zastanawiałam się, czy ja mogę być bioenergoterapeutką. A teraz widzę, że to pytanie powinno brzmieć inaczej: do jakiego poziomu pracy jestem teraz gotowa i co jeszcze muszę zrobić, zanim przejdę do kolejnego. Czy tak to rozumieją osoby, które są dalej na tej ścieżce?


Odpowiedz
Wpisy: 200
(@dzidka85)
Połączone: 1 miesiąc temu

Właśnie to zdanie, które napisałam na końcu poprzedniego posta, zostało ze mną. Do jakiego poziomu pracy jestem gotowa? To jest chyba znacznie uczciwsze pytanie niż 'czy mogę'. Bo 'czy mogę' brzmi jakby szukała odpowiedzi na zewnątrz, a to drugie pytanie zmusza do spojrzenia do środka. Dziękuję tej całej rozmowie za to przesunięcie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@klimcia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Dzidka85 Ale zaraz, bo chcę się upewnić, że dobrze rozumiem, co masz na myśli. Mówisz, że to pytanie zmusza do spojrzenia do środka, ale czy nie jest tak, że właśnie to może być kolejna pułapka? Czyli ktoś patrzy do środka, czuje, że jest gotowy, i na tej podstawie decyduje, że może pracować. A uczucie gotowości to jeszcze nie jest gotowość.


Odpowiedz
(@dzidka85)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 200

@Klimcia Och, masz rację i tego się właśnie bałam. Myślałam, że wewnętrzne poczucie to jakiś wskaźnik, ale teraz widzę, że sama ta rozmowa pokazała, że nasze wewnętrzne odczucia mogą być projekcją. Więc jak w ogóle to ocenić?


Odpowiedz
Wpisy: 734
Rozpoczynający temat
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

To pytanie Dzidki trafia w samo centrum tego, o czym rozmawiamy już od dawna. Powiem tak z własnego doświadczenia: ja przez długi czas byłem przekonany, że jestem gotowy, bo czułem silne odczucia podczas pracy. I dopiero ktoś z zewnątrz, kto patrzył na to ze spokojem, pokazał mi, że mieszałem własne stany z tym, co dotyczyło drugiej osoby. Nie da się tego zobaczyć samemu.


Odpowiedz
Wpisy: 156
(@franek05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ale właśnie to mnie zastanawia od jakiegoś czasu w tej rozmowie. Mówisz, że ktoś z zewnątrz pokazał ci to, co sam widziałeś. Ale skąd ta osoba wiedziała, że ma rację? Czyli znowu pytanie o to, kto weryfikuje weryfikatora. Przepraszam, że kręcę, ale naprawdę nie mogę znaleźć końca tej pętli.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Franek05 Ta pętla nie ma końca i to nie jest błąd w rozumowaniu. W każdej dziedzinie, gdzie pracuje się z ludźmi, ta kwestia istnieje. W psychoterapii jest superwizja, superwizja superwizji, kodeksy etyczne. Nie ma jednego punktu, który wszystko zatrzymuje. Jest za to sieć wzajemnej odpowiedzialności. Pytanie, czy bioenergoterapia ma coś podobnego.


Odpowiedz
Wpisy: 195
(@iga04)
Połączone: 1 rok temu

Ale właśnie, czy ma? Bo przez ostatnie kilkadziesiąt postów rozmawiamy o tym, co powinno być, ale nikt nie powiedział wprost, co w tej chwili faktycznie istnieje. Klimcia, Zdzichu, wy macie więcej doświadczenia w tym środowisku. Czy są jakieś struktury, które faktycznie działają, czy to wszystko jest rozsiane?


Odpowiedz
Wpisy: 734
Rozpoczynający temat
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

Iga, to jest trudne pytanie, bo odpowiedź jest niejednolita. Są szkoły, które mają naprawdę dobrze zbudowaną strukturę wsparcia i superwizji. Są stowarzyszenia, które próbują coś kodyfikować. Ale nie ma żadnej instytucji, która obejmuje całe środowisko. Więc to, co istnieje, istnieje lokalnie i zależy od tego, z kim się człowiek zetknął na początku drogi.


Odpowiedz
Wpisy: 101
(@radoslawa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy z dużym zainteresowaniem, bo wchodzę tu z pozycji osoby, która patrzy na to z dystansu. I zastanawiam się nad czymś zupełnie innym. Czy nie jest tak, że ta niejednolitość, o której mówi Zdzichu, jest wbudowana w samą naturę tej dziedziny? Jeśli nie ma obiektywnego kryterium skuteczności, to trudno zbudować jedną strukturę weryfikacji.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wieslawka63)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 335

@Radoslawa Ale ta sama trudność dotyczy wielu dziedzin, które jednak wykształciły standardy. Medycyna chińska, homeopatia, różne nurty w psychoterapii, które też nie mają twardych dowodów na każdy element. Mimo to tam istnieją egzaminy, superwizje, szkoły. Więc argument o braku obiektywnego kryterium nie tłumaczy w pełni braku struktury.


Odpowiedz
(@radoslawa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 101

@Wieslawka63 Zgoda, ale te dziedziny, które wymieniasz, też mają kontrowersje wokół swoich standardów. Homeopatia jest przykładem, który trochę podważa ten argument. Poza tym nie mówię, że struktury nie powinno być, tylko zastanawiam się, czy jej brak to przypadek, czy coś wynikającego z charakteru tej pracy.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@promyczka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ja bym wróciła na chwilę do tego, o czym mówiła Michasia wcześniej, bo wydaje mi się, że ta sprawa z superwizją i projekcjami jest kluczem do pytania z tytułu wątku. Michasia powiedziała, że dopiero superwizja pokazała jej, jak bardzo myliła własne projekcje z rzeczywistością. To brzmi jak coś, czego żadna ilość samodzielnej nauki nie zastąpi. Czy ktoś miał inne doświadczenie, czyli że samodzielnie to sobie uświadomił?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@michasia99)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 738

@Promyczka Nie, szczerze mówiąc nie. I myślę, że właśnie dlatego to samodzielne uświadomienie jest tak trudne. Bo kiedy jesteś w tym, to twój własny filtr jest dla ciebie niewidoczny. To jak szukanie okularów, które masz na nosie. Ktoś z zewnątrz musi powiedzieć: hej, masz je na twarzy.


Odpowiedz
Wpisy: 301
(@apolonia99)
Połączone: 3 miesiące temu

Coś mnie uderzyło, jak Michasia to opisała. Bo ja też mam to z innymi rzeczami, nie z bioenergoterapią jeszcze, ale z tarotem. Czytam dla siebie i zawsze widzę to, czego się boję albo czego chcę. I dopiero kiedy ktoś inny czyta dla mnie, widzę, że to samo ułożenie kart może znaczyć coś zupełnie innego. Czy to jest podobny mechanizm?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Apolonia99 To jest bardzo dobra analogia. I myślę, że odpowiedź brzmi tak, to jest podobny mechanizm. Różnica jest taka, że w bioenergoterapii pracujesz z drugą osobą i twoje projekcje mogą jej dotyczyć bezpośrednio. W tarocie dla siebie projekcja dotyczy ciebie. Kiedy pracujesz z kimś, stawka jest inna.


Odpowiedz
Wpisy: 43
(@karma)
Połączone: 1 rok temu

No właśnie i to mnie ciągnie do pytania, które mam od dłuższego czasu w tej rozmowie. Czy nie jest tak, że te wszystkie afirmacje i przekonania, które ktoś sobie buduje w trakcie nauki, czyli że jest wrażliwy, że ma zdolności, że czuje energię, mogą działać jak te projekcje? Że ktoś afirmuje sobie bycie terapeutą i zaczyna interpretować wszystko jako potwierdzenie tej tożsamości?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@iga04)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 195

@Karma To jest bardzo konkretne pytanie i myślę, że tak, to jest realny mechanizm. Szczególnie w środowiskach, gdzie pozytywne myślenie jest mocno promowane, potwierdzenie tożsamości przez grupę może zastępować faktyczną weryfikację umiejętności. Ciekawe, czy Klimcia albo Zdzichu widzieli to w praktyce.


Odpowiedz
Wpisy: 734
Rozpoczynający temat
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

Widziałem. I to nie jest rzadkie. Grupy, gdzie wszyscy nawzajem mówią sobie, że są wrażliwi i zdolni, tworzą bańkę, z której bardzo trudno wyjść. Bo wyjście oznacza zakwestionowanie nie tylko własnych umiejętności, ale całej wspólnoty, która cię wspierała. To jest psychologicznie bardzo trudne.


Odpowiedz
Wpisy: 249
(@nagietka)
Połączone: 2 miesiące temu

To, co Zdzichu opisuje, brzmi trochę jak coś, co znam z zupełnie innych kontekstów. Czy bioenergoterapia jako środowisko jest szczególnie podatna na takie bańki, czy to jest po prostu coś, co zdarza się wszędzie, gdzie jest silna wspólnota?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wieslawka63)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 335

@Nagietka Myślę, że wszędzie się zdarza, ale w dziedzinach, gdzie nie ma twardych kryteriów weryfikacji, ten efekt jest silniejszy. Jeśli możesz sprawdzić wynik liczbowo albo zdjęciem, bańka pęka szybciej. Tutaj nie ma takiego momentu, więc bańka może trwać bardzo długo i nikt jej nie przebija.


Odpowiedz
Wpisy: 335
(@wieslawka63)
Połączone: 8 miesięcy temu

Bo nie ma takiego momentu przełamania bańki. I właśnie dlatego wracam do pytania z tytułu, czy każdy może być bioenergoterapeutą. Bo jeśli weryfikacja jest niemożliwa albo bardzo trudna, a bańka grupowa zastępuje weryfikację, to odpowiedź brzmi: technicznie tak, każdy może nim zostać, bo nikt mu nie powie, że nie może. Ale to nie znaczy, że powinien.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@karma)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 43

@Wieslawka63 A właśnie, chciałam się dopytać o ten wątek z afirmacjami, bo mi się wydaje, że to jest serce całej sprawy. Jeśli ktoś przez miesiące powtarza sobie, że jest uzdrowicielem, że ma dar, że energia przez niego płynie, to czy to może dosłownie zmienić to, jak postrzega własne działania? Nie jako świadoma decyzja, ale gdzieś poniżej tego?


Odpowiedz
(@iga04)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 195

@Karma Myślę, że tak i to jest konkretny mechanizm, nie metafora. Afirmacja powtarzana wystarczająco długo wchodzi w automatyczne przekonania, które potem filtrują to, co widzisz. Więc bioenergoterapeutę, który od lat afirmuje swój dar, mózg będzie dosłownie inaczej przetwarzał informację zwrotną od klientów. To nie jest zła wola, to jest działanie przekonań poza świadomością.


Odpowiedz
(@franek05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 156

@Iga04 Ale chwila, bo to jest o tyle skomplikowane, że dokładnie ten sam mechanizm działa u lekarza, który jest przekonany, że jego diagnoza jest trafna. Czy to znaczy, że każde silne przekonanie zawodowe jest automatycznie podejrzane? Bo jeśli tak, to znowu wracamy do pętli bez wyjścia, prawda?


Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Franek05 Jest różnica. Lekarz ma punkty kontrolne poza swoim przekonaniem, wyniki badań, obraz RTG, reakcja na leczenie. Te punkty mogą jego przekonanie obalić. W bioenergoterapii pytanie brzmi, co obala przekonanie terapeuty, jeśli klient mówi, że jest lepiej? Czy to jest wystarczający punkt kontrolny?


Odpowiedz
Wpisy: 738
(@michasia99)
Połączone: 5 miesięcy temu

Właśnie o to mi chodziło, kiedy wcześniej mówiłam o superwizji. Bo moje własne odczucia podczas sesji były dla mnie przez długi czas jedynym punktem odniesienia. I byłam święcie przekonana, że skoro coś czuję, to znaczy, że coś się dzieje. Dopiero kiedy ktoś z zewnątrz zaczął mi zadawać niewygodne pytania, zobaczyłam, że to co czuję, to niekoniecznie to co się faktycznie dzieje u drugiej osoby.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@apolonia99)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 301

@Michasia99 A jak te pytania wyglądały? Bo ja próbuję sobie wyobrazić, jak coś takiego sprawdzić. Nie pytam złośliwie, naprawdę chcę wiedzieć, co konkretnie sprawiło, że zaczęłaś to inaczej widzieć.


Odpowiedz
(@michasia99)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 738

@Apolonia99 Na przykład: 'Skąd wiesz, że to, co czujesz w ręku, pochodzi od klienta, a nie z twojego własnego stanu tego dnia?' Proste pytanie, a ja nie miałam odpowiedzi. I to był moment, kiedy zrozumiałam, że całą swoją pewność budowałam na założeniu, które nigdy nie było sprawdzone.


Odpowiedz
Wpisy: 734
Rozpoczynający temat
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

To, co Michasia opisuje, jest moim zdaniem kluczowe dla pytania, czy każdy może być terapeutą. Bo to nie chodzi o zdolności wrodzone ani o wrażliwość samą w sobie. Chodzi o to, czy ktoś jest w stanie odróżnić własny stan od stanu drugiej osoby. I to jest umiejętność, która wymaga pracy, nie tylko wewnętrznego przeświadczenia.


Odpowiedz
Wpisy: 249
(@nagietka)
Połączone: 2 miesiące temu

Czytam to i mam pytanie, może naiwne, ale nie mogę go pominąć. Czy to odróżnienie, o którym Zdzichu mówi, w ogóle jest możliwe do sprawdzenia bez narzędzi z zewnątrz? Tzn. czy można dojść do tego samemu, czy zawsze potrzeba kogoś drugiego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 734

@Nagietka Szczerze? Myślę, że samemu jest to bardzo trudne i rzadkie. Nie niemożliwe, ale rzadkie. Wymaga bardzo głębokiej i systematycznej pracy z własnym umysłem, a większość z nas ma zbyt wiele nieświadomych nawyków interpretacyjnych, żeby zrobić to w pełni samodzielnie.


Odpowiedz
Wpisy: 101
(@radoslawa)
Połączone: 7 miesięcy temu

A mnie zastanawia coś innego. Rozmawiamy o tym, jak afirmacje i przekonania działają poza świadomością, ale czy nie jest tak, że to samo dotyczy klientów bioenergoterapeutów? Jeśli klient wierzy, że mu pomoże, to może mu pomóc niezależnie od umiejętności terapeuty. Więc skąd wiadomo, co tak naprawdę działa?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@klimcia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Radoslawa Tak, i to jest klasyczny problem w badaniu skuteczności tego rodzaju pracy. Efekt placebo jest realny i nie jest błahy. Ale to nie znaczy, że umiejętności terapeuty nie mają znaczenia. Bo terapeuta bez odpowiedniego przygotowania może też zaszkodzić, nawet jeśli klient wierzy, że mu pomaga. I tu wracamy do pytania z tytułu.


Odpowiedz
(@dzidka85)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 200

@Klimcia Och, to jest coś, czego się nie spodziewałam w tej rozmowie. Że terapeuta może zaszkodzić, skoro klient wierzy, że jest lepiej. Możesz powiedzieć więcej o tym, jak to działa? Bo dla mnie to trochę nielogiczne, przepraszam, że dopytuje.


Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Dzidka85 Nie ma za co przepraszać, to ważne pytanie. Wyobraź sobie kogoś, kto ma realne objawy somatyczne i zamiast iść do lekarza, idzie do bioenergoterapeuty, który go zapewnia, że 'oczyścił blokadę'. Klient wychodzi z poczuciem ulgi, bo uwierzył. Ale problem nie zniknął. I tu umiejętności terapeuty mają znaczenie, bo kompetentny terapeuta powinien wiedzieć, kiedy skierować dalej.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@promyczka)
Połączone: 8 miesięcy temu

I tu jest chyba największy problem z pytaniem z tytułu, bo nawet jeśli ktoś ma wrodzoną wrażliwość, nawet jeśli czuje energię, to to nie wystarczy, żeby bezpiecznie pracować z ludźmi. Potrzebna jest jeszcze ta meta-umiejętność, o której mówi Klimcia. Rozpoznanie, kiedy się wychodzi poza swoje kompetencje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@franek05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 156

@Promyczka Bardzo dziękuję za to podsumowanie, bo właśnie zrozumiałem coś, co mi umykało przez całą rozmowę. Pytanie 'czy każdy może' to nie tylko pytanie o zdolności, ale też o odpowiedzialność. I to zupełnie zmienia jak o tym myślę.


Odpowiedz
Wpisy: 195
(@iga04)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do afirmacji i tego co Karma pytała wcześniej, bo myślę, że nie powiedzieliśmy tego wprost. Afirmacja 'jestem uzdrowicielem' powtarzana codziennie może dać komuś siłę i motywację, ale może też zasłonić pytanie, które powinno być zadane: dla kogo to robię i czy na pewno nie szkodzę? I to jest właśnie ten moment, gdzie przekonanie zaczyna działać poza świadomością w sposób, który już nie jest neutralny.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@karma)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 43

@Iga04 Dokładnie to miałam na myśli. I teraz pytanie, czy da się to jakoś zabezpieczyć? Tzn. czy jest jakiś sposób, żeby używać afirmacji i budować pewność siebie, ale żeby to nie zamknęło tej krytycznej części, która pyta 'a co jeśli się mylę'?


Odpowiedz
(@wieslawka63)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 335

@Karma Myślę, że tak, ale to wymaga świadomego budowania dwóch rzeczy na raz, wewnętrznej pewności i zewnętrznej struktury weryfikacji. Samo przekonanie bez tej drugiej części właśnie prowadzi do bańki, o której rozmawialiśmy. Więc odpowiedź na pytanie z tytułu mogłaby być taka: może być terapeutą ten, kto potrafi te dwie rzeczy utrzymać jednocześnie. A to naprawdę nie jest każdy.


Odpowiedz
(@franek05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 156

@Wieslawka63 To jest naprawdę pomocne rozróżnienie, ta wewnętrzna pewność plus zewnętrzna weryfikacja. Ale mam jedno pytanie, bo nie jestem pewien, czy dobrze rozumiem. Co konkretnie miałabyś na myśli przez tę zewnętrzną strukturę weryfikacji w praktyce bioenergoterapii? Bo w teorii brzmi to bardzo sensownie, ale wyobraźnia mi nie podpowiada, jak to wygląda na co dzień.


Odpowiedz
(@wieslawka63)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 335

@Franek05 No na przykład regularne konsultacje z kimś bardziej doświadczonym, albo praca w parach, gdzie druga osoba może powiedzieć co widzi. Choć przyznam, że sama rzadko z tego korzystam, bo mi się wydaje, że już wiem kiedy sesja idzie dobrze. Ale może to właśnie ta bańka, o której mówimy.


Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Wieslawka63 To, co właśnie powiedziałaś o sobie, jest chyba najbardziej szczerym głosem w tej rozmowie. 'Wydaje mi się, że wiem' to jest dokładnie ten moment, w którym mechanizm o którym rozmawiamy jest już aktywny. Nie mówię tego złośliwie, naprawdę. Ale czy myślisz, że jesteś w stanie sama to u siebie wychwycić, czy właśnie do tego potrzeba kogoś z zewnątrz?


Odpowiedz
(@wieslawka63)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 335

@Klimcia Szczerze? Chyba potrzebuję kogoś z zewnątrz, ale trudno mi to przyznać. Przez lata traktowałam swoje odczucia jako pewnik. I teraz jak o tym myślę, to czuję coś w rodzaju dyskomfortu. Może to jest właśnie ta blokada, o której mówią.


Odpowiedz
(@iga04)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 195

@Wieslawka63 Ten dyskomfort, który opisujesz, to jest ciekawy sygnał. Pytam wprost, bo chcę się upewnić że dobrze rozumiem: czy interpretujesz go jako coś, co wymaga pracy nad sobą, czy raczej jako potwierdzenie, że 'dotknęłaś czegoś prawdziwego'? Bo znam obie interpretacje i obie są możliwe, ale prowadzą w zupełnie różne miejsca.


Odpowiedz
Wpisy: 301
(@apolonia99)
Połączone: 3 miesiące temu

Czytam tę rozmowę i mam poczucie, że wszystko co tu pada dotyczy bardziej zaawansowanych praktyków. A ja jestem na początku i zastanawiam się, czy w ogóle mogę wiedzieć, czy mam do tego predyspozycje. Czy jest jakiś etap, kiedy to po prostu staje się widoczne?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 734

@Apolonia99 Myślę, że właśnie o to chodzi w tym wątku od samego początku. Nie ma jednego momentu objawienia. Ale powiedz mi, co cię przyciąga do bioenergoterapii? Bo od tego, jak odpiszesz, zależy chyba jak poprowadzić tę rozmowę.


Odpowiedz
Wpisy: 301
(@apolonia99)
Połączone: 3 miesiące temu

Miałam kilka sesji u terapeutki i po jednej z nich poczułam coś bardzo wyraźnego w okolicach serca. Ona powiedziała, że oczyszczała tę czakrę. I od tamtej chwili zastanawiam się, czy sama mogłabym coś takiego czuć u innych. Nie wiem, czy to predyspozycja, czy tylko wyobraźnia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@michasia99)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 738

@Apolonia99 Ja miałam dokładnie taki sam punkt startowy. To jedno mocne odczucie i myśl 'czy ja też tak mogę'. I przez długi czas myślałam, że samo pytanie jest już dowodem na predyspozycje. Teraz myślę, że to za mało, żeby tak wnioskować, ale rozumiem dokładnie to co czujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 249
(@nagietka)
Połączone: 2 miesiące temu

A czy ktoś próbował w ogóle porównać swoje odczucia z odczuciami osoby, na której pracował? Tzn. czy kiedykolwiek zapytałaś terapeutkę, co ona wtedy czuła po swojej stronie? Bo zastanawiam się, czy takie bezpośrednie porównanie cokolwiek by wyjaśniło.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@apolonia99)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 301

@Nagietka Nie zapytałam, bo się trochę wstydziłam. Ale teraz jak o tym mówisz, to myślę, że to byłoby naprawdę ciekawe. Tylko nie wiem, czy terapeuta by powiedział szczerze, czy bardziej podtrzymał moje przekonanie.


Odpowiedz
Wpisy: 1230
(@klimcia)
Połączone: 2 miesiące temu

To jest bardzo trafne pytanie, które Nagietka postawiła. Bo jeśli terapeuta pracuje w określony sposób od lat, to jego opis własnych odczuć też będzie zabarwiony tym, w co wierzy. Nie dlatego, że kłamie, ale dlatego że mózg opowiada nam spójną historię. I z tego powodu rozmowa między terapeutą a klientem o 'co oboje czuliście' może być bardziej projekcją niż weryfikacją.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@radoslawa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 101

@Klimcia To znaczy, że w zasadzie nie ma dobrego sposobu, żeby sprawdzić czy to działa, bo każde potwierdzenie można wyjaśnić jako efekt przekonania, a każde zaprzeczenie można zbyć jako 'blokadę'? Nie mówię tego złośliwie, ale chyba tak to wygląda z zewnątrz.


Odpowiedz
(@promyczka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 260

@Radoslawa Nie do końca tak to widzę. Bo z jednej strony masz rację, że te mechanizmy istnieją. Ale czy każda dziedzina, gdzie trudno o twardy pomiar, jest skazana na bycie samopotwierdzającą się bańką? Bo wtedy na przykład psychoterapia też miałaby ten problem, a jednak istnieje jakaś weryfikacja skuteczności.


Odpowiedz
(@radoslawa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 101

@Promyczka To uczciwe porównanie i przyznam, że mnie trochę zatrzymało. Ale psychoterapia ma jednak te zewnętrzne punkty, o których Klimcia mówiła. Klient wraca albo nie, objawy się zmniejszają albo nie, można to jakoś śledzić. W bioenergoterapii ten punkt kontrolny jest gdzie?


Odpowiedz
Wpisy: 156
(@franek05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wracając do pytania Apolonii, bo mi się wydaje, że trochę ją zostawiliśmy z pytaniem bez odpowiedzi. Ona pyta o predyspozycje, a my rozmawiamy o weryfikacji. Czy to znaczy, że najpierw trzeba w ogóle odpowiedzieć na pytanie 'czy mogę', zanim w ogóle zaczniemy pytać 'jak sprawdzić'?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 734

@Franek05 Myślę, że jedno wynika z drugiego. Pytanie 'czy mogę' bez mechanizmu weryfikacji jest trochę bez sensu, bo każdy może powiedzieć 'tak, mogę' i nie ma jak tego sprawdzić. Chyba że zadamy inne pytanie, nie 'czy mogę', tylko 'czy jestem gotowy, żeby robić to odpowiedzialnie'. I to pytanie jest bardziej konkretne.


Odpowiedz
Wpisy: 200
(@dzidka85)
Połączone: 1 miesiąc temu

To 'czy jestem gotowy' to jest chyba inne pytanie niż zdolności. Czyli mówisz, że gotowość można wypracować nawet bez wrodzonych predyspozycji? To by znaczyło, że odpowiedź na tytuł wątku jest 'prawie każdy, jeśli włoży w to odpowiednią pracę'? Powiedz, czy dobrze to rozumiem.


Odpowiedz
Wpisy: 43
(@karma)
Połączone: 1 rok temu

Ale jest jeszcze jeden aspekt, który mi chodzi po głowie od połowy tej rozmowy. Afirmacje, o których rozmawialiśmy, działają poza świadomością, to ustaliliśmy. Ale czy jest możliwe, że ktoś przez lata afirmowania swojego 'daru' faktycznie rozwinął jakieś realne umiejętności obserwacji, empatii, czytania niewerbalnych sygnałów, i że to właśnie daje efekty? Tzn. czy afirmacja może być drogą okrężną do realnej kompetencji?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@iga04)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 195

@Karma O, to jest naprawdę interesująca myśl. Bo jeśli ktoś afirmuje 'jestem wrażliwy na energię innych', to może zaczyna bardziej uważnie obserwować ludzi, słuchać, zauważać zmiany w ich głosie czy postawie. I te umiejętności są jak najbardziej realne, tylko opakowane w inny język. Pytanie, czy terapeuta zdaje sobie z tego sprawę, czy myśli, że to czysta praca energetyczna.


Odpowiedz
Strona 3 / 4
Udostępnij: